<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564</id><updated>2011-12-29T21:56:34.569+01:00</updated><category term='Party'/><category term='Ziemniaki'/><category term='Rukola'/><category term='Mango'/><category term='Angielsko'/><category term='Majonez'/><category term='Bałkanskie'/><category term='Truskawki'/><category term='Kapusta'/><category term='Chorizo'/><category term='Wpis Gościnny'/><category term='Słodkie wypieki'/><category term='Słone wypieki'/><category term='Azjatycko'/><category term='Kluski i Makarony'/><category term='Ryż'/><category term='Dynia'/><category term='Szpinak'/><category term='Piknik'/><category term='Chilli'/><category term='Avocado'/><category term='Sery'/><category term='Czosnek'/><category term='Medycznie'/><category term='Zupy'/><category term='Buraki'/><category term='Polskie'/><category term='Jajka'/><category term='Francusko'/><category term='Kasza'/><category term='Moje Ulubione Wpisy'/><category term='Wielkanoc'/><category term='Pomidory'/><category term='Jagody'/><category term='Austriackie'/><category term='Kanapki'/><category term='Czekolada'/><category term='Ogórek kiszony'/><category term='AGA'/><category term='Nieco off-topic'/><category term='Naleśniki'/><category term='Rozmaryn'/><category term='Owsianka'/><category term='Korzennie'/><category term='Krewetki'/><category term='Wiglia'/><category term='Amerykańsko'/><category term='Grzyby'/><category term='Włosko'/><category term='Sałatka'/><category term='Szparagi'/><category term='Desery'/><category term='Kawior'/><category term='Bakłażan'/><category term='Lody'/><category term='Pieczarki'/><category term='Przekąski'/><category term='Śniadanie'/><category term='Placki'/><category term='Brokuły'/><category term='Bar Mleczny'/><category term='Ryby i Owoce morza'/><category term='Afrykańsko'/><category term='Grecko'/><category term='Oliwki'/><category term='Sałaty'/><category term='Wołowina'/><category term='Dieta Nicoli'/><category term='Drób'/><category term='Cukinia'/><category term='Marakuja'/><category term='napoje'/><title type='text'>Opowiadania z kuchni i życia Nicoli</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>205</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-2870788002142756221</id><published>2011-12-24T10:31:00.006+01:00</published><updated>2011-12-24T11:27:55.051+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby i Owoce morza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiglia'/><title type='text'>Karp w galarecie raz na ruski rok</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="text-align: left; "&gt;Ile dni ma ruski rok? Obstawiam że, pewnie tyle ile nie pisałam nic tutaj...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-R-T0LJRspaM/TvWcz9XnrxI/AAAAAAAAEsY/sXPaykF8JPM/s320/P1080301.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689626120713383698" /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziś z okazji Wigilii Bożego Narodzenia, postanowiłam napisać wam kilka kulinarnych i świątecznych słów a przy okazji podzielić się z wami moim pięknym &lt;i&gt;sklarowanym&lt;/i&gt; karpiem w galarecie.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak jak każda polska rodzina ma swoje wigilijne tradycje, tak ma i moja.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Do mojego rodzinnego domu wprowadziliśmy się 20 lat temu. Od tego czasu Wigilii nie było u nas w domu tylko dwa razy. Pierwszy raz jak miałam lat 11 i na całe Święta rodzice zabrali nas do - Izraela! Drugi raz Wigilii nie było rok temu, bo tego dnia pracowałam - w Londynie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pewnie mama to niechętnie uzna za prawdę, ale przynajmniej trzy czwarte wigilijnych potraw jest mojego autorstwa. Co roku robię to samo: smażę bliny z kawiorem, przygotowuje dwa&lt;/div&gt;&lt;div&gt; rodzaje śledzia, sałatkę krabową i sałatkę jarzynową, chrzan tarty, sos tatarski. Mama robi rybę po grecku, a wujek piecze chleb i przyrządza karpia w galarecie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nasza wigilia jest własnie taka - &lt;b&gt;&lt;i&gt;przystawkowa&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Od zawsze &lt;/i&gt;przygotowane jest drugie danie- zupa (barszcz lub grzybowa na zmianę) i pierogi. Ale &lt;i&gt;od zawsze&lt;/i&gt; po zimnych przekąskach nikt z całej rodziny nie ma "miejsca" na kolejne danie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wtedy idziemy otwierać prezenty.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po prezentach ponownie oferowane jest drugie danie, ale wszyscy (z moim tatą największym łasuchem Świata na czele) wolą już desery. Specem od deserów jest ciocia Ela, która słynie z sernika i (tu mojego ulubionego) ciasta orzechowego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wigilia zaczyna się o szóstej kończy o ósmej. I co roku sobie obiecujemy że za rok będziemy jeść wolniej i będzie trwała dłużej....ale co roku jest tak samo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W tym roku mimo, że jest bardzo tradycyjnie, jest nieco inaczej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ja zrobiłam &lt;i&gt;mamy rybę po grecku&lt;/i&gt;, chociaż powinnam dodać ku nie kłamaniu że asystowała mi przy tym zadaniu ciocia Jagoda. I ja zrobiłam &lt;i&gt;wujka karpia w galarecie&lt;/i&gt; (po żydowsku- chyba, bo ma rodzynki i migdały).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dawno się w kuchni tak nie stresowałam jak nad tym karpiem. Stałam dwie godziny wpatrując się w galaretę, uprawiając modły żeby się zsiadła.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W końcu się zsiadła, uff!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wesołych Świąt moi drodzy wierni czytelnicy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;* Co do przepisu, to dodam go za jakiś czas, bo dziś czas już udać się do kuchni!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/-hFf0bNiAkv0/TvWo_7B8cdI/AAAAAAAAEso/6uWlLZZAnSg/s320/P1080309.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689639520383562194" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 225px; height: 320px; " /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-2870788002142756221?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/2870788002142756221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/12/karp-w-galarecie-raz-na-ruski-rok.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2870788002142756221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2870788002142756221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/12/karp-w-galarecie-raz-na-ruski-rok.html' title='Karp w galarecie raz na ruski rok'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-R-T0LJRspaM/TvWcz9XnrxI/AAAAAAAAEsY/sXPaykF8JPM/s72-c/P1080301.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-6301951316840062727</id><published>2011-09-05T21:13:00.004+02:00</published><updated>2011-09-05T22:31:20.345+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Grzyby'/><title type='text'>Grzybowe ABC</title><content type='html'>Jedni mogą powiedzieć ze staje się monotematyczna, inni będą (mam nadzieję) będą zachwyceni. Bo dziś będzie jeszcze więcej o tym co ugotować z grzybów.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Tym razem zebraliśmy masę podgrzybków, kilka kilogramów na pewno oraz kilka pięknych borowików, szlachetnych na dodatek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-_OxfZtZc3AA/TmUt2PoAqRI/AAAAAAAAEr8/oc53l2YqySg/s1600/P1080203.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-_OxfZtZc3AA/TmUt2PoAqRI/AAAAAAAAEr8/oc53l2YqySg/s320/P1080203.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5648971717536688402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Borowiki&lt;/strong&gt; podsmażyłam na maśle z odrobiną zeszklonej cebulki, posypałam solą, białym pieprzem i koperkiem... a to wszystko do czego innego jak nie do steaka!&lt;br /&gt;(niestety nie mam zdjęcia, bo nie przypuszczałam ze będę o tym pisać)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Podgrzybki&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; podzieliłam na dwie grupy, a w sumie nawet 3 grupy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mniejsze okazy do marynowania&lt;br /&gt;Większe okazy- Suche do suszenia, Wilgotne na zupę&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Cale to &lt;em&gt;przetwarzanie&lt;/em&gt; zajęło mi może półtorej godziny... to chyba mój życiowy rekord.  Udało się to to głownie dlatego ze zajęłam się sprawa &lt;em&gt;kompleksowo, a zarazem jednocześnie.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw ugotowałam&lt;strong&gt; rosół z kurczaka&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;(korpus z kurczaka i oba skrzydełka zagotowałam w ok. 3 litrach osolonej wody, usunęłam szumowiny cedzakiem, dodałam warzywa i przyprawy – 2 duże marchwie, 1 pietruszka, 1/3 selera, 15cm pora, podwęglona na palniku średnią cebula, 2 liście kapusty włoskiej, 2 ząbki czosnku, kilka listków laurowych, po kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie pokroiłam &lt;strong&gt;&lt;em&gt;grzyby przeznaczone do suszenia&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; w plasterki, wyłożyłam na dużej brytfance i włączyłam piekarnik z termoobiegiem na 65۫C. (pamiętajcie aby grzyby co ok. 20min przemieszać i otworzyć na chwile piekarnik żeby wilgoć uciekła)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Resztę grzybów oczyściłam i te na zupę również pokroiłam. &lt;strong&gt;Grzyby przeznaczone do marynowania&lt;/strong&gt;, które wydawały mi się nieco większe przepołowiłam lub nawet przekroiłam na ćwiartki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy zupa była gotowa, dałam jej godzinę, czyli trochę mało, ale w tym wypadku wystarczy, bo nie ma być to aromatyczny rosół z kury, tylko wywar na zupę grzybowa oraz baza do marynaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polowe wywaru przelałam bez warzyw do innego garnka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Słoiki na marynaty- oczyszczone i wyparzone wrzątkiem już czekały)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw zagotowałam w dwóch porcjach po 3-5min &lt;strong&gt;grzyby do marynowania&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Wyłowiłam je cedzakiem i &lt;em&gt;od razu przełożyłam do słoików&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;Na tym samym wywarze później zrobiłam zupę grzybowa, która tym sposobem była z podwójnej porcji grzybów, czyli &lt;em&gt;wyjątkowo aromatyczna&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Ocet do marynowania&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; powinien być ok. 4%, co prawda piszą w książkach o 5-6% ale z mojego kilkuletniego doświadczenia wynika ze taki jest zbyt intensywny w smaku, i zabiera zbyt dużo tego typowo-grzybowego smaku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój ocet ze sklepu był 5%, ( w Polsce zazwyczaj jest 10%, wystarczy go rozrobić pól na pól z woda a będzie 5% - jak pamiętam z chemii;)&lt;br /&gt;Na 300ml octu dodałam 100ml rosołu na którym gotowałam grzyby oraz dwie łyżki cukru- roztwór zagotowałam i zalałam nim grzyby w słoikach które doprawiłam liściem laurowym i pieprzem ( zazwyczaj daje tez gorczyce, jednak tym razem jej nie miałam w domu)&lt;br /&gt;Słoiki gorące szczelnie zamknęłam, a w sumie zrobił to Kuba, zeby zaznaczyc róznież jego wkład w to przedsięwzięcie (on tez wyparzył słoiki)&lt;br /&gt;Postawiliśmy je do góry nogami, pięknie sie po kilkunastuminutach &lt;em&gt;zassaly&lt;/em&gt;- noga teraz leżeć przynajmniej cala zimę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie zajęłam się zupą,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-xwNcixoQ5ss/TmUt2Zw2uMI/AAAAAAAAEsE/HskIFdua2fg/s1600/P1080204.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 176px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-xwNcixoQ5ss/TmUt2Zw2uMI/AAAAAAAAEsE/HskIFdua2fg/s320/P1080204.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5648971720258140354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zupa krem z podgrzybków&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wywar pozostaly z gotowania grzybow do marynowania- ok 1 litr&lt;br /&gt;Dwie garscie pokrojonych podgrzbkow&lt;br /&gt;Kilka warzyw z rosolu (seler, kapusta, marchew)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagotowalam przez 5 min zeby grzyby sie ugotowaly. Odczekalam kilkanascie minut zeby zupa ostygla. Całość Zblendowalam. Na koniec dodałam czubata lyzke kwasnej smietany i doprawilam sola i pieprzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak z tego wszystkiego najbardziej dumna jestem z grzanek.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-4Jm2kMFgT7g/TmUt2na2TxI/AAAAAAAAEsM/xJX4Ejnq0wc/s1600/P1080208.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 234px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-4Jm2kMFgT7g/TmUt2na2TxI/AAAAAAAAEsM/xJX4Ejnq0wc/s320/P1080208.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5648971723923934994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno, a może nawet nigdy nie robiłam takich grzanek, a pamiętam ze tak właśnie &lt;em&gt;&lt;strong&gt;‘utylizowala’ czerstwy chleb&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; moja babcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chleb kroimy w plastry a następnie w kostkę.&lt;br /&gt;Wrzucamy kostki na brytfankę, polewamy odrobina oliwy z oliwek i ziołami prowansalskimi, mieszamy. Pieczemy na 180 stopniach ok. 10min tak żeby grzanki zrobiły się chrupkie i rumiane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to grzybowych opowieści koniec? Czas pokaże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem życzę wam aby wszystkie wasze grzybozbiory były : &lt;em&gt;prawe&lt;/em&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-6301951316840062727?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/6301951316840062727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/09/grzybowe-abc.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6301951316840062727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6301951316840062727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/09/grzybowe-abc.html' title='Grzybowe ABC'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-_OxfZtZc3AA/TmUt2PoAqRI/AAAAAAAAEr8/oc53l2YqySg/s72-c/P1080203.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-8769931677259865952</id><published>2011-08-26T13:33:00.001+02:00</published><updated>2011-08-26T14:40:15.802+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Grzyby'/><title type='text'>Jemy jak leśne ludy</title><content type='html'>Za siedmioma gorami, za siedmioma lasami, mniej wiecej 1500km od Warszawy zyla sobie dziewczynka ktora moze i dobrze gotowala, ale miala jedna wielka wade. Nie potrafila dotrzymac obietnic... Za kare dostala kataru i bolu gardla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643574139120024418" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/-tCRffh6w0o8/TlIAx1HUe2I/AAAAAAAAErw/fOnXBPsKJ0Q/s320/P1080131.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;Oto poczatek bajki o tym jak obiecalam wam ze napisze o moim ostatnim, a w sumie to pierwszym w tym roku, grzybobraniu.&lt;br /&gt;O grzybobraniu rozpisywac sie juz nie bede. Dla tych ktorzy poszukuja lasow w okolicach Londynu, polecam Puttenham Common. A wszystkim tym ktorzy mieszkaja w Polsce, zazdrosze... jesienia w szczegolnosci.&lt;br /&gt;Rozpisze sie jednak dzis o tym co ugotowalam z moich ostatnich zbiorow.&lt;br /&gt;Na kolacje byl &lt;strong&gt;Stek &lt;em&gt;hache&lt;/em&gt; w sosie podgrzybkowym&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Na sniadanie &lt;strong&gt;Jajecznica na kurkach&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;A na kolejna kolacje &lt;strong&gt;Zupa grzybowa.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;(oto efekt naszego grzybobrania, w polowie sierpnia warto dodac: Kurki, wielki zdrowy kozlarz, podgrzybki oraz wrzosy i szyszki do jesienej dekoracji)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643574121862598642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/-fotgz8LF6zo/TlIAw001D_I/AAAAAAAAErQ/Gv3aYa1cKmQ/s320/P1080117.JPG" border="0" /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Jak umiescilam to menu na moim facebookowym profilu, zrobilo furore. (kolega nawet oswiadczyl ze chce mnie za zone ;) Swiadczy to tylko o jednym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;Polacy to lesne ludy, kochaja grzyby!&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fKmEg3tfulM/TlIAxsU75lI/AAAAAAAAEro/VLYNwBJMLsM/s1600/P1080129.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643574136761214546" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/-fKmEg3tfulM/TlIAxsU75lI/AAAAAAAAEro/VLYNwBJMLsM/s320/P1080129.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Prosta pyszna zupa grzybowa&lt;br /&gt;1. Gotujemy rosól - ja uwzylam wywaru ugotanego z ok 1/2kg skrzydelek z kurczaka, 3 marchwi, 2 lodyg selera naciowego, pietrzuszki, 2 lisci kapusty, 1 malej cebuli, 2 zabkow czosnku, 3 lisci laurowych, ziela angielskiego i pieprzu... no i oczywiscie soli (ok. 2 lyzki) i wody(ok. 2 litry)&lt;br /&gt;2. Grzyby, u mnie jeden duzy kozlarz i 3 mniejsze podgrzybki, kroimy w paski lacznie z nozkami. Podsmarzamy z 1 drobno posiekana cebula ok. 10min na 50g masla.&lt;br /&gt;3. 3-4 srednie ziemniaki kroimy w 1cm kostke, gotujemy ok. 7 min w osobnym garnku. Odcedzamy.&lt;br /&gt;4. Z rosolu usuwamy warzywa i mieso, dodajemy podsmazone grzyby i ugotowane ziemniaki. Mozna tez dodac pokrojone warzywa z rosolu.&lt;br /&gt;5. Zupe gotujemy na srednim ogniu ok. 5min od zagotowania. Nie dluzej bo grzyby i ziemniaki sie rozpadna.&lt;br /&gt;6. Podajemy z lyzka smietany i koperkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643574125680514162" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/-gpWzrqmU1VE/TlIAxDDF1HI/AAAAAAAAErY/64xcBzdI3uw/s320/P1080122.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Stek hache&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;, to stek z wolowego miesa mielonego. Jednak nie nazwalabym go kotletem mielonym bo smakuje zupelnie inaczej.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;500g chudego miesa mielonego, 1 jajko - ugniatamy dokladnie na jednolista mase a nastepnie formujemy steki.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Mieso podsmazamy na oliwie z oliwek, tak jak lubicie, ja lubie takie nie do konca wysmazone.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Mieso zdejmujemy z patelni, nie myjac jej, wrzucamy posiekane w plasterki podgrzybki i 1 srednia cebule posiekana w paski. Po 10min duszenia, zalewamy mieso 200ml bulionu. Solimy i pieprzymy do smaku. Gotujemy az sos sie zredukuje. Grzyby powinny dodac mu gestej konsystencji, zatem zageszczanie maka nie jest konieczne.&lt;br /&gt;Steki przekladamy ponownie na patelni, podgrzewamy jezeli to konieczne.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Podajmy z gesta smietana i posiekana pietrzuszka.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zmSEXDBH3BU/TlIAxdPtqKI/AAAAAAAAErg/LkUmb0QgruE/s1600/P1080127.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643574132712777890" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 186px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/-zmSEXDBH3BU/TlIAxdPtqKI/AAAAAAAAErg/LkUmb0QgruE/s320/P1080127.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;strong&gt;Jajecznica na kurkach&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;5 jajek -rozbeltanych w misce&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;200g kurek oczysczonych i pokrojonych na mniejsze kawalki&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;lyzka masla, 1 szalotka lub mala cebula posiekana w drobna kostke.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Koperek.&lt;br /&gt;Jak robic jajecznice chyba kazdy wie? Jak nie to przeczytajcie &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2010/05/uwaga-uwaga-najprostszy-przepis-swiata.html"&gt;ta historie&lt;/a&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-8769931677259865952?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/8769931677259865952/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/08/jemy-jak-lesne-ludy.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8769931677259865952'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8769931677259865952'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/08/jemy-jak-lesne-ludy.html' title='Jemy jak leśne ludy'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-tCRffh6w0o8/TlIAx1HUe2I/AAAAAAAAErw/fOnXBPsKJ0Q/s72-c/P1080131.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-5022405871088619183</id><published>2011-08-14T16:32:00.006+02:00</published><updated>2011-08-14T18:53:05.737+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sałatka'/><title type='text'>Elegancja Francja</title><content type='html'>Tak, tak znowu nie pisałam- długo.  Jednak tym razem mam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;powiedzmy, że&lt;/span&gt; racjonalne wytłumaczenie- albowiem byliśmy na wakacjach. Kilka dni w Paryżu, kilka dni w Normandii i kilka dni w drodze aż dojechaliśmy zapakowani pod sufit francuskimi specjałami i przetworami z ziemi polskiej,  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;peżociną&lt;/span&gt; do Londynu. (notabene muszę wam kiedyś opisać prom jakim się płynie miedzy starym kontynentem a Wielką Brytanią, no ale nie o tym dziś)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-OA9OdwGz-O8/Tkfgk4qrqNI/AAAAAAAAEqw/tovIfdUM0T4/s1600/P1080043.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-OA9OdwGz-O8/Tkfgk4qrqNI/AAAAAAAAEqw/tovIfdUM0T4/s320/P1080043.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5640723982596155602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Byliśmy między innymi w miasteczku, a raczej wsi, bo były tam może ze trzy domy, &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Camembert&lt;/span&gt;. Jaki produkt z tego miejsca pochodzi chyba nie muszę nikomu tłumaczyć. Ciekawe jest jednak to że ser ten powstał, a wiem to z pierwszej ręki bo odwiedziłam miejscowe muzeum, według receptury od mnichów z miasteczka Brie...Czyli podróbka przerosła popularnością pierwowzór, jak to współcześnie dość często bywa.&lt;br /&gt;Co wolicie brie czy camembert? Czujecie różnice?&lt;br /&gt;Ja wolę brie, ale musi być tak mocno dojrzały, że aż ciężko jego zapach okiełzać w lodówce.&lt;br /&gt;Camembert lubię pieczony, zimą. Albo na kanapce z rzeżuchą...ahhh.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym dziś w sumie będzie tylko szybko o świetnej sałatce która pochodzi wprost z krainy najlepszych kompozycji sałatkowych, czyli z owej Francji. Nie widziałam w Paryżu restauracji ( a tak naprawdę to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;brasserie&lt;/span&gt;)  w której nie było by w karcie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sałatki z grzankami z kozim serem&lt;/span&gt;.(&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Salade chevre chaud&lt;/span&gt;- czyli sałatka z gorącą kozą?!)&lt;br /&gt;Moją wersję wzbogaciłam o figę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-aap5i-LvKrE/TkfgkqiuM5I/AAAAAAAAEqo/AWEAFBNhVFs/s1600/P1080040.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-aap5i-LvKrE/TkfgkqiuM5I/AAAAAAAAEqo/AWEAFBNhVFs/s320/P1080040.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5640723978804671378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;(proporcje na jedną porcję)&lt;br /&gt;garść mieszanki sałat&lt;br /&gt;kilka pomidorków cherry lub zwykłych pokrojonych w kostkę&lt;br /&gt;3-4 łyżki zielonej fasolki szparagowej może być świeża, mrożona lub ta z puszki się świetnie nadaje.&lt;br /&gt;1 szalotka lub 1/4 czerwonej cebuli pokrojona w paski&lt;br /&gt;dojrzała figa&lt;br /&gt;wszystko kroimy układamy na talerzu i polewamy klasycznym francuskim dressingiem:&lt;br /&gt;1 łyżka oliwy z oliwek&lt;br /&gt;żółtko z małego jaja&lt;br /&gt;duża szczypta soli&lt;br /&gt;duża szczypta pieprzu&lt;br /&gt;1 łyżeczka soku z cytryny&lt;br /&gt;1 łyżeczka musztardy dijon&lt;br /&gt;(dressing po wymieszaniu powinien mieć konsystencję niczym majonez)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec przygotowujemy grzanki z bagietki i koziego sera (u mnie pleśniowy z otoczką z popiołu, ale może być każdy miękki kozi ser) posypane rozmarynem. Bagietkę kroimy, smarujemy serem, posypujemy rozmarynem i pieczemy w rozgrzanym piekarniku ok. 10min aż chleb się lekko zarumieni a ser roztopi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-cYS1blEuHPk/Tkfis7nH8TI/AAAAAAAAEq8/FvOzptvgSvs/s1600/P1080044.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-cYS1blEuHPk/Tkfis7nH8TI/AAAAAAAAEq8/FvOzptvgSvs/s320/P1080044.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5640726319848747314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebawem, czyli dziś wieczorem lub jutro. (a dla tych co znają moją punktualność - to pewnie w połowie tygodnia ;) napiszę o moim wczorajszym, pierwszym prawdziwym w tym roku grzybobraniu i jego efekcie kulinarnym.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-sAUxvGpMGQw/TkfitH2MkiI/AAAAAAAAErE/irik7p9rw8I/s1600/P1080117.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-sAUxvGpMGQw/TkfitH2MkiI/AAAAAAAAErE/irik7p9rw8I/s320/P1080117.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5640726323133190690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-5022405871088619183?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/5022405871088619183/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/08/elegancja-francja.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5022405871088619183'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5022405871088619183'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/08/elegancja-francja.html' title='Elegancja Francja'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-OA9OdwGz-O8/Tkfgk4qrqNI/AAAAAAAAEqw/tovIfdUM0T4/s72-c/P1080043.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-1156859972445544737</id><published>2011-07-17T09:15:00.007+02:00</published><updated>2011-07-17T10:19:30.457+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Śniadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jagody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Truskawki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Placki'/><title type='text'>Letnie placki ze złotym syropem</title><content type='html'>Dziś opiszę wam idealne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niedzielne letnie śniadanie&lt;/span&gt;, a przy okazji opowiem wam o bodajże &lt;span style="font-style: italic;"&gt;najstarszej marce świata&lt;/span&gt;... i nie jest to Aspiryna Bayera, jak mi się dotąd wydawało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzadko kiedy robię śniadanie na słodko.  Zdarza mi się jeść płatki z mlekiem raz na jakiś czas, lub owsiankę którą opisałam wam &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2010/03/bo-za-drugim-razem-owsianka-jest-juz.html"&gt;tu&lt;/a&gt;. Zazwyczaj jem kanapkę w biegu między malowanie oka jednego a drugiego-tak jest w tygodniu. W weekend staram się robić śniadania bardziej czasochłonne. Wtedy zazwyczaj są to jajka. O na przykład &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2010/01/austryjacko-szwedzkie-niedzielne.html"&gt;takie&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego nasze wczorajsze śniadanie było jak na moją kuchnie dość nietypowe. Jednak było tak smakowite, że kto wie czy zaraz jak skończę ten wpis nie zrobię ponownie podobnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-e8tYYZ9gZ84/TiKVzlys9pI/AAAAAAAAEp8/TXjNXunN5y8/s1600/P1070910.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-e8tYYZ9gZ84/TiKVzlys9pI/AAAAAAAAEp8/TXjNXunN5y8/s320/P1070910.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5630227197717182098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu wymyśliłam sobie te placki. Pomimo bardzo amerykańskiego wyglądu, pod wieloma względami są zupełnie inne. Po pierwsze są drożdżowe a po drugie zrobiłam je z mąki razowej, czyli zawierają w sobie dużo błonnika, ergo są zdrowsze. Zrobiłam je analogicznie do tego jak robię bliny które znajdziecie &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2010/04/z-kulinarnego-archiwum-x.html"&gt;tu&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Mogą się wydawać nieco pracochłonne, ale jest to tylko pozorne. Spróbujcie a zobaczycie że warto te15 minut dłużej spędzić na przygotowaniu tego śniadania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw zrobiłam rozczyn drożdżowy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pół saszetki suszonych drożdży&lt;br /&gt;100ml mleka&lt;br /&gt;1 łyżka cukru&lt;br /&gt;1 łyżka mąki pszennej białej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszamy w garnku i lekko podgrzewamy do temperatury ok 40 stopni, czyli takiej która wydaje nam się ciepła ale jeszcze nie parzy. Mieszamy dokładnie aż drożdże i mąka się rozpuszczą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po 15minutach dodajemy ok.4 łyżek mąki razowej. Konsystencja powinna być dość kremowa po wymieszaniu.&lt;br /&gt;Zostawiamy na kolejne 10 minut.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-KAPfAvtnTaU/TiKVzXpnHHI/AAAAAAAAEp0/zrp_N4IUzxw/s1600/P1070913.JPG"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W misce mieszamy 2 jajka,2 łyżki oleju roślinnego, szczyptę soli, łyżkę cukru oraz ok. 100g mąki razowej.&lt;br /&gt;Dodajemy rozczyn. Dokładnie mieszamy, tak aby uzyskać konsystencje ciasta półpłynną, dla laików: mniej więcej taką jak szampon ;)&lt;br /&gt;Jeżeli ciasto jest zbyt gęste dodajcie odrobinę mleka,jeżeli zbyt rzadkie to mąki.&lt;br /&gt;Ciasto zostawiamy na 10min.&lt;br /&gt;Na koniec dodajemy ok 100-150g jagód. Ja użyłam borówek amerykańskich bo jagód to w Anglii mogę co najwyżej ze świeczką szukać.&lt;br /&gt;Ciasto mieszam tylko łyżką, nie potrzebny jest mikser.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Placki smażymy na lekko otłuszczonej teflonowej patelni. Każdy placek robiłam z dwóch łyżek ciasta.Smażymy ok minuty na każdej stronie aż się zarumienią. Na koniec placki przekładam na papier kuchenny żeby pozbyć się nadmiaru tłuszczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-sz9_xktK1zM/TiKWMea6PeI/AAAAAAAAEqE/jyVcK20-SXY/s1600/P1070913.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-sz9_xktK1zM/TiKWMea6PeI/AAAAAAAAEqE/jyVcK20-SXY/s320/P1070913.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5630227625235070434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No dobra, teraz widzę że zajęło mi to więcej niż 15 min. Ale tak czy siak, warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie Kuba skoczył do sklepu, bo stwierdził, że do takich placków konieczny jest nam syrop. (Ja miałam w planie posypać owoce cukrem....ale wyszło inaczej i dobrze!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłam pewna, że kupi syrop klonowy. Tylko taki dotąd znałam do naleśników i innych śniadaniowych potraw na słodko.&lt;br /&gt;A Kuba wrócił z taką puszką:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-ym82u-8WT74/TiKRx5FNK3I/AAAAAAAAEpo/-aCcCpabA7M/s1600/syrop.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 253px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ym82u-8WT74/TiKRx5FNK3I/AAAAAAAAEpo/-aCcCpabA7M/s320/syrop.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5630222770488814450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przypadkowo trafił na jeden z najbardziej rozpoznawalnych angielskich produktów. Słyszałam o tym syropie już wcześniej, ale byłam przekonana że to po prostu rozpuszczony cukier, nie mogłam sobie wyobrazić że to jest takie dobre!&lt;br /&gt;Sceptycznie podchodząc do tego produktu, przy okazji śmiejąc się z logo, którym jak widzicie jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gnijący lew i otaczające go muchy&lt;/span&gt;, spróbowałam...&lt;br /&gt;Za pewne się domyślacie, że skoro o tym piszę to się do tego syropu przekonałam.&lt;br /&gt;Smakuje lekko karmelowo, a przez to że jest bardzo słodki używa się go mniej niż zwykłego cukru.&lt;br /&gt;W Anglii syrop ten kupicie w każdym sklepie. W Polsce specjalnie dla was znalazłam ten sklep:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://fishandchipssklep.home.pl/Lyle039s_Golden_Syrup_454g_traditional_tin-453.html"&gt;http://fishandchipssklep.home.pl/Lyle039s_Golden_Syrup_454g_traditional_tin-453.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warszawiacy mogą tam po prostu podjechać a inni mogą zamówić internetowo. Gwarantuje wam że będzie to jedno z waszych lepiej wydanych 14 złotych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Placki jedliśmy jak widzicie z malinami i truskawkami, polane tym złotym syropem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A  na koniec kilka ciekawostek które wyczytałam o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lyle's Golden Syrop&lt;/span&gt;-ie&lt;br /&gt;Marka ta powstałam w 1885 roku, a w 2007 została uznana w księdze rekordów Guinnessa za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;najstarszą markę świata&lt;/span&gt;. Opakowanie nie zmieniło się o początku istnienia syropu, jedynie w czasach pierwszej wojny światowej gdy brakowało metalu, syrop był pakowany w puszki z grubego kartonu.&lt;br /&gt;Absurdalnie wyglądające logo ma następujący sens. W starym testamencie gdy Król Salomon zabił lwa, zaobserwowano że pszczoły zbudowały ul w klatce piersiowej zdechłego zwierzęcia, podsumowano to słowami&lt;span style="font-style: italic;"&gt; “Out of the strong came forth sweetness”&lt;/span&gt;- oto motto firmy.&lt;br /&gt;Trochę dziwna ta historia mi się wydaje. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pan Lyle&lt;/span&gt; musiał być przynajmniej ekstrawertykiem, żeby nie powiedzieć dziwakiem... no ale co mi oceniać, dobry syrop wymyślił to się liczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zróbcie te placki! Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-1156859972445544737?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/1156859972445544737/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/07/letnie-placki-ze-zotym-syropem.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1156859972445544737'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1156859972445544737'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/07/letnie-placki-ze-zotym-syropem.html' title='Letnie placki ze złotym syropem'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-e8tYYZ9gZ84/TiKVzlys9pI/AAAAAAAAEp8/TXjNXunN5y8/s72-c/P1070910.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-2132932753558538410</id><published>2011-07-13T13:35:00.001+02:00</published><updated>2011-07-13T17:14:16.019+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Marakuja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Desery'/><title type='text'>Sorbet z marakuji</title><content type='html'>Marakuja, zwana tez &lt;em&gt;pieknie&lt;/em&gt; fachowo po polsku &lt;strong&gt;meczennica jadalna&lt;/strong&gt; - jest owocem kwasnym. Podobnie jak wisnie czy agrest czym bardziej jest dojrzala tym staje sie slodsza. A dojrzale marakuje podobnie jak dojrzali ludzie sa pomarszczone.&lt;br /&gt;Osobiscie uwazam ze do sorbetu, deseru idealnego na letnie upalne dni, nadaja sie bardziej kwasne mniej pomarszczone egzemplarze.&lt;br /&gt;Moj dzisiejszy deser przypadnie zapewne do gustu tym, ktorzy lubia lody cytrynowe.&lt;br /&gt;Sorbet z marakuji smakuje podobnie, ale ma na dodatek ten pyszny nietypowy &lt;em&gt;&lt;strong&gt;po&lt;/strong&gt;smak&lt;/em&gt;, ktorzy zapewne znacie z soku z owocow tropikalnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5559354337662661602" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSbLULzo8-I/AAAAAAAAEX0/HkJ7xXCf7jU/s320/P1060571.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;Wykonanie sorbetu jest bardzo proste.&lt;br /&gt;Problem tylko w tym gdzie dostaniecie marakuje? U mnie Londynie, marakuje kupie w co drugim sklepie na "rogu". W Warszawie napewno znajdziecie marakuje na bazarze przy Polnej, oraz na targu owocowym w Broniszach. Mysle ze w sklepach z miedzynarodowa zywnoscia tez warto &lt;em&gt;meczennicy jadalej&lt;/em&gt; poszukac. Chociaz lepiej sprzedawce spytacjcie o &lt;em&gt;marakuje&lt;/em&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSbLTz09sHI/AAAAAAAAEXs/NaO0KebvqLs/s1600/P1060569.JPG"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;strong&gt;Sorbet z marakuji&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5559354331225763954" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 205px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSbLTz09sHI/AAAAAAAAEXs/NaO0KebvqLs/s320/P1060569.JPG" border="0" /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;Na ok.4 porcje&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;miasz z 6-8 srednich owocow marakuji&lt;br /&gt;sok z polowy cytryny&lt;br /&gt;pol blendera zapelnic kostamki lodu&lt;br /&gt;(uwaga; musi byc to blender ktory kruszy lod)&lt;br /&gt;4 lyzki stolowe cukru&lt;br /&gt;ew. 1 lyzka smietany kremowki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Calosc blendujemy az lod sie skruszy, ewentualnie dodajcie pod koniec wiecej cukru jezeli smak wydaje wam sie zbyt kwasny. Taki sorbet mozna jesc od razu, lub jezeli chcecie go przechowac na pozniej to przelozcie go do pojemnika, ktory mozna mrozic. Sorbet solidnie przemieszajcie mniej wiecej 3-4 razy co 30-45min, potem moze lezec w zamrazalce conajmniej tydzien.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam! &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-2132932753558538410?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/2132932753558538410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/07/sorbet-z-marakuji.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2132932753558538410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2132932753558538410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/07/sorbet-z-marakuji.html' title='Sorbet z marakuji'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSbLULzo8-I/AAAAAAAAEX0/HkJ7xXCf7jU/s72-c/P1060571.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-6514591320414947984</id><published>2011-07-06T23:21:00.001+02:00</published><updated>2011-07-07T00:23:13.685+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Party'/><title type='text'>Czas na Barbakoje?!</title><content type='html'>&lt;div&gt;Moją ulubioną książką od bardzo dawna niezmiennie jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przeminęło z Wiatrem&lt;/span&gt; - Margaret Michell.&lt;br /&gt;Pierwszy raz pochłonęłam jej pierwszy polski trzy tomowy przekład mając 13lat, nie mówiąc o tym że film widziałam przynajmniej 20 razy. Scarlett O'Hara jest zdecydowanie moją ulubioną fikcyjną postacią.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dwa lata temu dostałam od mamy pod choinkę nowy przekład tej powieści.  Skorzystałam z tego prezentu dopiero zaledwie kilka tygodni temu. A dokładnie było to podczas upalnego londyńskiego kwietnia tego roku, leżąc gdzieś na parkowej trawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Dla tych którzy zastanawiają się co ten wywód ma do jedzenia, uspokajam,  już przechodzę do sedna:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;W nowym przekładzie Przeminęło z Wiatrem po raz pierwszy w polskiej literaturze (co brzmi dość górnolotnie w szczególności ze strony takiego ignoranta językowego jakim jestem ja) słowo : &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;BARBAKOJA&lt;/span&gt;.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Scarlett tego wieczoru miała się udać na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;barbakoję&lt;/span&gt; do dwunastu dębów czyli posiadłości Wilkesów.- no przecież, że Scarlet nie pojdzie na grilla - pomyslalam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Autorka przekładu dodała *przypis:&lt;strong&gt; Barbakoja&lt;/strong&gt; -zabawa na wolnym powietrzu, połączona z pieczeniem wołów na rożnie z wypitka i tańcami.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Czyli współcześnie znany gri(y)ll!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Od wtedy co jakiś czas myślałam o tym ze muszę was koniecznie do tego odkrycia językowego przekonać- bo ja i Kuba słowo barbakoja używam już nałogowo tego lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Fakt jest faktem ze barbakoja brzmi dość angielsko, no ale grill jest słowem niemieckim, tak czy siak barbakoja brzmi bardziej polsko niż grill, brzmi pięknie, literacko. Nie uważacie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepisem do dzisiejszej opowieści będzie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Humus&lt;/span&gt;- z prostego powodu że jest to danie idealne na barbakoję.&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603493263198003938" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 267px; cursor: pointer; height: 320px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/-fZgHuRP5WWY/TcObby42IuI/AAAAAAAAEoI/Zhs9iPD7KBs/s320/P1070473.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;Idealny do pieczonego na rożnie (grillu) chleba jako dodatek do mięs.&lt;br /&gt;Prosty w przygotowaniu.&lt;br /&gt;Zachwycający w smaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U nas na każdej barbakoji w ogrodzie jest humus- to pewne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 puszka konserwowa ciecierzycy&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy z oliwek&lt;br /&gt;1 łyżka sezamu&lt;br /&gt;sól i świeżo mielony pieprz do smaku (ok. pół łyżeczki każdego)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z puszki wylewamy mniej więcej polowe zalewy. Cieciorkę w pozostałej zalewie wkładamy do blendera, dodajemy resztę składników. Mieszamy aż powstanie jednolita masa. Jeżeli masa ciężko się mieli możemy dodać więcej oliwy lub odrobinę wody. Doprawiamy solą i pieprzem na koniec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój humus z zdjęć jest w wersji włoskiej: z podsmażonymi orzechami pini, oliwą z oliwek i porwanymi liści bazylii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę wam udanych barbakoji tego lata!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-lmxgb-eVAOE/TcObbqxuR6I/AAAAAAAAEoA/IZjYY7uecrw/s1600/P1070477.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603493261020645282" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/-lmxgb-eVAOE/TcObbqxuR6I/AAAAAAAAEoA/IZjYY7uecrw/s320/P1070477.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dodatek :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tydzień temu byłam na Malcie, siedziałam ostatniego dnia naszej kongresowo-naukowej wycieczki na kolacji miedzy koleżanką Rumunką a Meksykanką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Tego wieczoru zdecydowałam się, zamówić królika, który jest podobno największą specjalnością maltańskiej kuchni.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Meksykanka na to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;'Did you know that rabbit prepared on the barbeque tastes best, we eat it in Mexico (czytaj Mechiko) like that'&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Moją koleżankę Rumunkę to najwidoczniej zainspirowało:&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; 'Do you know where the word barbeque is from? It is from Romanian, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;berbec&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; means teenage lamb, which is usually roasted - therefore barbeque!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rumuński berbec to polski baran. Ale czy słowo barbeque, a za nim barbakoja rzeczywiście pochodzi z rumuńskiego, czy jest to tylko wymysl mojej rumuńskiej koleżanki, tego pewna nie jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Królik którego mi tego wieczoru podano nie był z grilla, był pieczony i smakował jak kurczak, tym nie mniej Meksykanka była nim zachwycona i zjadła trzy czwarte mojej porcji...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-6514591320414947984?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/6514591320414947984/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/05/czas-na-barbakoje.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6514591320414947984'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6514591320414947984'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/05/czas-na-barbakoje.html' title='Czas na Barbakoje?!'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-fZgHuRP5WWY/TcObby42IuI/AAAAAAAAEoI/Zhs9iPD7KBs/s72-c/P1070473.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-3876158232554791259</id><published>2011-06-20T22:53:00.002+02:00</published><updated>2011-06-20T23:54:53.291+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Grecko'/><title type='text'>Pozadniedbywanie</title><content type='html'>&lt;div&gt;Moi drodzy czytelnicy, &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;wielu z was zapewne zastanawiało sie czemu tak dawno, a bedzie to już ponad miesiac, nic nie pisalam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Przyznam wam się szczerze że chciałam skoczyć z pisaniem tego bloga- chciałam zakończyć "po angielsku" - czyli przestać pisać mając nadzieje ze nikt nie zauważy.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jednak od kilkunastu dni zostalam wielokrotnie zapytana co się stało i kiedy znowu bloga będę pisać.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-hPqViW8rwEY/Tf_BKuXJiWI/AAAAAAAAEpU/8LbNHxuI_eQ/s1600/P1070638.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 236px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-hPqViW8rwEY/Tf_BKuXJiWI/AAAAAAAAEpU/8LbNHxuI_eQ/s320/P1070638.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620423249969645922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;Zanim opowiem wam o tym co mnie w końcu przekonało do powrócenia do pisania najpierw chce wytłumaczyć wam, co wcale nie łatwe z jakiego powodu pisać zaprzestałam.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Blog ten powstał przypadkiem, pierwotnie po to aby podzielić się moim przepisem na pierniczki świąteczne z koleżanką która wyjątkowo spędzała Boże Narodzenie w Portugalii. Pisanie o gotowaniu spodobało mi się. Fascynowało mnie coraz większe zainteresowanie osób mi znanych i nieznanych, mną i moja pasja.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gotowanie zawsze było częścią mojego życia, co nie jest niczym wyjątkowym, wydaje mi się wbrew pozorom że gotowanie a przynajmniej jedzenie jest centralnym aspektem życia każdego z was kto to czyta. Jednak dzięki temu blogowi sama zaczęłam stawiać sobie kulinarne wyzwania. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Nie które z moich dan stały się inspiracja dla innych. Wiele się nauczyłam. Bez wahania mogę powiedzieć, że przez te półtora roku moje umiejętności kulinarne się przynajmniej podwoiły.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Tym niemniej ostatnio nadszedł taki moment ze pisanie tego bloga, jako takie,  stało się dla mnie obciążeniem. Przestało mi sprawiać przyjemność ponieważ jakoby z hobby stało się niemalże obowiązkiem, który sama sobie przydzieliłam. To co wiele osób we mnie podziwiało ("Jak ty to robisz ze siedzisz cały dzień w szpitalu a potem masz jeszcze czas gotować kolacje i o tym pisać!?) - w końcu pękło. To wszystko kwestia planowania, a ja zaczęłam tak planować czas żeby na bloga go brakowało. Pierwszy tydzień czułam się winna, a po drugim już wyzwolona.&lt;br /&gt;Ciekawa jestem czy inni którzy piszą blogi miewali taki sam kryzys jak ja?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie brakuje mi czasu na gotowanie, tego czasu mi jestem przekonana, nigdy nie zabraknie, bo gotowanie jest dla mnie relaxem. Tak jak jedni lubią po pracy pójść na basen, dla innych zbawienny jest masaż po ciezkim dniu. Tak dla mnie nie ma nic przyjemniejszego niz rozmyślanie w drodze do domu co dziś ugotuje, bawienie sie w kombinowanie składników w głowie, a następnie krojenie, mieszanie i zapiekanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Czasu na gotowanie mi nie brakuje, czasu na pisanie a i owszem.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dwa tygodnie temu, koleżanka z pracy, która nie mówi słowa po polsku a jednak "ogląda" mojego bloga regularnie, przyszła do mnie na kolacje z prezentem. Prezentem był talerz z nadrukiem ramki do zdjęć. Przesłaniem tego prezentu, jej zamiarem, było to abym znowu zaczęła fotografować swoje gotowanie i powróciła do prowadzenia bloga. Wzruszyło mnie to, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jakoś&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-2l0_8MonIws/Tf_BJwnaKkI/AAAAAAAAEpM/2lPhXy_IPBk/s1600/P1070649.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-2l0_8MonIws/Tf_BJwnaKkI/AAAAAAAAEpM/2lPhXy_IPBk/s320/P1070649.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620423233394846274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Kolejny weekend, kolejny znajomy na u nas na kolacji:&lt;/div&gt;"Nicola, czemu ty przestalas pisać bloga? Ja tu sie wszystkim chwale ze mam taką koleżankę która świetnie gotuje i prowadzi o tym bloga, a ty przestajesz, nie wyglupiaj sie"&lt;br /&gt;Nie ukrywam ze to prawie mnie przekonało do pisania.&lt;br /&gt;Ale tylko prawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Co zatem przechyliło szale i skłoniło mnie do tego ze siedzę teraz przed monitorem i piszę?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przekonała mnie dyskusja przy wczorajszym obiedzie rodzinnym.&lt;br /&gt;Przyleciałam na weekend do Warszawy, od jakiegos czasu jest to niemalże tradycją ze mama wtedy robi wielki niedzielny obiad z okazji "mojej córki z zagranicy".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Gdy zostałam przez pól rodziny skarcona za nie pisanie bloga-  zrozumiałam wtedy, że ten blog zaczął pełnić dodatkową funkcję, w pewnym sensie łączy o mnie z nimi, z rodziną i znajomymi. Wiedzac co gotuje, wiedzą co się u mnie dzieje.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jak widzicie z wielu powodow zrozumiałam, że nie chce was juz zaniedbywać. A jezeli kiedys zdecyduje sie na niepisanie, obiecuje że was o tym oficjalnie poinformuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj zaprezentuje wam moją:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bobową sałatkę z młodym groszkiem, miętą i zapiekanym serem halloumi&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;która czeka na publikacje już przynajmniej dwa tygodnie, a sezon bobowy już w swoim szczycie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-ZOxQxnplels/Tf_BLeXZBhI/AAAAAAAAEpc/Hk4uBXmZGFw/s1600/P1070636.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 219px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZOxQxnplels/Tf_BLeXZBhI/AAAAAAAAEpc/Hk4uBXmZGFw/s320/P1070636.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620423262855562770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;400g bobu&lt;br /&gt;200g mrożonego lub świeżego drobnego zielonego groszku&lt;br /&gt;10-15 listków świeżej mięty&lt;br /&gt;1-2 szalotki lub mała cebula&lt;br /&gt;garść siekanego koperku&lt;br /&gt;1 łyżka oliwy z oliwek&lt;br /&gt;1 łyżka masła&lt;br /&gt;sok z połowy cytryny&lt;br /&gt;sól i pieprz do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ser halloumi pokrojony w plastry ok. 5mm - świeżo podsmażony na teflonowej patelni z obu stron. ( Ser halloumi to specjalny grecki ser do grillowania, na pewno go znajdziecie w jakimś większym markecie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bób gotujemy i łuskamy (chociaż jeżeli jest bardzo młody,jak ten na moich zdjęciach to ja wolę go jeść ze skórką). Groszek gotujemy lub jeżeli mrożony ( a groszek mrożony jest często nawet lepszy niż świeży według Jamie'go O.) to zalewamy go tylko wrzątkiem i po kilku minutach odcedzamy.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt; Na maśle i oliwie podsmażamy  szalotkę drobno posiekaną, bób i groszek, poprawiamy solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Na koniec posypujemy ziołami. Podajemy z serem i chlebem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Od teraz stawiam sobie wyzwanie, jeden wpis na tydzień lub przynajmniej cztery wpisy w miesiącu. Co wy na to?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-3876158232554791259?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/3876158232554791259/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/06/pozadniedbywanie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/3876158232554791259'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/3876158232554791259'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/06/pozadniedbywanie.html' title='Pozadniedbywanie'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-hPqViW8rwEY/Tf_BKuXJiWI/AAAAAAAAEpU/8LbNHxuI_eQ/s72-c/P1070638.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-878389918610716271</id><published>2011-05-08T11:22:00.006+02:00</published><updated>2011-05-08T12:06:46.289+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby i Owoce morza'/><title type='text'>Złota rybka - Dorada z pełnym brzuchem</title><content type='html'>U nas na targu pod domem &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Świat trochę stoi do góry nogami&lt;/span&gt;. Niemalże wszystko to co wydaje nam się tanie tu jest drogie (np. ziemniaki), a wiele produktów które do niedawna wydawały mi się bardzo drogie i ekskluzywne są tutaj tymi z niższej półki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idealną tego ilustracją są ryby. Nie znajdziecie w &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Brixton_Market"&gt;Brixton&lt;/a&gt; karpia, śledzia czy filetów  mintaja, nawet o jakże &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popularnego w Anglii dorsza&lt;/span&gt; ciężko. Jeżeli dorsza już znajdziemy na jednym ze stoisk, to będzie on najdroższą rybą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najtańsze za to (po dwa funty za sztukę) są &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sea-bass'y&lt;/span&gt; (okonie morskie) i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sea-bream'y&lt;/span&gt; (dorady). Chociaż warto dodać że o takie ceny musimy się targować, chyba że Pan ze stoiska was już zna i wie że nic mu z tego że poda wam ceny dla &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niewtajemniczonych&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Obie ryby w Polsce uchodzą za dania "ekskluzywne", pewnie głownie dlatego że nie są ogólnie dostępne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-CGPQeciZKm0/TcZnlgO5zXI/AAAAAAAAEoo/A8-dSEfJ8ng/s1600/P1070052.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 192px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-CGPQeciZKm0/TcZnlgO5zXI/AAAAAAAAEoo/A8-dSEfJ8ng/s320/P1070052.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604280680314424690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Szukając dziś gdzie w Warszawie można by kupić doradę znalazłam sklep internetowy &lt;a href="http://www.lamaree.pl/pl/category/194/Swieze-ryby"&gt;La Maree&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś z was ten sklep zna i/lub z niego korzystał proszę niech napisze swoją opinię w komentarzach.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-EtBuirH7Ru0/TcZnlDTO2II/AAAAAAAAEoY/w9QyZQJzMIU/s1600/P1070028.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 238px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-EtBuirH7Ru0/TcZnlDTO2II/AAAAAAAAEoY/w9QyZQJzMIU/s320/P1070028.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604280672547952770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając jednak do dorady, nazwa tej ryby pochodzi z hiszpańskiego/portugalskiego i oznacza w wolnym tłumaczeniu &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;złotą &lt;/span&gt;{rybkę}.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dorada jest rybą drapieżną, zjada skorupiaki.&lt;br /&gt;Z tego powodu wymyśliłam sobie w dzisiejszym przepisie dość nietypowe ale w sumie dość naturalne połączenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Moje dorady wypełniłam krewetkami&lt;/span&gt; i dopiero potem upiekłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso dorady jest bardzo delikatne, mało rybne, nawet bym powiedziała.&lt;br /&gt;Jest to zatem idealna ryba dla wszystkich tych którzy pozornie za typowym smakiem ryb nie przepadają ( a wiem ze tacy na pewno istnieją).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jako ryba morska, jest wyjątkowo zdrowa ze względu na wysoką zawartość kwasów omega 3,  o których właściwościach obniżania poziomu cholesterolu na pewno już słyszeliście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dorada pieczona faszerowana krewetkami&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(dla dwóch osób)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;2 dorady - wypatroszone i oczyszczone&lt;br /&gt;100g krewetek atlantyckich (małych lub średnich)&lt;br /&gt;70g masła&lt;br /&gt;pęczek świeżego koperku&lt;br /&gt;4-5 ząbków czosnku&lt;br /&gt;biały pieprz&lt;br /&gt;sól morską gruboziarnistą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-xqko_codXRI/TcZnlbIVB7I/AAAAAAAAEog/irwGCXkNYpw/s1600/P1070031.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 246px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-xqko_codXRI/TcZnlbIVB7I/AAAAAAAAEog/irwGCXkNYpw/s320/P1070031.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604280678944671666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Połową masła roztopiłam na patelni i lekko podusiłam w nim krewetki na koniec dodałam garść koperku.&lt;br /&gt;Gdy krewetki ostygły wypełniłam nimi brzuchy ryb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na tej samej patelni roztopiłam resztę masła, lekko podsmażyłam w nim grubo posiekany czosnek, dodałam kolejną garść koperku.&lt;br /&gt;Tym masłem polałam ryby z wierzchu.&lt;br /&gt;Na koniec dorady posypałam odrobiną białego pieprzu i soli morskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekłam ok. 45 min w piekarniku rozgrzanym do 170 stopni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doradę podałam z sałatą i pomidorami skropionymi tylko oliwą z oliwek, cytryną i solą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wam się ten przepis podoba? Słyszeliście już kiedyś o tym żeby ryby faszerować krewetkami, czy nie chchący odkryłam Amerykę w kuchni? Dajcie znać, jestem ciekawa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-878389918610716271?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/878389918610716271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/05/zota-rybka-dorada-z-penym-brzuchem.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/878389918610716271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/878389918610716271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/05/zota-rybka-dorada-z-penym-brzuchem.html' title='Złota rybka - Dorada z pełnym brzuchem'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-CGPQeciZKm0/TcZnlgO5zXI/AAAAAAAAEoo/A8-dSEfJ8ng/s72-c/P1070052.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-1976673257702495768</id><published>2011-04-26T21:52:00.007+02:00</published><updated>2011-04-26T22:51:18.306+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Drób'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wielkanoc'/><title type='text'>Wspomnienia wielkanocne</title><content type='html'>Dzisiejszy wpis jest dla tych, którym zostało po &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Świątecznym maratonie&lt;/span&gt; pieczenia, gotowania, robienia zakupów, dalszego pieczenia, sprzątania, mycia okien i wreszcie jedzenia- trochę kaczki.&lt;br /&gt;- Opowiem wam co można z niej ciekawego zrobić, żeby&lt;br /&gt;a. zjeść coś w miarę zdrowego po 3 dniowym maratonie z jajkami na czele&lt;br /&gt;b. nie narobić się po raz pierwszy od kilku dni w kuchni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla tych którym po kaczce zostało &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tylko wspomnienie&lt;/span&gt;, lub takowej w ogóle nie mieli w swoim posiadaniu, polecam lekturę ze względu na to ze dziś chciałabym po krótce naszkicować co w Wielkanoc (a prawdopodobnie także w inne Święta) odróżnia mentalność polską od angielskiej, czyli mentalności która mnie otacza na co dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-oCJ9oeWRaxA/TbcqvycoPlI/AAAAAAAAEng/mFfX1DVenSU/s1600/P1070401.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 98px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-oCJ9oeWRaxA/TbcqvycoPlI/AAAAAAAAEng/mFfX1DVenSU/s320/P1070401.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599991662142570066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś pragnę pochwalić Anglików, oni wyrobili sobie tradycję : ODPOCZYWANIA w Święta!&lt;br /&gt;Coś co dla przeciętnego Polaka, chyba że ma bardzo uczynną mamę, która nie zagania go do mycia okien, lub sprzątania w garażu, jest zupełnie niespotykane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda jest taka Polak w Święta, najpierw naznosi do domu tony zakupów i środków do czyszczenia, potem spędzi przynajmniej pól dnia, chociaż u co poniektórych będzie to nawet 3 dni,  na sprzątaniu domu/mieszkania, z niemalże rytualnym myciem okien na wiosnę na czele.&lt;br /&gt;Potem spędzi kilka godzin w kuchni gotując jaja, malując je, dekorując następnie nimi wysprzątany już dom.&lt;br /&gt;W miedzy czasie spędzi kilkanaście godzin na pieczeniu: mazurki, makowce, babki piaskowe i drożdżowe, keks? Nie zapomni też o wytrawnych wypiekach! U kogo z was w domu nie piecze się pasztetu, bo ten sklepowy się nie nadaje?! No i wreszcie upiecze się jakąś gęś, indyka czy kaczkę.&lt;br /&gt;Wszystko pieczone, żeby było gotowe na niedziele. Bo w niedziele się już nie gotuje... w niedziele się odpoczywa... odpoczywa to może połowa rodziny, a druga połowa: nakrywa stół, przyrządza półmiski z własnorecznie krojoną wędliną, wita gości.. i wreszcie sprząta ze stołu i zmywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek niby powinno być lepiej, powinno ale wcale nie jest. Bo poniedziałek to dzień jedzenia wszystkiego tego co w niedziele nie zostało zjedzone, oraz dzień jeżdżenia po ciotkach i kuzynostwie. Wszyscy ci których nie widzieliśmy w niedziele, którzy mieszkają w zasięgu dostępnym nam samochodem, nie zależnie od tego czy lubimy z nimi spędzać czas czy nie, wszyscy ci członkowie naszej rodziny muszą być odwiedzeni. Chyba że mamy na tyle szczęście w nieszczęściu że odwiedzą oni nas. Zjedzą resztkę mazurka, wypiją kawę i wypytają nas o to wszystko o czym rozmawiać nam się nie chce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anglicy Święta wielkanocne spędzają zupełnie inaczej. Po pierwsze spędzają je poza domem, czytaj nie muszą sprzątać. Spędzają je w ogrodzie, najchętniej nie własnym, spędzają je w parkach, na plażach.&lt;br /&gt;Dzieci szukają czekoladowych jaj między krzakami, a rodzice spijają &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;prosecco&lt;/span&gt; na kocyku.&lt;br /&gt;Młodsi spotykają się ze znajomymi i plotkują opalając się na trawie.&lt;br /&gt;Spożycie alkoholu w weekend świąteczny jest zdecydowanie najwyższe z wszelkich weekendów w Wielkiej Brytanii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopiero w sobotę idąc z święconką do kościoła koło parku, do którego ledwo zdążyliśmy, bo piekłam pasztet i makowiec - jak nienormalna, zrozumiałam- a szczerze to Kuba mi to uświadomił:&lt;br /&gt;"Zobacz, Anglicy to sobie w Święta odpoczywają, nie to co my"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo, że za domem tęsknie codziennie, leżąc na trawce z winem i koszyczkiem  świeżo poświęconym, niespodziewanie za domem nie tęskniłam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-vOxlhfeu0LU/TbcvOb295MI/AAAAAAAAEn0/a-F4lva9HXY/s1600/P1070375.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 275px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-vOxlhfeu0LU/TbcvOb295MI/AAAAAAAAEn0/a-F4lva9HXY/s320/P1070375.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599996586701481154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec nasza dzisiejsza sałatka z kaczką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Przepyszna!&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o przepisy na sałaty to możecie na mnie polegać.&lt;br /&gt;Fajne w tej sałatce jest także to że nie zawiera ona wymyślnych składników, no może poza kaczką...;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-joL46VqkfcY/TbcqwF403JI/AAAAAAAAEno/eC54lmZnxwo/s1600/P1070464.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 237px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-joL46VqkfcY/TbcqwF403JI/AAAAAAAAEno/eC54lmZnxwo/s320/P1070464.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599991667361111186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Pieczona kaczka na sałacie o nucie malinowej&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(na dwie porcje)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;1 pieczona noga kaczki&lt;br /&gt;2-3 ugotowane młode ziemniaki&lt;br /&gt;3-4 liście sałaty rzymskiej&lt;br /&gt;2 małe ugotowane buraki&lt;br /&gt;odrobina białej częsci z szczypiorku&lt;br /&gt;kilka orzechów włoskich&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dressing malinowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czubata łyżka dżemu malinowego&lt;br /&gt;1 łyżka octu winnego&lt;br /&gt;1 łyżka oliwy&lt;br /&gt;duża szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sałatę kroimy i mieszamy z pokrojonymi w kostkę burakami i ziemniakami. Kaczkę odkrawamy od kości, pokrojoną w paski podsmażamy na patelni. Ciepłą kaczkę kładziemy na sałatę. Posypujemy szczypiorkiem i lekko skruszonymi orzechami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polewamy dressingiem. Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-1976673257702495768?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/1976673257702495768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/04/wspomnienia-wielkanocne.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1976673257702495768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1976673257702495768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/04/wspomnienia-wielkanocne.html' title='Wspomnienia wielkanocne'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-oCJ9oeWRaxA/TbcqvycoPlI/AAAAAAAAEng/mFfX1DVenSU/s72-c/P1070401.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-7948472907322275741</id><published>2011-04-11T20:07:00.001+02:00</published><updated>2011-04-11T21:41:23.153+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wołowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bakłażan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włosko'/><title type='text'>Faszerowany bakłażan</title><content type='html'>Smak i pomysł&lt;span style="font-style: italic;"&gt; podkradziony&lt;/span&gt; z restauracji włoskiej Caravaggio w Camberwell, która jak na londyńskie warunki, gdzie 85% restauracji jest iście słabych i niczym się nie wyróżniających, jest wyjątkowa. Jest Prawdziwie włoska, właściciel i kelnerzy mają taki temperament, że ostatnio niemalże wyprosili mojego kolegę który nie chciał wysłuchać jak recytują 5min swoje &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;menu specjalne dnia -&lt;/span&gt; za to  jest smaczna, makarony są &lt;span style="font-style: italic;"&gt;al dente&lt;/span&gt; (co jak na londyńskie włoskie restauracje  jest już dużo) a przy okazji wcale nie jest droga. Także jak tu zabłądzicie kiedyś to polecam. Mają świetną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lasagne&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;saltimbocca alla romana&lt;/span&gt;, z prawdziwej cielęciny która z mojego doświadczenia jest w tym kraju niemalże zupełnie niedostępna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamówiłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cornetto di Melanzane&lt;/span&gt;, było to mniej więcej 2 miesiące temu jednak smak tego dania  był tak wyjątkowy i wciąż niezapomniany, że od tego czasu wciąż pragnełam go &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podrobić &lt;/span&gt;w domu. Wczoraj nadszedł czas ku temu.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Hnvzy5gU_os/TaKpWT1ufZI/AAAAAAAAEnU/AlhAXBk8F3Q/s1600/P1070337.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 292px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Hnvzy5gU_os/TaKpWT1ufZI/AAAAAAAAEnU/AlhAXBk8F3Q/s320/P1070337.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5594219887895412114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak nie o restauracjach dziś miało być. Dziś będzie o daniu, które zamówiłam. Nie wiem czy to za zasługą pieczonej mozarelli czy kombinacji wszystkich klasycznych smaków włoskich : pomidory, wołowina, bazylia i już wspomnianej mozarelli- danie to po prostu smakuje randką!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc czy na randkę z waszym wybrankiem czy na randkę z samymi sobą gorąco wam to danie polecam na poprawę humoru a także na spróbowanie  przyrządzenia czegoś jakże prostego a jednak wyjątkowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cornetto di Melanzane &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- rożek z faszerowanego bakłażanu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-cHrqnrj6OV4/TaKpWIR7d2I/AAAAAAAAEnM/3KA5wbJ6OVU/s1600/P1070338.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 239px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-cHrqnrj6OV4/TaKpWIR7d2I/AAAAAAAAEnM/3KA5wbJ6OVU/s320/P1070338.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5594219884792477538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;(proporcje dla 2 osób)&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;1 dość duży bakłażan&lt;br /&gt;300g mielonej wołowiny&lt;br /&gt;1 średnia cebula&lt;br /&gt;1 łyżeczka suszonej lub 10 listków świeżej bazylii&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy z oliwek&lt;br /&gt;sól i pieprz do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sos pomidorowy:&lt;br /&gt;1 puszka krojonych pomidorów w zalewie&lt;br /&gt;50ml śmietanki 18%&lt;br /&gt;1 płaska łyżka cukru&lt;br /&gt;sól i pieprz do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 kulka świeżej mozarelli&lt;br /&gt;2-3 łyżki bułki tartej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Bakłażan  przepoławiamy a następnie wyżłobujemy na ok 3-5 mm od skórki&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt; Miąższ drobno siekamy.&lt;br /&gt;2. Na patelni podsmażamy miąższ z bakłażana, mięso mielone i drobno posiekaną cebulę na oliwie z oliwek.&lt;br /&gt;3. Gdy mięso się udusi, doprawiamy solą, świeżo mielonym czarnym pieprzem i bazylią.&lt;br /&gt;4. W odrębnym garnku przygotowujemy kremowy sos pomidorowy.&lt;br /&gt;5. Skórki z bakłażanów kładziemy w żaroodpornym naczyniu i napełniamy mięsnym farszem dość kopiasto. Polewamy sosem obficie, spokojnie może się wylewać. Kładziemy plastry świeżej mozarelli na mięso. Posypujemy bułką tartą.&lt;br /&gt;6. Pieczemy bakłażany 20min w rozgrzanym do ok. 180 stopni piekarniku aż ser się zarumieni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-WQbQ6HYXTRI/TaKpV63ViXI/AAAAAAAAEnE/N0T7Ull9Ov4/s1600/P1070340.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 218px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-WQbQ6HYXTRI/TaKpV63ViXI/AAAAAAAAEnE/N0T7Ull9Ov4/s320/P1070340.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5594219881191278962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-7948472907322275741?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/7948472907322275741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/04/faszerowany-bakazan.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7948472907322275741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7948472907322275741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/04/faszerowany-bakazan.html' title='Faszerowany bakłażan'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Hnvzy5gU_os/TaKpWT1ufZI/AAAAAAAAEnU/AlhAXBk8F3Q/s72-c/P1070337.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-7941363939915706221</id><published>2011-04-06T21:34:00.005+02:00</published><updated>2011-04-06T21:51:55.666+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polskie'/><title type='text'>Coś tak polskiego że aż ruskiego</title><content type='html'>Jeżeli ktoś narzeka na mój blog, to narzeka na jedną z tych  dwóch rzeczy:&lt;br /&gt;Błędy językowo, ortograficzne lub zbyt mało polskich potraw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-FSIkOnZf9PI/TZzCwA91JNI/AAAAAAAAEm4/NT_ka_ZF0aE/s1600/P1070275.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 226px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-FSIkOnZf9PI/TZzCwA91JNI/AAAAAAAAEm4/NT_ka_ZF0aE/s320/P1070275.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592558967436158162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tyle o ile temu pierwszemu zaradzić się staram, ale zazwyczaj nie do końca mi wychodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To temu drugiemu zaradzić mogę w prosty prosty sposób:&lt;br /&gt;Obiecuję więcej polskich dań na blogu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziś danie tak polskie, że aż ruskie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje ulubione pierogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pierogi Ruskie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-4Na323KVzek/TZzCvk_r-UI/AAAAAAAAEmw/W8WGHnwb-3Q/s1600/P1070273.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 204px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-4Na323KVzek/TZzCvk_r-UI/AAAAAAAAEmw/W8WGHnwb-3Q/s320/P1070273.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592558959927753026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciasto&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 kubki (250ml) mąki pszennej&lt;br /&gt;1 łyżka oleju&lt;br /&gt;1 płaska łyżeczka soli&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;- wymieszałam dość dokładnie w misce&lt;br /&gt;następnie zalałam powoli ugniatając:&lt;br /&gt;1 kubkiem gorącej wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyrobiłam a następnie rozwałkowałam na blacie kuchennym na grubość ok. 3mm i wycinałam krążki klasycznej wielkości kieliszkiem do wina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krążki napełniałam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;farszem&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6 dość dużych ziemniaków ugotowanych w skórce, a następnie po ostygnięciu z niej obranych&lt;br /&gt;200g twarogu&lt;br /&gt;100g polędwicy sopockiej pokrojonej w drobną kostkę&lt;br /&gt;2 średnie cebule&lt;br /&gt;2 łyżki oleju&lt;br /&gt;sól i pieprz do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wędlinę, może być zamiast polędwicy np. boczek, podsmażyłam razem z drobno posiekaną cebulą na oleju.&lt;br /&gt;Gdy cebula się zeszkliła wymieszałam ją z ziemniakami utłuczonymi oraz twarogiem.&lt;br /&gt;Doprawiłam solą i pieprzem tak jak mi najbardziej smakuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierogi zaklejamy, następnie gotujemy i okraszamy oliwą, cebulką oraz podsmażoną wędliną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-7941363939915706221?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/7941363939915706221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/04/cos-tak-polskiego-ze-az-ruskiego.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7941363939915706221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7941363939915706221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/04/cos-tak-polskiego-ze-az-ruskiego.html' title='Coś tak polskiego że aż ruskiego'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-FSIkOnZf9PI/TZzCwA91JNI/AAAAAAAAEm4/NT_ka_ZF0aE/s72-c/P1070275.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-6828704543674475593</id><published>2011-03-27T18:57:00.006+02:00</published><updated>2011-03-27T19:38:43.965+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Azjatycko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francusko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby i Owoce morza'/><title type='text'>Moule po tajsku</title><content type='html'>O moulach, małżach, pisałam dwukrotnie.&lt;br /&gt;Raz u siebie, raz u Asi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam wam lekturę oby przepisów, są one dużo bardziej klasyczne, a historia o &lt;a href="http://ugotujmy.blogspot.com/2010/04/paryska-mysz-i-mule-po-prowansalsku.html"&gt;paryskiej myszy&lt;/a&gt;, na pewno zaciekawi więcej z was niż mój dzisiejszy wpis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-R8Uq16nCcIE/TY9wjdfY5RI/AAAAAAAAEmM/hr59Z3fdMM0/s1600/P1070252.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-R8Uq16nCcIE/TY9wjdfY5RI/AAAAAAAAEmM/hr59Z3fdMM0/s320/P1070252.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588809417104090386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mój dzisiejszy przepis nie polecam każdemu. Polecam go tym którzy już moule kochają.&lt;br /&gt;Jeżeli małż jeszcze nigdy nie jedliście, to zacznijcie od&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2010/02/nie-ma-to-jak-sie-zamoulic.html"&gt;moules a la marinare&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;,&lt;/span&gt; czyli po marynarsku albo od &lt;a href="http://ugotujmy.blogspot.com/2010/04/paryska-mysz-i-mule-po-prowansalsku.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;moules a la provancale&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;, &lt;/span&gt;&lt;span&gt;czyli po prowansalsku&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje dzisiejsze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;moules a la thailandaise&lt;/span&gt;, czyli &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;małże po tajsku&lt;/span&gt;, zawierają w sobie kontrowersyjny smak małży, do którego wiem, że najpierw trzeba się przyzwyczaić. I bardzo charakterystyczny smak kuchni tajskiej, do którego też wydaje mi się trzeba się najpierw przyzwyczaić, bo jest zupełnie inny niż ten który znamy na codzień, ale który jest zdecydowanie wart pokochania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje dzisiejsze moule smakowały mi jak mało co ostatnio. A zdjęcia zachwycają, więc mimo tego że wiem że daleko tym moulom do popularności pierogów (których wczoraj notabene zrobiłam sto), pozwolę sobie wam podać przepis na:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Moules a la thailandaise&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(porcja dla 1 osoby)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-tUo4NjCmU18/TY9wj4bt4xI/AAAAAAAAEmU/5zdbknPmWUE/s1600/P1070248.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 310px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-tUo4NjCmU18/TY9wj4bt4xI/AAAAAAAAEmU/5zdbknPmWUE/s320/P1070248.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588809424336446226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;500g moule'i&lt;br /&gt;1/2 średniej cebuli&lt;br /&gt;1 łyżka oleju roślinnego&lt;br /&gt;1/2 łodygi trawy cytrynowej&lt;br /&gt;korzeń imbiru wielkości ok 2 dużych ząbków czosnku&lt;br /&gt;2 płaskie łyżki czerwonej pasty curry&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki suszonych płatków chilli&lt;br /&gt;kilka listków tajskiej bazylii&lt;br /&gt;garść listków natki kolendry&lt;br /&gt;200ml mleka kokosowego&lt;br /&gt;100ml różowego wina&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;do tego : bagietka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W garnku który pomieść przynajmniej dwukrotność małż zamkniętych, i do którego mamy pokrywę, podsmażamy na dnie, wszystkie składniki przez ok 10 min, na koniec dodajemy mleko kokosowe i wino. Gdy sos się zacznie gotować dodajemy małże, przykrywamy garnek pokrywą gotujemy 10min lub aż wszystkie muszle się otworzą. Podajemy z ciepłą bagietką, posypane świeżą natką kolendry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-mPS0KfUNIXI/TY9wjPgyYVI/AAAAAAAAEmE/qUONfw7KpeY/s1600/P1070256.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 232px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-mPS0KfUNIXI/TY9wjPgyYVI/AAAAAAAAEmE/qUONfw7KpeY/s320/P1070256.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588809413351858514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-6828704543674475593?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/6828704543674475593/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/moule-po-tajsku.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6828704543674475593'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6828704543674475593'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/moule-po-tajsku.html' title='Moule po tajsku'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-R8Uq16nCcIE/TY9wjdfY5RI/AAAAAAAAEmM/hr59Z3fdMM0/s72-c/P1070252.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-6998314405282504808</id><published>2011-03-25T15:20:00.002+01:00</published><updated>2011-03-25T21:52:11.740+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kluski i Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czosnek'/><title type='text'>Kluska, czosnek i kabanos</title><content type='html'>Od kiedy mieszkam w Londynie, wiele się zmieniło. Jednak co dla mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;najdziwniejsze&lt;/span&gt; zmieniły się  moje &lt;em&gt;gusta kulinarne&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy wcześniej nie miałam ochoty na kiełbasę! Kiełbasa kojarzyła mi się z panami z budowy, studentami Politechniki mieszkającymi w zatłoczonym akademiku oraz z wiejskimi babciami które lecą do odwiedzić rodzinę Ameryce zapełniwszy nimi (kiełbasami) walizki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiełbasy się u nas w domu nie jadało, może raz na rok na Wielkanoc. No i oczywiście w żurku, taka kiełbasę to uwielbiałam, ale to co innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak latałam do Kuby w ubiegłym roku do Londynu przynajmniej raz na miesiąc, za każdym razem widziałam jak ludzie przy odprawie bagażów na lotnisku tłumaczyli się :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;'Niemożliwe ze moja walizka wazy więcej niż 10kg, &lt;strong&gt;prosze Pana&lt;/strong&gt;, przeciez ja tam tylko wioze jedzenie'&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- po cholerę wieziesz jedzenie?! myślałam sobie wtedy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;'W takim razie proszę coś wyrzucić inaczej walizka z Pania nie wejdzie na pokład'&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia zaczepiłam owego &lt;strong&gt;'proszę Pana'&lt;/strong&gt; na lotnisku za &lt;em&gt;counter&lt;/em&gt;'kiem i spytałam się czy to się rzeczywiście czeto zdarza ze ludzie wiozą kiełbasy kilogramami zagranicę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaśmiał się i powiedział, że z jego obserwacji każdy emigrant zabiera ze sobą z Polski &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kielbase&lt;/span&gt; wracając z domu. Nie spodziewam się wtedy ze takim emigrantem stanę się niebawem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ja&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już po kilku tygodniach mieszkania w Londynie, naszła mnie zupełnie mi nie znana &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;chęć na kielbasę&lt;/span&gt;, którą mogę tylko porównać do tej chęci jaką  czasami się ma na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;coś słodkiego&lt;/span&gt; po obiedzie, z tym ze ta chęć trwałą &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wciąż&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Marzył mi eis kabanos!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tego czasu marzy mi się kabanos przynajmniej raz na tydzień, dlatego u nas w lodówce zapas kabanosów niemalże zawsze się znajdzie.&lt;br /&gt;Tak moje gusty kulinarne się zmieniły- paradoksalnie w Angli stały się bardziej polskie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej moje wczorajsze danie z kabanosem w roli głównej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;Kluski z czosnkiem i kabanosem&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;(proporcje dla 1 osoby)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587924760290545890" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 318px; cursor: pointer; height: 320px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/-gS73SrgoPaM/TYxL9qC6UOI/AAAAAAAAElk/wkUG1JhH1vM/s320/P1070230.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 wieprzowy kabanos pokrojony w drobne krążki&lt;br /&gt;50-80g klusek&lt;br /&gt;1 młoda cebula z pęczka dymki - posiekana w drobna kostkę&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 czubata łyżka śmietanki kremówki&lt;br /&gt;sol i świeżo mielony czarny pieprz do smaku&lt;br /&gt;dodatkowo, chodź niekoniecznie&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki rozmarynu, albo innego zioła np. tymianku lub przyprawy np. kminku, które lubicie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o wybór klusek to idealne do tego dania będą &lt;strong&gt;polskie łazanki&lt;/strong&gt; albo &lt;strong&gt;niemieckie spatzle&lt;/strong&gt;, ja użyłam &lt;strong&gt;włoskie orichiette&lt;/strong&gt;- kluski które są moim ulubionym wyborem do bazyliowego pesto.. przy braku łazanek sprawdziły się świetnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyrządzenie dania jest bardzo szybkie, zajmuje mniej więcej tyle czasu co ugotowanie samego makaronu.&lt;br /&gt;Kluski gotujemy na osolonym wrzątku.&lt;br /&gt;Kabanosy, cebule i czosnek podsmażamy na teflonowej patelni (bez dodatkowego tłuszczu, wystarczy ten który się wytopi z kiełbasy) aż krążki kabanosów będą chrupiąco rumiane. Wtedy dodajemy kremówkę i przyprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kluski odcedzamy, wrzucamy na patelnie z reszta skladnikow i podsmażamy aż reszta wody odparuje a kluski zaczną się lekko zarumieniać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-6998314405282504808?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/6998314405282504808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/kluska-czosnek-i-kabanos.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6998314405282504808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6998314405282504808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/kluska-czosnek-i-kabanos.html' title='Kluska, czosnek i kabanos'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-gS73SrgoPaM/TYxL9qC6UOI/AAAAAAAAElk/wkUG1JhH1vM/s72-c/P1070230.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-7390308803034067406</id><published>2011-03-24T14:45:00.006+01:00</published><updated>2011-03-24T18:24:31.750+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nieco off-topic'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czekolada'/><title type='text'>Czekolada - idealny prezent?</title><content type='html'>*Wczoraj dostałam mój &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pierwszy&lt;/span&gt; prezent za swoją pracę. Coś co u lekarza potocznie wydaje się być codziennością.&lt;br /&gt;A dla mnie był to dla mnie moment bardzo wyjątkowy, jakoś w tak dziwny sposób poczułam się po raz pierwszy tak prawdziwie "lekarsko".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zbadaniu pacjentki i jej jeszcze nie narodzonego dziecka, które notabene było wyjątkowo mi przychylne podczas badania USG i jakby wiedziało w którą stronę ma się ułożyć- nieśmiale pacjentka spytała czy może mi dać prezent.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobiłam wielkie oczy, ale miałam najwidoczniej też uśmiech na twarzy bo po chwili już trzymałam ładnie opakowaną tabliczkę czekolady w ręce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-X7r6sqB-fYM/TYtQsqYFxHI/AAAAAAAAElM/KrCn2BgHAuI/s1600/P1070222.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 246px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-X7r6sqB-fYM/TYtQsqYFxHI/AAAAAAAAElM/KrCn2BgHAuI/s320/P1070222.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587648490903028850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Aby zrozumieć moje zdziwienie, trzeba zrozumieć &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;różnice pracy lekarza&lt;/span&gt; w Polsce i w Wielkiej Brytanii. Prezenty, prezenciki w postaci czekolady, butelek wina, koniaku, perfum, piór czy książek- dostają lekarze w Polsce bardzo często, żeby nie powiedzieć codziennie. W szczególności ginekolodzy chyba królują w tej dziedzinie.&lt;br /&gt;W Anglii natomiast jest to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;już&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt; dużo&lt;/span&gt; jeżeli pacjent na końcu badania powie '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziękuje&lt;/span&gt;' i jakiś komplement jako wyraz zadowolenia.&lt;br /&gt;Dla Brytyjczyków lekarz jak urzędnik, wykonuje swoją prace, udziela im usługi która im się należy. Są grzeczni do lekarzy, zazwyczaj, ale zdecydowanie nie ma takiego ogólnego uwielbienia do zawodu lekarza jak w Polsce.&lt;br /&gt;Czy to dobre czy złe, nie mi oceniać. Na początku było mi się ciężko do tego przestawić, teraz się przyzwyczaiłam i efekt tego jest taki, że przeżywam już drugi dzień to że dostałam czekoladę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku napisałam wam, że jest to mój pierwszy prezent za wykonaną pracę. Teraz po głębszym zastanowieniu wiem że nie jest to do końca prawda. Jak miałam ok. 18 lat, sąsiadka dała mi także&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; tabliczkę czekolady&lt;/span&gt; za to że pomogłam jej przetłumaczyć dokumentację w sprawię odszkodowania wojennego na niemiecki. A jak miałam lat 23, dostałam - a raczej wrzucono mi- do kieszeni fartucha 10zł. Gdy zauważyłam te 10zł idąc korytarzem oddziału wewnętrznego w szpitalu powiatowym w Działdowie, pobiegłam z powrotem do pacjentki którą się zajmowałam podczas praktyk wakacyjnych i powiedziałam, że nie mogę od niej przyjąć pieniędzy. Na co staruszka się rozpłakała!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Dziecko, ale ty tak wspaniale się mną zajmujesz, jak ja &lt;/span&gt;&lt;span&gt;stara baba&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; mam ci się odwdzięczyć- kupiłabym ci czekoladę, ale wiesz że nogi mi odmówiły posłuszeństwa, proszę nie ubliżaj mi tylko weź te 10zł i pójdź na dół do kiosku i kup sobie najlepszą czekoladę"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;-nie potrafiłam odmówić, więc tak zrobiłam.&lt;br /&gt;Zatem 3 razy dostałam czekoladę w życiu w podziękowaniu, trzy razy się rozczuliłam przy okazji.&lt;br /&gt;Na koniec muszę wam powiedzieć że czekolady wcale tak bardzo nie lubię, jednak jako prezent uważam ją za ideał, nauczona doświadczeniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* ostrzegam dziś nie będzie o gotowaniu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-7390308803034067406?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/7390308803034067406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/czekolada-idealny-prezent.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7390308803034067406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7390308803034067406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/czekolada-idealny-prezent.html' title='Czekolada - idealny prezent?'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-X7r6sqB-fYM/TYtQsqYFxHI/AAAAAAAAElM/KrCn2BgHAuI/s72-c/P1070222.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-1698582934001105411</id><published>2011-03-16T20:14:00.001+01:00</published><updated>2011-03-16T21:33:14.199+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Drób'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kluski i Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Oliwki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pomidory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włosko'/><title type='text'>Klasyczne szybkie spaghetti w sosie kremowym z kurczakiem</title><content type='html'>Są takie przepisy, które po prostu trzeba wypróbować. Takim przepisem jest mój dzisiejszy makaron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo:&lt;br /&gt;1. Jest szybki- zajmie wam 10min&lt;br /&gt;2. Jest tani - to zaleta dla każdego nie tylko dla "studentów"&lt;br /&gt;3. Jest przepyszny - co najważniejsze...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest przepisem, który po prostu każdy powinien znać i potrafić przyrządzić&lt;br /&gt;Bo:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Jest łatwy - czyli prosty w wykonaniu.&lt;br /&gt;2. Jest prosty - tzn nie wymaga wymyślich sładników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zachęciłam was?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspaniale!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to przepis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-kJmTb_pdXrM/TYBxqj44kSI/AAAAAAAAEkc/uHCia7LLmMw/s1600/P1070139.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-kJmTb_pdXrM/TYBxqj44kSI/AAAAAAAAEkc/uHCia7LLmMw/s320/P1070139.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584588513941688610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;1. Gotowanie makaronu: Pół normalnego opakowania spaghetti gotujemy w dość dużym garnku w osolonym wrządku lub najlepiej w wrzątku z kostką rosołową warzywną- sprawia to że makaron jest bardziej aromatyczny- oto jedna z tajemnic gotowania makaronu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Przyrządzanie sosu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1/2 średniej cebuli, pokorojona w kostkę&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;- podsmażamy na 1-2 łyżek oliwy z oliwek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;następnie dodajemy pokrojoną w drobne paski 1 pierś z kurczaka&lt;br /&gt;- dodajemy łyżkę pesto ze słoika, albo kilka listków bazylii jeżeli pesto nie macie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 dużego pomidora kroimy w kostkę, wrzucamy do podsmażonego kurczaka na patelnię&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec dodajemy 100ml śmietanki 18%, dokładnie mieszamy aby powstał aksamitny sos.&lt;br /&gt;Solimy, pieprzymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W moim makaronie są jeszcze oliwki - bo lubię. Możecie dodać albo i nie, jak lubicie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Makaron ugotowany al dente, czyli po ok. 8min, odcedzacie i nie odsączony dodajecie do patelni z sosem. Mieszacie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podajecie posypane parmezanem albo innym serem który lubicie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotowe! Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-WGA9w-gsrN8/TYBxq7Mg1EI/AAAAAAAAEkk/g8Rbtaz6L0E/s1600/P1070140.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 161px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-WGA9w-gsrN8/TYBxq7Mg1EI/AAAAAAAAEkk/g8Rbtaz6L0E/s320/P1070140.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584588520198034498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-1698582934001105411?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/1698582934001105411/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/klasyczne-szybkie-spaghetti-w-sosie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1698582934001105411'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1698582934001105411'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/klasyczne-szybkie-spaghetti-w-sosie.html' title='Klasyczne szybkie spaghetti w sosie kremowym z kurczakiem'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-kJmTb_pdXrM/TYBxqj44kSI/AAAAAAAAEkc/uHCia7LLmMw/s72-c/P1070139.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-8220430138406634856</id><published>2011-03-13T23:54:00.009+01:00</published><updated>2011-03-14T23:11:14.553+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nieco off-topic'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby i Owoce morza'/><title type='text'>Bacalhau - opowieść z Porto</title><content type='html'>Półtora roku temu, gdzieś na początku zimy 2009 odwiedziliśmy Adę w Porto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porto to miasto które słynie z nomen-omen winiaka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;strong&gt;porto&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Z mostu który zaprojektował Eiffel.. tak ten od wieży.&lt;br /&gt;Oraz z dziwnego dania zwanego &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Francesinha"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Franchesihną&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Frachesini, nie chce zbyt dużo pisać, bo szkoda mojego czasu, jest to&lt;span style="font-style: italic;"&gt; tost, przełożony parówką, serem i polany sosem pomidorowym&lt;/span&gt;... Nijak nie pasuje do tego co byśmy uznali za portugalską kuchnie, ba nijak nie pasuje do tego co można by uznać wartą do opisania kuchnią w ogóle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znam Franchesinie bo, jednym z moich pierwszych zdań w Porto było:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ada, zabierz nas na coś totalnie lokalnego, chce zjeść specjalność regionu."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zjadłam Frachesinie, a w sumie zjadłam jej pól i załamałam się- portugalska kuchnia nie jest dla mnie... pomyślałam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie spodziewałam się, że kolejnego dnia trafię do knajpy, którą bez wątpienia &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;będę wspominać do końca mojego &lt;/span&gt;oby długiego&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; życia&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Z7qZXNsARz8/TX1RRO_2ypI/AAAAAAAAEkE/hf-wFaxQt4M/s1600/P1070115.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5583708469534837394" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/-Z7qZXNsARz8/TX1RRO_2ypI/AAAAAAAAEkE/hf-wFaxQt4M/s320/P1070115.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Porto byliśmy z Kubą dwa i pól dnia, pierwszego dnia jadłam Franchesinie, a drugiego... jesteście już ciekawi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw muszę wam opowiedzieć o innym aspekcie kuchni portugalskiej, który poniekąd pasuje do dalszej częsci opowieści...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wchodzę do sklepu spożywczego, chyba Tesco, po wodę czy colę, a tam wielka sterta, suszonych ryb! &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pachną &lt;/span&gt;(śmierdzą? w języku polskim nie ma czasownika określającego zapach bez określania pejoratywności odczuć) &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rybą&lt;/span&gt;...mają typowo anatomiczny wygląd, który prawdopodobnie, gdybym nie spędziła kilku lat na Wydziale Biologii oraz w prosektorium, by mnie zupełnie przeraził.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszłam ze sklepu z colą light w ręku, nie powiedziałam nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem, poszliśmy już na większe zakupy, tam znowu sterta suszonych, "obśnieżonych" ryb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ada, nie mogę! CO TO JEST?!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"a to Bacalhau... nie wiem o co z tym chodzi, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ale to jest wszędzie, oni to wciąż wszyscy jedzą&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"jak się to robi?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Nie wiem, daj spokój nie jadłam tego"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"jesteś tu 3 miesiące i nie jadłąś tej suszonej ryby która jest w KAŻDYM sklepie?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia jak to w listopadzie w Porto, rozpadała się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie przeszkodziło nam to jednak przed przejściem przez &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;most Eiffla&lt;/span&gt; i przed napiciem się &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Porto prosto z winnicy&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając zaczęło jeszcze bardziej padać, a wręcz porządnie lać. Padało tak bardzo, że ja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wielka maruda&lt;/span&gt; powiedziałam że mam dość, że przemokły mi mokasyny i chce gdzieś usiąść pod dachem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkurzony, a może po prostu głodni, Kuba i Ada, weszli za mną do pierwszej lepszej &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;parszywej knajpy&lt;/span&gt; którą znalazłam gdzieś przy nabrzeżu rzeki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lepsza ta parszywa smażalnia niż ten zimny deszcz - pomyślałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam zamówić coś do jedzenia bo w sumie byłam głodna, wszyscy byliśmy głodni.&lt;br /&gt;Nie dało się. Ani Pani &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;specjalistka od smażenia/kasjerka w podomce za kasą&lt;/span&gt;, ani jej &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;syn sączący piwo&lt;/span&gt; przy stoliku pokrytym ceratą ani nawet para prawie europejsko wyglądających gości nie znała ani słowa po angielsku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ada, swoim 3 miesięcznym portugalskim dała radę zamówić wino...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostaliśmy najpierw oliwki, potem chleb... już myślałam że Adzie się pomyliły słówka... jak w końcu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pan od piwa&lt;/span&gt; przyniósł &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;dzban czegoś&lt;/span&gt;... czegoś co okazało się najlepszym winem jakie w życiu piłam.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Vino verde.&lt;/span&gt; Młode portugalskie wino, o które pytam w każdym sklepie z winami ale nigdy nie... po prawdziwe Vino verde musimy jechać do Portugalii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzieś w połowie dzbanka wina, przyuważyłam że nowy gość przy stole obok nas je... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"tą suszoną rybę"...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszłam do &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Pani w podomce &lt;/span&gt;za ladą, pokazałam palcem na Pana, przytaknęłam- wystarczyło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po 10 min dostałam Bacalhau. &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Suszonego w soli dorsza&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Ziajl8Ve36g/TX1RQ7C8UbI/AAAAAAAAEj8/XXOUkDLsrPk/s1600/P1070130.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5583708464179073458" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/-Ziajl8Ve36g/TX1RQ7C8UbI/AAAAAAAAEj8/XXOUkDLsrPk/s320/P1070130.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A o tym jak zrobić Bacalhau, napisze wam już jutro. Zdjęcia naszego dzisiejszego londyńskiego Bacalhau w panierce prosto z mojej kuchni już dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;************&lt;br /&gt;No to czas na przepis:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największy problem to zdobyć rybę. Ja maiłam ułatwione zadanie bo w Londynie jak się dobrze postaramy to wszystko znajdziemy... chociaż vino verde narazie nie udało mi się upolować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze przyznam wam się że nie mam pojęcia gdzie i w ogóle czy bacalhau... czyli suszonego solonego dorsza da się kupić w Polsce... jednak to co mogę wam polecić to to że jeżeli pojedziecie na wakacje do Portugalii, Hiszpanii czy Norwegii. Kupcie tą suszoną rybę, można wybrać taką szczelnie fabrycznie zapakowaną, a sam fakt ze jest zasolona i suszona sprawia że może ona leżeć przynajmniej pól roku, jak nie kilka lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rybę następnie trzeba odsolić i nawodnić.&lt;br /&gt;Trzeba ją namoczyć przez kilka godzin, na opakowaniu mojej ryby pisało że 4 godziny. Ale mimo że jestem zachwycona rezultatem tak naprawde uważam że powinna się moczyć przynajmniej 12 godzin, bo była jeszcze trochę za słona.&lt;br /&gt;Wodę trzeba przynajmniej 3 razy zmienić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie rybę dokładnie suszymy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i dalej kuchnia portugalska oferuje nam tysiące przepisów na Bacalhau.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja wybrałam ten który zapamiętałam z owej knajpy w Porto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bacalhao w churpiącej niemalże ptysiowej panierce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;dwa czubki noża proszku do pieczenia&lt;br /&gt;ok. 80g mąki pszennej&lt;br /&gt;3 łyżki piwa&lt;br /&gt;2-3 może 4 łyżki wody - tak aby wymieszawszy powstała jednolita dość gęsta masa.&lt;br /&gt;świeżo mielony pieprz , żadnej soli!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idealnie osuszone w ręczniku papierowym ryby, otaczamy panierką, smażymy około 2 min po każdej stronie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie Bacalhau najlepiej smakuje po prostu z ciepłym białym chlebem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli kiedykolwiek wykorzystacie ten przepis, a warto, bo niespowiedzanie nawet dla mnie panierka wyszła mi niemalże taka idealna jak w owej knajpie w Porto gdzie Pani w podomce ją doskonali od pokoleń.... Dajcie mi znać!&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-8220430138406634856?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/8220430138406634856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/bacalao-opowiesc-z-porto.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8220430138406634856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8220430138406634856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/bacalao-opowiesc-z-porto.html' title='Bacalhau - opowieść z Porto'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Z7qZXNsARz8/TX1RRO_2ypI/AAAAAAAAEkE/hf-wFaxQt4M/s72-c/P1070115.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-7373675818956676532</id><published>2011-03-12T12:37:00.007+01:00</published><updated>2011-03-12T13:52:00.478+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kluski i Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włosko'/><title type='text'>Bardzo subiektywnie o restauracjach włoskich</title><content type='html'>Nie lubię chodzić do restauracji, a najbardziej nie lubię chodzić do restauracji włoskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak nie lubię z zupełnie innego powodu niż mogło by się wam wydawać.&lt;br /&gt;Nie dlatego, że wolę siedzieć w domu. Też nie dlatego, że tak bardzo lubię gotować...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po prostu restauracje bardzo często mnie strasznie rozczarowują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/--Cix-oeVe2Q/TXthxLRS2aI/AAAAAAAAEjY/13zPsVYZZ08/s1600/P1070076.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 252px;" src="http://4.bp.blogspot.com/--Cix-oeVe2Q/TXthxLRS2aI/AAAAAAAAEjY/13zPsVYZZ08/s320/P1070076.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5583163660522674594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Włoskie restauracja w szczególności... do tego wniosku doszłam już kilka lat temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biorę pierwszy kęs do buzi i myślę sobie : &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;"Matko boska (Mamma Mia),  po co to zamówiłam?! Ugotowałabym to sama 10 razy lepiej i 10 razy taniej"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisałam wam już kiedyś &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2010/03/kryminalne-aglio-e-olio.html"&gt;(tu)&lt;/a&gt;, że gotować nauczyłam się właśnie począwszy od kuchni włoskiej. Jakimś zawiłym trafem triki wielkiego mediolańskiego szefa kuchni, trafiły właśnie do mnie, ówcześnie 16letniej nic o kuchni nie wiedzącej amatorki.&lt;br /&gt;Nie wiem czy właśnie dlatego, czy może po prostu mam talent do kuchni śródziemnomorskiej, ale powiem dość &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;nieskromnie&lt;/span&gt;: Wiele, jak nie większość, włoskich restauracji nawet nie ma się co z moimi zdolnościami równać.&lt;br /&gt;(Tu mam nadzieje, że ci który jedli u mnie makarony to potwierdzą !!!;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak tak się trafiło, że przez ostatnie 3 tygodnie byłam 3 razy w włoskich restauracjach. Każda z tych restauracji byłą zupełnie inna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza to sieciowa : &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Va Piano&lt;/span&gt;. Moja recenzja dramat! Makarony rozgotowane, przetłuszczone, pizze niedopieczone, a sałatka z rukoli smakowała po prostu tak jakbyście położyli rukole na talerz i polali octem balsamicznym na koniec rzucili na nią 2 pomidorki cherry. No słabo, słabo... Także zdecydoanie nie polecam. Najgorzej chyba wybrała nasza koleżanka która zamówiła jakiś makaron w sosie carbonara... sos był odgrzewany chyba siódmy raz, zbyt tłusty zbyt gęsty, a makaron oczywiści.... ROZGOTOWANY!.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga  restauracja to jakaś zwykła knajpa włoska, jakich tysiące w Londynie, przy moim szpitalu w centrum. Nie paliłam się by tam iść, w szczególności po fiasku w Va Piano kilka dni wcześniej, ale mieliśmy 2 godziny przerwy na lunch więc dałam się skusić. Ceny były średnie, zapłaciłam 12 funtów za najdroższy makaron. Zamówiłam Penne alla Vodka, pomyślałam, że porównam do tego &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/dzisiaj-zrobiam-chyba-najdziwniejsze.html"&gt;(klik)&lt;/a&gt; które ostatnio w domu gotowałam.&lt;br /&gt;Jak się pewnie domyślacie. Porównywać nie było czego. Makaron co prawda przynajmniej nie był rozgotowany, ale za to taki tłusty sos, że przez pól dnia nie mogłam się pozbyć mikrofilmu oleju z podniebienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj byliśmy w trzeciej włoskiej restauracji, tym razem w takiej niby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lepsiejszej&lt;/span&gt;...o której chce wam opowiedzieć. Szliśmy dużą grupą osób Restauracje wybrali Włosi, zamówili stolik tydzień wcześniej- no to nie może być zła pomyślałam. Ceny były raczej wysokie, ok. 15 funtów średnio za danie. Specjalnie nie piszę nazwy restauracji bo nie o to mi w dzisiejszym wpisie chodzi, z resztą mało kto z was którzy to czytają mieszka w Londynie, wiec mało kogo mogę przed tą restauracją ostrzec.&lt;br /&gt;Wystrój był ładny, tak dość prosto ale bardzo włosko w sumie. Kolejny atut restauracji. Byłam naprawdę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pozytywnie nastawiona&lt;/span&gt;. Ciężko było mi wybrać danie. Były pizze, ale nie mogłam nigdzie wypatrzeć pieca kamiennego, może był gdzieś w kuchni? Może go nie było? Raczej to drugie, bo Kuby pizza była po prostu niedopieczona, taka flakowata.&lt;br /&gt;Ja zamówiłam klasycznie Lasagne, pomyślałam sobie: &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Tak jak dobry żurek świadczy o dobrej polskiej restauracji, tak dobra Lasagnia o włoskiej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Po 30 min, czyli czasie oczekiwania&lt;span style="font-style: italic;"&gt; idealnym&lt;/span&gt;, nie za długim ale na tyle dlugim że można sądzić że danie rzeczywiście było &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przyrządzane&lt;/span&gt; a nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podgrzewane&lt;/span&gt;, dostałam moją miseczkę z czymś co może kiedyś było lasagnią, chociaż raczej nie powinno nosić tej dumnej nazwy. Płaty makaron kompletnie rozgotowane, jeszcze gorzej niż w Va Piano (makaronu do Lasagni nie powinno się w ogóle gotować! Tylko upiec surowy polany sosem), stosunek mięsa do kluski był zdecydowanie na korzyść kluski (źle). Sos było dobry, ale cała reszta sprawiła że to danie było absolutnym włoskim kuchennym koszmarem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek jest jeden, do włoskich restauracji już nie chodzę, żeby namówił mnie na nią sam Berlusconi. Włoską restaurację mam w domu, zapraszam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec jeden z moich ostatnich makaronów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-weight: bold;"&gt;Tortellini w kremowym sosie z dyni&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-yE__67WkjlQ/TXthwyfBLGI/AAAAAAAAEjQ/LKF55fpKmRc/s1600/P1070080.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-yE__67WkjlQ/TXthwyfBLGI/AAAAAAAAEjQ/LKF55fpKmRc/s320/P1070080.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5583163653869349986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;( dla 2 osób)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 opakowanie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tortellini&lt;/span&gt; z ricottą i szpinakiem&lt;br /&gt;(koniecznie takie z lodówek a nie suszone, które są wstrętne - polecam te z Lidla, tylko uwaga te z szpinakiem są pyszne, ale te same z szynką są okropne!)&lt;br /&gt;ok. 200g &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dyni &lt;/span&gt;pokrojonej w kostkę&lt;br /&gt;trochę&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; zielonej fasolki&lt;/span&gt; ale może być też groszek jeżeli wolicie.&lt;br /&gt;1/2 średniej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cebuli&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;oliwy z oliwek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;3-4 łyżki śmietanki 18%&lt;br /&gt;pęczek świeżego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;koperku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;sól i świeżo mielony czarny pieprz&lt;br /&gt;ew. ser do podania na koniec. Ja użyłam nietypowo: Old Amsterdam, (można go kupić jako "stary olender" w Biedronce - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Geheimtip&lt;/span&gt; mojej mamy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dynię podsmażamy na oliwię z oliwek po 5 min zalewamy patelnię wrzątkiem tak aby dynia się udusiła, jak woda odparuje dodajemy posiekaną drobno cebulę po kilku minutach dodajemy  fasolkę. Następnie dodajemy śmietankę w takiej ilości aż powstanie nam aksamitny sos. Na koniec dodajemy koperek, sól i pieprz. W między czasie gotujemy tortellini, odcedzamy i wrzucamy do patelni z sosem. Dokładnie mieszamy, tak żeby każdy pierożek był jednolicie otoczony sosem i warzywami.&lt;br /&gt;Podajemy posypane koperkiem i serem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*zdjęcia nie wyszły najpiękniejsze, miałam problem z światłem, ale nie dajcie się zwieść. Danie jest absolutnie pyszne.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-j3LB8ffds0Q/TXto9zK9dwI/AAAAAAAAEjk/wiEAJs5ytKI/s1600/P1060627.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-j3LB8ffds0Q/TXto9zK9dwI/AAAAAAAAEjk/wiEAJs5ytKI/s320/P1060627.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5583171573973350146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;** Na koniec zdjęcie naszej pięknej pysznej domowej lasagni z makaronem al dente i mistrzowskich sosem bolognese w wykonaniu Kuby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mojego narzekającego wpisu koniec ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-7373675818956676532?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/7373675818956676532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/nie-lubie-chodzic-do-restauracji.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7373675818956676532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7373675818956676532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/nie-lubie-chodzic-do-restauracji.html' title='Bardzo subiektywnie o restauracjach włoskich'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/--Cix-oeVe2Q/TXthxLRS2aI/AAAAAAAAEjY/13zPsVYZZ08/s72-c/P1070076.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-6758881288947124759</id><published>2011-03-06T20:34:00.003+01:00</published><updated>2011-03-06T21:15:29.127+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ziemniaki'/><title type='text'>Placki ziemniaczane</title><content type='html'>Pierwsze co mi przychodzi do głowy na temat placków ziemniaczanych to to, że u nas w domu o placki ziemniaczane zawsze była &lt;span style="font-style: italic;"&gt;walka&lt;/span&gt;. Ale nie taka jakbyście pomyśleli- była to walka o to czy będą czy ich nie będzie na obiad. Bowiem mój brat placków ziemniaczanych nie znosił. I to była chyba &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jedyna&lt;/span&gt; rzecz jakiej nie jadał. Za to ja, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;słynny niejadek&lt;/span&gt;, nie znosiłam większości rzeczy jakie moja mama, babcia czy Pani Zosia gotowały, ale akurat placki ziemniaczane uwielbiałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-ZH5PF9ECL10/TXPpEB13_RI/AAAAAAAAEiY/qOU05Ps4nCE/s1600/P1070012.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZH5PF9ECL10/TXPpEB13_RI/AAAAAAAAEiY/qOU05Ps4nCE/s320/P1070012.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5581060618665327890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój brat nie miał ze mną łatwo. Od zawsze specjalizowałam się w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;manipulacji&lt;/span&gt;... Mając 4 lata potrafiłam płakać na zawołanie, wtedy kiedy mi akurat pasowało do osiągnięcia celu. Czasami używałam strategii tej krzyku i płaczu , a czasmi niespotykanie dorośle arguentowałam.... tak czy tak zawsze stawiałam na swoim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście zawsze czułam się poszkodowana, bo niby czemu mam &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;walczyć&lt;/span&gt; o takie oczysistości jak to że dziś chce placki na obiad?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś już wiem czemu Phillip nie lubił placków. Bo placki dawano nam jak to  dzieciom się daje, ze &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;śmietaną i cukrem&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Dopiero jak pewnego dnia  gdzieś mniej wiecej jak miałam może 10 lat rodzice zatrudnili nową gosposie, Gosię, która zgodnie z trendami lat 90tych wprost z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pani Domu&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mojego Gotowania,&lt;/span&gt; podała nam Placki z gulaszem -&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; "po zbójnicku"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przekonała Phillipa...od tego czasu nie było tygodnia bez placków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Londynie na placki musimy mieć naprawdę ochotę... bo placki są pyszne... ale i pracochłonne. To ich jedyna wada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tu dużo mówić, penne z kurczakiem zrobimy w 1/4 tego czasu, a steak'a z sałatką zrobię w 5 min.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak w tą sobotę  zarezerwowaliśmy sobie te 1,5 godziny  i zrobiliśmy pyszne placki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-v_sGco25J18/TXPpEI9uqTI/AAAAAAAAEig/A-zLv7SFZ7Y/s1600/P1070006.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-v_sGco25J18/TXPpEI9uqTI/AAAAAAAAEig/A-zLv7SFZ7Y/s320/P1070006.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5581060620577319218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Placki ziemniaczane&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 dość duże ziemniaki&lt;br /&gt;1 średnia cebula&lt;br /&gt;4-5 łyżek mąki&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;1/3 łyżeczki czarnego pieprzu&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemniaki ścieramy na tych najmniejszych oczkach tarki, na takie puree, tak samo robimy z cebulą.&lt;br /&gt;Dodajemy jajka, mąkę i przyprawy. Dokładnie mieszamy łyżką. Smażymy na patelni pokrytej ok 3mm rozgranym olejem. Po mniej wiecj 2 minutach przekładamy placek na drugą stronę, odkłądamy na talerz z papierem kuchennym, żeby odsączyć nadmiar tłuszczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-hFvdtOJJb4Q/TXPpDzb1ZVI/AAAAAAAAEiQ/1qN2XGJ3Tbs/s1600/P1070014.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 212px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-hFvdtOJJb4Q/TXPpDzb1ZVI/AAAAAAAAEiQ/1qN2XGJ3Tbs/s320/P1070014.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5581060614798009682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gdy Kuba smażył placki, ja przyrządziłam gulasz i sos grzybowy. Gulasz szczerze mówiąc to tylko odmroziłam, bo miałam zamrożony z przed 2 tygodni nadmiar. (Oto nauczka, zawsze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jak zostanie wam danie które można mrozić, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zróbcie to&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, nie macie pojęcia kiedy się wam przyda, a przyda sie na pewno, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gwarantuję&lt;/span&gt;!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Sos z suszonych podgrzybków&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 garść szuszonych grzybów&lt;br /&gt;200ml bulionu warzywnego (może być z kostki)&lt;br /&gt;3 łyżki mąki&lt;br /&gt;1 łyżka masła&lt;br /&gt;czubata łyżka śmietany 18%&lt;br /&gt;1 młoda cebulka z dymki&lt;br /&gt;kilka gałązek świeżego koperku&lt;br /&gt;sól i pieprz do smaku&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Grzyby zalewamy wrzatkiem, pozostawiamy przynajmniej na 15 min aby nasiąkneły, (chociaż najlepiej to zostawić na całą noc-tym razem tyle czasu nie miałam) , następnie je odcedzamy i zagotowujemy w bulionie. Zdejmujemy z ognia do lekkiego ostygnięcia.&lt;br /&gt;Na patelni rozpuszczamy masło, dusmiy w nim cebulkę z koperkiem, a po kilku minutach dodajemy mąkę i tworzymy "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasmażkę&lt;/span&gt;" którą dodajemy do letniego bulionu z grzybami, podgrzewając go ponownie ciągle mieszamy, gdy powstanie jednolita masa, ale sos jeszcze się nie gotuje dodajemy śmietanę i doprawiamy solą i pieprzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-6758881288947124759?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/6758881288947124759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/placki-ziemniaczane.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6758881288947124759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6758881288947124759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/placki-ziemniaczane.html' title='Placki ziemniaczane'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ZH5PF9ECL10/TXPpEB13_RI/AAAAAAAAEiY/qOU05Ps4nCE/s72-c/P1070012.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-1883433199031542156</id><published>2011-03-02T21:10:00.005+01:00</published><updated>2011-03-02T22:09:21.213+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby i Owoce morza'/><title type='text'>Nicola i szmoncesy</title><content type='html'>Sierpień 1995, Nowy Jork, lotnisko JFK.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na opuźniony samolot do Warszawy czekamy: ja, mój brat i mój tata. Czeka też ok. 200 innych pasażerów w tym kilkunastoosobowa tradycyjnie żydowska rodzina z (co się poźniej okazało)  jednym z najważniejszych nowojorskich rabinów na czele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekaliśmy dobre kilka godzin. Na tyle krótko, że nie dostaliśmy  4 gwiazdkowego hotelu na noc na koszt linii lotniczej, ale na tyle długo, że po jakimś czasie wiekszość pasażerów znalazła sobie innego pasażera jako partnera do rozmowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-WNhP6rw3Mlw/TW6v65t0pjI/AAAAAAAAEhY/kTyJnWlVHP8/s1600/P1060913.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 194px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-WNhP6rw3Mlw/TW6v65t0pjI/AAAAAAAAEhY/kTyJnWlVHP8/s320/P1060913.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5579590414818911794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Partnerem moim, dwunastoletniej rezulutnej blondyneczki, opalonej na heban, wracającej z wakacji w&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt; DisneyWorld&lt;/span&gt;'zie na Florydzie, nie mógł być nikt inny niż ów rabin, Polak z pochodzenia.&lt;br /&gt;Nie pamiętam jak to się stało dokładnie. Czy to tata zaczepił pana rabina, czy on tatę, czy może ja grałam tu główną rolę zapoznawczą. Wiem jednak że szybko to ja stałam się centrum żydowskiej atrakcji na JFK.&lt;br /&gt;Bowiem godzinami opowiadałam kawały o żydach!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby zrozumieć jak to się stało, musimy w opowieści wrócić do późnych lat 80tych. Tata w swoim z przepychem błyszczącym się białym Mercedesie, sluchał tylko trzech kaset. (Pamiętacie jeszcze kasety magnetofonowe? Taki czarne a nie przeźroczyste?!)&lt;br /&gt;Wszystkie trzy, a może nawet cztery, były zatytułowane: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wieczór przy szabasowej świecy&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Każdą z tych kaset słyszałam, nie przesadzając tak mniej wiecej 50 razy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kasety te, to było nic innego niż opowiadania humorystyczne o żydach, dowcipy lub mówiąć fachowo &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;szmoncesy&lt;/span&gt;- klasyki żydowskiego humoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tata początkowo był załamany: Co Ci ludzie sobie o mnie pomyślą? Czy zaraz go skrytukują za niepoprawne mnie wychowanie? Może posądzą o antysemityzm, bowiem 90% tych kawałów opiera się na prześmiewaniu żydowskiej tradycyjnej kultury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żydowska rodzinka, robiła coraz większe oczy jak opowiadałam dziesiątki kawałów o Icku i Rebem.  Czym większe oczy mieli, tym bardziej ja się nakręcałam.&lt;br /&gt;Zawsze miałam świetną pamięć (nie chwaląć się ;), ale w życiu ani tata ani ja nie wpadli byśmy na to że wyrecytuje udając żydowsko-polski akcent połowę opowiadań z owych nagrań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec, gdy dowcipy mi się skończyły, tata przeprosił Pana Rabina za mój potencjanie niestosowny występ.&lt;br /&gt;Pan Rabin podsumował: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Daj Pan spokój, Pana córka to ma dopiero kiepełe...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do wtedy do dziś jak coś zrobię dobrze, to tata mi mówi że ja to mam &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;kiepełe...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(kiepeła to po żydowsko-polsku, tudzież po białostocku: głowa)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec jeden z tych szmoncesów, chyba jeden z dosłownie kilku które jeszcze pamiętam(czyli pamięci nie mam jednak długofalowa takiej dobrej...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niemiec i Żyd jadą pociągiem.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Żyd pyta Niemca, chcąc zapoczątkować rozmowę:&lt;br /&gt; A Pan do dokąd dziś jedzie.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Niemiec na to :&lt;br /&gt;Ja to jadę teraz to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Baden&lt;/span&gt; potem do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Baden Baden&lt;/span&gt;, a potem do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wiesbaden&lt;/span&gt;, a Pan?&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Żyd na to nieco z degustowany, przekonany że Niemiec sobie robi z niego jaja:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Ja , proszę Pana to jadę do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rajsze&lt;/span&gt;, potem do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rajsze Rajsze&lt;/span&gt; a potem do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wys- Rajsze&lt;/span&gt;!&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Teraz rozumiecie czemu tata się  za moje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szmoncesy&lt;/span&gt; mógł wstydzić?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś jako przepis chciałam wam opisać to na co miałam największą ochotę przez cały dzień w pracy, a zarazem coś co idealnie pasowało by do mojej żydowskiej anektodki z Nowego Jorku:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Śledzie w oleju z cebulką&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ale powróciwszy do domu- niespodzianka, Kuba, nie wiem kiedy, zjadł całą paczkę śledzi które przywiozłam 3 tygodnie temu z Warszawy! Zatem śledzie wam opiszę ale niestety bez zdjęcia. Dodam je przy okazji.&lt;br /&gt;(dzisiejsze zdjęcie jest poniekąd pochodne dzisiejszego dnia, bo są to małe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzieci&lt;/span&gt; śledzi, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Whitebait &lt;/span&gt;po angielsku, niestety nie znalazłam polskiego odpowiednika nazwy, przyrządza je się po prostu otaczając w mące i smażąc jak frytki)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyrządzenie śledzi w oleju jest banałem, ale przyrządzenie takich pysznych idealnych śledzi, którymi każdy (kto lubi śledzi) się zachwyci to już niemalże sztuka.&lt;br /&gt;Ja śledzie przyrządzam tak:&lt;br /&gt;Matyjasy w oleju, płucze z całego oleju z opakowania pod bierzącą wodą, a następnie moczę w misce z letnią wodą przez przynajmniej dwie godziny- tym sposobem są bardziej miekkie i mniej słone. Polecam śledzie  chyba rosyjskiej firmy VICI, są według mnie najsmaczniejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cebulę drobno siekam i uwaga uwaga, tłucze ją w szmatce, jakimś niezrozumiałym dla mnie chemiczno-fizycznym sposobem, staje się ona przez to lekko słodka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śledzie osuszone w ręczniku kuchennym, kroje na dość małe porcje, posypuje potłuczoną cebulką i polewam olejem. Najlepszy do śledzi jest olej lniany, niestety jest on dość trudno dostępny. Jeżeli go nie macie to użyjcie po prostu rzepakowego, ale jeżeli tylko kiedyś w sklepie zobaczycie olej lniany to kupcie go i spróbujcie z śledziem! Wspaniałość!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-1883433199031542156?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/1883433199031542156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/nicola-i-szmoncesy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1883433199031542156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1883433199031542156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/03/nicola-i-szmoncesy.html' title='Nicola i szmoncesy'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-WNhP6rw3Mlw/TW6v65t0pjI/AAAAAAAAEhY/kTyJnWlVHP8/s72-c/P1060913.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-5915246144058667786</id><published>2011-02-20T23:50:00.006+01:00</published><updated>2011-02-21T10:36:44.364+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wołowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rukola'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Buraki'/><title type='text'>Alternatywa</title><content type='html'>O tym jak bardzo uwielbiam steki pisałam już nie raz. Dlatego nie będę was zanudzać kolejny raz zachwytem nad dobrą wołowiną... chociaż ta dzisiaj była &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;taakka&lt;/span&gt; dobra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie musiałam z nią &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;nic&lt;/span&gt; robić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyniosłam z targu do domu i &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;bach&lt;/span&gt; na patelnie, tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsmażona na oliwie z oliwek, na talerzu posolona i popieprzona, idealna!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś wam opowiem o tym co można zjeść z takim wspaniałym stekiem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-QClGS6jY5Ww/TWGe1Yxuh1I/AAAAAAAAEgU/-htWNTKhx8Q/s1600/P1060937.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575912453682661202" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 274px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/-QClGS6jY5Ww/TWGe1Yxuh1I/AAAAAAAAEgU/-htWNTKhx8Q/s320/P1060937.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Opowiem o alternatywnie do ziemniaków, alternatywie do frytek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż szczerze mówiąc to i ziemniaki i frytki lubię... więc czemu je zamieniać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ano dla zdrowia, co nie!?&lt;br /&gt;A jak nie dla zdrowia, to dlatego że niebawem wiosna...&lt;br /&gt;No ale jak zamieniać to zamieniać na coś porządnie pysznego...bo inaczej wrócimy do ziemniaków i nici z planu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim dzisiejszym dodatkiem była przepyszna:&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;Sałatka z rukoli i buraków&lt;/span&gt; (które miałam bo w tym tygodniu będzie barszcz na stole...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dressing zrobiłam po &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;Jamie-Oliveriowemu&lt;/span&gt; lub inaczej mówiąc po francusku, czyli&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt; dressing na dnie miski&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do miski wlałam trochę (ok. 1 łyżki) oliwy z oliwek i trochę więcej octu balsamicznego (powiedzmy 2 łyżki) posoliłam, popieprzyłam. Powstała taka fajna mozajka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-FMgh4ow2Mlo/TWGe1mDKapI/AAAAAAAAEgc/Om9p3WV7s4Q/s1600/P1060930.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575912457245452946" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 319px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/-FMgh4ow2Mlo/TWGe1mDKapI/AAAAAAAAEgc/Om9p3WV7s4Q/s320/P1060930.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zazwyczaj sos balsamiczny słodzę, tym razem tego nie zrobiłam ze względu na naturalną słodycz burakczków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do miski wrzuciałam&lt;br /&gt;garść rukoli&lt;br /&gt;pól dużego ugotowanego buraka pokrojonego w kostke&lt;br /&gt;pól szklanki odmrożonej zielonej fasolki szparagowej&lt;br /&gt;trochę białej cześci dymki pokrojonej w krażki&lt;br /&gt;4-5 listków bazyli pokrojonych w paski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymieszałam, gotowe!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-EI3aFChGDzQ/TWGe1uUQ10I/AAAAAAAAEgk/ZIdnmwcwgIk/s1600/P1060932.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575912459464660802" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/-EI3aFChGDzQ/TWGe1uUQ10I/AAAAAAAAEgk/ZIdnmwcwgIk/s320/P1060932.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przepraszam że ostatnio mało piszę, tłumaczyć się nie będę. Bo jak to moja dobra koleżanka Kasia mi zawsze powtarzała, &lt;em&gt;tylko winny się tłumaczy&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;Pozdrawiam Kasię, autorkę, oraz was wszystkich którzy wciąż wiernie tu zaglądacie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-5915246144058667786?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/5915246144058667786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/02/alternatywa.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5915246144058667786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5915246144058667786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/02/alternatywa.html' title='Alternatywa'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-QClGS6jY5Ww/TWGe1Yxuh1I/AAAAAAAAEgU/-htWNTKhx8Q/s72-c/P1060937.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-4684115547433824147</id><published>2011-02-14T15:24:00.006+01:00</published><updated>2011-02-18T22:24:21.244+01:00</updated><title type='text'>Moje menju na walentynki</title><content type='html'>Nie jestem wielką fanką walentynek.&lt;br /&gt;Ale jestem wielką fanką gotowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I powiem wam szerze ze pierwszy raz od dawna cieszę się z tego święta bo mam okazje przygotować kolację w którą włożę całe swoje serce. Okazji na to mimo wszystko jest mało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia dorzucę "po" wydarzeniu,  narazię zdradzę tylko co na dziś zaplanowałam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 102, 0);"&gt;Menju walentynkowe 2011 wedlug Nicoli&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;Zupa cebulowa z dojrzewającym żółtym serem&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;#&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-R_bG5ha-9Zo/TV4q67z7_zI/AAAAAAAAEfo/DsrUJMS0XrU/s1600/P1060889.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 309px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-R_bG5ha-9Zo/TV4q67z7_zI/AAAAAAAAEfo/DsrUJMS0XrU/s320/P1060889.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5574940580707565362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;Filety z łososia duszone w maśle ziołowym z pieczonymi słodkimi ziemniakami&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;#&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Irs16--rfzc/TV4q7NslgrI/AAAAAAAAEfw/e3qorQzltJk/s1600/P1060894.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 294px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Irs16--rfzc/TV4q7NslgrI/AAAAAAAAEfw/e3qorQzltJk/s320/P1060894.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5574940585508569778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;Mus z mlecznej czekolady&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-wuwoRUbBKzA/TV4q7Q_Bl8I/AAAAAAAAEf4/M2Mui3xPASI/s1600/P1060906.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 219px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-wuwoRUbBKzA/TV4q7Q_Bl8I/AAAAAAAAEf4/M2Mui3xPASI/s320/P1060906.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5574940586391214018" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(na zdjęciu Creme Brule)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie kciuki żeby się udało, w szczególności trzymajcie kciuki za mus bo z nim to nigdy nic nie wiadomo. No i wreszcie żeby Kuba nie wpadł na pomysł wejść dziś w ciągu dnia na mojego bloga, bo skłamałam rano ze dziś specjalnej kolacji nie będzie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-4684115547433824147?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/4684115547433824147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/02/moje-menju-na-walentynki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/4684115547433824147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/4684115547433824147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/02/moje-menju-na-walentynki.html' title='Moje menju na walentynki'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-R_bG5ha-9Zo/TV4q67z7_zI/AAAAAAAAEfo/DsrUJMS0XrU/s72-c/P1060889.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-403217135885148642</id><published>2011-02-12T20:36:00.005+01:00</published><updated>2011-02-12T22:51:37.775+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Krewetki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kapusta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Azjatycko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kluski i Makarony'/><title type='text'>Wasabi nie tylko do sushi</title><content type='html'>Ani rychło ani w czas. Dawno nie pisałam.&lt;br /&gt;Byłam na moim pierwszym w życiu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;'urlopie'&lt;/span&gt; - oto wytłumaczenie.&lt;br /&gt;Byłam w Warszawie, byłam w Wiedniu. Miało być o austriackim jedzeniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-xD-SkJbvxI8/TVbsNOqdMVI/AAAAAAAAEeo/dalciHnrV80/s1600/P1060850.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-xD-SkJbvxI8/TVbsNOqdMVI/AAAAAAAAEeo/dalciHnrV80/s320/P1060850.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5572901300936192338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ale podobnie jak zmienia mi się pomysł o tym co napiszę na blogu, podobnie zmienia mi się pogląd na temat kuchni fusion. Pisałam wam już nie raz, że kuchnia fusion wydaje mi się okropieństwem, profanacją tradycji i nie potrzebnym przekompinowaniem.&lt;br /&gt;Co się zatem stało że zmieniłam zdanie i zmieszałam warszawskie suszone śliwki z japońskim wasabi?&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-JElR0XgYxrw/TVbsNAYwaeI/AAAAAAAAEeg/92drYUq_euI/s1600/P1060856.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-JElR0XgYxrw/TVbsNAYwaeI/AAAAAAAAEeg/92drYUq_euI/s320/P1060856.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5572901297103858146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kombinację tą nie wymyśliłam sama.&lt;br /&gt;Historia dzisiejszego obiadu zaczyna się w Wigilię.&lt;br /&gt;Kiedy od Rominy dostałam bon zakupowy do Waitrose'a.&lt;br /&gt;Dla niewtajemniczonych. Waitrose to taki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pseudo-snobistyczny&lt;/span&gt; supermarket, gdzie niby jest każdy składnik Świata do nabycia, dla tzw &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Foodies&lt;/span&gt;- osób które uwielbiają jeść, gotować i się delektować &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wysublimowanym&lt;/span&gt;i smakami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko było by fajnie gdyby nie to że mieszkam w dzielnicy Londynu, gdzie Foodies nie zaglądają. &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Brixton&lt;/span&gt; może i jest niebezpieczny, może i 90% populacji nie ma białego koloru skóry, nawet strzelają na uliacach ale jedzenie to mam pod domem naprawdę prawdziwie Światowe. Almy, Waitros'y czy Piotry i Pawły mogą się schować przy Brixton Market.&lt;br /&gt;Kuchnie Śródziemnomorskie spotykają tu inspiracje afrykańskie i południowoamerykańskie.&lt;br /&gt;Mięso jest wykrajane z krowy na moich oczach, ryby są każdego koloru, a większego wyboru warzyw nie ma nigdzie indziej w Londynie, czyli pewnie i nigdzie indziej w Europie.&lt;br /&gt;To mój tajemny tip.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście Brixton Market nie pachnie tak ładnie jak Waitrose, nie kupimy to kawioru ani szampana.&lt;br /&gt;Ale jeżeli rzeczywiście szukacie wysublimowanych, światowych smaków znajdziecie je właśnie tu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam drogie buty i drogie torebki, ale nie znoszę przepłacać za jedzenie. Mimo że dobre jedzenie uwielbiam chyba nawet bardziej niż torebki i buty razem wzięte...&lt;br /&gt;Nie wierzę w to że ziemniak za 15zł/kg jest lepszy od tego za 4zł.&lt;br /&gt;Wierzę w jakość ale nie uważam że cena jest jej wyznacznikiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie narzekam na Waitrose'a, którego fanem prawdopodobnie jest każdy autor bloga kulinarnego mieszkający w Wielkiej Brytanii i nie tylko. Waitrose inspiruje, podobnie jak inspiruje Alma czy Piotr i Paweł - tym te sklepy powinny się reklamować, a nie jakością i świeżością produktów, która jest farsą. A jeżeli reklamują się że są tak samo tani jak Biedronka czy Tesco, to już zupełnie nie wiem do jakich matematycznie niezdolnych ludzi swoją reklamę adresują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytałam jakiś czas temu świetny artykuł o supermarketach w Polsce na gazeta.pl&lt;br /&gt;(nie mogę go teraz znaleźć, ale postaram się tu umieścić niebawem)&lt;br /&gt;Przeczytajcie go bo jest zdecydowanie bardziej ciekawy niż mój dzisiejszy wpis, który jest tylko karkołomną próbą opisania moich przemyśleń na tematy supermarketowo-zakupowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Waitrosie w dziale azjatyckim stała marynata o smaku &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;śliwek i wasabi&lt;/span&gt;, nie miałam  ochoty jej kupić bo wiedziałam że zrobię lepszą w domu, ale pomysł mnie prawdziwie zainspirował. Chodził mi tydzień po głowie, aż dziś wylądował na naszym stole!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznajcie się , ktoś z was używał wasabi do czegoś innego niż sushi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Makaron z krewetkami &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;stir fry&lt;/span&gt; w sosie z śliwek i wasabi&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-uhUOoJGI5uM/TVbsNSqIsVI/AAAAAAAAEew/Dq4OlCu7O7c/s1600/P1060842.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-uhUOoJGI5uM/TVbsNSqIsVI/AAAAAAAAEew/Dq4OlCu7O7c/s320/P1060842.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5572901302008590674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200g dużych obranych krewetek&lt;br /&gt;1 średnia marchewka&lt;br /&gt;1 szklanka mrożonego groszku&lt;br /&gt;1 kapusta pak choi (albo 1/8 białej białej kapusty)&lt;br /&gt;4 suszone śliwki&lt;br /&gt;1 łyżeczka wasabi&lt;br /&gt;4-5 łyżek jasnego sosu sojowego&lt;br /&gt;1 łyżeczka oleju roślinnego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ok. 125 g makaronu jajecznego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krewetki i groszek zalej gorącą wodą żeby się rozmroziły.&lt;br /&gt;Na glębokiej gorącej patelni rozgrzej olej, dodaj odcedzone krewetki i groszek, marchewkę pokrojoną w cienkie plasterki, śliwki pokrojone w paski, wasabi, kapustę i sos sojowy, stopniowo go podlewając tak aby cały czas patelnia była tylko lekko mokra i składniki się smażyły a nie dusiły.&lt;br /&gt;Na koniec dodaj ugotowany makaron.&lt;br /&gt;Wyjątkowo ciekawa kombinacja, mimo mojej niechęci o mieszania rożnych kuchni. Gorąco Polecam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-403217135885148642?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/403217135885148642/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/02/wasabi-nie-tylko-do-sushi.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/403217135885148642'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/403217135885148642'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/02/wasabi-nie-tylko-do-sushi.html' title='Wasabi nie tylko do sushi'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-xD-SkJbvxI8/TVbsNOqdMVI/AAAAAAAAEeo/dalciHnrV80/s72-c/P1060850.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-416047240982960082</id><published>2011-01-25T09:00:00.017+01:00</published><updated>2011-01-28T17:45:15.701+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wpis Gościnny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><title type='text'>Filozofia zupy według mojej mamy</title><content type='html'>&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Dzisiejszy wpis będzie zupełnie inny. Inny bo nie jest napisany tylko przeze mnie, ale częściowo przez moją mamę.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Wiele osób mnie pyta, jak to się stało że gotuję. Czy nauczyła mnie tego mama, może babcia... Dla mnie gotowanie wydaje się być po prostu oczywistością, którą uwielbiam. Pasją mojego taty jest prasowanie, Phillip 'pucuje' samochody, moja mama całe dnie pisze, a ja mogłabym wciąż gotować.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Po przeczytaniu wczorajszego maila-niespodzianki od mamy ( wydobyła mały fragmencik ze swoich licznych zapisków ) zrozumiałam, że chyba rzeczywiście dzięki niej gotuję. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;U nas w domu na obiad zawsze jest zupa. Zdziwiło mnie to jeszcze do niedawna, że tak nie jest u każdego.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TT6GWE7fZiI/AAAAAAAAEck/w5CiucJIUBs/s1600/zdjÄ™cie(4).jpg"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566033903315019298" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 240px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TT6GWE7fZiI/AAAAAAAAEck/w5CiucJIUBs/s320/zdj%25C4%2599cie%25284%2529.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Teraz ja sama gotuję co tydzień&lt;i&gt; Wielki Gar&lt;/i&gt; bulionu, z którego robię codziennie coś innego.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Na koniec będzie przepis na moją ulubioną zupę, zupę którą zdecydowanie nauczyła mnie gotować mama. Ale najpierw filozofia zup według mojej mamy:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;„ Uwielbiałam swoje długie rozmowy z Nicolą i Phillipem o jedzeniu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;- po pierwsze; &lt;/span&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;na obiad …zupa.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;- po drugie; wszystkie warzywa&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt; są dobre do przygotowania zupy. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;- po trzecie; rodzinny dom ma się kojarzyć z zapachem dymiącej zupy.&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;A tuta&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;j cała gama skojarzeń z najsmaczniejszymi na świecie pomidorówkami, ogórkowymi i rosołami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p lang="pl-PL" style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;- pamiętasz, jak ….. czekały na w&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;as wygłodniałych po szkole.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;A do tego pajdka chleba zrobionego na zakwasie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:georgia;"&gt;Należę do tego pokolenia, którym ukochane babcie z siwymi włosami mawiały;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p lang="pl-PL" style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;- jeśli zjesz talerz zupy to wiem, że jesteś nakarmiona.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;To jest takie babcine i mądre.&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt; Dlatego zawsze gotuję zupy. To jest rodzinna tradycja.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span lang="pl-PL"  style="font-family:georgia;"&gt;- dzieci, czy wiecie, że serce na talerzu…. to jest właśnie miseczka zupy. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span lang="pl-PL"  style="font-family:georgia;"&gt;Dzieci zawsze muszą wszystko wiedzieć o wiele lepiej; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p lang="pl-PL" style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;- mamo, zupy odeszły do przeszłości i od dawna są już niemodne.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;- tę modę należy ponownie&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt; wylansować…. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p lang="pl-PL" style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Zupa wype&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;łnia żołądek, potem rozkłada wszystko na cząsteczki. Tam składniki przechodzą przez transformację. Zakodowany system wewnętrznego świata sortuje, przetwarza i wysyła w odpowiednie regiony.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p lang="pl-PL" style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;- mamo, jak zwykle ze wszystkiego robisz fabułę.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span lang="pl-PL"  style="font-family:georgia;"&gt;Moja córka ma w małym palcu metaboliczne procesy i dlatego kwituje całą rozmowę; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p lang="pl-PL" style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;- jedzenie ma być smaczne, modne i urozmaicone.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;- tak, a pewnie&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt; lodówka powinna wyglądać jak delikatesy, odpowiadam.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p lang="pl-PL" style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Robimy więc wspólny kompr&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;omis; dzieci jedzą codziennie moje zupy, natomiast ja mając na uwadze ich potrzeby udostępniam na weekend całą kuchnię. Robię im zakupy zgodnie z przygotowaną listą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Tak moje dzieci połknęły bakcyl gotowania. A dla Nicoli stało się&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt; to życiowa pasją."&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;---------&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Mój ulubiony &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Żurek z grzybami&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p lang="pl-PL" style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TT6Ja0HL3nI/AAAAAAAAEc8/1YOp6e3X7uQ/s1600/P1060684.JPG"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566037283234897522" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 278px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TT6Ja0HL3nI/AAAAAAAAEc8/1YOp6e3X7uQ/s320/P1060684.JPG" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;1l bulionu- tym razem użyłam warzywnego, ale może być każdy inny&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;3-4 białe kiełbaski&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;garść suszonych grzybów&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;3 ząbki czosnku&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;1 średnia cebula&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;płaska łyżeczka majeranku&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;pół kubka śmietany 18%&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;ok. 100ml zakwasu na żurek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Zupa jest wyjątkowo szybka. Bulion zagotowujemy z kiełbasą i grzybami (możemy je wcześniej namoczyć, ja tego nie zrobiła i też wyszło pysznie), czosnkiem w całości oraz z cebulą pokrojoną w krążki jak do zupy cebulowej.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; LINE-HEIGHT: 100%"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Gotujemy na małym ogniu może 10min.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;ok. 2 chochle wywaru powoli i starannie w osobnym naczyniu mieszamy ze śmietaną i zakwasem, tak by śmietana się nie zważyła.&lt;br /&gt;Jak zupa lekko ostygnie, dodajemy tą mieszankę.&lt;br /&gt;Zupę można zagęścić mąką albo tłuczonymi ziemniakami, ale nie jest to konieczne. Ja lubię żurek za jego smak, a konsystencja jest dla mnie mniej ważna.&lt;br /&gt;Na koniec dodajemy majeranek.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żurek lubię z jajkiem, ale tym razem miałam ochotę na żurek z ziemniakami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Jak widzicie na pierwszym zdjęciu, mama karmiła nas nie tylko zupami. Nicola i Phillip z polskimi rakami.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;p lang="pl-PL" style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-416047240982960082?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/416047240982960082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/filozofia-zupy-wedug-mojej-mamy.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/416047240982960082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/416047240982960082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/filozofia-zupy-wedug-mojej-mamy.html' title='Filozofia zupy według mojej mamy'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TT6GWE7fZiI/AAAAAAAAEck/w5CiucJIUBs/s72-c/zdj%25C4%2599cie%25284%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-6289928128585576403</id><published>2011-01-23T19:59:00.014+01:00</published><updated>2011-01-25T10:28:13.532+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kluski i Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włosko'/><title type='text'>Penne alla vodka</title><content type='html'>Dzisiaj zrobiłam chyba &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;najdziwniejsze&lt;/span&gt; danie, jakie jadłam w życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smakuje trochę imprezą, trochę wakacjami we Włoszech i jest po prostu &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;dziwne&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowo &lt;em&gt;dziwne&lt;/em&gt; w tym wypadku zdecydowanie nie ma wydźwięku negatywnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTx9oWOJZaI/AAAAAAAAEcE/93g4B-YbS_8/s1600/P1060713.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5565461371636245922" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTx9oWOJZaI/AAAAAAAAEcE/93g4B-YbS_8/s320/P1060713.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było dobre lub wręcz &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;"ej, no to jest mega!"&lt;/span&gt; cytując Kasię, która odwiedziła mnie w ten weekend.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie nie było "mega", ale było dobre bez większego zachwytu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę wam się jednak przyznać, że w odróżnieniu od 95% Polaków nie lubię smaku wódki. Nie pijam wódki, a jeżeli już mi się to zdarzy to tylko w drinku i to też rzadko.&lt;br /&gt;Może dlatego smak dzisiejszej &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;Pasta&lt;/span&gt; nie 'porwał' mnie aż tak....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem jednak przekonana, że 95% Polaków zachwyci się tym przepisem i będziecie go przyrządzać od teraz i to nie raz...&lt;br /&gt;Bo jest prosty w wykonaniu, a zarazem nietypowy i do tego klasycznie makaronowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś rano podczas śniadania oglądałyśmy razem z Kasią the &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;Good Food Channel&lt;/span&gt; w telewizji, a tam pewna brytyjska kucharka zachwycała się właśnie smakiem tego dania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiedziała historię jak to Rosjanie przybyli do starożytnego Rzymu i stargowali wino na wódkę, po czym Włosi niechcący stworzyli &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Pasta alla vodka&lt;/span&gt;, zamieniając wino na wódkę w garnku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak po lekturze internetu na temat tego dania, mówię wam teraz... co za bzdura!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to tanie typowe dla &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;kuchni nowojorskiej&lt;/span&gt;. To właśnie gdzieś w &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;Little Italy&lt;/span&gt; powstała ta &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;pasta&lt;/span&gt; na początku 20-tego wieku. Chociaż przeczytałam też, że jest to danie które zostało wymyślone by promować wódkę Absolut we Włoszech. Może jedno i drugie? A może ta starorzymska historia też jest prawidłowa? Jak by nie było. Spróbujcie tego dziwnego smaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTx9oP1cYJI/AAAAAAAAEb8/9EP7I9C-vm4/s1600/P1060717.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5565461369922019474" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 243px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTx9oP1cYJI/AAAAAAAAEb8/9EP7I9C-vm4/s320/P1060717.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na pewno kiedyś po imprezie zostanie wam trochę wódki w kuchni.&lt;br /&gt;Reszta składników jest bardzo typowa, więc nie powinniście mieć z nimi problemów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTx9o5sccPI/AAAAAAAAEcM/kqwlCRj46Vo/s1600/P1060711.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5565461381158564082" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 230px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTx9o5sccPI/AAAAAAAAEcM/kqwlCRj46Vo/s320/P1060711.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Makaron ok 100g na osobę , najlepiej &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Penne&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sos na 2-3 porcje&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3-4 łyżki przecieru pomidorowego&lt;br /&gt;100ml śmietanki 18%&lt;br /&gt;50- 80 ml wódki&lt;br /&gt;1 średnia cebula&lt;br /&gt;3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;ok. 50g starkowanego parmezanu&lt;br /&gt;1 czerwona papryczka chilli&lt;br /&gt;1 łyżka oliwy z oliwek&lt;br /&gt;sól do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cebulę, czosnek i chilli drobno siekamy i podduszamy na oliwię z oliwek. Dodajemy przecier pomidorowy i wódkę. Po chwili dodajemy śmietanę. Sos powinien się zredukować. Cała kuchnia będzie pachniała alkoholem....&lt;br /&gt;Doprawiamy solą. Makaron ugotowany al dente, dodajemy do patelni, dokładnie mieszamy kluski z sosem na patelni, pod koniec dodajemy parmezan. Przekładamy na talerze. Ponownie posypujemy parmezanem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spróbujcie to nietypowe danie i koniecznie dajcie mi znać, jak wam smakowało!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-6289928128585576403?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/6289928128585576403/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/dzisiaj-zrobiam-chyba-najdziwniejsze.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6289928128585576403'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6289928128585576403'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/dzisiaj-zrobiam-chyba-najdziwniejsze.html' title='Penne alla vodka'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTx9oWOJZaI/AAAAAAAAEcE/93g4B-YbS_8/s72-c/P1060713.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-1128984094084573925</id><published>2011-01-22T14:52:00.010+01:00</published><updated>2011-01-22T16:35:33.087+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polskie'/><title type='text'>Dumne polskie smaki</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.saveur.com/"&gt;The Saveur&lt;/a&gt;, wpływowe amerykańskie czasopismo oraz portal o jedzeniu i trunkach stworzyło w tym roku ponownie listę stu najlepszych rzeczy związanych z jedzeniem. Na liście, którą w tym roku przygotowało gremium wielkich amerykańskich kucharzy znajdują się dania, przyprawy a nawet narzędzia kuchenne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dumą przekazuję Wam, że aż ..... dwa &lt;strong&gt;Polskie Dania&lt;/strong&gt; znalazły się na liście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Pierogi &lt;/span&gt;na miejscu&lt;strong&gt; 34&lt;/strong&gt; oraz &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Kiełbasa&lt;/span&gt; na miejscu &lt;strong&gt;1&lt;/strong&gt; !!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiełbasa pobiła kawior, który znalazł się na 2 miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lista jest bardzo wszechstronna i wcale nie zawiera tylko wyszukanych smaków.&lt;br /&gt;Na miejscu 60 jest pizza a na miejscu 100 są kanapki z pomidorem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;oto link do listy:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.saveur.com/article/Kitchen/The-SAVEUR-100-Chefs-Edition"&gt;http://www.saveur.com/article/Kitchen/The-SAVEUR-100-Chefs-Edition&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej link do krótkiego artykułu na ten temat z TVN24&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.tvn24.pl/26086,1690243,0,1,kielbasa--czyli-najbardziej-pozadany-smak-swiata,wiadomosc.html"&gt;&lt;br /&gt;http://www.tvn24.pl/26086,1690243,0,1,kielbasa--czyli-najbardziej-pozadany-smak-swiata,wiadomosc.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aż zachciało mi się kiełbasy!&lt;br /&gt;Dziś na obiad będzie żurek.... Przepis wrzucę wieczorem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-1128984094084573925?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/1128984094084573925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/dumne-polskie-smaki.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1128984094084573925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1128984094084573925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/dumne-polskie-smaki.html' title='Dumne polskie smaki'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-171132740191444153</id><published>2011-01-21T21:38:00.020+01:00</published><updated>2011-01-22T16:45:41.113+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nieco off-topic'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby i Owoce morza'/><title type='text'>Okoń i wanna</title><content type='html'>Dzisiaj opowiem Wam bardzo prawdziwą historię, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Szczerze dodam - wrażenie przerażające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samotność ostatnimi czasy staje się coraz bardziej&lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt; modna &lt;/span&gt;- ludzie z własnego wyboru są SAMI, czyli decydują się na życie z Samym Sobą. Takie czasy...&lt;br /&gt;Jest to historia, która pokazuje, jak samotność może w pewnych okoliczościach być zagrożniem nawet dla życia, bo potrafi doprowadzić do 'szaleństwa', albo nawet do absurdalnej śmierci (? !).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTn3ctz7QFI/AAAAAAAAEbU/-iM5hfDwprI/s1600/P1050625.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564750887298744402" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTn3ctz7QFI/AAAAAAAAEbU/-iM5hfDwprI/s320/P1050625.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jest to historia mojej koleżanki z pracy. Celem anonimowości nazwę ją Beata.&lt;br /&gt;Dodam od razu, że historia ma happy-end i nie kończy się tragicznie, ale mogło było być inaczej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Beata ma męża, Ryśka. Tydzień temu Beata była chora, zadzwoniła do pracy, że nie przyjdzie przez kolejne 3 dni, bo ma gorączkę i zwolnienie od lekarza (tak; lekarz też musi mieć zwolnienie od lekarza!).&lt;br /&gt;Rysiek, też jest  lekarzem, ale akurat w tej historii okazuje się  to być mało istotne, bo wyszedł zdomu. Poszedł do pracy. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Beata postanowiła pójść pod &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;prysznic&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Wykąpała się, wysuszyła  myśląc już.... już zaraz zrobi sobie pyszne jajka na śniadanie.                    Spokojnie więc podeszła do drzwi łazienki i złapała za klamkę. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;Klamka została jej w dłoni !&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drzwi nie dało się otworzyć, były otwierane do środka. Wyważenie też nie wchodziło w rachubę.&lt;br /&gt;Wzywała pomocy : HELP, HELP..... tak przez pół godziny ....... aż zabrakło jej głosu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt jej nie słyszał. Po godzinie panika przerodziła się w fobię...... że może zabraknąć jej powietrza. Położyła się płasko przy drzwiach łapiąc z zabrudzonej podłogi 'świeże' chausty powietrza dochodzącego z przedpokoju. Kiedy dotarło do niej, że jednak jest jakaś wymiana powietrza między łazienką i przedpokojem, przeszła w fazę racjonalizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;"Beata nie martw się, Rysiek wróci po pracy i Cię uratuje"&lt;/span&gt; - myślała, a wręcz mówiła do siebie jak mantrę.&lt;br /&gt;Usiadła w &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;wannie&lt;/span&gt;. Potem jej się przypomniało, że przeciez Rysiek tego dnia idzie na mecz do kolegów. Czyli kolejne 3 godziny czekania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kolejnej godzinie, Beata zrozumiała, że raczej się nie udusi. Ma co pić i gdzie, potem oddawać mocz (mówiąc medycznie), kolejną godzinę rozmyślała, że w sumie lepiej, że zamknęła się w łazience niż to samo miałoby się stać w pakamerze..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę tylko zagospodarować sobie te kolejne 12 godzin żeby nie zwariować- pomyślała w końcu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Beata w łazience wielkości 4 m kwadratowych, zrobiła wszystko co mogła aby zabić czas, żeby nie myśleć, że jest więźniem własnej łazienki, niczym zbawienie przyświecała jej myśl powrotu męża z pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miała tam jakieś jedno czasopismo. Przeczytała je 3 razy, każde słowo! Potem stwierdziła, że musi znacznie lepiej zagospodarować czas. Zrobiła sobie pedicure i manicure, umyła ponownie włosy i zaakręciła na wałki. Minęło 8 godzin. Nadszedł czas na makijaże. Wypróbowała wielu; od ślubnych po sylwestrowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu po 15 godzinach, gdy usłyszała w zamku dźwięk przekrających się kluczy - 'pękła'. Zaczęła płakać i walić w drzwi z nadludzkiej niemalże siły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rysiek wszedł do mieszkania. Ze zdziwieniem tudzież bez żadnego problemu otworzył drzwi do łazienki. Klamka z jego strony działała. A tam.... zastał żonę owiniętą w ręcznik , a do tego w szałowej fryzurze oraz w karnawałowym makijażu. I tak oto zmysłowo zdesingowana kobieta rzuciła mu się...... w histerii w ramiona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Beata bez słowa wyjaśnienia wnet podbiegła do lodówki. Potem wkładając 'cokolwiek na Się ' poszła na spacer ..... potrzebowała przestrzeni. Rysiek biegał wokoł niej, a potem za nią i prosił o wyjaśnienia.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia ta zrobiła na mnie wielkie wrażenie, jest prawdziwie życiowa. Czy każda z was tak by się zachowała, by opanować nerwy? (... mężczyźni by się pewnie golili i obcinali paznokcie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A pomyśleć, że Beata miała zegarek. Jakby się czuła bez zegarka !?&lt;br /&gt;A co by było gdyby mieszkała sama ? Przecież w pracy na nią nie czekali, bo się zwolniła... nikt przez kilka dni nie miałby nawet pomysłu, że coś jest nie tak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co by było jakby Rysiek był na wyjeździe, tak jak Kuba jest teraz....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kiedy usłyszałam tą historię, nie zamykam drzwi do łazienki, a od kiedy opowiedziałam tą historię mojemu bratu stosuję się do jego rady &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;"Dlatego ja zawsze biorę komórkę do łazienki&lt;/span&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio coś za dużo historii z mojego życia i zbyt mało gotowania na tym blogu, mam nadzieję że wam to nie przeszkadza. Rożnie bywa, raz chce opowiadać, a raz gotować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś ciężko aż mi wybrać coś z mojego kulinarnego archiwum co by do historii pasowało. Jednak koniecznie chciałam wam tą historię opisać, bo jest czymś co zmieniło moje życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli mieszkacie blisko rodziny to was to nie dotyczy, ale jak mieszkacie sami w obcym miejscu tak jak ja, to zdecydowanie zrozumiecie w czym lęk...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowałam się dać wam przepis na &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;coś piątkowego&lt;/span&gt;,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- w piątek jada się tradycyjnie rybę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię ryby, a jeszcze bardziej lubią ryby wszyscy moi sąsiedzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkam w karaibskiej dzielnicy Londynu, dzięki temu mam najlepsze i najświeższe ryby w mieście pod samym domem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Okoń (ale może być też pstrąg) pieczony w nietypowej marynacie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTn15kCVryI/AAAAAAAAEa4/kDa2hO52z28/s1600/P1050618.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564749183867793186" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTn15kCVryI/AAAAAAAAEa4/kDa2hO52z28/s320/P1050618.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;1. Ryby czyścimy i smarujemy oliwą&lt;br /&gt;2. Napełniamy brzuszki dość pełno, mieszanką curry i natką pietruszki&lt;br /&gt;3. Posypujemy ryby mieszanką curry i solą z obu stron&lt;br /&gt;4. Następnie oprószamy jeszcze natką pietruszki&lt;br /&gt;5. Kładziemy kilka grubych plastrów limonki na każdą rybę&lt;br /&gt;6. Zawijamy w folię aluminiową&lt;br /&gt;7. Pieczemy 45 min w 160stopniach w piekarniku.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTn3c9a9R_I/AAAAAAAAEbc/9A7LEYw2Owo/s1600/P1050628.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564750891488987122" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTn3c9a9R_I/AAAAAAAAEbc/9A7LEYw2Owo/s320/P1050628.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do tego ryż Basmati i macie pyszne orientalne danie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis trochę Gordona Ramsey'a z jego hinduskiej wyprawy, a trochę mój.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-171132740191444153?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/171132740191444153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/okon-i-wanna.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/171132740191444153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/171132740191444153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/okon-i-wanna.html' title='Okoń i wanna'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTn3ctz7QFI/AAAAAAAAEbU/-iM5hfDwprI/s72-c/P1050625.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-2892071650417557219</id><published>2011-01-20T17:48:00.015+01:00</published><updated>2011-01-21T09:09:52.961+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nieco off-topic'/><title type='text'>Przyszedł czas na beze</title><content type='html'>Udało się ! Jestem w III i finałowym etapie konkursu na Blog Roku 2010&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrowienia dla Pani Jolanty Kwaśniewskiej, która niebawem na mój blog zawita.&lt;br /&gt;Z tego cieszę się najbardziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTigR4yREkI/AAAAAAAAEas/0OUD30dWIR4/s1600/P1040912.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564373568777687618" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTigR4yREkI/AAAAAAAAEas/0OUD30dWIR4/s320/P1040912.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chyba przyszedł czas, aby upiec jakąś beze?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję wam kochani za głosy. To ile dostałam dzisiaj miłych popierających wiadomości, zupełnie przerosło moje wyobrażenie o tym blogu . Powiem z nietypową dla mnie skromnością...;)&lt;br /&gt;- dziękuję za to, że nie zmęczyliście się moją monotematycznością próśb na każdym kroku o głosy przez ostatni tydzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję mojej mamie za zaangażowanie i wsparcie. To ona zadzwoniła do mnie wczoraj o 2.oo w nocy i rozradowana krzyczała przez telefon : &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nicolka, jesteś dziewiąta, możesz jeszcze wygrać!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A ja impulsywnie i bezmyślnie zamiast podziękować, wściekłam się że mnie obudziła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuje Kubie, że spędził cały dzień przed komputerem - siedząc nadal w piżamie i szlafroku, kiedy ja 'po całym dniu' wróciłam do domu - namawiając do głosowania i wymyślając hasła, które wklejał naszym znajomym na facebooka, apelujące do ich potrzeb które mogą zaspokoić sobie dzięki mojemu blogowi...&lt;br /&gt;Zamieszczam kilka pomysłów Kuby poniżej :&lt;br /&gt;&lt;span class="messageBody"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;1. Magda z Gliwic wyznaje zasadę przez żołądek do serca. Dzięki cupcake'om Nicoli zdobyla już 50 nowych znajomych na facebook'u!&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="messageBody" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Nie wiesz co na obiad? Yousri z Al Salif dzis zje Nicoli Tabouleh.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;3. Hardkorowy koksu radzi: Zalej raket fjul i glosuj na blog Nicoli! Siła!!!&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;4. Masz już pomysł na walentynki? &lt;/span&gt;&lt;span class="messageBody" style="font-style: italic;"&gt;Grażyna z Wrocławia zrobiła ostatnio Nicoli aftereight'y. Zdzichu oszalał na jej punkcie!&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;5. Królowa Domówek? Phi co to dla Ciebie! Kasia z Wejherowa nie ma żadnej konkurencji korzystając z przepisów na przekąski Nicoli!&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;6. Dla Macka z Łodzi też się zbliża sesja. Jak dobrze, że są przepisy na rybę Nikoli. Maciek studiuje na 7 kierunkach i w ostatniej sesji letniej osiągnął średnia ocen 5.5!&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;7. Lubisz nachosy, a nie lubisz kinopleksów? Marzena z Katowic zaoszczedziła już 1800 zł korzystając z przepisu na sos serowy Nicoli!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym także podziękować mojemu bratu Phillip'owi, który do wczoraj nie przyczynił się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nic a nic&lt;/span&gt; do mojej wygranej twierdząc ; &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;"Jak twój blog jest dobry to sam się obroni"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Za to wczoraj rzeczywiście (troszkę ) przyłożył się do wygranej i teraz twierdzi, że to wszystko dzięki niemu ;)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Last but definetly not least &lt;/span&gt;chciałbym podziękować mojej ukochanej bratowej Gosi, najlepszej korektorce Świata. To ona w pewnej mierze przyczynia się do tego, że osoby wrażliwe na mowę polską tak jak Pani Jolanta Kwaśniewska nie dojdą do wniosku, że kaleczę nasz ojczysty język.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i dziękuję jeszcze raz Wam.&lt;br /&gt;Blog mogę pisać sama, ale Blog Roku..... może będę pisać tylko dzięki Waszej pomocy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na co macie teraz ochotę? Co w weekend ugotować, co opisać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* zdjęcie w dzisiejszym wpisie pochodzi z &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2010/07/historia-podrozy-pewnego-sernikowego.html"&gt;sernika który opisałam tutaj&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-2892071650417557219?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/2892071650417557219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/przyszed-czas-na-beze.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2892071650417557219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2892071650417557219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/przyszed-czas-na-beze.html' title='Przyszedł czas na beze'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTigR4yREkI/AAAAAAAAEas/0OUD30dWIR4/s72-c/P1040912.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-5532654904854229435</id><published>2011-01-19T16:49:00.019+01:00</published><updated>2011-01-20T16:41:57.666+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Medycznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby i Owoce morza'/><title type='text'>Specjalny przepis na życie</title><content type='html'>Tak wlasnie  do Ciebie piszę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj wyszłam z pracy specjalnie wcześniej, żeby napisać szczególny wpis, który może Cię przekonać żeby na mnie zagłosować. (Konkurs Blog Roku 2010, spójrz obok na stronie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w pracy było dziś tak fajnie....&lt;br /&gt;Dostałam listę zaledwie 7-iu pacjentek ( zazwyczaj jest to 14- to pacjentkowy maraton ), miałam też do dyspozycji moje ulubione USG w gabinecie, przydzielono mi najlepszą asystentkę z możliwych i do tego same &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;szczupłe&lt;/span&gt; pacjentki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogie Panie, tego nie powie wam nigdy lekarz na wizycie prosto w oczy, podobnie jak ja nie powiem tego nigdy swojej pacjentce. Ale w badaniu kobiety w ciąży, w oglądaniu płodu w ultrasonografii - tusza matki ma &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;znamienne&lt;/span&gt; znaczenie. Ma też znamienne znaczenie na to czy kobieta urodzi naturalnie, czy przez cięcie cesarskie. Ma wpływ na wiele... wiele rozmaitych powikłań ciąży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Anglii kobiety są ogólnie grubsze niż w Polsce. Codziennie 'trafia mi się' kobieta podczas badania której dostaję spazmu barku od wciskania głowicy w jej nieciążową, ale tłuszczową oponkę. Gdy widzi ona moja skupioną, a zarazem obolałą minę, często pyta:&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;"Doctor, do you have problems seening the baby, because I am fat?"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z wymuszonym uśmiechem, ale tez z przyjemnością wypowiadam 'oczywistą' formułkę&lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt; &lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;"N0, no this is only because your baby is so naughty and doesnt pose for me"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;-każdy uwielbia słyszeć, że ich dziecko jest nie do końca grzecznym brzdącem rozkoszującym się zabawą w chowanego.&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kobiet w ciąży nie wolno denerwować, przynajmniej nie wtedy kiedy można tego uniknąć. Ciąża sama w sobie to już wyjątkowy stres.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie wielu z Was właśnie w tym momencie przestaje powoli czytać ten wpis, myśląc sobie&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;"co mnie w ogóle to obchodzi, ani nie jestem w ciąży ani nie planuję być" , &lt;/span&gt;tudzież nie myślicie o ciąży bo jest to sprawa dalekiej przyszłości. Albo myślicie jako o oczywistości tylko, że tusza nie jest Waszym problemem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No tak, zatem zrobiłam wpis dla bardzo niszowej grupy kobiet. A przecież w pierwszym zdaniu napisałam, że to jest post napisany właśnie dla Ciebie. Gdzie w tym logika?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Logika jest taka, że możemy sobie udawać super wykształconych nadludzi, możemy jeździć najlepszymi samochodami, rozmawiać przez super cienkie smartfony i może niedługo będziemy jeździć na wakacje na Marsa. Ale... natura pozostaje naturą. Ciąże będą nam towarzyszyć zawsze!&lt;br /&gt;Dlatego Kochani, proszę was nie tylko w imieniu ginekologów-położników z całego Świata, ale głównie w imieniu Waszych przyszłych dzieci;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Pilnujcie swojej wagi, przynajmniej aż zakończycie rozród.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem niech o to proszą Was już kardiolodzy. Ja się odmeldowuję ;) zadanie wykonałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj w sumie mogłoby obyć sie przez przepisu, bo dzisiaj miało być krótko, zabawnie z lekką nutką morału.&lt;br /&gt;Ale jednak pozwolę sobie zamieścić przepis, który między innymi w połączeniu z ogólnopojętym zdrowym stylem życia pozwoli Wam zachować zdrowie i utrzymywać odpowiednią wagę ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz oczekujecie pewnie lekkiej sałatki , albo piersi z kurczaka saute?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu zaskoczenie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Dorsz z warzywami,&lt;/span&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt; &lt;/span&gt;a do tego &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;ziemniaczki z wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;&lt;p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTcQ1AILgfI/AAAAAAAAEaY/XYl6oV12rb0/s1600/P1060548.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5563934367392956914" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTcQ1AILgfI/AAAAAAAAEaY/XYl6oV12rb0/s320/P1060548.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(dla 2 osób)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 ok. 150g filety z dorsza (lub innej białej ryby)&lt;br /&gt;1 duża marchewka- pokrojona w słupki&lt;br /&gt;1/4 główki selera pokrojonej w słupki&lt;br /&gt;2 cebule od dymki posiekane lub 20cm pora posiekanego&lt;br /&gt;2 czubate łyżki śmietany 12%&lt;br /&gt;1 łyżka masła&lt;br /&gt;100ml bulionu lub osolonego wrzątku (dla ułatwienia)&lt;br /&gt;sok z 1/2 cytryny&lt;br /&gt;garść koperku&lt;br /&gt;1/4 orzecha gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;sól, pieprz do smaku&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Rybę moczymy przez pół godziny w soku z cytryny.&lt;br /&gt;Warzywa podduszamy na maśle przez 7 min, dodajemy bulion lub wrzątek i wkładamy filety z ryby, przykrywamy patelnię pokrywą. Po 3 min przewracamy rybę na drugą stronę, warzywa pozostawiamy jako podścielisko. Po kolejnych 3 min, odkrywamy. Dodajemy śmietanę, gałkę, sól, pieprz - do smaku, a na koniec dekorujemy koperkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym czasie gotujemy także ziemniaki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podajemy to tak:&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTcQ1QPJqlI/AAAAAAAAEag/OIO-3O9cB_I/s1600/P1060555.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5563934371717163602" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTcQ1QPJqlI/AAAAAAAAEag/OIO-3O9cB_I/s320/P1060555.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- wygląda i smakuje trochę jak ..... takie szpitalne jedzenie. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ale jest to zarazem najlepsze szpitalne jedzenie Świata. Inaczej bym o tym nie pisała i ryzykowała umieszczania 'mało smakowicie' wyglądającego zdjęcia na dzień przed końcem głosowania na Blog Roku 2010.&lt;br /&gt;Napewno zdrowo i pełnowartościowo.&lt;br /&gt;- A dla tych, którzy skrytykują mnie za śmietanę w zdrowym daniu, powiem tylko jedno; odrobina luksusu nigdy nikomu nie zaszkodziła, więc jeśli wolicie...... sięgnijcie po jogurt.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Jeszcze raz dziękuję za każdy wysłany na mnie głos.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-5532654904854229435?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/5532654904854229435/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/tak-wasnie-do-ciebie-pisze-dzisiaj.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5532654904854229435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5532654904854229435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/tak-wasnie-do-ciebie-pisze-dzisiaj.html' title='Specjalny przepis na życie'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTcQ1AILgfI/AAAAAAAAEaY/XYl6oV12rb0/s72-c/P1060548.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-2598462709687459388</id><published>2011-01-18T21:56:00.008+01:00</published><updated>2011-01-20T11:39:13.582+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kluski i Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włosko'/><title type='text'>Obiecane włoskie historie</title><content type='html'>Dzisiejszy wpis chciałam zacząć od słów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;"Jeżeli nie lubisz gotować, a chcesz się nauczyć jednego dania, to naucz się robić prawdziwe Spaghetti Bolognese..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTYGlSEWHcI/AAAAAAAAEaA/2-sGIa0D6BA/s1600/P1060636.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5563641627237817794" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 221px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTYGlSEWHcI/AAAAAAAAEaA/2-sGIa0D6BA/s320/P1060636.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- jednak szybko zdałam sobie sprawę, że to zdanie jest na swój sposób słuszne, ale zupełnie nie na miejscu.&lt;br /&gt;Ponieważ , jeżeli ktoś zaglądnie już na mojego bloga, który z definicji (przynajmniej na pograniczu) jest kulinarny, to raczej &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;lubi ... jeśli nie kocha gotowanie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego pozwolę sobie ując to inaczej: &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;Jeżeli chcesz się nauczyć gotować jedno danie, które lubi każdy i sprawdzi się na każda okazję, &lt;/span&gt;przeczytaj ten wpis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeczytaj ten wpis też dlatego, że na jego końcu wreszcie wam wyjawnie moją wielką, a zarazem zabawną tajemnicę. &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Kiedy, jak i dlaczego sam Luciano Pavarotti mnie opluł.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;Spaghetti bolognese&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;400g mielonej chudej wołowiny&lt;br /&gt;1 średnia marchewka&lt;br /&gt;1 puszka pomidorów bez skórki&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy z oliwek&lt;br /&gt;1 średnia cebula&lt;br /&gt;2-3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;sól i świeżo mielony czarny pieprz&lt;br /&gt;10 listków świeżej bazylii lub łyżeczka suszonej&lt;br /&gt;pół łyżeczki cukru&lt;br /&gt;1 łyżka śmietany&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Cebulę (polecam użyć tą 3 młode- te doły od dymki) siekamy na dość drobną kostkę, marchewkę tarkujemy - obie podsmażamy na oliwie na dużej patelni.&lt;br /&gt;2. Po chwili dodajemy mięso - podsmażamy aż się zarumieni.&lt;br /&gt;3. Dodajemy pomidory i niekoniecznie delikatnie je rozdrabniamy jak są już na patelni.&lt;br /&gt;4. Dodajemy wyciśnięty czosnek i resztę przypraw oraz śmietanę.&lt;br /&gt;5. Gotujemy na wolnym ogniu aż sos się zredukuje co zajmuje ok 20 min.&lt;br /&gt;(Jeżeli robilibyśmy sos bolognese z świeżych pomidorów, to musimy je najpierw obrać ze skórki i gotujemy sos wtedy dwa razy dłużej )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Makaron gotujemy &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;al dente&lt;/span&gt;, czyli tak żeby był lekko twardawy a nie rozgotowany.&lt;br /&gt;Odcedzamy i płuczemy ciepłą bieżącą wodą (wcale nie zimną!). Podajemy w głębokich talerzach, makaron polewamy sosem (przepraszam czytelnika Fanny że nie podałam takiej oczywistości w pierwszej wersji tego wpisu)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posypujemy na koniec Parmezanem.&lt;br /&gt;Idealne danie dla każdego... poczynając od 5 letniego niejadka, kończąc na głodnym starym Włochu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz obiecany Pavarotti:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;" Był rok 1995. Miałam 11 lat. Luciano Pavarotti przybył do Polski po raz drugi. Pierwszy raz był w Bydgoszczy w 1993.&lt;br /&gt;Pełna sala kongresowa Pałacu Kultury i Nauki. Nie ma wolnego miejsca. Jedyne wolne miejsc jest w pierwszym rzędzie. Dlaczego? W sumie ciekawe...&lt;br /&gt;Podejrzewam, że dlatego że pierwszy rząd nie był na sprzedaż. Był dla VIP-ów.&lt;br /&gt;Jednak w 1995 roku w Polsce nie było aż tylu VIPów i celebrytów. Nie było tez Gali ani Vivy. Nie było więc powodu, by siedzieć w pierwszym rzędzie... i pozować do zdjęć ;)&lt;br /&gt;VIPem, jakimś trafem była moja mama. Redaktor i wydawca magazynu Dom&amp;amp;Wnętrze- ówcześnie, magazynu w którym ( szczerze to nie wiem kiedy ), pokazano dom Luciana P.&lt;br /&gt;Nie wiem też jak to się stało, ale po przerwie.... na miejscu dokładnie na przeciw &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;Spiewaka&lt;/span&gt; na scenie, czyli tym najbliższym środka w pierwszym rzędzie siedziałam - JA.&lt;br /&gt;Bez mamy, bez taty, ba nawet bez brata. Pewnie sama tak chciałam. Siedziałam tam z otwartą buzią. Szeroko otwartą z zachwytu.&lt;br /&gt;Wtedy gdzieś między &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;O sole mio,&lt;/span&gt; a &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;Nessum Dorma &lt;/span&gt;Mój Idol mnie opluł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owszem było to niechcący, ale wrażenie niezapomniane i mocno ekspresyjne. Nie było to takie malutkie pitu-pitu, jak każdemu z nas może się zdarzyło w rozmowie w nerwach. Była to znacząca ilość śliny, która ruchem jednostajnym, w blasku reflektorów zawędrowała prosto w okolice mojego policzka. Zauważyła to natychmiast nieznajoma Pani siedząca obok oraz kamery telewizyjne. Ktoś chciał nawet podać mi chusteczkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O nie; pdpowiedziałam. Co ja głupia jestem?!&lt;br /&gt;Przecież nie będę wycierać śliny Mojego Idola! Z dumą po koncercie pochwaliłam się mamie.&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;"Pavorotti mnie opluł, byłam tak blisko Niego !"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zazdrościcie ?;)&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-2598462709687459388?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/2598462709687459388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/obiecane-woskie-historie.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2598462709687459388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2598462709687459388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/obiecane-woskie-historie.html' title='Obiecane włoskie historie'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTYGlSEWHcI/AAAAAAAAEaA/2-sGIa0D6BA/s72-c/P1060636.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-1636811019442851609</id><published>2011-01-18T09:07:00.004+01:00</published><updated>2011-01-20T12:27:43.706+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kluski i Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włosko'/><title type='text'>Włoskie historie w centrum Warszawy</title><content type='html'>Wieczorem jak wrócę z pracy,wrzucę opis i przepis na najlepsze jedyne w swoim rodzaju, ulubione mojego brata  (napewno nie tylko jego), Spaghetti Bolognese.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTVNATiPGzI/AAAAAAAAEZ0/VTYWUDKY_mI/s1600/P1060636.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5563437582325324594" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 221px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTVNATiPGzI/AAAAAAAAEZ0/VTYWUDKY_mI/s320/P1060636.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Opowiem wam też jedyną w swoim rodzaju, bodajże najciekawszą historię z mojego życia -&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;           &lt;/span&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;o tym jak to Luciano Pavarotti mnie opluł.&lt;/span&gt;                                &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Tym czasem głosujcie na mojego Bloga w konkursie na &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Blog Roku 2010&lt;/span&gt;, bo konkurencja mi depcze po piętach!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sms 7122 (1,23zł na cele charytatywne) o treści H00747 (zero, zero)&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-1636811019442851609?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/1636811019442851609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/woskie-historie-w-centrum-warszawy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1636811019442851609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1636811019442851609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/woskie-historie-w-centrum-warszawy.html' title='Włoskie historie w centrum Warszawy'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TTVNATiPGzI/AAAAAAAAEZ0/VTYWUDKY_mI/s72-c/P1060636.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-5376921994324789281</id><published>2011-01-12T21:27:00.016+01:00</published><updated>2011-01-20T13:37:05.373+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polskie'/><title type='text'>Orbisowskie menu - miska czy talerz?</title><content type='html'>Jestem dzieckiem schyłku komunizmu, jego końca a zarazem jego rozkwitu i względnego dobrobytu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TS4X1ZWfdPI/AAAAAAAAEZI/Mvmj4TSlbls/s1600/P1060631.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5561408795954869490" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 210px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TS4X1ZWfdPI/AAAAAAAAEZI/Mvmj4TSlbls/s320/P1060631.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Urodziłam się w tym samym roku, w którym Lech Wałęsa podjął próbę powrotu do pracy w Stoczni Gdańskiej - nie został jednak wpuszczony na teren zakładu. A dokładnie w dniu moich urodzin rozpoczęła się II pielgrzymka Jana Pawła II do ojczyzny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tych faktów historycznych z wiadomych względów nie pamiętam. To co jednak najbardziej pamiętam z mojego dzieciństwa to &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;hotele Orbis&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Hotele Orbis były&lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt; swoistą&lt;/span&gt; częścią mojego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy rodzice przeprowadzili się do Polski to kilka tygodni mieszkaliśmy w warszawskiej &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;Victorii&lt;/span&gt;. Na narty jeździliśmy co roku do zakopiańskiego hotelu &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;Kasprowego&lt;/span&gt; na zmianę z hotelem &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;nomen-omen&lt;/span&gt; &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;Bielsko Biała&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Latem obowiązkowo zaglądalismy do Hotelu &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;Marina&lt;/span&gt; w Sopocie, przynajmniej na kilka godzin, aby popływać na basenie w drodze do Juraty.&lt;br /&gt;Jeżeli z rodzicami szliśmy do restauracji to tylko do&lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt; restauracji w hotelach Orbis&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz proszę odpowiedzcie na moje pytanie ? Czy w latach 80-tych jedyne hotele i restauracje jakie były w Polsce to te Orbisu?&lt;br /&gt;Nie narzekam, bo hotele Orbis uwielbiałam. Tam było najlepsze jedzenie w Polsce - twierdziłam tak, nie znając w sumie żadnego innego, poza tym mojej mamy i babci. A wiadomo, że nie było takie &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;super,&lt;/span&gt; bo nie składało się z frytek!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Menu w każdym hotelu było takie same. Dania typowo polskie lub bardzo........ bardzo mięsne (bo mięso świadczyło o dobrobycie) do tego frytki (frytki również zaświadczały o dobrobycie) i owoce To, że zimową porą egzotyczne owoce  świadczyły o dobrobycie nie muszę chyba nadmieniać .&lt;br /&gt;Typowym przykładem dania, które w dzieciństwie uwielbiałam był&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Befsztyk po hawajsku&lt;/span&gt; - czyli wspaniała polska polędwica (zawsze kochałam steki) z profanującymi ją (jak dzisiaj o tym myślę) ananasami i brzoskwinkami z puszki. Pełen luksus, prosto z Pewexu !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe menu było zawsze takie same i bardzo charakterystyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupy : zawsze barszcz z kołdunami (tak...tak z kołdunami nie z uszkami!) oraz bulion z tymi samymi kołdunami - moja ulubiona zupa wtedy i niemalże ulubiona tak samo do dziś.&lt;br /&gt;Oczywiście flaczki.&lt;br /&gt;A na śniadanie jajka na 78 sposobów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie jeszcze dzisiaj znajdziecie&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt; bulion z kołdunami&lt;/span&gt;?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TS4X11eAm5I/AAAAAAAAEZQ/jLBdMVCPlwE/s1600/P1060630.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5561408803502594962" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 340px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 255px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TS4X11eAm5I/AAAAAAAAEZQ/jLBdMVCPlwE/s320/P1060630.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedź z nutką tęsknoty do tamtych lat jest oczywista :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;U mnie w londyńskiej kuchni !&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Kołduny miałam, bo mama przygotowała na święta i zamroziła na później. Z największą przyjemnością piszę ten wpis gotując pachnacy bulion z dużą ilością warzyw. Kołduny czekają już w miseczce. Posiekałam też dużą ilość zielonej pietruszki. Bulion bez natki, to tak jak makijaż bez uśmiechu na twarzy. Musi tak samo czarować wygladem.. nie wspominając o witaminie C.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak sądzicie; czy rosół powinno się jeść w misce, czy w głębokim talerzu? Czekam na Wasze opinie.&lt;br /&gt;A przy okazji może ktoś zagłosuje ! :D&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-5376921994324789281?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/5376921994324789281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/orbisowskie-menu-miska-czy-talerz.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5376921994324789281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5376921994324789281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/orbisowskie-menu-miska-czy-talerz.html' title='Orbisowskie menu - miska czy talerz?'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TS4X1ZWfdPI/AAAAAAAAEZI/Mvmj4TSlbls/s72-c/P1060631.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-7332356020051131204</id><published>2011-01-09T13:12:00.011+01:00</published><updated>2011-01-20T13:50:34.571+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pieczarki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kasza'/><title type='text'>Zróbcie takie pierogi!</title><content type='html'>Jeszcze pół roku temu jak mieszkałam w Warszawie, pierogi jadłam przynajmniej 1-2 razy w tygodniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSmtHOCwZVI/AAAAAAAAEYc/xYll-LtEIv4/s1600/P1060604.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5560165554505934162" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 256px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSmtHOCwZVI/AAAAAAAAEYc/xYll-LtEIv4/s320/P1060604.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na uczelni (Warszawski Uniwersytet Medyczny) mieliśmy stołówkę, a tak na prawdę to &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Kuchnię Główną Szpitala Dzieciątka Jezus&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;To tam znajdziecie &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;najlepsze ruskie pierogi na świecie&lt;/span&gt;. Jedyne 5.5zł za porcje.&lt;br /&gt;(wejście od ul. Oczki na przeciwko Domu Medyka, otwarte pon-pt godz.9-16)&lt;br /&gt;To moje szkolne menu przez ostatnie 6 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kilku tygodni moja tęsknota za pierogami rosła.....rosła.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierogi to moje zdecydowanie ulubione polskie danie.&lt;br /&gt;Lubię wszystkie. Ruskie, grzybowe, z kapustą, z mięsem... a nie, jednak nie wszystkie, bo te z owocami  lubię tylko z jagodami, podane z bitą śmietaną.&lt;br /&gt;Lubię też takie nie do końca tradycyjne, ze szpinakiem, z kaszą, fasolą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś wstałam skoro świt z jedną myślą, &lt;strong&gt;zrobię pierogi&lt;/strong&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierogi robiłam jeden jedyny raz wcześniej i smakowały do kitu.&lt;br /&gt;Na szczęście tym razem wyszły świetne.&lt;br /&gt;Głównie dzięki temu, że znalazłam przepis na najlepsze ciasto u &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2009/07/Pierogi-z-serem.html"&gt;Dorotus76&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogłam się zdecydować jakie pierogi zrobić, chciałam ruskie, ale nie miałam sera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobiłam eksperyment. Bardzo udany - dodam od razu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: center"&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Pierogi z kaszą pęczak, pieczarkami i ziemniakami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSmrQrdfIRI/AAAAAAAAEYQ/BY9LomXj4gE/s1600/P1060611.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5560163517998244114" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 191px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSmrQrdfIRI/AAAAAAAAEYQ/BY9LomXj4gE/s320/P1060611.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Farsz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 dość duże &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;pieczarki&lt;/span&gt;- zetrzeć na tarce na grubych oczkach&lt;br /&gt;2 średnie &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;cebule&lt;/span&gt; - drobno posiekać&lt;br /&gt;3 ząbki &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;czosnku&lt;/span&gt;- wycisnąć&lt;br /&gt;2 łyżki &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;oleju&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- podsmażyć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;100g &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;kaszy pęczak &lt;/span&gt;- ugotować&lt;br /&gt;ok. 4 &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;ziemniaki&lt;/span&gt; - ugotować i ubić na puree (ja użyłam puree instant ale to tylko dlatego, że Kuba kupił mi 2 kilo jak wysłałam go po mąką ziemniaczaną i teraz mi zalega w szafce)&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;sól i czarny pieprz&lt;/span&gt; do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto - dobre ciasto to tajemnica pierogów, nie ma co owijać w bawełnę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 szklanki *mąki pszennej&lt;br /&gt;1 łyżka oleju&lt;br /&gt;1 płaska łyżeczka soli&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;- wymieszałam dość dokładnie w misce&lt;br /&gt;następnie zalałam powoli ugniatając:&lt;br /&gt;1 szklanką* gorącej wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, tak.... gorącej... prosto z czajnika, tylko uważajcie żeby nie sparzyć rąk.&lt;br /&gt;*użyłam taki klasycznej wielkości kubek (250ml)&lt;br /&gt;Ciasto rozwałkowałam na ok 2-3mm. Ucinałam kieliszkiem do wina kółka. Każde kółko wypełniłam pełną łyżeczką farszu. Zalepiałam. Sposób na zalepianie każdy ma swój.&lt;br /&gt;Ja najpierw smaruję wodą brzegi i potem łapię kółko ciasta na godzinie 12stej i 6stej i sklejam następnie sklejam jeden bok, potem drugi.&lt;br /&gt;A jaki Wy macie sposób?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Farsz 'fusion' polecam. Jest pyszny, smakuje trochę rusko, trochę grzybowo... mmmmhhh!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;** z powyższych ilości wyszło mi ok 80 pierogów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smakowitości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-7332356020051131204?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/7332356020051131204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/zrobcie-takie-pierogi.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7332356020051131204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7332356020051131204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/zrobcie-takie-pierogi.html' title='Zróbcie takie pierogi!'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSmtHOCwZVI/AAAAAAAAEYc/xYll-LtEIv4/s72-c/P1060604.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-2837182161426368259</id><published>2011-01-07T14:49:00.016+01:00</published><updated>2011-01-20T13:59:29.637+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nieco off-topic'/><title type='text'>Śledź czy truskawka? Pomidor!</title><content type='html'>No tak.....  nie wiem co dzisiaj zrobić;&lt;br /&gt;- czy pisać bardziej o tym co mi &lt;em&gt;po głowie chodzi&lt;/em&gt; , czy o tym co u mnie w &lt;em&gt;kuchni się tworzy&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od ponad roku staram się  w zasadzie te dwie  nieco odmienne myśli ze sobą połączyć.&lt;br /&gt;Co z tego powstaje to coś w stylu &lt;em&gt;kuchni fusion&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;Czyli kuchnia, która łączy &lt;em&gt;pozornie&lt;/em&gt; niepasujące do siebie składniki, powiedzmy &lt;strong&gt;śledzie z truskawkami&lt;/strong&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kuchnia Fusion ma to do siebie, że jest raczej nielubiana. Jest ceniona przez speców kulinarnych, ale normalny szary człowiek woli zjeść śledzia z cebulką, a truskawki z bitą śmietaną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do mojego bloga, czuję się tak trochę jakby moje przemyślenia i opowiadania były takim śledziem, a moje przepisy taką truskawką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ciekawe ja osobiście nie lubię kuchni fusion, mimo pozorów jestem tradycjonalistką w kuchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak schabowy to z ziemniakami, a nie z &lt;em&gt;&lt;strong&gt;quinoa &lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;- kaszą która jest super modna, bo rośnie najbliżej nieba, w Andach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Tradycyjnie, ale często zgodnie z dziecięcą przekorą ....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mozzarella to - &lt;strong&gt;pomidor&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Jak chorizo to też - &lt;strong&gt;pomidor&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Jak makaron to też &lt;strong&gt;pomidor&lt;/strong&gt;, zazwyczaj.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;-'A pomyśleć', że pomidorów nie jadłam do 18 roku życia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy truskawka pasuje do śledzia?&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;POMIDOR !&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-2837182161426368259?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/2837182161426368259/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/sledz-czy-truskawka-pomidor.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2837182161426368259'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2837182161426368259'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/sledz-czy-truskawka-pomidor.html' title='Śledź czy truskawka? Pomidor!'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-3413020223953854391</id><published>2011-01-03T20:37:00.007+01:00</published><updated>2011-01-20T14:06:50.314+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słodkie wypieki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czekolada'/><title type='text'>Poczwórnie czekoladowe babeczki*</title><content type='html'>Nowy Rok - Nowy Blog.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od teraz będzie trochę mniej o mnie, a więcej o samym jedzeniu, zdrowiu i uśmiechaniu się podczas przyrządzania jedzenia .&lt;br /&gt;Oto moje noworoczne postanowienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dzisiaj przepis na;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic; TEXT-ALIGN: center"&gt;Double Chocolate Muffins&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSInnG1gD2I/AAAAAAAAEW4/MxWjLNKC78U/s1600/P1060558.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558048442932006754" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 211px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSInnG1gD2I/AAAAAAAAEW4/MxWjLNKC78U/s320/P1060558.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Mimo, że muffiny podobno wychodzą z mody, ale dzisiejsze babeczki  wyszły mi tak świetne, że koniecznie chcę się z Wami podzielić przepisem na nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podstawą odmierzania składników jest szklanka, taka jak po Nutelli.&lt;br /&gt;Każdy w domu ma taką szklankę, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSInnZJEJqI/AAAAAAAAEXA/25HIGXg3WE8/s1600/P1060561.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558048447845901986" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 242px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSInnZJEJqI/AAAAAAAAEXA/25HIGXg3WE8/s320/P1060561.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 szklanki &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;mąki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;kakao&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;100g &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;mlecznej czekolady&lt;/span&gt; w płatkach (kupiłam w Lidlu jako dekoracje do ciastek) - możecie po prostu starkować tabliczkę czekolady&lt;br /&gt;50g stopionego &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;masła&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;cukru&lt;/span&gt; (ja użyłam pół szklanki brązowego i pół białego)&lt;br /&gt;1 czubata łyżeczka &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;proszku do pieczenia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 czubata łyżeczka &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;sody oczyszczonej&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;jajka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;mleka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;oleju roślinnego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSInnvjg3tI/AAAAAAAAEXI/kV9ACmPxfYE/s1600/P1060563.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558048453862416082" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSInnvjg3tI/AAAAAAAAEXI/kV9ACmPxfYE/s320/P1060563.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mąkę, kakao, czekoladę, sodę i proszek do pieczenia dokładnie wymieszałam.&lt;br /&gt;Masło stopiłam, dodałam do mąki.&lt;br /&gt;Wbiłam jajka, wlałam mleko i olej.&lt;br /&gt;Wciąż mieszałam łyżką (!) w tym przepisie w ogóle nie użyłam miksera, ale nie dlatego że nie można, tylko dlatego że nie było to konieczne. Ciasto się bardzo łatwo mieszało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na sam koniec dodałam cukier, mieszałam przez kilka minut, aż powstała jednolita masa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Papierki do babeczek powkładałam do formy do pieczenia muffinów. Piekłam w 175stopniach przez 25 min.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam, smacznego i...&lt;br /&gt;Szczęśliwego dwa tysiące jedenastego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Kuba ciastka ochrzcił mianem &lt;strong&gt;Poczwórnie Czekoladowych&lt;/strong&gt; - bo smakują tak bardzo czekoladowo. Stąd też ten ciemny kolor muffinek na zdjęciach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-3413020223953854391?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/3413020223953854391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/poczwornie-czekoladowe-babeczki.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/3413020223953854391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/3413020223953854391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2011/01/poczwornie-czekoladowe-babeczki.html' title='Poczwórnie czekoladowe babeczki*'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TSInnG1gD2I/AAAAAAAAEW4/MxWjLNKC78U/s72-c/P1060558.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-7827116622160822517</id><published>2010-12-28T14:57:00.006+01:00</published><updated>2011-01-20T14:13:39.326+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar Mleczny'/><title type='text'>O jajecznicy</title><content type='html'>Dziś rano dostałam zadanie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;- Nicola zrób jajecznicę -&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; mama zawołała z drugiego pokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejsza jajecznica była wyjątkowa, ale nie dlatego, że użyłam do niej wspaniałych suszonych grzybów, które smakiem przypominają jesienne spacery po lesie, także nie dlatego że jajka których użyłam były prawdziwie wiejskiego pochodzenia od&lt;em&gt; szczęśliwej kury&lt;/em&gt;, a nawet nie dlatego że smażyłam je na absolutnie genialnej patelni, o niskich brzegach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejsza jajecznica była wyjątkowa, bo miałam na nią pół godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejsza jajecznica była wyjątkowa, bo dała mi do myślenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555744952832813762" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TRn4mVhE6sI/AAAAAAAAEWU/EX5vchFY048/s320/P1060452.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Jajecznica&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;, co za bez sensu nazwa, pomyślałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po niemiecku &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Ruhrei&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; - mieszaj jajo, ma sens.&lt;br /&gt;Po angielsku &lt;strong&gt;&lt;em&gt;scrumbled eggs&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; - w wolnym tłumaczeniu bo słowa w języku polskim brak, pomieszane jaja, ma sens.&lt;br /&gt;Po francusku &lt;em&gt;&lt;strong&gt;œufs brouillés&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; - jajka w niezgodzie, tez ma sens.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej języków nie znam... ale Jajecznica!? Co  to za nazwa  bez sensu ...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowałam się o tym poczytać.&lt;br /&gt;Dlaczego jajecznica została tak nazwana w języku polskim nie znalazłam. Znalazłam natomiast masę innych ciekawostek i pięknie napisanych artykulów o niej.                                     W szczególności polecam ten autorstwa &lt;a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,2654511.html"&gt;Agnieszki Kreglickiej w wyoskich obcasach&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napewno nie uda mi się tak mądrze, tak lekko i tak niby od niechcenia napisać o jajecznicy jak to zrobiła Pani Agnieszka. Dlatego nie będę się też starać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym wam jednak jeszcze kilka rzeczy o jajecznicy napisać, które od jakiego czasu chodzą mi po głowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiecie jak zrobić żeby jajecznica smakowała bardziej &lt;em&gt;komunistycznie&lt;/em&gt;, niczym z &lt;strong&gt;&lt;em&gt;baru mlecznego&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;?&lt;br /&gt;Dodajcie do niej wody, ok. 1 łyżka na 2 jajka. Wtedy staje się taka lekko piankowata i tłuszcz z masła pozostaje poza jajkiem, bo nie łączy się z nim woda.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Smaki starodawne powracają, podobnie jak z modą. To co kiedyś wydawało nam się okropne, teraz okazuje się, że jest najwspanialsze. Jajecznica na wodzie, jest niczym taki stary sweter od babci. Tak niemodny, że aż modny, tak niesmaczna, że aż smaczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może ktoś z was pamięta jak pisałam jakiś czas temu o tym jak współpracownik mojego taty Pan R. nie potrafił zrobić jajecznicy i zadzwonił do żony żeby mu podała przepis.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2010/05/uwaga-uwaga-najprostszy-przepis-swiata.html"&gt;Oto link to tego wpisu ,&lt;/a&gt; który jest śmieszny więc polecam lekturę, tak czy siak. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;No więc Pan Remesz kilka tygodniu po tym jak zamieściłam tą informację, napisał do mnie maila.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było mi niezwykle milo, bo wtedy zrozumiałam, że mojego bloga naprawdę&lt;em&gt;&lt;strong&gt; ktoś&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; czyta, może to zabrzmi dziwnie ale wcześniej myślałam, że czytają go tylko ci których zmuszam do przeczytania, czyli Kuba, Marta, moja mama oraz... kilka osób które same maja blogi kulinarne, oto moi czytelnicy. A tu takie zaskoczenie...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Pozwolę sobie wam pokazać kawałek maila od Pana R.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"przeczytałem wczoraj przez przypadek historię o nie zrobionej jajecznicy i zapewne jest ona zabawna ale jak wiesz przy tego typu historiach nie do końca prawdziwa&lt;br /&gt;zapewne nikt jej nigdy nie prostował więc opowiem Ci jak to wyglądało faktycznie..."&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan R. po prostu chciał zrobić dokładnie taką jajecznicę jaką robi mu żona. Na szynce z parzonymi pomidorami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzicie to jest właśnie w jajecznicy najpiękniejsze. Jajecznica to nie po prostu danie, jajecznica to wspomnienia. Dla wielu będzie to wspomnienie czasów studenckich kiedy jedyne co potrafili gotować to właśnie jajecznica. Dla innych będzie to smak pierwszego śniadania w nowym domu. Dla mnie jajecznica to symbol tego, że mój blog, moje przemyślenia trafiają w świat i ktoś je czyta. Każdy ma swoje wspomnienia z jajecznicą..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wiecie co w jajecznicy jest najwspanialsze- To, to że nie ważne czy zrobi ją Magda Gessler, Kurt Scheller, Heston Blumenthal, Jamie Oliver czy wy.... zawsze będzie smaczna!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* moja dzisiejsza jajecznica jest z 5 jajek, usmażona na łyżce masła, w którym najpierw zarumieniłam 1 drobno posiekaną szalotkę i garść posiekanych szybko uprzednio namoczonych suszonych grzybów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;** moja dzisiejsza jajecznica jest bez dodatku wody.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-7827116622160822517?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/7827116622160822517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/o-jajecznicy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7827116622160822517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7827116622160822517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/o-jajecznicy.html' title='O jajecznicy'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TRn4mVhE6sI/AAAAAAAAEWU/EX5vchFY048/s72-c/P1060452.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-9132228007252698234</id><published>2010-12-27T11:07:00.003+01:00</published><updated>2011-01-16T22:24:38.713+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AGA'/><title type='text'>AGA - Mercedes Kuchni</title><content type='html'>Kuchenka, a może raczej piec- AGA , nazwany przez wielu Rolls Royce'em kuchni, &lt;div&gt;towarzyszyła mi w te Święta. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="text-align: center; margin: 0px auto 10px; width: 246px; display: block; height: 320px;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555315931974517714" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TRhyaCRow9I/AAAAAAAAEWA/Qd_6YjF6Go4/s320/P1060368.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowałam się o niej napisać, bo wiem że staje się coraz popularniejsza w Polsce. Angielski wystrój w kuchni jest obecnie najmodniejszy, a sercem tego wystroju jest właśnie ten piec, który prawie niczym nie różni się od roku 1929, kiedy został wymyślony przez laureata nagrody Nobla Gustava Dalena.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Gustav skonstruował tę kuchenkę z miłości do swojej żony, która według niego musiała spędzać zbyt dużo czasu w kuchni.&lt;br /&gt;Poniżej film autorstwa Marty Stewart o Adze, obejrzyjcie a potem wróćcie do lektury. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/fHRDXZp1k5Q?fs=1" width="425" frameborder="0" height="344"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytując moją ciocię Lilę, nazwałabym AGĘ raczej Mercedesem kuchni, dlatego że w Anglii AGA jest bardzo popularna. AGA stoi w co drugim zamożniejszym domu. I podobno jest niezawodna, droga w zakupie (ok.4500£), jeszcze droższa w utrzymaniu (zużywa rocznie 40 razy więcej energii niż konwencjonalne kuchenki)- ale AGA to symbol statusu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak Mercedes, AGA ma swoich miłośników, którzy bez niej sobie nie wyobrażają życia. Jednym z nich jest moja ciocia Roma i to właśnie jej AGA towarzyszyła mi przez ostatnie kilka dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały grudzień moja mama mi mówiła : "Córeczko, czy cieszysz się, że w Święta będziesz mogła pogotować na Adze?" - nie powiem żebym czekała na to wydarzenie, jak kiedyś na pierwszego GameBoya, ale byłam ciekawa. &lt;/div&gt;&lt;img style="text-align: center; margin: 0px auto 10px; width: 320px; display: block; height: 243px;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555315930861054290" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TRhyZ-IKqVI/AAAAAAAAEV4/wYrl-qh_8Iw/s320/P1060367.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;AGĘ u cioci widziałam nie raz. Wielka, gorąąca i rustykalna w wyglądzie. Przypominała mi stare piece kamienne, które pamiętam z wakacji na wsi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Zawsze mi się podobało to że ciocia kładzie chleb po prostu koło palnika i po kilku minutach kanapki stają się ciepłe, na chrupiącym lekko spodzie.&lt;br /&gt;To co AGA robi z pieczywem, z naleśnikami i z wszystkimi innymi dodatkami które chcemy szybko podgrzać jest zdecydowanie wielką jej zaletą. W szczególności że z Agą mamy wiele możliwości. Mamy gorąca płytę, na której czajnik wody zagotowuje się poniżej minuty (też zaleta), mamy ciepłą płytę, idealna do stopniowego wolnego gotowania. No i mamy piekarniki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam wam się także, że AGi na samym początku się bałam. Te ogromne gorące płyty izolacyjne na palnikach, które ważą z 8 kilo każda, wydawały mi się nie do podniesienia. Włożenie czegoś do głębokiego gorącego pieca było też dla mnie ogromnym wyzwaniem.&lt;br /&gt;Ten lęk trwał może godzinę. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Teraz AGi zupełnie się nie boję, wręcz z przyjemnością ją lekko dotykam, kiedy zmarznięta po spacerze rozpoczynam gotowanie..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawia mnie jednak czy przyjemnie gotuje się na Adze latem? Mama i ciocia Roma twierdzą ze wspaniale. Bo obydwie maja 'szał' Agi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj byliśmy na kolacji u cioci Lilki, już przy wejściu Lila ostrzegła nas, ze właśnie jest tuż przed remontem kuchni, więc prosiła abyśmy się nie dziwiły jej wyglądem.&lt;br /&gt;Mnie oczywiście wygląd huraganu przechodzącego przez kuchnię zupełnie nie dziwi. Przecież to jest naturalne........ jednak w jej przypadku chodziło o pękniętą rurę.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Tymczasem wykorzystałam tą okazję:&lt;br /&gt;"Lila i co teraz zamontujesz sobie Agę?"&lt;br /&gt;Lila się roześmiała "Daj spokój, w życiu- nie ma to jak gaz"&lt;br /&gt;"To dlaczego wszyscy w Anglii się tak tą AGą zachwycają?"&lt;br /&gt;"Wiesz Nicola, to taki Mercedes kuchni, ale tylko na palniku gazowym masz naprawdę kontrolę nad gotowaniem" - ciocia mądrze podsumowała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując mój weekend z AGą, mimo że przez jakiś czas bardzo przyjemnie mi się na niej gotowało, a pieczona kaczka wyszła mi po prostu niebiańska, to przychylam się do cioci Lilki, dla mnie nie ma to jak gaz. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="text-align: center; margin: 0px auto 10px; width: 320px; display: block; height: 214px;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555315934603213538" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TRhyaMEXeuI/AAAAAAAAEWI/u2fAWHpg45M/s320/P1060414.JPG" border="0" /&gt;&lt;em&gt;- zdjęcie francuskiej kaczki upieczonej z gruszkami i majerankiem w Adze.&lt;/em&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt;*poza tym zastanawia mnie jak można mieć i AGę i małe dzieci w domu? AGA naprawdę jest 24/h gorąca. Jest kolorowa i błyszcząca, czy wy jako raczkujące dziecię byście nie chcieli jej dotknąć?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-9132228007252698234?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/9132228007252698234/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/aga-mercedes-kuchni.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/9132228007252698234'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/9132228007252698234'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/aga-mercedes-kuchni.html' title='AGA - Mercedes Kuchni'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TRhyaCRow9I/AAAAAAAAEWA/Qd_6YjF6Go4/s72-c/P1060368.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-7958930412976437530</id><published>2010-12-22T17:41:00.004+01:00</published><updated>2011-01-16T22:58:35.778+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nieco off-topic'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby i Owoce morza'/><title type='text'>21. Ostrzegam przed ostrygą</title><content type='html'>Wczoraj mimo, że obiecałam sobie konsekutywne 24 posty na blogu, nie napisałam nic.&lt;br /&gt;Nie napisałam nic bo po raz drugi w przeciągu ostatnich 6 miesięcy zatrułam się ostrygami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo,  że ostrygi są zdrowe, pyszne, ekskluzywne, idealne na przystawkę do  piątkowej kolacji, a co też ważne w Anglii wszech dostępne i nawet  przystępne w cenie,  ostryga kosztuje tu 60pc do 1,5funt)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;To ostrygom&lt;/span&gt;, przynajmniej surowym, mówię &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;o&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;d dziś na zawsze&lt;/span&gt; wielkie zdecydowane &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;NIE&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2010/06/fotoreportaz-z-krainy-ostryg-whitstable.html"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;Dla  tych, którzy stwierdzą że miałam jakieś stare, szemrane egzemplarze, to  dodam, że oba razy miałam super świeże, niemalże ociekające jeszcze  morską wodą, niczym nie podejrzane w smaku porcje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2010/06/fotoreportaz-z-krainy-ostryg-whitstable.html"&gt;(o ostrygach pisałam też tu)&lt;/a&gt;  - tylko wtedy nie miałam jeszcze o nich tak wyrobionego zdania, a  zatrucia które wtedy nastąpiło, nie połączyłam od razu z ostrygami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TRIoJ21yCWI/AAAAAAAAEVk/p0Wn2M0sfDc/s1600/P1060225.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TRIoJ21yCWI/AAAAAAAAEVk/p0Wn2M0sfDc/s320/P1060225.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553545440306268514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo tego, że jest to mój blog i mogę na nim pisać o czym sobie tylko wymyślę, zdecydowałam, że jednak nie będę wam opowiadać o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nieziemskich bólach brzucha&lt;/span&gt; jakie miałam wczoraj i w czerwcu, nie będę wam pisać jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mnie mdliło&lt;/span&gt;, ani o tym jak potwornie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bolały mnie stawy&lt;/span&gt;. (chociaż właśnie to zrobiłam ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przestrzegę was tylko, że jeżeli 2 na 3 razy zjedzenia surowych mięczaków zatrułam  się- i to nie tylko ja ale tym razem także moja mama, a uprzednim razem  Kuba, to chyba jednak coś jest z tymi angielskimi mięczakami nie  tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam naukowo zgłębić temat dzisiaj jak poczułam się już trochę lepiej, a moja głowa mogła znowu myśleć. Otworzyłam PubMed. Jeżeli  zatrucia ostrygami rzeczywiście są częste to na pewno znajdę tu jakieś &lt;span style="font-style: italic;"&gt; case-reporty&lt;/span&gt;, tudzież wyniki badań mikrobiologicznych pomyślałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ha! Miedzy innymi znalazłam taką perełkę, wytłumaczenie mojego stanu:&lt;br /&gt;http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15967530&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostrygach czają się wirusy i to nie byle jakie wirusy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Norowirus&lt;/span&gt;  jest znany jako jeden z najbardziej zaraźliwych drobnoustrojów- między  innymi dlatego, że najpierw rozwija się po spożyciu takiej choćby  zdrowej ostrygi, ale potem my szerzymy tego wirusa, przekazując go naszym  znajomym przez normalne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;międzyludzkie kontakty&lt;/span&gt;, np. podanie koleżance dłoni, w którą wcześniej opacznie kichnęliśmy, a potem ona sobie poprawi błyszczyk tym samym placem.&lt;br /&gt;Bo o tym, że takie typowe buzi-buzi na dzień dobry jest absolutnym zdrowotnym ryzykiem to chyba już wspominać nie muszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na  koniec mojego dość ironicznego wpisu dodam, że zdaję sobie sprawę że  90% z moich czytelników ostryg pewnie nie jadło, nie jest to bowiem  składnik obecny w Polskich kuchniach -&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; i dobrze&lt;/span&gt;,  niech tak zostanie, trwało to kilka podejść, ale nauczyłam się że od  ostrygi zdecydowanie wolę sobie zagryźć &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;polskiego kabanosa&lt;/span&gt;;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(chociaż &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;teoretycznie-pesymistycznie&lt;/span&gt; w kabanosie może być tasiemiec nieuzbrojony... czyli ten najgorszy z tasiemców)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój tata zmartwiony, całą sytuację posumował tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"No właśnie tymi ostrygami ostatnio pełno moich znajomych się zatruło"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;-dzięki, że mówisz mi to teraz tato, pomyślałam jak pół żywa odebrałam od niego słuchawkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja  mama za to jest genialna &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;w patrzeniu na świat w bardziej pozytywnym  świetle&lt;/span&gt;, według niej wszystko (nawet sra... biegunka.) ma swoje plusy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Mamo, tak mi wciąż jeszcze nie dobrze, wiesz ze dwa dni nic nie jadłam"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"To wspaniale się tak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przegłodzić przed Świętam&lt;/span&gt;i" haha!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-7958930412976437530?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/7958930412976437530/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/21-ostrzegam-przed-ostryga.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7958930412976437530'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7958930412976437530'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/21-ostrzegam-przed-ostryga.html' title='21. Ostrzegam przed ostrygą'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TRIoJ21yCWI/AAAAAAAAEVk/p0Wn2M0sfDc/s72-c/P1060225.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-5316345244686197212</id><published>2010-12-20T21:29:00.009+01:00</published><updated>2011-01-16T22:31:02.409+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nieco off-topic'/><title type='text'>20. Brytyjska Wigilia</title><content type='html'>... a w sumie jej brak, bo w Wielkiej Brytanii podobnie jak w USA, Święta Bożego Narodzenia tak naprawdę zaczynają się dopiero 25.12 rano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę wam opowiadać o wszystkich tradycjach, bo&lt;br /&gt;a. nie mam o nich pojęcia&lt;br /&gt;b. z racji tematu bloga skupię się na Świątecznym jedzeniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co wam się kojarzy ze świątecznym jedzeniem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakładam się, że jakbym zrobiła sondę uliczną w Warszawie to usłyszałabym:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Karp w galarecie, śledzie, ryba po grecku, biały barszcz tudzież zupa grzybowa, karp w smażony, pierogi  z kapustą i grzybami i do tego kapusta z grzybami, kutia, piernik... i wódka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na tą samą sondę w Londynie (pytając Anglików a nie imigrantów, którzy wspólnie ze mną stanowią pewnie ponad 50% społeczeństwa) usłyszycie ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;uwaga , uwaga:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gęś&lt;/span&gt; (tudzież indyk... ale to mniej tradycyjnie) z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nadzieniem z kiełbasy i śliwek&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;BRUKSELKI(!!)&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pieczone ziemniaki&lt;/span&gt; polane tłuszczem z gęsi, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sos żurawinowy&lt;/span&gt;, budyń (&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Pudding &lt;/span&gt;- Budyń tu jest ogólnie rozumiany jako deser i wcale nie musi być budyniem takim jak my go rozumiemy) &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Stilton&lt;/span&gt;- pleśniowy angielski ser, bez którego Święta tu nie istnieją... i &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;szampan&lt;/span&gt; (brytyjskie supermarkety konkurują ze sobą cenami szampana i mam tu na myśli ten napój winny z Champagne- regionu z Francji, a nie gazowane białe wino skądkolwiek)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo Brytyjski napój?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto brytyjska wersja śledzia, pieroga i towarzystwa. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wiedzieliście?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo mnie najpierw zaskoczyło czemu od 2 tygodni wszędzie sprzedają tyle brukselki, potem intrygowało mnie czemu tak się zachwycają &lt;span style="font-style: italic;"&gt;budyniem&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;A jak dziś przyniosłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pierniczki&lt;/span&gt; do pracy to tylko drugi kolega Polak wiedział o co chodzi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQ_A-FVxWJI/AAAAAAAAEVM/HkYbr-julvI/s1600/P1060282.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 258px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQ_A-FVxWJI/AAAAAAAAEVM/HkYbr-julvI/s320/P1060282.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5552869038389024914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Trwało to prawie cały grudzień żebym zrozumiała, że brukselka w Wielkiej Brytanii wcale nie jest gorzka (tą gorzką wysyłają do nas do Polski ;)  a Pudding to po prostu w wolnym tłumaczeniu deser.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli odczuwacie w moim dzisiejszym wpisie nutę ironii to tylko dlatego, że to jest dla mnie jeszcze niepoznane, wydaje się dziwne... ale kto wie może za rok będę siedziała w pierwszy dzień Świąt z kieliszkiem Champagne i Puddingiem. W tym roku Święta u mnie będą jeszcze tylko Polskie, ale o tym na dniach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-5316345244686197212?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/5316345244686197212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/20-brytyjska-wigilia.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5316345244686197212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5316345244686197212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/20-brytyjska-wigilia.html' title='20. Brytyjska Wigilia'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQ_A-FVxWJI/AAAAAAAAEVM/HkYbr-julvI/s72-c/P1060282.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-7232251392235391795</id><published>2010-12-19T19:34:00.011+01:00</published><updated>2011-01-16T22:36:56.398+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polskie'/><title type='text'>19. Świąteczny bigos</title><content type='html'>Święta spędzam w Londynie, muszę być w szpitalu w Wigilię "tylko" do godz. 16stej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Godziny, po której nie ma już lotów do Warszawy. Wiedziałam o tym od września. Rodzice zadecydowali;  Mama przyleci do mnie do Londynu, a Tata pójdzie na Wigilię do wujka, a potem do mojego brata który ma 2 miesięczną Nelkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQ5vdjmnb9I/AAAAAAAAEUs/3j2Qa5aI-LU/s1600/P1060294.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQ5vdjmnb9I/AAAAAAAAEUs/3j2Qa5aI-LU/s320/P1060294.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5552497944158498770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W tym roku będzie pierwsza Wigilia, której nie spędzę w domu, albo inaczej - pierwsza Wigilia której nie spędzę z całą rodziną.&lt;br /&gt;(Raz spędziliśmy wszyscy razem Wigilię w Club Med w Eilat w Izraelu, także nie o dom tu w rzeczy samej chodzi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mama przyleciała i od razu zabrała się do roboty. Nie zdąrzyłam się nawet obudzić w sobotę jak wysprzątała i przemeblowała mi pół mieszkania i nastawiła bigos. Bo według mojej mamy bigos powinien się gotować przynajmniej kilka dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bardzo polski bigos mojej mamy Ewy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQ5ummojdRI/AAAAAAAAEUg/wOB7Ue4Wu98/s1600/P1060290.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQ5ummojdRI/AAAAAAAAEUg/wOB7Ue4Wu98/s320/P1060290.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5552497000079127826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1kg kapusty kiszonej&lt;br /&gt;ok. 20 suszonych śliwek&lt;br /&gt;2 ok.15cm wędzone kiełbasy, u nas jałowcowa&lt;br /&gt;100g wędzonej szynki pokrojonej w kostkę&lt;br /&gt;2 czubate łyżki smalcu, który wytopił się z pieczeni wołowej&lt;br /&gt;2 pełne łyżki przecieru pomidorowego&lt;br /&gt;świeżo mielony czarny pieprz&lt;br /&gt;ok. 1 łyżka cukru&lt;br /&gt;( może być  czubata łyżka powideł )&lt;br /&gt;pół szklanki czerwonego wina&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Gotować &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małymi łyczkam&lt;/span&gt;i -  tak jak przyjdzie nam na to ochota, mieszać i smakować.&lt;br /&gt;To smakowanie ma  sens, bo dodaje  tajemniczy element- a każdy okrzyk uwielbienia jest najlepszą przyprawą dla osiągnięcia właśnie TEGO - osobistego wyrafinowanego smaku." - Ewa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bigos gotujemy na małym ogniu, często mieszając, smakując. Odstawiamy na dzień. Zagotowujemy, odstawiamy, smakujemy, doprawiamy, podgrzewamy, i tak w kółko do pierwszego dnia Świąt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tydzień to może trochę dużo jak na mój gust, (ale z drugiej strony nie fajnie mieć danie które możemy zacząć gotować już tydzień przed Świętami?), ale dajcie swojemu bigosowi 3 dni. Wtedy będzie taki, że powstrzymacie się w Wigilię od 5 dania, bo będziecie myśleć o jutrzejszym bigosie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-7232251392235391795?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/7232251392235391795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/19-swiateczny-bigos.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7232251392235391795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7232251392235391795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/19-swiateczny-bigos.html' title='19. Świąteczny bigos'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQ5vdjmnb9I/AAAAAAAAEUs/3j2Qa5aI-LU/s72-c/P1060294.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-1927576669510473042</id><published>2010-12-18T18:43:00.006+01:00</published><updated>2010-12-18T20:14:48.437+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słodkie wypieki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korzennie'/><title type='text'>18. Piernikowa sobota</title><content type='html'>Dzisiejszy wpis jest wyjątkowy, nie tylko dlatego że dziś piekielnym, ba wciąż piekę i pewnie do północy nie skończę, świąteczne pierniczki. Jest wyjątkowy bo tak na prawdę jest jubileuszowy. Tym przepisem rozpoczęłam mojego bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2009/12/swiateczne-pierniczki-czyli-jak-spedzic.html"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: center; font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;&lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2009/12/swiateczne-pierniczki-czyli-jak-spedzic.html"&gt;Świąteczne pierniczki (link)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQ0BlhGELZI/AAAAAAAAET4/9Ou7KWmizFo/s1600/P1060234.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 299px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQ0BlhGELZI/AAAAAAAAET4/9Ou7KWmizFo/s320/P1060234.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5552095659668286866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Od dokładnie 8 lat (dzisiaj to policzyłam) piekę co roku pierniki według tego przepisu, piekę je nie dla siebie, piekę je i potem rozdaje. Co roku przeklinam tą sobotę, bo jest to niewyobrażalny fizyczny wyczyn żeby wyrobić ponad dwa kilo ciasta(a ciasto piernikowe jest chyba najtwardsze z wszystkich), rozwałkować, powycinać a następnie udekorować. Kto mi przyzna racje!?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co roku mówię że to ostatni raz, ale co roku też wiem że tak naprawdę za rok czeka mnie taka sama sobota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę jeszcze raz opisywać mojego przepisu na pierniki bo rok temu zrobiłam to dość idealnie.Mój pierwszy wpis czyta się, przynajmniej tak mi się wydaje, dość przyjemnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku ponieważ nie mogłam kupić gotowej mieszanki przypraw korzennych, które można kupić w każdym sklepie na wschód od Odry, zrobiłam własną mieszankę korzenną w moździerzu, młynku i na tarce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 orzech gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;ok. 25 gozdzików&lt;br /&gt;1,5 gwiazdki anyżu&lt;br /&gt;3 czubate łyżeczki mielonego cynamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie było to najprostsze, no może nie było dramatycznie trudne, ale był to  kolejny wysiłek fizyczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pieczenie pierniczków to taka kuchenna siłownia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto moje pierniki, jeszcze nie udekorowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQ0Bl4vNnPI/AAAAAAAAEUA/LqwJaEEZq54/s1600/P1060235.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 222px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQ0Bl4vNnPI/AAAAAAAAEUA/LqwJaEEZq54/s320/P1060235.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5552095666014887154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cytując samą siebie z przed roku:&lt;br /&gt;"z piernikami jest jak z laskami, nie ważne co mają w środku, ważne jak wyglądają"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-1927576669510473042?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/1927576669510473042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/18-piernikowa-sobota.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1927576669510473042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1927576669510473042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/18-piernikowa-sobota.html' title='18. Piernikowa sobota'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQ0BlhGELZI/AAAAAAAAET4/9Ou7KWmizFo/s72-c/P1060234.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-1072872572388819915</id><published>2010-12-17T19:48:00.003+01:00</published><updated>2011-01-16T22:41:14.722+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nieco off-topic'/><title type='text'>17. Osiem  nierealnych marzeń z okazji Świąt...</title><content type='html'>&lt;div&gt;... które by sprawiły, że byłabym najszczęśliwszym człowiekiem na Świecie.&lt;br /&gt;Wszystkie mają wspólną cechę... że nigdy się nie spełnią.&lt;br /&gt;Dlatego przynajmniej chcę je wam opisać, może coś wymyślicie....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQvFf_OFA-I/AAAAAAAAETA/PEQcHgK-Bzs/s1600/P1050532.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 291px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQvFf_OFA-I/AAAAAAAAETA/PEQcHgK-Bzs/s320/P1050532.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551748119001367522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Gdybym mogła chodzić do pracy na 11-tą. Myślicie że realne? O nie, nie w moim zawodzie. I tak mam szczęście, że tutaj w Londynie oddział budzi się dopiero o 9, bo w Polsce już o 7.30, musiałabym stać nad łóżkiem pacjenta i pytać się o jego samopoczucie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Gdybym zawsze była taka opalona, jak po tygodniowych wakacjach na plaży i nie musiała nic z tym robić.&lt;br /&gt;Wiem, że opalanie nie jest zdrowe, ale paradoksalnie  człowiek opalony wygląda zdrowiej, nie? &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;3. Otwarty bilet na każdy lot, który sobie tylko wymyślę na trasie Waw-Lon.&lt;br /&gt;Mogłabym lecieć na kolację do mamy, widzieć jak Nelka rośnie, a rano przylecieć znowu do pracy ( na 11-tą ;)).&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;4. Gdyby &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;foi-gras&lt;/span&gt; kosztowało tyle co pasztet podlaski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Gdyby wszystkie francuskie sery nie zmieniając smaku miały 1/10 tyle kalorii co mają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Gdyby zimą było 12 stopni, a latem 25, codziennie!&lt;br /&gt;Nawet mógłby wtedy czasami padać deszcz...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Gdyby wymyślono automatyczne żelazko, które samo prasuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Inteligentny telefon, który sam wie kiedy ma być ustawiony na dzwonek, a kiedy na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;milczy&lt;/span&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;8. Maszyna do mycia i układania włosów niczym z&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Jetson'ów&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj bez przepisu.&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-1072872572388819915?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/1072872572388819915/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/17-osiem-nierealnych-marzen-z-okazji.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1072872572388819915'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1072872572388819915'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/17-osiem-nierealnych-marzen-z-okazji.html' title='17. Osiem  nierealnych marzeń z okazji Świąt...'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQvFf_OFA-I/AAAAAAAAETA/PEQcHgK-Bzs/s72-c/P1050532.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-8818058760714313516</id><published>2010-12-16T21:03:00.004+01:00</published><updated>2011-01-16T23:04:17.758+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kanapki'/><title type='text'>16. Dziwne angielskie zwyczaje i piwna kanapka</title><content type='html'>Mieszkam tu już prawie pół roku.&lt;br /&gt;Ale wciąż Anglia mnie zaskakuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Wiele Angielek nie nosi rajstop ani skarpetek. Grudzień, pada śnieg, albo przynajmniej zimny deszcz, a 30% kobiet ma na sobie baletki albo wysokie szpilki na gołą stopę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.W każdym sklepie od miesiąca znajdziemy tysiące zestawów mydełek. Bowiem zestaw mydła  to najbardziej tradycyjny prezent jak pójdziemy w gości. A że w czasie Świąt często chodzimy w gości to mydełka kupimy wszędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. To że krany są osobne na ciepłą i zimną wodę mnie już nie dziwi... ale jednak musicie wiedzieć, że w takich sposób Wielka Brytania, podobno oszczędza energię. Bo jak chcemy sobie umyć ręce to możemy (a raczej to mamy) to zrobić w zimnej. (Zasadniczo każdy człowiek wybierze zimną wodę nad wrzątkiem który leci z drugiego kranu)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Nie ważne czy jest to piątek czy wtorek, codziennie przed każdym Pubem w centrum Londynu koło godz. 18 jest tłum. A w czwartki (nie piątki) jest taki tłum że klienci stoją nawet na szosie. Czemu?! Podobno czwartek to dzień, w którym się w Anglii pija piwo ze współpracownikami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Torebek w zatłumionym metrze się nie zamyka. Ufamy sobie. (Ci którzy kradną jeżdżą autobusem?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Jeżeli jesteś stolarzem lub malarzem pokojowym to do szpitala przychodzisz w stroju roboczym, tak wypada (nikogo nie dziwi że całe spodnie masz w farbie i wiórach drewna, jesteś zasłużonym angielskim rzemieślnikiem i masz prawo się z dumą tym obnosić)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Przystojni mężczyźni mają brzydkie żony. A ładne żony mają brzydkich mężów ;) Są też takie pary gdzie zarówno żona jak i mąż są niczego sobie, ale wtedy w 99% przypadków jedno z nich nie jest Brytyjczykiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Zanim zrobimy zapiekankę, chleb najpierw namaczamy w piwie....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Brytyjska zapiekana na &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Guinness'ie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQp36BA4GGI/AAAAAAAAES0/2s0D59FBLbc/s1600/P1060208.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 258px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQp36BA4GGI/AAAAAAAAES0/2s0D59FBLbc/s320/P1060208.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551381329275787362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kawałek bagietki polewamy ciemnym piwem, tak aby była lekko mokra. Smarujemy masłem i ostrą musztardą (najlepiej typowo angielską) posypujemy starkowanym Cheddarem (albo innym pikantnym serem). Pieczemy ok. 10 min w rozgrzanym piekarniku, aż ser prawie zbrązowieje...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadziwiamy się smakiem... bo jest naprawdę niespotykany!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-8818058760714313516?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/8818058760714313516/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/16-dziwne-angielskie-zwyczaje-i-piwna.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8818058760714313516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8818058760714313516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/16-dziwne-angielskie-zwyczaje-i-piwna.html' title='16. Dziwne angielskie zwyczaje i piwna kanapka'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQp36BA4GGI/AAAAAAAAES0/2s0D59FBLbc/s72-c/P1060208.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-6875790113068132525</id><published>2010-12-15T20:19:00.003+01:00</published><updated>2010-12-15T22:22:19.587+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Krewetki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby i Owoce morza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czosnek'/><title type='text'>15. O krewetkach po męsku</title><content type='html'>Nie tylko dlatego&lt;span style="font-style: italic;"&gt; po męsko&lt;/span&gt;, bo dzisiejsze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bohaterki&lt;/span&gt; przyrządził Kuba (już jakiś czas temu).&lt;br /&gt;Ale także (a może i głownie) dlatego że takie same krewetki, w dokładnie ten sam sposób robi mój tata, kilku moich wujków, a nawet podobno tak przyrządzał krewetki mój dziadek, jak zdobył je &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na Polnej&lt;/span&gt; w dawnych czasach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Kto z was jeszcze pamięta stary bazar &lt;span style="font-style: italic;"&gt;luksusowy  &lt;/span&gt;na ul. Polnej?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQh6Vvg-y4I/AAAAAAAAESI/hYAKaLTZfxg/s1600/P1050511.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 177px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQh6Vvg-y4I/AAAAAAAAESI/hYAKaLTZfxg/s320/P1050511.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5550821054684777346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam dokładnie ten wieczór, bo był to pierwszy wieczór w naszym nowy mieszkaniu. Kuba nie dość że zrobił wielkie zakupy na bazarze to czekał na mnie z pełną kuchnią jedzenia i z pyszną kolacją. A na kolację były między innymi wyżej pokazane na zdjęciu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Krewetki smażone na maśle z czosnkiem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dużo dużych krewetek (z głowami lub bez) -&lt;br /&gt;(dużo) masła (ok. 50g na 1/2 kilograma krewetek)&lt;br /&gt;dużo czosnku (tyle ile lubicie)&lt;br /&gt;ew. natka pietruszki albo jak u nas  świeża mięta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis i wykonanie jest banalne, zamyka się w jednym zdaniu: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Masło topimy, smażymy na nim krewetki pod koniec dodajemy wyciśnięty czosnek.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gotowe!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy aby dlatego jest to ulubiony przepis mężczyzn? Bo jest taki łatwy? A może krewetki kojarzą nam się z luksusem, a oni nas po prostu chcą "rozpuścić"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powodów pewnie jeszcze znalazło by się kilka. Macie jakieś pomysły?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Ja wiem jedno, mam wspaniałego chłopaka)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-6875790113068132525?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/6875790113068132525/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/15-o-krewetkach-po-mesku.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6875790113068132525'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6875790113068132525'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/15-o-krewetkach-po-mesku.html' title='15. O krewetkach po męsku'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQh6Vvg-y4I/AAAAAAAAESI/hYAKaLTZfxg/s72-c/P1050511.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-1481002187601505519</id><published>2010-12-14T21:18:00.003+01:00</published><updated>2010-12-14T21:40:07.743+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><title type='text'>14. Zupa orzechowo-marchewkowa</title><content type='html'>Dziś po prostu moja kolacja:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Zupa orzechowo- marchewkowa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQfV4o0cb2I/AAAAAAAAER0/TRCutd5p6rY/s1600/P1060204.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 263px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQfV4o0cb2I/AAAAAAAAER0/TRCutd5p6rY/s320/P1060204.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5550640234764201826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;ugotowana na bazię wczoraj przygotowanego bulionu drobiowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.5 litra wody&lt;br /&gt;2 udka z kurczaka&lt;br /&gt;2 łyżki soli&lt;br /&gt;- gotujemy aż wypłyną szumowiny, usuwamy szumowiny i do wywaru dodajemy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 pokrojone w talarki marchwie ( wszystkie ok. 7-10mm)&lt;br /&gt;1 pokrojony w talarki dość duży korzeń pietruszki&lt;br /&gt;1/4 dość dużego korzenia selera pokrojonego w kostkę&lt;br /&gt;1 mała cebula przekrojona na pół&lt;br /&gt;2 duże liście białej kapusty&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku obrane&lt;br /&gt;5-10 ziaren czarnego pieprzu&lt;br /&gt;3-4 ziarna ziela angielskiego&lt;br /&gt;dodatkowo 1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotujemy na małym ogniu godzinę, po której wyjmujemy mięso, gotujemy koleje 45-60min.&lt;br /&gt;Zostawiamy na noc na kuchence do ostygnięcia.&lt;br /&gt;Rano zagotowujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warzywa oraz ok. połowę buliony przelewamy do blendera  (resztę bulionu zatrzymajcie np. na jutro... bulion w kuchni ZAWSZE się przyda)&lt;br /&gt;dodajemy&lt;br /&gt;2 obrane ząbki czosnku&lt;br /&gt;garść orzeszków ziemnych o smaku chilli ( jeżeli takich nie macie, to zwykłe solone oraz 1 szuszoną papryczkę chilli)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miksujemy ok 2 min. Przelewamy do garnka aby podgrzać, podajemy z kwaśną śmietaną i orzeszkami dla ozdoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQfV5GlDOLI/AAAAAAAAER8/pBFf7yJtLl0/s1600/P1060202.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQfV5GlDOLI/AAAAAAAAER8/pBFf7yJtLl0/s320/P1060202.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5550640242752698546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-1481002187601505519?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/1481002187601505519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/14-zupa-orzechowo-marchewkowa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1481002187601505519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1481002187601505519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/14-zupa-orzechowo-marchewkowa.html' title='14. Zupa orzechowo-marchewkowa'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQfV4o0cb2I/AAAAAAAAER0/TRCutd5p6rY/s72-c/P1060204.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-357480602622831769</id><published>2010-12-13T21:38:00.011+01:00</published><updated>2010-12-15T23:37:09.960+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wołowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Amerykańsko'/><title type='text'>13. Enchiladas suizas, o nauce bez duszy</title><content type='html'>Nabiały, w tym śmietana i sery, zawędrowały do Meksyku razem z szwajcarskim imigrantami - tak podają źródła historyczne i &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Wikipedia&lt;/span&gt;, czyli źródło które od kilku lat przyczynia się do wiedzy na Świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQaRjFlw_mI/AAAAAAAAERc/AK4JHxfz4RA/s1600/P1060196.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 197px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQaRjFlw_mI/AAAAAAAAERc/AK4JHxfz4RA/s320/P1060196.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5550283622762741346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ilu z was szukając jakiejkolwiek informacji zagląda jeszcze do prawdziwej &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;książkowej encyklopedii&lt;/span&gt;? Ilu z was ma w domu coroczny &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;almanach&lt;/span&gt; z światowymi statystykami? Kiedy ostatnio wzięliście w rękę &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;słownik&lt;/span&gt; aby przetłumaczyć słowo które w &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;zagranicznym czasopiśmie&lt;/span&gt; nie zrozumieliście? Ba ilu z was czyta jeszcze zagraniczne czasopisma?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasy się zmnieły, mimo tego pamiętam że były takie czasy kiedy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Atlas&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;słownik wyrazów obcych PWN&lt;/span&gt;  to były moje ulubione książki... były to czasy zanim miałam komputer.&lt;br /&gt;Dzisiaj, zdarza mi się nawet medyczne fakty sprawdzać na ... Wikipedii. Potem się reflektuję...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam jak mniej więcej dwa lata temu popularny stał się taki rysunek w internecie, w którym absolwent uniwersytetu ubrany w togę stał z dyplomem w rękach, a w jego myślach &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"thank you wikipedia".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętacie jak się mówiło że Microsoft zawładnie Światem.&lt;br /&gt;Potem pojawiły się &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;ipody i iphony&lt;/span&gt; i Świat przestał się bać Billa Gates'a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co musi się stać żeby Świat nie musiał się bać Wikipedii i Googla?&lt;br /&gt;Kiedy nauka i wiedza znowu będą mieć duszę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cokolwiek wpiszecie w google... pierwszy link, no góra trzeci z rzędu to... wikipedia, myślicie że to przypadek?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem zwolennikiem teorii spisków, ani nie widzę nic dogłębnie złego w zaistniałej sytuacji, chciałabym jednak aby każdy z was chociaż przez chwilę o tym pomyślał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kolejny razem jak będzie czytaj cokolwiek &lt;span style="font-style: italic;"&gt;online&lt;/span&gt;, pamiętał że to jest anonimowe, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bezduszne&lt;/span&gt;, za tym nie stoi nikt, a nawet jak stoi "ktoś" to nie wiadomo czy podpisał się prawdziwym imieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwę mojego dzisiejszego dania mam... skąd by indziej... z Wikipedii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłam do domu, zajrzałam do lodówki.&lt;br /&gt;Tortilla, kwaśna śmietana, mielona wołowina... to tylko kilka z produktów które rezydowały dziś w mojej lodówce. Matematycznie niczym 1+1=2 wyszła mi z tych produktów &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Enchilada&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobiłam ją po swojemu, dopiero po jedzeniu, w lekturze przygotowującej do dzisiejszego wpisu, dowiedziałam się że tak naprawdę zrobiłam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt; Enchiladas suizas&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(czyli enchilady po szwajcarsku)&lt;br /&gt;porcja dla 1-2 osób&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;150g mielonego wołowego mięsa&lt;br /&gt;1 tortilla&lt;br /&gt;1/2 pomarańczowej (ale może być dowolnego koloru) papryki&lt;br /&gt;1 średnia cebula&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;2 suszone papryczki chilli&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;2 czubate łyżki kwaśniej śmietany&lt;br /&gt;ok. 2 łyżki tarkowanego wyrazistego w smaku żółtego sera np. emmentaler albo cheddar&lt;br /&gt;płatki suszonego chilli&lt;br /&gt;natka kolendry&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na rozgrzaną patelnię wrzucamy, mięso, posiekaną 3/4 cebuli (1/4 zostawiamy na później), paprykę, papryczki chilli i czosnek. Podsmażamy ok. 10min aż mięso będzie brązowe a warzywa będą miękkie. Na koniec dodajemy wyciśnięte ząbki czosnku i sól do smaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym samym czasie włączamy piekarnik na 180 stopni, podgrzewamy w nim dużą tortillę przez 2 min.&lt;br /&gt;Ciepły placek, smarujemy czubatą łyżką śmietany, pokrywamy mięsem na środku, zwijamy w rulon, przekręcamy na brytfance tak aby zamknięcie było u spodu.&lt;br /&gt;Górę zwiniętej tortilli smarujemy drugą łyżką śmietany, posypujemy resztą cebuli, serem i płatkami chilli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQaRiQU-yvI/AAAAAAAAERU/lezLRkLvMkc/s1600/P1060192.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 301px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQaRiQU-yvI/AAAAAAAAERU/lezLRkLvMkc/s320/P1060192.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5550283608465263346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pieczemy ok. 7-10min, aż się się roztopi i lekko zarumieni.&lt;br /&gt;Podajemy posypane natką kolendry....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo jak to powiedziała mi kiedyś moją pół-meksykańska przyjaciółka z zerówki-&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; z kolendrą wszystko smakuje bardziej meksykańsko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie prawda Kasiu? :)&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQaSbNNXtUI/AAAAAAAAERo/WMcPuKLVw_0/s1600/P1060197.JPG"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A do tego 1/2 &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;avocado&lt;/span&gt; z 3 &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;pomidorkami cherry&lt;/span&gt;, drobno posiekane, polane sokiem z 1/4 &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;cytryny&lt;/span&gt; i posypane solą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-357480602622831769?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/357480602622831769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/13-enchiladas-suizas-o-nauce-bez-duszy.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/357480602622831769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/357480602622831769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/13-enchiladas-suizas-o-nauce-bez-duszy.html' title='13. Enchiladas suizas, o nauce bez duszy'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQaRjFlw_mI/AAAAAAAAERc/AK4JHxfz4RA/s72-c/P1060196.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-8784289200774365982</id><published>2010-12-12T21:22:00.012+01:00</published><updated>2010-12-13T12:04:10.345+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Austriackie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kapusta'/><title type='text'>12. Zasmażana kapusta i białe kiełbaski</title><content type='html'>Właśnie oglądam &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Jamie'go 30min meals&lt;/span&gt; w telewizji, przypadkiem, ale się zainteresowałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę Jamie jest pajacowaty i trochę mu się ostatnio przytyło... ale właśnie powiedział świetny tekst podczas gotowania puree z zielonego groszku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;"Uwielbiam cytryny, sok z cytryny... gdyby nie było cytryn i ich soku... i oliwy z oliwek... i chilli- to dałbym sobie spokój z tym całym gotowaniem i byłbym stolarzem albo czymśtakim&lt;/span&gt; &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;(carpenter or something like that&lt;/span&gt;)"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kuba się denerwuję że oglądam mało ambitne programy w telewizji, ale nawet on dziś gdzieś miedzy jedną a drugą kanapą się roześmiał...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQUyQNt9rGI/AAAAAAAAERI/qAp8ugIOLxk/s1600/P1060187.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5549897369945746530" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 214px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQUyQNt9rGI/AAAAAAAAERI/qAp8ugIOLxk/s320/P1060187.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Taka prawda.... czym by było gotowanie bez cytryny, czym było bez oliwy z oliwek?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza dzisiejsza kolacja by na przykład bez cytryny nie powstała, a przynajmniej nie byla by taka dobra...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold; FONT-STYLE: italic"&gt;Zasmażana kapusta z boczkiem i koperkiem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 mała biała kapusta&lt;br /&gt;1 łyżka masła&lt;br /&gt;1 plasterek boczku wędzonego&lt;br /&gt;1/2 średniej cebuli&lt;br /&gt;1/2 cytryny&lt;br /&gt;2 łyżki koperku&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kapustę siekamy na średnią kostkę, tak aby postały kwadratowo-prostokątne jej kawałki. Boczek kroimy na drobne kawałki. Koperek siekamy drobno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na rozgrzanej patelni podsmażamy boczek, następnie dodajemy masło i podsmażamy boczek wspólnie z cebulą, solimy. Gdy cebula się lekko zeszkli, dodajemy kapustę. Po ok. 10 min podsmażania kapusty na średnim ogniu, dodajemy koperek, sok z cytryny, pieprz i solimy jeszcze do smaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do kapusty idealnie pasują smażone białe kiełbaski... najlepszą są gdzie... w Lidlu. Niemieckie &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;Nurnberger&lt;/span&gt; wurstchen, niskotłuszczowe małe kiełbaski Linessa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(to kiedy Lidl do mnie napiszę z podziękowaniem? ;) ) haha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12 grudniowy wpis gotowy. Dziękuję wam że tak tłumnie ostatnio wchodźcie na mojego bloga.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-8784289200774365982?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/8784289200774365982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/12-zamsmazana-kapusta-i-smazone-biae.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8784289200774365982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8784289200774365982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/12-zamsmazana-kapusta-i-smazone-biae.html' title='12. Zasmażana kapusta i białe kiełbaski'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQUyQNt9rGI/AAAAAAAAERI/qAp8ugIOLxk/s72-c/P1060187.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-6020267108076890390</id><published>2010-12-11T21:39:00.008+01:00</published><updated>2010-12-13T23:15:51.196+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmaryn'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francusko'/><title type='text'>11. Kolacja dla dwoja czyli pieczony camembert</title><content type='html'>Nie wiem czy wciąż istnieje taki produkt, ale pamiętam że od ok. 10 lat w Polsce można było w każdym hipermarkecie kupić &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dwa sekrety mnicha&lt;/span&gt; z małym słoiczkiem żurawiny pod nazwą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kolacja dla Dwojga&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj coś takiego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szalonego&lt;/span&gt; zrobiliśmy u nas w kuchni na kolację.&lt;br /&gt;Szalonego... bo pól kuchni mam teraz w serze. A to wszystko przez zdjęcia... które wciąż uparcie robię moim kulinarnym dokonaniom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na poniższym zdjęciu widzicie naszą pyszną dzisiejszą kolację..... i.... Kuby rękę która mi wyrywa ser od robienia zdjęć. bo wylewał się niczym woda z kranu na nasz blat kuchenny a potem potem na podłogę, nasze ręce... zanim trafił na talerz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQPjCcii0AI/AAAAAAAAEQw/BHlU3pWeCWQ/s1600/P1060183.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQPjCcii0AI/AAAAAAAAEQw/BHlU3pWeCWQ/s320/P1060183.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5549528797010907138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak w gruncie rzeczy to mnie to nawet cieszyło... gorzej by było jakbym go rozkroiła i w środku był twardy.&lt;span style="display: block;" id="formatbar_Buttons"&gt;&lt;span class="on" style="display: block;" id="formatbar_Italic" title="Kursywa" onmouseover="ButtonHoverOn(this);" onmouseout="ButtonHoverOff(this);" onmouseup="" onmousedown="CheckFormatting(event);FormatbarButton('richeditorframe', this, 4);ButtonMouseDown(this);"&gt;&lt;img src="http://www.blogger.com/img/blank.gif" alt="Kursywa" class="gl_italic" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pieczony camembert ma być płynny!&lt;/span&gt; Udało się...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmieszne jest to że patent i pomysł na pieczony camembert nie mam z wykwitnej ksiązki kuchni francuskiej, nie mam go nawet z innego bloga kulinarnego, nie mam go też z własnej glowy.&lt;br /&gt;Mam go z Pani DOMU, czy innej gazety której nazwy nawet nie pamiętam, którą czytałam siedząc z papilotami na głowie u mojego osiedlowego fryzjera we ten wtorek w Warszawie... Jedna z polskich celebrytek podała to jako swój ulubiony przepis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Camembert pieczony w opakowani&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;u&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQPmT07DfyI/AAAAAAAAEQ8/f-5s4kdikRU/s1600/P1060182.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 226px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQPmT07DfyI/AAAAAAAAEQ8/f-5s4kdikRU/s320/P1060182.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5549532394148822818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ser obieramy z papieru i wkładamy ponownie do drewnianego pudełeczka- pieczemy 6-10min w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja do pudełka dodałam rozmaryn i czosnek. Klasyczny francuski przepis jest z tymiankiem... ale ja jak wam już pisałam tymianku nie lubię bo smakuje mi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tussipectem&lt;/span&gt; a nie pysznym jedzeniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem że w Polsce nie łatwo kupić camembert w drewnianym opakowaniu. Tu ponownie polecę mój ulubiony Lidl. Tak taki znajdziecie... (i czekam na chwilę gdy Lidl zacznie mi płacić za dobrze celowaną reklamę ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ser podajemy z żurawiną i bagietką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-6020267108076890390?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/6020267108076890390/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/11-kolacja-dla-dwoja-czyli-pieczony.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6020267108076890390'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6020267108076890390'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/11-kolacja-dla-dwoja-czyli-pieczony.html' title='11. Kolacja dla dwoja czyli pieczony camembert'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQPjCcii0AI/AAAAAAAAEQw/BHlU3pWeCWQ/s72-c/P1060183.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-8021541916539524107</id><published>2010-12-10T21:23:00.005+01:00</published><updated>2010-12-12T11:22:08.431+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ogórek kiszony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><title type='text'>10. Hołd ogórkowi kiszonemu</title><content type='html'>Nie wyobrażacie sobie nawet jaki dziś mam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;blogowo-wpisowy kryzys&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Jak wiecie, obiecałam sobie (i wam) post na blogu codziennie do Wigilii.&lt;br /&gt;Dziś widziałam 15 pacjentek, jechałam niemalże godzinę metrem do domu, zrobiłam zakupy, zrobiłam kolację której nawet nie miałam siły zrobić zdjęć, wypiłam kieliszek wina (a może dwa), a teraz marzy mi się mój &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kingsize angielski bed&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu czeka blog. Czekają zdjęcia przygotowane rano, opracowane i podpisane, prosto z mojego największego folderu na pulpicie o tytule &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Moje gotowanie"&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Moje gotowanie" ma pod-folder &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"już na blogu"&lt;/span&gt;. Chciałabym wstać jutro rano i z lekkim sercem i sobotnio wyspaną głową przełożyć poniższe zdjęcia do ów foldera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam wam dziś tak naprawdę napisać o tym jak powstały ogórki kiszone, tak sobie wymyśliłam. Jednak dziś dumnie tylko powiem: Że ogórki kiszone są produktem typowo polskim. (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Brined cucumber pickles&lt;/span&gt;, na zachodzie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Produkt typowo polski a...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sałatka szwedzka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQHhLcBO4RI/AAAAAAAAEQk/a71X6jX0xLY/s1600/P1050564.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQHhLcBO4RI/AAAAAAAAEQk/a71X6jX0xLY/s320/P1050564.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548963802513334546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ogórki kroimy w skośne dość cienkie plastry, cebulę kroimy w drobną kostkę i zalewamy na 1min wrzątkiem. Odsączamy, dodajemy do ogórków.&lt;br /&gt;Natkę pietruszki siekamy, wrzucamy do sałatki, doprawiamy pieprzem, solą i wodą z kiszenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przepis na zupę ogórkową dodam jutro rano przy śniadaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupa ogórkowa, szczawiowa,   żurek i kapuśniak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co mają wspólnego?&lt;br /&gt;Są to najbardziej typowe zupy kuchni polskiej, nie znajdziemy ich w innych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cuisine&lt;/span&gt;'ach.&lt;br /&gt;A co ciekawe wszystkie są kwaśne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Zastanawialiście się czemu tradycyjne polskie zupy są kwaśne?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaję mi się że&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; kwaśność&lt;/span&gt; jest polskim smakiem. Tak jak słoność nazwałabym smakiem włosko-francuskim, a ostrość smakiem meksykańsko-hinduskim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czy istnieje drugi taki kraj co jak polska ma tyle kwaśnych dań. Konkurentem dla nas może być według mnie jedynie nasz zachodni sąsiad. Ale tam to po prostu dają &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sauerkraut&lt;/span&gt; do połowy tradycyjnych dań, a nie że mają wymyśle pomysły na kwaśne dania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyrządzenie zupy ogórkowej jest dość proste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1l bulionu (najlepiej cielęcego) - ale że ostatnimi czasy o cielęcinę ciężko i jest na tyle droga że mało kto odważy się ją użyć do zupy, polecam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bulion gotowany na indyku&lt;/span&gt;- ugotowany klasycznie z warzyw (marchwie, seler, korzen pietruszki, por, cebula, kapusta, czosnek) z liściem laurowym, ziarnami pieprzu i ziela angielskiego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5-6 dużych ogórki kiszonych - starkowane na grubych oczkach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 średnie ziemniaki, obrane i pokrojone w ok. 1cm kostkę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 lyżki śmietany 18%&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki mąki pszennej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ok. 50ml płynu z kiszenia ogórków&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sól, pieprz i ew. sok z cytryny do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;posiekana natka pietruszki albo koperek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do czystego bulionu, wrzucamy starkowane ogórki, zagotowujemy. Następnie garnek ostawiamy do lekkiego ostygnięcia. W drugim mniejszym garnku, gotujemy ziemniaki już pokrojone w kostkę (według mojej mamy jest to bardzo ważne aby ziemniaki nie gotować w zupie, możemy wtedy kontrolować ich konsystencję i twardość). Ziemniaki tak gotowane powinny już po ok. 7min być gotowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odlewamy ok. 200ml letniej zupy, dodajemy do tej ilości mąkę i śmietanę, dokładnie mieszamy, a następnie tą mieszkankę dodajemy do zupy. Zagotowujemy. Wtedy dopiero dodajemy ziemniaki. Doprawiamy solą, pieprzem i cytryną. Podajemy z pietruszką albo koperkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQHhLMbc5tI/AAAAAAAAEQc/knGFKg_JwGs/s1600/P1050557.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQHhLMbc5tI/AAAAAAAAEQc/knGFKg_JwGs/s320/P1050557.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548963798328338130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało się ! 10 dni do przodu . 14 to go. Na prawdę to nie jest łatwe...;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-8021541916539524107?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/8021541916539524107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/10-hod-ogorkowi-kiszonemu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8021541916539524107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8021541916539524107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/10-hod-ogorkowi-kiszonemu.html' title='10. Hołd ogórkowi kiszonemu'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQHhLcBO4RI/AAAAAAAAEQk/a71X6jX0xLY/s72-c/P1050564.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-5072743727539590473</id><published>2010-12-09T23:04:00.006+01:00</published><updated>2010-12-12T11:22:32.681+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pieczarki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przekąski'/><title type='text'>9. Zapiekanki niczym "z budki na dworcu"</title><content type='html'>Kto nie lubi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;polskiej klasycznej zapiekanki&lt;/span&gt; z serem, pieczarką (i rozwodnionym tanim keczupem).&lt;br /&gt;Ręka do góry!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQFTmD0DAeI/AAAAAAAAEQQ/gMfuMTywkQo/s1600/P1060175.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQFTmD0DAeI/AAAAAAAAEQQ/gMfuMTywkQo/s320/P1060175.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548808129220903394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to danie wykwintne... dalekie od mojego wczorajszego naleśnika.&lt;br /&gt;Co jednak w zupełności nie znaczy że mniej smaczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czy istnieje danie które smakuje lepiej na stojąco na zimnym peronie.&lt;br /&gt;Nie wiem także czy jest drugie takie danie które każdemu z nas kojarzy się z czymś tak bardzo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zakazanym&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Nie wiem jak wy mieliście, ale mi rodzice w życiu nie kupili zapiekanki, kupowałam ją sobie sama z drobniaków które podebrałam rodzicom, a tak naprawde to doperio mogłam rozkoszować się w pełni jej smakiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na koloniach&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wycieczkach klasowych&lt;/span&gt;, gdzie nikt nie pilnował co jem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ dziś jestem wyjątkowo zmęczona i prawie już chciałam zapomnieć o moim adwentowym postanowieniu wpisu na bloga codzień. Pozwólcie że powoli, &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/7-spenienie-marzen.html"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;dumnie ale skromnie&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, zakończę mój wpis przepisem ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na 4 zapiekanki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1/2 bagietki&lt;br /&gt;6 pieczarek&lt;br /&gt;1 łyżka oleju roślinnego&lt;br /&gt;1/2 średniej cebuli&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;sól, czarny pieprz&lt;br /&gt;100g sera żóltego pełnotłustego np. Edamski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pieczarki  i ser tarkujemy osobno, cebulę drobno siekamy. Na patelni podgrzewamy olej i lekko szklimy na nim cebulę, następnie dodajemy rozdrobnione pieczarki, wyciśnięty czosnek, sól i pieprz. Podsmażamy ok 5 min.&lt;br /&gt;Bagietki kroimy wzdłuż a następnie na pól. Na każdy kawałek kładziemy grubą warstwę podsmażonych pieczarek a następnie na to starkowany żółty ser.&lt;br /&gt;Pieczemy ok. 5-10min na 200 stopniach w piekarniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na sam koniec- tekst jaki Kuba przedwczoraj przeczytał przez okno pociągu osobowego przejeżdżając przez Ciechanów: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie jesteś za Legio nie wysiadaj!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-5072743727539590473?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/5072743727539590473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/9-zapiekanki-niczym-z-budki-na-dworcu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5072743727539590473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5072743727539590473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/9-zapiekanki-niczym-z-budki-na-dworcu.html' title='9. Zapiekanki niczym &quot;z budki na dworcu&quot;'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQFTmD0DAeI/AAAAAAAAEQQ/gMfuMTywkQo/s72-c/P1060175.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-6814204877176100361</id><published>2010-12-08T23:29:00.008+01:00</published><updated>2010-12-12T10:31:55.233+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przekąski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naleśniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kawior'/><title type='text'>8. Kawior w Londynie</title><content type='html'>Mniej więcej godzinę temu wróciliśmy do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;domu&lt;/span&gt; w Londynie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedziałam że lodówka pusta, a to co się w niej znajduje raczej się nie nadaje do spożycia. Głodna i zmęczona pocieszałam się tylko puszką kawioru którą kupiłam w drodze na lotnisko w Warszawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Kuba, mamy drożdże i mąkę gryczaną- co ty na to że zrobię bliny?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Nie blinów to ja nie chce, ale naleśniki to świetny pomysł"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQALI1k5sjI/AAAAAAAAEPg/acs-F-rDDRo/s1600/P1060172.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQALI1k5sjI/AAAAAAAAEPg/acs-F-rDDRo/s320/P1060172.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548446987369165362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świetny pomysł- pomyślałam. Kuba zje z dżemem i nutellą a ja z kawiorem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To właśnie jest &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;wielka zaleta naleśników&lt;/span&gt;, każdy je to co chce a jednocześnie jemy razem i w sumie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;to samo&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak można wybrać dżem z truskawek nad kawiorem?! tego zupełnie nie rozumiem...&lt;br /&gt;Ale ja jestem dość inna pod tym względem. Uwierzcie mi lub nie, ale pamiętam że jak wróciliśmy z rodzicami do Polski u schyłku komunizmu, to łatwiej było kupić kawior niż żółty ser. Dlatego ja wychowałam się na kanapkach z kawiorem na śniadanie. Kawior to dla mnie jeden ze smaków domu. I chciałam się w domu w Londynie poczuć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;w domu&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto na naleśniki&lt;br /&gt;(ok.8-10 sztuk)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;duża szczypta soli&lt;br /&gt;400ml póltłustego mleka&lt;br /&gt;mąka- do uzyskania półpłynnej konsystencji... ok. 200g&lt;br /&gt;2 łyżki oleju roślinnego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tysiące przepisów na naleśniki, każdy ma swój. Ja mój lubię najbardziej. Ale zupełnie nie namawiam do robienia naleśników &lt;span style="font-style: italic;"&gt;my way&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQALi6QYQUI/AAAAAAAAEPo/OC57sXM3U5U/s1600/P1060173.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 310px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQALi6QYQUI/AAAAAAAAEPo/OC57sXM3U5U/s320/P1060173.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548447435301863746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale namawiam was za to do spróbowania poniższej kombinacji smaków jako wypełnienia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki gęstej kwaśniej śmietany&lt;br /&gt;2 czubate łyżeczki czerwonego kawioru&lt;br /&gt;kilka listków młodego szpinaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mmmmmmmmm. Pycha!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-6814204877176100361?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/6814204877176100361/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/8-kawior-w-londynie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6814204877176100361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6814204877176100361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/8-kawior-w-londynie.html' title='8. Kawior w Londynie'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQALI1k5sjI/AAAAAAAAEPg/acs-F-rDDRo/s72-c/P1060172.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-5379935622045391657</id><published>2010-12-07T12:58:00.006+01:00</published><updated>2010-12-09T00:26:07.358+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nieco off-topic'/><title type='text'>7. Spełnienie marzeń</title><content type='html'>&lt;div&gt;Na dzisiejszy dzień czekałam całe życie... a przynajmniej od kiedy miałam kilkanaście lat i po raz pierwszy widziałam Legalną Blondynkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(dodane 8.12.2010- zdjęcia)&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQATrVWhK4I/AAAAAAAAEQE/CtH5bSy-_r8/s1600/P1060132.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 222px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQATrVWhK4I/AAAAAAAAEQE/CtH5bSy-_r8/s320/P1060132.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548456376107346818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQATqVFA5SI/AAAAAAAAEP0/FZJcNWuIdpI/s1600/P1060119.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQATqVFA5SI/AAAAAAAAEP0/FZJcNWuIdpI/s320/P1060119.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548456358854059298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQATq8jmg2I/AAAAAAAAEP8/MPUNP59bpZE/s1600/P1060146.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQATq8jmg2I/AAAAAAAAEP8/MPUNP59bpZE/s320/P1060146.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548456369451336546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Moim marzeniem od wtedy stało się,że tak jak Elle kiedyś będę przemawiać na zakończeniu studiów.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5547911798704416770" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; height: 144px; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TP4kYwb5qAI/AAAAAAAAEPU/evQtQHULCOQ/s320/elle.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Od tego czasu mój cel był jasno wyznaczony....&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Dzisiaj o 16 w Filharmonii Narodowej jest coroczna Promocja Lekarzy i Lekarzy Dentystów Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;W programie &lt;em&gt;przemówienie Absolwenta - Nicole Sochacki&lt;/em&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Dla tych wszystkich których tam nie będzie, a chcą za mnie trzymać kciuki.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Żebym nie potknęła się na schodach, albo nie zaschło mi w gardle.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;Prapremiera mojego przemówienia:&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;Jego Magnificencjo, Prorektorzy, Panie Dziekanie, Prodziekani, Rado Wydziału, Szanowni Goście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogie koleżanki i koledzy, absolwenci Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego 2010. Jest to dla mnie wielki zaszczyt, że po 6 niezapomnianych latach na naszej Alma Mater mogę przyjąć zaproszenie Pana Dziekana i przemawiać na dzisiejszej uroczystości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będzie to niczym odkrywczym jak powiem, że dla większości z nas dzisiejszy dzień jest kulminacyjny w życiu. Jest to ukoronowanie naszych osiągnięć, naszych pragnień, naszych starań i ambicji. Jest to moment dumy a zarazem zadumy... Co dalej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od „zawsze” wiedziałam ze najważniejsze jest mieć jasno wyznaczone cele, wtedy sukces staje się czymś bardzo osiągalnym.&lt;br /&gt;Jednak długo zastanawiałam się co dzisiaj powiedzieć. Bowiem z jednej strony jest to koniec bardzo znaczącego etapu w naszym życiu, ale z drugiej strony jest to dopiero początek jeszcze istotniejszego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tego szczególnego momentu kiedy odebraliśmy dyplom z rąk Jego Magnificencji, z rąk szanownego grona naszych profesorów nauczycieli, staliśmy się z nimi jedna wielka rodzina. Rodziną lekarską z 200-letnimi tradycjami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pragnęłabym wam powiedzieć jaka wspaniała przyszłość nas teraz czeka. Jednak przyszłość ma to do siebie, że jest zupełnie nieprzewidywalna. Jest kwestią naszych pomysłów, decyzji, wyborów, a także przysłowiowego „łutu szczęścia”, bez którego nawet najlepsze plany nie zawsze mogą być zrealizowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mam wam mówić o naszej przyszłości, kiedy wielu z nas będzie miało zawody które jeszcze nawet nie istnieją, będziemy używać technologii które nie będą jeszcze przez lata wymyślone. To właśnie jest w naszej przyszłej pracy najbardziej fascynujące. Współczesna medycyna rozwija się w szalonym tempie i mamy realne szanse stosować technologie, które dopiero są w fazie….. nazwijmy to „ prenatalnej”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierzę, ze to, my absolwenci Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, będziemy ich współtwórcami. Dlatego pragnę wam powiedzieć ze najważniejsze są nasze obecne marzenia, to one pobudzają wyobraźnie i dają nam motywację do działania.&lt;br /&gt;Przez ostatnie kilka lat chodząc na bardzo wiele uroczystości uczelnianych, zauważyłam pewną prawidłowość - czym wyższy tytuł naukowy mówcy tym dłuższe przemówienie. Aby tej zasadzie i tradycji stało się za dość. Dumnie ale skromnie z tytułem lekarza pozwolę sobie powoli kończyć moją mowę.&lt;br /&gt;W imieniu tegorocznych absolwentów Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego chciałabym najserdeczniej podziękować całemu gronu profesorskiemu I Wydziału Lekarskiego za wkład włożony w naszą edukację, pragnę podziękować pracownikom Dziekanatu za cierpliwość, a w szczególności pragnę podziękować tym których na sali jest tutaj najwięcej- naszym rodzicom. To dzięki waszemu wychowaniu siedzimy tu jako nowe pokolenie lekarzy i lekarzy dentystów.&lt;br /&gt;Chciałabym jeszcze osobiście szczególnie podziękować Dziekanowi Wielgosiowi za życiową inspirację.&lt;br /&gt;Wbiłam sobie w głowę, że przemówienia kończy się cytatami. Szukałam odpowiedniego - długo. Jednak żaden nie odzwierciadlał tego co chciałam wam przekazać. Zdecydowałam się zakończyć czyś zabawnym, czymś od siebie.&lt;br /&gt;Przez 6 ostatnich lat nie marzyliśmy o niczym innym jak o tym aby skończyć studia, a teraz przez kolejne 60 lat będziemy tęsknić do tych chwil które były na studiach. Dlatego jestem przekonana, że Warszawski Uniwersytet Medyczny pozostanie w bardzo centralnym miejscu w naszym sercu... czyli gdzieś koło pęczka Hissa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koleżanki i koledzy, gratuluje!&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;(dziś bez przepisu)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-5379935622045391657?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/5379935622045391657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/7-spenienie-marzen.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5379935622045391657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5379935622045391657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/7-spenienie-marzen.html' title='7. Spełnienie marzeń'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TQATrVWhK4I/AAAAAAAAEQE/CtH5bSy-_r8/s72-c/P1060132.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-3760653542886194524</id><published>2010-12-06T23:03:00.014+01:00</published><updated>2010-12-13T23:16:37.115+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Austriackie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ogórek kiszony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kanapki'/><title type='text'>6.Ogórek kwaszony mit Ei</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Dziś mam imieniny, a tak naprawdę to ich nie mam. Bo dla &lt;i&gt;&lt;b&gt;Nicole&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; nie ma imienin. &lt;div&gt;Mój brat to Filip (a tak naprawdę to Phillip)  nie dość, że ma imię z imieninami, to urodził się dokładnie w dniu, kiedy się je obchodzi. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TP1mgoiQISI/AAAAAAAAEPI/DxIUwj8bRxk/s320/P1060101.JPG" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 306px;" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5547703026813247778" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jak byłam bardzo mała, pamiętam że mój brat zawsze dostawał "niby" &lt;/div&gt;&lt;div&gt;większe prezenty, bo miał imieniny i urodziny w jednym. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ja tymczasem miałam tylko urodziny.... Wydawało mi się to niesprawiedliwe. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na szczęście moim rodzicom też - chyba dlatego wymyślili, że Nicole to "Mikołajka" i mam imieniny wtedy kiedy przychodzi  Św. Mikołaj... tak żebym też miała swoje dwa Święta z prezentami w jednym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Resztę dzieciństwa to ja dostawałam "większy" prezent na Mikołajki, bo przecież miałam też imieniny, a mój brat dostawał "większy" prezent na urodziny bo wtedy miał  imieniny... wszystko było fair, przynajmniej o to nie musieliśmy się bić... a biliśmy się....... o wszystko. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W ogóle skąd pojawił się ten szalony pomysł mojego imienia, do dziś mam dni że nie mogę moim rodzicom wybaczyć wyboru...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W latach 80tych, gdy przyszłam na Świat w Wiedniu, moim rodzicom się nawet nie śniło że kiedyś upadnie ustrój komunistyczny w Polsce i wrócą z emigracji. Krzysztof i Ewa (a chyba w szczególności Krzysztof którego imienia połowa współpracowników nie potrafiła wymówić), chcieli by ich pierworodna córeczka, czuła się prawdziwą Austriacką, by inne dzieci nie miały problemu z jej imieniem w przedszkolu- wybrali zatem najpoplarniejsze imię roku. Tak dostałam imię Nicole. Tak też byłam jedną z trzech Nicole w pierwszej klasie podstawówki. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Nicole to taka austriacka Kasia.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jednak już w trzeciej klasie gdy przenieśliśmy się do Warszawy- czułam się z tym imieniem obca...  stała się dokładna odwrotność tego co rodzice zamierzyli.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TP1kSK7KuHI/AAAAAAAAEO8/KmaQ3FVd0FA/s320/P1060103.JPG" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 209px;" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5547700579323263090" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mój tata prowadzi kalendarz. Codziennie piszę najważniejsze wydatki, spotkania, wydarzenia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pewnego dnia znalazłam kalendarz z roku mojego urodzenia, otworzyłam 16 czerwca... a tam lista:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Jaquline, Vanessa, Simone, Nicole&lt;/i&gt; .... dopiero wtedy (kilka lat temu, po kilkunastulatach użerania się z tłumaczeniem i literowaniem mojego imienia) ucieszyłam się że z &lt;b&gt;&lt;i&gt;czworga złego&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; wybrali to ostatnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Podobno do ostatniej chwili miałam być Simone, sprzeciwiła się ciocia z Londynu i dziadek z Warszawy. Dziękuję!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jutro odbieram dyplom, jutro będzie przyjęcie. Cały wieczór z mamą przyrządzałyśmy przekąski.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oto jedna z nich, aby pozostać w temacie... autstriacko-polska mieszanka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Typowa dla Austrii pasta na chleb, ale zamiast ogórków konserowowych, typowe dla Polski ogórki kiszone:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pasta z ogórków kiszonych do chleba&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;3 duże ogórki kiszone&lt;/div&gt;&lt;div&gt;4 ugotowane na twardo duże jajka&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1 łyżeczki chrzanu&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1 płaska łyżeczka musztardy Dijon&lt;/div&gt;&lt;div&gt;2 czubate łyżki śmietankowego serka do chleba (np. Kanapkowy Hochland albo Philadelphia)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;2 łyżki wody ze słoja z ogórkami&lt;/div&gt;&lt;div&gt;sól i pieprz ( obu dość dużo) do smaku&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ogórki siekamy tak jak do tatar'u tylko nawet jeszcze drobniej. Ogólnie siekamy tak długo aż zacznie nam się wydawać że pod nożem już się nic nie kroi, czyli tak drobno jak się da.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Podobnie robimy z jajkami. Ale uwaga... robimy to osobno, bo ogórki i jaja mają zupełnie inną twardość i konsystencję.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przekładamy jaja i ogórki do miski, dodajemy resztę składników, dokładnie mieszamy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Podajemy na dobrym, najlepiej ciemnym, chlebie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-3760653542886194524?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/3760653542886194524/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/6ogorek-kwaszony-mit-ei.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/3760653542886194524'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/3760653542886194524'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/6ogorek-kwaszony-mit-ei.html' title='6.Ogórek kwaszony mit Ei'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TP1mgoiQISI/AAAAAAAAEPI/DxIUwj8bRxk/s72-c/P1060101.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-4077525043899265041</id><published>2010-12-05T22:51:00.003+01:00</published><updated>2010-12-12T10:33:58.178+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mango'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Desery'/><title type='text'>5. Zasady deserów i suflet z mango</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Często zastawiam się jakie desery umieściłabym w menu gdybym miała swoją restaurację.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Według Kuby wszystko co&lt;i&gt; jest słodkie &lt;/i&gt;spełnia pierwszą zasadę deseru. Według mnie nie, bo dla mnie sery to też desery. Ale w potocznym pojęciu desery rzeczywiście powinny być słodkie. I mimo mojego uwielbienia do serów nie umieściłabym ich w menu deserowym.  Znalazły by się tam gdzie ich miejsce czyli w przekąskach. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Drugą zasadą deseru jest to, że j&lt;i&gt;e się go na koniec&lt;/i&gt;. Ten oczywisty fakt jest dość istotny dla restauratorów. Bo desery są tym co z psychologicznego punktu widzenia najlepiej zapamiętamy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Jak często słyszycie od znajomych &lt;i&gt;"mają tam świetnego sandacza/kaczkę"&lt;/i&gt; a jak często "&lt;i&gt;ich szarlotka sama rozpływa się w ustach"&lt;/i&gt;?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Nie zależnie od tego - moim zdaniem desery są tym co definiuje popularność restauracji, to własnie po desery wracają klienci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Jakiś czas temu rozmawiałam z kolegą który prowadzi restauracje w Warszawie, mimo że uważam ze restauracja ma świetne pozycje w swoim menu, świetną lokalizację, a sałatka z kozim serem jest najlepsza jaką jadłam w życiu. Menu deserowe poraża. 5 pozycji pucharów lodowych i nie wiadomo skąd sernik... także z lodami, tak mniej więcej przestawia się menu z którego na koniec kolacji wybierają ich klienci. Obawiam się, że po zwykłych lodach, zapomną o pysznej sałatce. Ale może tak tylko mam ja....&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKBAp65TeqI/AAAAAAAAEHc/bkC0NqqNLFQ/s320/P1050643.JPG" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 234px;" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521484232084650658" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Deserów w restauracji powinien być wybór skromny, czytaj krótki. Trzy, cztery pozycje maksymalnie. Po pierwsze bo wtedy jesteśmy pewni, że każdy deser proponowany jest świeży, a po drugie dlatego że ułatwiamy klientowi wybór. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Jeżeli w menu znajdzie się 10 pozycji, to skończy się na tym że niezdecydowany klient w końcu nie wybierze nic.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Moje menu składało by się z &lt;b&gt;&lt;i&gt;Tiramisu&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; - ponieważ nie raz słyszałam że mam dar robienia &lt;i&gt;najlepszego jakie w życiu jedli&lt;/i&gt;, a poza tym jest to pozycja na tyle neutralna że większość osób ją lubi i zna. Znalazły by się &lt;b&gt;&lt;i&gt;austriackie naleśniki z pastą z orzechów laskowych na ciepło z lodami&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; waniliowymi. Znalazło by się &lt;b&gt;&lt;i&gt;creme brule&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;I wreszcie znalazł by się jeden &lt;i&gt;&lt;b&gt;"deser sezonowy"&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;W czerwcu truskawki z wiejską bitą śmietaną, w lipcu sernik z malinami, w sierpniu panna cotta z jagodami.... a zimą owoce tropikalne, bo własnie wtedy jest na nie sezon, wiedzieliście?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKBAqQUb1yI/AAAAAAAAEHs/JjApYmWg0Hs/s320/P1050640.JPG" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 296px;" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521484237835589410" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Niedawno upiekłam Suflet, chociaż tak naprawdę to zainspirowało mnie do tego Arka &lt;span class="Apple-style-span" style=";font-family:Verdana;font-size:large;"  &gt;&lt;a href="http://eatafterreading.blogspot.com/2010/09/ale-ja-nie-o-truflach-chciaem.html"&gt;Clafoutis&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Suflet z mango i orzeszkami pini&lt;/i&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;4 jajka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;100ml śmietany kremówki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;100g cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;2 czubate lyżki maki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;1 owoc mango&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;garść orzeszków pini&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKBAqHyVnRI/AAAAAAAAEHk/wL7PHJsZOwc/s1600/P1050639.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 298px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKBAqHyVnRI/AAAAAAAAEHk/wL7PHJsZOwc/s320/P1050639.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521484235545091346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Żółtka utarłam z cukrem na jednolity krem. Białka ubiłam na sztywna pianę. Do żółtek dodałam kremówkę i mąkę, dokładnie wymieszałam mikserem, po czym delikatnie i powoli łyżką mieszając dodałam białka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;W formie do pieczenia wyłożyłam pokrojone w kostkę dojrzałe i miękkie mango, posypałam owoce orzechami, zalałam masą kremową, na koniec posypałam ponownie orzechami i cukrem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Piekłam 25 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Ponieważ nie użyłam mielonych migdałów, które były w przepisie Arka, to mój deser jest zdecydowanie bardziej suflet'em, jednak przez obecność orzechów, nie jestem pewna nazwy ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-4077525043899265041?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/4077525043899265041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/5-zasady-deserow-wedug-mnie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/4077525043899265041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/4077525043899265041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/5-zasady-deserow-wedug-mnie.html' title='5. Zasady deserów i suflet z mango'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKBAp65TeqI/AAAAAAAAEHc/bkC0NqqNLFQ/s72-c/P1050643.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-2064302136841881202</id><published>2010-12-04T21:21:00.018+01:00</published><updated>2010-12-12T10:35:10.708+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='napoje'/><title type='text'>4.Nie ma to jak Chablis, a Warszawa dalej jest piękna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Dzisiaj dokładnie o 12ej w południe wylądowałam na warszawskim Okęciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja kochana Warszawa, która odwiedzam tylko na 4 dni, przywitała mnie przeszywającym zimnem oraz Panem w kurtce ze skóry "ekologicznej' , który przez 15 letnią nokię krzyczał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Taaa, no, k**** już jestem w autobusie, to zaraa bedee przy bagażach, nie!?"&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nawet mimo tego, a nawet dlatego... &lt;b&gt;kocham to miasto&lt;/b&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu mnie nic nie dziwi. Nie dziwi mnie, że ekspedientka w sklepie jest niemiła, że celnik patrzył na mnie zboczonym wzrokiem. Nie dziwi mnie, że w toalecie na lotnisku (międzynarodowym) nie było papieru toaletowego i nie dziwi mnie że kierownica jest po lewej stronie....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie dziwi mnie to wszystko, bo to jest &lt;i&gt;&lt;b&gt;mój dom&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;. Znam to miasto od dzieciństwa. Znam to miasto chyba lepiej od znajomości własnej osobowości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam jak wyglądały &lt;em&gt;domy towarowe centrum&lt;/em&gt; na przełomie&lt;br /&gt;lat 80/90, i by najmniej nie wisiała na ich Ania Rubik reklamująca sweterek, ani nie można było kupić &lt;i&gt;Big labels for small prices &lt;/i&gt;w TK Maxx'ie. Pamiętam stare ruchome schody i pierwszą zachodnia drogerię która się na ich końcu pojawiała, pamiętam stoiska nielegalnych sprzedawców płyt CD, jak miałam 16 lat i uwielbiałam Britney Spears. Pamiętam wreszcie to zimno, które jest tak charakterystyczne dla zimy na ulicy Marszalkowskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Jest to zimno którego nie spotkamy nigdzie indziej, jest to przeszywające zimno wschodu które miesza się z ciepłem sklepów z zachodu. O to temperatura mojego dzieciństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546935108270394114" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; height: 197px; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPqsF5CZiwI/AAAAAAAAEOw/Ev4pi9y_XYc/s320/rioja.bmp" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;Gdy wracałam sama do domu (samochodem, a nie metrem jak w Londynie!) myślałam dużo gdzie mi lepiej- i w sumie co ja tam robię, skoro mi tu tak dobrze. Odpowiedź jest prosta, ja się tam uczę tego czego tu bym się nie nauczyła, dlatego narzekania - koniec! A tak w ogóle Londyn też jest niczego sobie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciwszy do domu czekała na mnie specjalna kolacja: &lt;em&gt;Śledźik z cebulką, ogórki kiszone i kiełbasa jałowcowa.&lt;/em&gt; (Telefoniczne zamówienie na moje wlasne zyczenie.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A do tego &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Chablis&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem dlaczego, ale Chablis to dla mnie kwintesencja smaku wina. Chablis jest wytrawne, ale delikatne, pełne smaku i koloru, a co więcej pasuje do niemalże każdego dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy do śledzia, do pasty, do pasztetu czy do zwykłej zapiekanki z szynką....&lt;br /&gt;nie ma dla mnie lepszego wina.&lt;br /&gt;Mimo, że Chablis &lt;em&gt;{szabli}&lt;/em&gt; nigdy nie jest tanie, a zazwyczaj jest najdroższym białym winem w sklepie, to i czesto je kupuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kolacji dowiedziałam się kolejną afrykańską ciekawostkę mojej mamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Córeczko, a ty wiesz ze jak ja byłam w twoim wieku i mieszkałam w Afryce, to jedyne wino jakie tam piliśmy to było Chablis albo Champagne Mumm - innego nie importowali"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. adwentowy wpis ( z mojego własnego wyzwania) okazał się dniem bez przepisu, dniem w którym myślałam, że nie zdarzę nic napisać ale jednak udało mi się. Nie napisałam wam nic o gotowaniu ale poleciłam wam wino... to chyba też jest dość kulinarne, nie? (jakby zakończył zdanie Pan w skórze ekologicznej z autobusu na lotnisku)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dla walorów estetycznych dodaję zdjęcie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcie korka Rioja'y- dlaczego...? Bo dla przekory to moja ulubione czerwone wino...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-2064302136841881202?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/2064302136841881202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/4nie-ma-to-jak-chablis-warszawa-dalej.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2064302136841881202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2064302136841881202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/4nie-ma-to-jak-chablis-warszawa-dalej.html' title='4.Nie ma to jak Chablis, a Warszawa dalej jest piękna'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPqsF5CZiwI/AAAAAAAAEOw/Ev4pi9y_XYc/s72-c/rioja.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-5128876832515133579</id><published>2010-12-03T13:15:00.004+01:00</published><updated>2010-12-12T11:23:02.508+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Majonez'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sałatka'/><title type='text'>3.Warzywna czy jarzynowa?</title><content type='html'>Za czasów mojego młodego dzieciństwa, &lt;em&gt;kalendarz adwentowy z czekoladką&lt;/em&gt; na każdy dzień można było dostać tylko &lt;i&gt;z zagranicy&lt;/i&gt; albo z Pewex'u.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja należałam do tych dzieci, które wszystkie 24 czekoladki zjadały na raz. Nigdy nie byłam cierpliwa, nie mogę też powiedzieć żebym była wytrwała w zamiarach. Co chwile mam nowy pomysł, a wiele z nich nudzi mi się po kolejnej chwili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego aby ćwiczyć swoją wytrwałość, cierpliwość i poniekąd w rekompensacie za zajadanie wszystkich adwentowych czekoladek na raz, postanowiłam w tym roku napisać 24 posty na blogu każdego dnia grudnia aż do Wigilii- &lt;em&gt;&lt;strong&gt;mój własny kalendarz adwentowy 2010&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zważając na fakt, że w listopadzie miałam tylko czas napisać 4 wpisy przez cały miesiąc, myślę że wyzwanie postawiałam sobie nie proste.&lt;br /&gt;Przepisów zfotografowanych mam przynajmniej dwa razy tyle czekających a opis...ale właśnie opis jest tym co limituje moje publikowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546231149945216018" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 288px; height: 320px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPgr2H6w3BI/AAAAAAAAEOc/4hgkTIgX7HA/s320/P1050870.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś będzie troche pospolicie a zarazem troche świątecznie. Bo dziś będzie o tradycyjnej sałatce jarzynowej.&lt;br /&gt;Jak powstała sałatka jarzynowa? Nie wyczytałam tego nigdzie ale wydaje mi się to dość oczywiste, że po ugotowaniu wywaru na rosół czy inna zupę musiano wymyśleć co zrobić z ugotowanymi warzywami.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;W jednej z angielskich książek kucharskich wyczytałam, że to rosyjski przepis. Myślicie, że to prawda?! Bo mi się wydaje polski jak mało co innego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy ma inny sposób na sałatkę jarzynową... nie będę się tu przemądrzać że moja jest najlepsza. Moja jest moja i tyle.&lt;br /&gt;Na naszym wigilijnym stole od kilku lat stoją dwie sałatki jarzynowe, wersja córki (czytaj moja) i wersja mamy (&lt;a href="http://kobietawzieleni.blogspot.com/"&gt;czytaj Ewy&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;Moja mama dodaje do sałatki warzywnej niemalże &lt;em&gt;&lt;strong&gt;wszystko co jest w spiżarni &lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;(kukurydza, groszek, ogórek konserwowy, ziemniaki, itp), a wszystkie warzywa są pokrojone w grubą kostkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja za to jest &lt;em&gt;&lt;strong&gt;minimalistyczna&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;- poza marchewka, selerem i korzeniem pietruszki z zupy dodaję tylko ugotowane jajko i od niedawna jabłko, oraz posiekaną natkę pietruszki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo tego ze jestem zażyłą zwolenniczka&lt;em&gt; &lt;/em&gt;&lt;strong&gt;majonezu kieleckiego&lt;/strong&gt;( i innego u mnie w kuchni raczej nie znajdziecie), to na Święta robię wyjątek- najlepszy najdelikatniejszy i najbardziej kremowy, idealny do sałatki jarzynowej jest &lt;strong&gt;dekoracyjny winiary&lt;/strong&gt;. (nie jest to reklama tylko moje osobiste doświadczenie).&lt;br /&gt;Jarzyny kroję gdy są w letniej temperaturze (nie zimne) na drobne nieregularne kawałki, dodaję posiekane także nieregularnie jajo i jabłko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje proporcje to około:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 ugotowane marchwie&lt;br /&gt;1 duży ugotowany korzeń pietruszki&lt;br /&gt;1/2 ugotowanego selera&lt;br /&gt;1/2 dużego jabłka&lt;br /&gt;1 duże albo 2 mniejsze ugotowane na twardo jaja&lt;br /&gt;2-3 czubate łyżki majonezu&lt;br /&gt;2 łyżki posiekanej natki pietruszki&lt;br /&gt;sol i pieprz(dość dużo!) do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko dokładnie mieszam. Gotowe!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz powiedzcie mi jak wy robicie sałatkę jarzynowa? Czy może dla was jest to sałatka warzywna? Kto mi powie w czym różnica....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546231154310181042" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; height: 174px; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPgr2YLc8LI/AAAAAAAAEOk/X1K_t7XuQEA/s320/P1050872.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym trzymajcie kciuki za moja wytrwałość i w grudniu wchodźcie tu codziennie! Wesołego trzeciego dnia adwentu kochani czytelnicy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-5128876832515133579?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/5128876832515133579/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/3warzywna-czy-jarzynowa.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5128876832515133579'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5128876832515133579'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/3warzywna-czy-jarzynowa.html' title='3.Warzywna czy jarzynowa?'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPgr2H6w3BI/AAAAAAAAEOc/4hgkTIgX7HA/s72-c/P1050870.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-1625059619259335958</id><published>2010-12-02T20:26:00.002+01:00</published><updated>2010-12-12T10:39:26.554+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pieczarki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Azjatycko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chilli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><title type='text'>Zupa Detox - miłość od drugiego wejrzenia</title><content type='html'>&lt;div&gt;Niedaleko mojego szpitala jest japońska restauracja w której kilka miesięcy temu zupełnie przypadkowo jadłam &lt;em&gt;lunch&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545854090534948738" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPbU6YJ7j4I/AAAAAAAAENc/Sjlmoi3yu-E/s320/P1060071.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Mają tam zupę którą nazywali &lt;em&gt;'detox' (w międzysłowiu)- żeby było modnie i żeby tacy niby "wszystkowiedzący" o jedzeniu jak ja ją z ciekawości zamawiali, chyba.&lt;/em&gt; Jak ją jadłam to na początku wcale mnie nie zachwyciła.(Właśnie Kuba czytając ten wpis mi przypomniał że powiedziałam wtedy "ta zupa smakuje jak by była ugotowana ze ściery")&lt;br /&gt;Zdziwiłam się dlatego tym bardziej jak po dwóch dniach zamarzyłam o tym &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;dziwnym kwaśno-lekko-pikantnym-słonym smaku&lt;/span&gt; i ponownie się tam udałam na obiad. Zupę detox jadam tam teraz przynajmniej raz na dwa tygodnie. Jest taka smaczna i sprawia ze czuje się tak jakoś błogo, niby najedzona, niby nie - taka zrelaksowana, że nawet jej nie mała cena mnie nie odstrasza...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Wczoraj gdy juz miałam iść na lunch do owej japońskiej knajpy, przypomnialo mi sie ze mam ok. 500ml rosolu 'z wczoraj' w domu&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;- &lt;em&gt;Idealnie, przygotuje moja pierwszą własną zupę detox! pomyślałam &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Miałam szczęście, że tego dnia ostatnia pacjentka była umówiona na godz. 17stą. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;-Zdążę do sklepu orientalnego przy domu przed 19stą!&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Tak, niestety minusem tej zupy jest to, że nie zrobimy jej z tego co juz w domu mamy... składniki sa dosc nietypowe (jak na europejskie warunki)... ale, raz zakupione i przechowane w lodowce czy zamrażarce starczą na kilka miesiecy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPbTyVEKkuI/AAAAAAAAENQ/9IPyFiwCIEI/s1600/P1060073.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545852852754879202" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; height: 306px; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPbTyVEKkuI/AAAAAAAAENQ/9IPyFiwCIEI/s320/P1060073.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W sklepie orientalnym ( w wydaniu warszawskim byly by to &lt;em&gt;Kuchnie Swiata &lt;/em&gt;) kupiłam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-&lt;strong&gt;pastę sojowa&lt;/strong&gt; (nie sos tylko pastę!), znajdziecie ją w lodówce w takim mini wiaderku, wybierzcie taka w ktorej sa jeszcze cale ziarna soi,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;- &lt;strong&gt;bazylie tajska&lt;/strong&gt; (polecam, chociaż może być bez)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;- &lt;strong&gt;makaron udon&lt;/strong&gt; ( ja kupiłam już ugotowany i hermetycznie zapakowany, ale to tylko dlatego ze był dużo tańszy do tego suchego)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;- &lt;strong&gt;kiełki sojowe,&lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;W domu miałam resztę skladnikow&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;2 większe kostki mrożonego szpinaku lisciastego&lt;/p&gt;500ml rosołu drobiowego&lt;p&gt;mięso z udka kurczaka na którym gotowałam rosół&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;2 duże pieczarki&lt;br /&gt;&lt;p&gt;1 czerwona papryczka chilli&lt;/p&gt;1 cytryna&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPbTyVEKkuI/AAAAAAAAENQ/9IPyFiwCIEI/s1600/P1060073.JPG"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;Jak widzicie te składniki, które miałam w domu są dość typowe i bardzo prawdopodobne, że tez je macie. Samo przyrządzenie zupy jest też nieprzysparzające trudności.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;Moje proporcje są na dwie duże porcje.&lt;br /&gt;Dodam że to co stworzymy nie do końca jest zupą, przynajmniej nie w naszym potocznym tego słowa znaczeniu, jest to raczej &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;danie główne&lt;/span&gt; które jest tak się składa że jest w postaci zupy.&lt;br /&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;Bulion podgrzewamy z 2 lyzkami pasty sojowej i posiekanymi na plastry pieczarkami, jak sie zagotuje dodajemy sos z niemalze polowy cytryny.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Mięso z kurczaka oddzielamy od kości i skóry i kroimy na mniejsze kawałki.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Szpinak rozmrazamy zalewając wrzatkiem&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;Makaron gotujemy jak nakazuje opakowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dużej misce, umieszczamy ugotowany makaron (ok. 100g ugotowanego makaronu na porcje), na niego kładziemy: szpinak, kurczaka, wyłowione pieczarki z bulionu i kiełki. Wszystko to zalewamy naszym sojowym wywarem, tak aby część składników wystawała poza jego poziom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupę podajemy z bazylią tajską, cytryną (lub limonką) i plasterkami papryczki chilli, aby każdy mógł sobie poprawić kwaśność i ostrość do swojej preferencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorąco, gorąco polecam...&lt;br /&gt;Mimo że zupę jadłam dopiero wczoraj.... ahhh dziś znów mi się marzy (czytaj to uzależnia!)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-1625059619259335958?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/1625059619259335958/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1625059619259335958'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1625059619259335958'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/blog-post.html' title='Zupa Detox - miłość od drugiego wejrzenia'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPbU6YJ7j4I/AAAAAAAAENc/Sjlmoi3yu-E/s72-c/P1060071.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-9093794607318341680</id><published>2010-12-01T12:17:00.006+01:00</published><updated>2010-12-13T23:19:04.505+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bałkanskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sałatka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pomidory'/><title type='text'>Sałatka Szopska - o prezencie z Bulgarii</title><content type='html'>Uwielbiam dostawać przyprawy, jedzenie z wszelkich zakątków Świata- chyba jak mało kto inny potrafię się cieszyć nawet z soli.&lt;br /&gt;Jakiś czas temu moja koleżanka z pracy poleciała do domu do Sofii na tydzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;"P. can bring me somthing &lt;strong&gt;typically bulgarian&lt;/strong&gt;?"&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kolejny poniedziałek dostałam 4 torebki przypraw i ziół, które opisane były cyrylicą (tak mi się przynajmniej wydaje że to jest alfabet używany w Bulgarii) i ni jak nie mogłam z opakowania odczytać co jest w środku. Z P. rozmawiamy po angielsku, a ona na kuchni zna się mniej więcej tak jak ja na budowie silnika gokarta - zatem, nie bardzo potrafiła mi wytłumaczyć co jest w środku... &lt;em&gt;spices&lt;/em&gt;, tyle się dowiedziałam. Jak na blondynkę przystało dopiero po chwili zreflektowałam się ze przecież mogę te przyprawy po prostu.... posmakować! Lubczyk, tymianek, czarny pieprz i słodka papryka (najlepsza jaka dotąd napotkałam).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;"Nicole I also have some &lt;strong&gt;bulgarian cheese&lt;/strong&gt; for you, but it is in my fridge, so you have to come and get it after work"&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały dzień o tym serze myślałam. Intrygował mnie. Chociaż oczywiste było dla mnie od razu, że zrobię z niego to co mu przeznaczone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyleciał 2000km tylko po to żebym zrobiła z niego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tradycja bułgarska sałatkę szopską,&lt;/span&gt; pomyślałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O sałatce szkopskiej wiele razy słyszałam, ale dopiero ja byliśmy z Kuba tej wiosny w Rumunii, po raz pierwszy ja jadłam.&lt;br /&gt;Bardzo przypomina sałatkę grecka, przede wszystkim wbrew opinii podobnie jak sałatka grecka nie zawiera salaty.&lt;br /&gt;Jej najważniejszym składnikiem jest ser. Jest nośnikiem smaku i przyprawa w jednym. Ser najlepiej dociera smakiem do wszystkich jej zakątków jeżeli go pokroimy (skruszymy) na bardzo drobne kawałki, lub tak jak ja traktuje to 'po rumuńsku' - tarkuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5542658299732405010" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 320px; cursor: pointer; height: 203px; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TOt6W3rrqxI/AAAAAAAAEMI/aatAsbE4iWI/s320/P1050874.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Salatka szopska&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(dla dwóch osób)&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5542658297209352338" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 320px; cursor: pointer; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TOt6WuSI8JI/AAAAAAAAEMA/b2BJYZQWHgo/s320/P1050873.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;2 pomidory&lt;br /&gt;1/2 długiego ogórka sałatkowego&lt;br /&gt;1 duża czerwona papryka&lt;br /&gt;1 średnia cebuli&lt;br /&gt;100g białego sera bałkańskiego (w ostateczności może być twarda feta)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dressing&lt;br /&gt;ocet (najlepiej z białego wina)&lt;br /&gt;oliwa z oliwek&lt;br /&gt;sol&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomidory, paprykę i ogórka kroimy w kostek. Cebule również kroimy w kostkę, ale zanim dodam ja do reszty warzyw, przelewam ja szybko wrząca wodą, żeby stała się łagodniejsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warzywa polewam ok 2 łyżkami oliwy z oliwek, podobna ilością octu winnego, sole, pieprze i dokładnie mieszam, tak żeby każda kostka była otoczona smakiem i wilgocią....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec tarkuje ser.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobny ser możecie dostać w Lidlu, nazywa się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;'ser balkanski&lt;/span&gt;'&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danie bardzo proste, ale jednak ma to "coś" poprzez idealna, tradycyjnie bałkańską kombinacje smaków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-9093794607318341680?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/9093794607318341680/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/saatka-szopska-o-prezentach.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/9093794607318341680'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/9093794607318341680'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/12/saatka-szopska-o-prezentach.html' title='Sałatka Szopska - o prezencie z Bulgarii'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TOt6W3rrqxI/AAAAAAAAEMI/aatAsbE4iWI/s72-c/P1050874.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-4538244235969800397</id><published>2010-11-28T15:48:00.007+01:00</published><updated>2010-12-07T00:09:36.892+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nieco off-topic'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='napoje'/><title type='text'>Grzane piwo według przepisu Kasi</title><content type='html'>Przyszła zima a z zimą zimno i choroby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tęsknie za Polską nie tylko dlatego że tęsknie za rodziną, za domem, za znanymi mi warszawskimi ulicami.&lt;br /&gt;Tęsknie za podwójnymi szybami w oknach, za centralnym ogrzewaniem i suchym klimatem.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPJxXhSFpiI/AAAAAAAAEMU/QpGPlIuVP7k/s1600/P1060049.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 243px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPJxXhSFpiI/AAAAAAAAEMU/QpGPlIuVP7k/s320/P1060049.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544618740131669538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kilku lat nie byłam przeziębiona, tutaj w Londynie od września mam już s&lt;span style="font-style: italic;"&gt;iódmy &lt;/span&gt;raz katar, dwa razy miałam gorączkę, a dwa tygodnie temu miałam taki kaszel ze pacjentki się mnie bały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czy jest na to naukowe wytłumaczenie ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przeziębienia angielskie&lt;/span&gt; są zupełnie inne niż te nasze polskie. Trwają krócej ale szybciej wracają, zaczynają się znienacka- zimną nocą i przechodzą po 3 dniach kichania. Co więcej bycie chorym, jak na moje oko, jest tutaj czymś zupełnie normalnym, nikt się nie dziwi że wciąż mam spuchnięty nos w pracy.&lt;br /&gt;Ale co ciekawe jak spytają mnie odruchowe&lt;span style="font-style: italic;"&gt; "How are you?"&lt;/span&gt; i odpowiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"well, not so well"&lt;/span&gt; to patrzą na mnie dziwnie. Mam być chora i pogodna zarazem.. chyba minię trochę czasu zanim się tego nauczę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja za moje przeziebienia poza wiadomymi nowymi wirusami z którymi mój układ odpornosciowy musi się dopiero zaprzyjaźnić- winę angielskie budownictwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czy gdziekolwiek w Polsce znajdziecie pojedyncze szyby w oknach?&lt;/span&gt; Na dodatek te szyby są tak byle jak zamocowane w futrynach, że wieje w pokoju jeżeli nie zasłonimy okien zasłonami.&lt;br /&gt;Każdy tu o tym tutaj wie, ale każdy to akceptuje.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czy Anglikom wydaje się że żyją w kraju tropikalnym?&lt;/span&gt; Czy łudzą się, że ich klimat morski jest taki łagodny, że nie trzeba ocieplać domów? Czy po prostu zdroworozsądkowo wybierają ekonomię nad własnym samopoczuciem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja przyjechałam tu latem, dziwiłam się czemu w każdym sklepie sprzedawane są termofory i koce. A&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; electric blanket &lt;/span&gt;był dla mnie już kompletną abstrakcją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówi się że w Polsce jest zimno. Ale czy ktokolwiek z was siada w domu na kanapie w kocu podłączonym do kontaktu?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj uratowała mnie Kasia, która po całym dniu zwiedzania Londynu i słuchaniu mojego kichania i smarkania powiedziała:&lt;br /&gt;-Jak ja jestem chora to moja mama zawsze mi robi takie grzane piwo, pomaga od razu...&lt;br /&gt;Nie byłam przekonana bo ani nie lubię piwa, tym bardziej grzanego, a jak usłyszałam że potrzebuje do tego jajka to pomyslałam od razu o szamponie o jakim moja babcia mi opowiadała. Moja mama ma podobno dlatego takie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;piękne włosy&lt;/span&gt; do dziś bo babcia je myła żółtkiem i płukała piwem, czy na odwrót.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak napój okazał się idealnie- kojący, ogrzewający i co chyba najmilsze, usypiający- idealny na zimę- polską czy angielską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Grzane piwo wd. Kasi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 piwa jasne&lt;br /&gt;4 żółtka&lt;br /&gt;4 łyżki cukru&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPJxYOKKITI/AAAAAAAAEMc/X7vNGYE-TDg/s1600/P1060048.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 196px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPJxYOKKITI/AAAAAAAAEMc/X7vNGYE-TDg/s320/P1060048.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544618752178004274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Piwo podgrzewamy w na małym ogniu w garnku, w tym czasie miksujemy kogiel mogiel z zółtek i cukru aż będzie aksamitnie kremowo-biały. Dolewamy ok. 2 chochle już ciepłego piwa do kogla mogala, a potem mieszankę piwno-koglomoglową dolewamy do reszty piwa. Jajka o dziwo wcale się nie zwarzają co mnie zaskoczyło! Mieszamy aż piwo będzie bardzo ciepłe ale nie wrzące, przelewamy do kubków&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga: Kasia prosiła aby dodać ostrzeżenie, nie zwiedzcie się temperaturą pianki która szybko stycznie pod nią jest bardzo ciepły napój, więc trzeba pić powoli!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co ja zrobiłam z białek... o tym niebawem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-4538244235969800397?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/4538244235969800397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/11/grzane-piwo-wedug-przepisu-kasi.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/4538244235969800397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/4538244235969800397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/11/grzane-piwo-wedug-przepisu-kasi.html' title='Grzane piwo według przepisu Kasi'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TPJxXhSFpiI/AAAAAAAAEMU/QpGPlIuVP7k/s72-c/P1060049.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-6722597233213041343</id><published>2010-11-22T12:45:00.003+01:00</published><updated>2010-12-13T23:41:21.547+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wołowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Amerykańsko'/><title type='text'>Moi drodzy : Hamburg-i-ery</title><content type='html'>Niby fast food, a moim skromnym zdaniem jedno z najbardziej pracochłonnych dan jakie znam. Ale warto pokazać BigMac'owi i Whopper'owi gdzie ich miejsce w szeregu z naszym domowym hamburgerem.&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5530759037568758402" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 235px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TME0CpyRMoI/AAAAAAAAEJw/3B-XwKUw5RI/s320/P1050851.JPG" border="0" /&gt;Przyrządzenie hamburgera, podobnie jak steak'a zaczyna się w sklepie.&lt;br /&gt;Wybieramy kawałek mięsa i prosimy Pana rzeźnika żeby nam je zmielił, no chyba ze mamy pewność ze to co on sprzedaje jako już zmielone nie jest podrasowane innymi kawałkami mięsa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki kawałek mięsa wybrać? O odpowiedz na to pytanie bija się wszyscy wielcy kucharze Świata... Tak, tak wielcy kucharze tez robią hamburgery, z tym ze wtedy nazywają je : &lt;strong&gt;&lt;em&gt;gourmet burger &lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;W Anglii, która ma według mnie jeszcze większą obsesję na punkcie Burgerów niż USA, poleca się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chuck i Brisket&lt;/span&gt; pól na pól, kawałki mięsa które w polskim nazewnictwie rzeźniczym będą odpowiadać mniej więcej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Łopatce i Mostkowi&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Mięso na burgery nie może być zbyt chude. Powinno mieć ok. 15% tłuszczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz kolejna sztuka jest ulepienie i doprawienie takich Burgerów żeby z jednej strony się nie rozpadały podczas smażenia a z drugiej strony żeby wciąż smakowały burgerem a nie miały tego 'posmaku kotleta mielonego' - jak pozwolę sobie to określić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje hamburgiery zrobiłam z następujących skladnikow:&lt;br /&gt;(ok.10 sztuk)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1kg wołowiny&lt;br /&gt;200ml bulionu wołowego&lt;br /&gt;1 sucha kajzerka&lt;br /&gt;1 średnia biała cebula bardzo drobno posiekana&lt;br /&gt;1 łyżka kaszy mannej (idealnie wciąga nadmierna wilgoć)&lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;1 łyżeczka pieprzu&lt;br /&gt;1 łyżeczka słodkiej papryki&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki mielonej kolendry&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kajzerkę namaczamy w ciepłym bulionie, wszystkie składniki dokładnie mieszamy, ulepiamy kotlety ok 8-10cm średnicy i 1,5cm grubości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie UWAGA UWAGA... wkładamy je na 30min do zamrażalnika! Ten manewr sprawi ze podczas smażenia nie będą się rozpadać ani pryskać tłuszczem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kotlety smażymy tak jak lubimy czyli 1, 2 albo 3 minuty na każdej stronie. Mało kto wie ze hamburgery wcale nie muszą być wysmażone, w wersji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Medium&lt;/span&gt; są moim zdaniem nawet lepsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miedzy czasie podgrzewamy Bułki do Hamburgerów pod grillem w piekarniku (tudzież na grill jeżeli to lato i siedzimy w ogrodzie)&lt;br /&gt;Przyznam wam się ze bułek nie upiekłam sama, ale kupiłam te takie 'przemysłowe'. Może to i błąd, ale i tak hamburgery były świetne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5530759034770513570" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 314px; cursor: pointer; height: 320px; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TME0CfXHXqI/AAAAAAAAEJo/cXL-wqO_yAI/s320/P1050849.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;Do tego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Liść Salaty&lt;br /&gt;Plaster pomidora&lt;br /&gt;plaster cebuli&lt;br /&gt;ew. żółty ser&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a jako sos mamy do wyboru:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tradycyjnie : Ketchup, Musztarda i Majonez&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;albo jak mojej wersji d&lt;em&gt;omowa Remoulade'a&lt;/em&gt; , ale o tym już kiedy indziej bo muszę wracać teraz do pracy.&lt;br /&gt;A no i frytki... jak zrobić pyszne i zdrowe &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2010/05/niemozliwe-staje-sie-mozliwe-prawie.html"&gt;domowe frytki już opisywałam tu&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorące pozdrowienia i smacznego!:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-6722597233213041343?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/6722597233213041343/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/11/moi-drodzy-hamburg-i-ery.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6722597233213041343'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6722597233213041343'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/11/moi-drodzy-hamburg-i-ery.html' title='Moi drodzy : Hamburg-i-ery'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TME0CpyRMoI/AAAAAAAAEJw/3B-XwKUw5RI/s72-c/P1050851.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-7255007523661775026</id><published>2010-11-12T14:08:00.003+01:00</published><updated>2010-12-14T00:35:08.414+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wołowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francusko'/><title type='text'>Szybki wpis o szybkim steku</title><content type='html'>Powiem otwarcie, ku niezadowoleniu kilku wegetarian którzy czytają tego bloga, długo o tym myślałam i moim absolutnie ulubionym daniem jest stek z wołowiny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli musiałabym wybrać jedna rzecz która miałabym jeść do końca życia, to mój wybór jest oczywisty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534865307059885570" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 314px; cursor: pointer; height: 320px; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TM_Kq_rwFgI/AAAAAAAAELQ/fFmwlK9yWpo/s320/P1050890.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;Najlepiej w wersji &lt;em&gt;medium&lt;/em&gt; (czy niewysmażonej) jak tym zdjęciu.&lt;br /&gt;Podobnie z oczywistych względów stek by mi się pewnie po kilku tygodniach znudził... ale to już jest zupełnie akademicko-teoretyczna dywagacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szybki sposób na wspaniały stek zobaczyłam ostatnio w programie Nigelli, która przy okazji na przekór się przyznała ze mięsa nie są jej mocna strona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyrządzanie stek zaczyna się już w sklepie. To jest chyba najważniejsze co chciałbym wam dzisiaj przekazać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosimy o polędwicę albo pierwszą krzyżowa ewentualnie rostbef (tu w Anglii mięsa się kroi inaczej niż w Polsce, ale podałam wam Polsko przyjazna wersje) i prosimy aby sprzedawca, tudzież rzeźnik ( jakie okropne słowo!) pokroił mięso na 2-3cm grubości kawałki steki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso w domu marynujemy szybko (30min) przed smażeniem tylko oliwa z oliwek i pieprzem. Bron boże nie dodajemy soli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasada smażenia takiego steka jest prosta jak 1+1=2.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534865321135089810" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TM_Kr0HiqJI/AAAAAAAAELY/F7Ieif7FbRk/s320/P1050891.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;Na rozgrzany olej wrzucamy mięso, 1 minuta a każdej stronie. Potem to co nauczyłam się od Nigelli. Odkładamy mięso na deskę do krojenia "aby się uspokoiło" na 5 min, będzie bardziej soczyste, ponoć. I dopiero potem podajemy.&lt;br /&gt;Z sosem, masłem smakowym czy po prostu saute. Pokrojony w plastry, jak na moich zdjęciach lub w całości wtedy pamiętajcie aby podać dobre noże.&lt;br /&gt;Dopiero każdy na talerzu soli swój stek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chcecie mieć steki bardziej wysmażone to smażycie 2 min na każdej stronie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętajcie, że steki są najlepsze jak tylko raz będą smażone na każdej stronie, a nie ze przekładamy mięso w ta i z powrotem kilka razy na patelni &lt;em&gt;"zęby się na pewno wysmażyło".&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szybki wpis w przerwie obiadowej gotowy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534865300372281378" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TM_KqmxTWCI/AAAAAAAAELI/D0wiebQIR2k/s320/P1050892.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;A co Wy byście wybrali jako jedną jedyną rzecz którą będziecie jeść do końca życia?&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-7255007523661775026?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/7255007523661775026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/10/szybki-wpis-o-szybkim-steku.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7255007523661775026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7255007523661775026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/10/szybki-wpis-o-szybkim-steku.html' title='Szybki wpis o szybkim steku'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TM_Kq_rwFgI/AAAAAAAAELQ/fFmwlK9yWpo/s72-c/P1050890.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-1295053739952956124</id><published>2010-11-08T22:23:00.009+01:00</published><updated>2010-12-12T10:41:50.578+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby i Owoce morza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kanapki'/><title type='text'>Patent na Pitę i o makreli</title><content type='html'>Opowiem wam dziś o czymś co bodajże znajdziecie na każdym polskim blogu kulinarnym, czymś co do niedawna wydawało mi się pospolita okropnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przy okazje opowiem wam jak można szybko zrobić kanapki z pity.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając jednak do wątku pierwszego, pamiętam jak po raz pierwszy o zachwycie pasta z makreli przeczytałam u &lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/"&gt;Liski z White Plate&lt;/a&gt;. Napisała wtedy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Za każdym razem jak ją kupuję, zastanawiam się, jak coś tak dobrego, może być tak &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;nieprawdopodobnie tanie."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Dało mi to do myślenia, bo obrzydzona wspomnieniami z wycieczek szkolnych, kolonii i obozów młodzieżowych- na wędzoną makrele zupełnie nie zwracałam uwagi.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Myślę że podobne wspomnienia i "obrzydzenie" ma przynajmniej 30% Polaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TNhwxvq0DZI/AAAAAAAAEL0/oMsDoc3ANmI/s1600/P1050593.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TNhwxvq0DZI/AAAAAAAAEL0/oMsDoc3ANmI/s320/P1050593.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537299741763964306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiłam wam już nie raz ze w Warszawie mieszkałam pod najlepszym sklepem rybnym w cały mieście (ul. Rysia róg Marszałkowskiej- polecam) , dlatego wędzone ryby kupowałam przynajmniej raz w tygodniu. Halibut, łosoś, karmazyn, tuńczyk, fladra... ale makrela nawet mi nie przeszła przez myśl. Do momentu w którym Liska się nią zachwyciła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni później kupiłam makrelę, zrobiłam pastę...&lt;br /&gt;Eureka! Czułam się jakbym odkryła dawno zapomniane smaki.&lt;br /&gt;Liska ma racje, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jak coś tak dobrego może być takie tanie&lt;/span&gt;?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tego czasu makrela co jakiś czas znajdowała się na moim stole. Zazwyczaj makrelę przyrządzałam po prostu z majonezem, sola i pieprzem, czasami dodawałam szczypiorek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu na jednym z moich ulubionych ostatnimi czasy blogów, u &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/10/pasta-z-kopem.html"&gt;Karolina w Zmysłach w Kuchnii&lt;/a&gt; znalazłam nowy pomysł na makrele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysł Jamiego O., pomysł który pozornie wydaje się dziwny. Ale okazał się wybitny!&lt;br /&gt;Okazało się ze akurat tego dnia miałam wszystkie dość nietypowe (w szczególności jak na Londyńską lodówkę- składniki). I chyba tylko dlatego zdecydowałam się zaraz po przeczytaniu przyrządzić pastę.&lt;br /&gt;Nie trzymałam się dokładnie proporcji Karoliny (Jamiego) ponieważ miałam mniej ryby, wiec zrobiłam to na tzw. oko, trzymając się jednak ogólnej idei przez nią przekazanej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Pasta z makreli z chrzanem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TNhwwx8-XMI/AAAAAAAAELk/UaFWMtBD8L0/s1600/P1050921.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 286px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TNhwwx8-XMI/AAAAAAAAELk/UaFWMtBD8L0/s320/P1050921.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537299725197139138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;oto moje proporcje (tak mniej więcej, nie wydaje mi się by to był przepis który trzeba dokładnie odmierzać)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 wędzona makrela (ok.300g)&lt;br /&gt;3-4 czubate łyżki gęstej śmietany&lt;br /&gt;1 czubata łyżka chrzanu&lt;br /&gt;sok z 1/2 małej cytryny&lt;br /&gt;skórka otarta z tej samej cytryny&lt;br /&gt;posiekana garść natki pietruszki&lt;br /&gt;sól (mało)&lt;br /&gt;świeżo mielony czarny pieprz (dość dużo)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rybę obieramy z skóry i ości, rozdrabniamy widelcem, dodajemy resztę składników, dokładnie mieszamy. Gotowe!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec moim zdaniem genialny pomysł na szybkie kanapki. (Podejrzałam go w mojej szpitalnej stołówce)&lt;br /&gt;Chleb pita podgrzewamy w tosterze, rozkrajamy na pół i każdą połowę wypełniamy pastą, np. taką pyszną pastą makrelową. Kanapka ma dużo białka, mało węglowodanów wiec dietetycznie idealne połączenie.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TNhwxNqm06I/AAAAAAAAELs/1-ar6scSmKo/s1600/P1050917.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 282px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TNhwxNqm06I/AAAAAAAAELs/1-ar6scSmKo/s320/P1050917.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537299732636292002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyny problem pasty z makreli jest taki ze tyle ile się zrobi tyle się zje. Czy to problem czy zaleta to już oceńcie sami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-1295053739952956124?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/1295053739952956124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/11/patent-na-pite-i-o-makreli.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1295053739952956124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1295053739952956124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/11/patent-na-pite-i-o-makreli.html' title='Patent na Pitę i o makreli'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TNhwxvq0DZI/AAAAAAAAEL0/oMsDoc3ANmI/s72-c/P1050593.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-1001590261405563182</id><published>2010-10-31T22:18:00.014+01:00</published><updated>2010-12-14T00:32:58.992+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słodkie wypieki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francusko'/><title type='text'>Tarta toffi z orzechami włoskimi</title><content type='html'>Ach co tu dużo mówić pieczenie to moja przysłowiową noga.&lt;br /&gt;Dlatego jak uda mi się wypiek, to jestem naprawdę szczęśliwa.&lt;br /&gt;Może dlatego przewrotnie lubię piec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale szczerze to nie jestem w tym jakaś dobra. Ale co tam. Czytajcie dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TM3etvZ3SwI/AAAAAAAAEKQ/42u2sVHKlJs/s1600/P1050914.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534324394508634882" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 168px; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TM3etvZ3SwI/AAAAAAAAEKQ/42u2sVHKlJs/s320/P1050914.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Raz na jakieś dwa tygodnie nachodzi mnie chęć na tzw. czekoladkę, tudzież ciasto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak piekę to nie piekę dla siebie... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"piekę z okazji"&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś piekłam bo mieliśmy iść w gości - a przecież nie można iść bez wina i... ciasta?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Notabene ostatnio ze znajomymi w połowie swojego dwudziestolecia odkrywamy ponownie &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;"Państwa, Miasta"&lt;/span&gt;. Pamiętacie tę grę którą się grało w pociągu w drodze na kolonie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TM3euVSdNsI/AAAAAAAAEKg/fwG-1fHFMhg/s1600/P1050906.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534324404678112962" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 196px; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TM3euVSdNsI/AAAAAAAAEKg/fwG-1fHFMhg/s320/P1050906.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No z tym że u nas kategorie bynajmniej nie są geograficzne. Najpierw mniej więcej godzinę ustalamy kategorie, ja forsuje kulinarne typu : &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"danie kuchni śródziemnomorskiej"&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"przyprawy i zioła" &lt;/span&gt;czy właśnie&lt;span style="font-style: italic;"&gt; "wypieki".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A chłopaki biją się czy tym razem będziemy grać kategorią &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Piwa"&lt;/span&gt;, "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Banki"&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"marki samochodów"&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Potem dodajemy jednym głosem kategorie z typu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ambitnych&lt;/span&gt; np. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"słynni Niemcy"&lt;/span&gt; albo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"pojęcie filozoficzne"&lt;/span&gt; i mamy gwarantowaną zabawę! haha. Spróbujcie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do wypieków, jest to klasyczne francuska tarta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tarta z orzechami włoskimi w masie krówkowej&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;kruche ciasto&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;75g masła&lt;br /&gt;150g mąki&lt;br /&gt;25g cukru&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto dokładnie ugniatamy. Masło niby powinno być zimne, ale ja raz używam zimne a raz miękkie masło do kruchego ciasta - i zawsze wychodzi tak samo dobre, wiec jak dla mnie jest to lekki mit. Ciasto wkładamy do lodówki na godzinę (jeżeli mamy na to czas) ale jeżeli nie mamy (tak jak ja) to od razu wykładamy do formy na tartę. (kolejny mit kruchego ciasta)&lt;br /&gt;Pieczemy 30min w 170 stopniach.&lt;br /&gt;Ciasto trzeba koniecznie podziurawić widelcem żeby powietrze z pod spodu mogło spokojnie uciec i spód się nie uniósł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Masa krówkowa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;100g cukru&lt;br /&gt;300ml zagęszczonego niesłodzonego mleka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cukier karmelizujemy. Czyli smażymy go na dość dużym ogniu przez ok 10 min. dokładnie mieszając. Jak cukier się rozpuści i zbrązowieje, odstawiamy na 5 min aby lekko ostygł. Dodajemy wtedy mleko. Mieszamy aż karmel się rozpuści, ostrzegam że zajmuje to dość długo. Bo karmel jest po polaniu mlekiem zupełnie skrystalizowany jednak po 20 min cierpliwego mieszania, powstanie wspaniała masa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto wymyjemy z piekarnika, czekamy aż lekko ostygnie-polewamy masą krówkową i dekorujemy orzechami włoskimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TM3et5vLTwI/AAAAAAAAEKY/YkwxNY5o32I/s1600/P1050909.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534324397282381570" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TM3et5vLTwI/AAAAAAAAEKY/YkwxNY5o32I/s320/P1050909.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciasto długo się nie ostało, co chyba jest jego najlepszą reklamą. Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-1001590261405563182?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/1001590261405563182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/10/ahh-co-tu-duzo-mowic-pieczenie-to-moja.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1001590261405563182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1001590261405563182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/10/ahh-co-tu-duzo-mowic-pieczenie-to-moja.html' title='Tarta toffi z orzechami włoskimi'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TM3etvZ3SwI/AAAAAAAAEKQ/42u2sVHKlJs/s72-c/P1050914.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-8234134657725315339</id><published>2010-10-27T18:58:00.000+02:00</published><updated>2010-10-27T21:16:16.721+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sałaty'/><title type='text'>Kolacja w 5 minut</title><content type='html'>Od dłuższego czasu, nawet zanim pisałam tego bloga, zadawano mi często pytania w stylu &lt;em&gt;"Nicola, Maciek(tudzież Maciek i Ania) przychodzi/ą na kolacje w piątek - doradź mi co ugotować?"&lt;/em&gt;Mimo ze w tym pytaniu nie jest to powiedziane bezpośrednio, to przekaz prawdziwy jest taki : &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Co przyrządzić na kolacje żeby zrobić dobre wrażenie ale nie napracować się przy tym za bardzo&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;.Pisałam już o tej kwestii dawno temu w jednym z &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2009/12/smakowite-maczanki-o-zaginionym.html"&gt;moich pierwszych wpisów&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5532617267624533762" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 246px; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TMfOF4Lz3wI/AAAAAAAAEKE/--foqxqys2g/s320/P1050882.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;Nieskromnie powiem ze w tzw. szybkim gotowaniu jestem niemalże perfekcyjna. Ostatnio zaciekawiło mnie to, ze wiele osób już nie chwali mojej kuchni jako takiej, moja próżność nad tym cierpi, ale zachwycają się " &lt;em&gt;...i na dodatek zrobiłaś to tak szybko&lt;/em&gt;".... Przynajmniej ta pochwala się pocieszam.&lt;br /&gt;Uwielbiam spędzać dużo czasu w kuchni to nie podlega dyskusji, ale zazwyczaj jak wracam do domu zmęczona i głodną po całym dniu w szpitalu to nie marzy mi się żeby zrobić 100 domowych pierogów nad stolnica, albo piec pieczeń w niskiej temperaturze przez 4 godziny. Marzy mi się &lt;em&gt;&lt;strong&gt;kolacja w 5 min&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; -z zegarkiem w reku.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Taka kolacje wam dziś zaprezentuje:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sałata frizee z szynka parmeńska i daktylami &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;dla każdego przyrządzamy osobny talerz salaty:&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;dwie garści mieszanki salat (frisee, radicchio...)&lt;br /&gt;2-3 plasterki szynki parmeńskiej(albo innej dojrzewającej wędliny) pokrojone w mniejsze kawałki&lt;br /&gt;3-4 daktyle&lt;br /&gt;1 łyżka orzeszków Pini (ew.płatki migdałów albo orzechy włoskie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dressing miodowo-balsamiczny&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;(na 4 porcje)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;50ml oliwy z oliwek&lt;br /&gt;50ml octu balsamicznego&lt;br /&gt;1 łyżka miodu&lt;br /&gt;duża szczypta soli&lt;br /&gt;duża szczypta czarnego pieprzu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dressing powinien być lekko gesty od miodu. Po dokładnym wymieszaniu ale dopiero przed samym podaniem polewamy talerz z sałatą. Ok. 2 łyżki sosu na porcje. Sałatę podajemy z bagietka ogrzana przez 5 min w piekarniku, masłem albo oliwa z oliwek z szczypta soli, wyciśniętym ząbkiem czosnku i ziołami (do maczania).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5532617261021837362" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 262px; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TMfOFflmuDI/AAAAAAAAEJ8/gMZZYI7rb2U/s320/P1050881.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;A wracając do szybkiej piątkowej kolacji dla gości, to wiadomo ze powyższa sałatka to będzie nieco za mało. Traktujcie ja jako znakomita przystawkę. Do tego polecam szybki makaron/gnocchi i lody na deser. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-8234134657725315339?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/8234134657725315339/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/10/kolacja-w-5-minut.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8234134657725315339'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8234134657725315339'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/10/kolacja-w-5-minut.html' title='Kolacja w 5 minut'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TMfOF4Lz3wI/AAAAAAAAEKE/--foqxqys2g/s72-c/P1050882.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-3960647050491640005</id><published>2010-10-17T11:05:00.003+02:00</published><updated>2010-12-12T10:44:15.298+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cukinia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Krewetki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moje Ulubione Wpisy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryż'/><title type='text'>Risotto - o ryżowej zmianie zdania</title><content type='html'>&lt;div&gt;Przyznam wam się że do niedawna nie lubiłam ryżu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak byłam mała byłam typowym niejadkiem. Rodzice mieli ze mną prawdziwy problem, ja po prostu nigdy nie byłam głodna, nawet na słodycze nie miałam ochoty.&lt;br /&gt;Chodzili ze mną do pediatrów, którzy mi przepisywali "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;krople na apetyt&lt;/span&gt;", które szczerze mówiąc tylko jeszcze bardziej mi jedzenie obrzydzały. Potem chodzi ze mną do psychologów, którzy podsumowali że jestem zazdrosna o młodszego brata i niejedzeniem staram się zwrócić na siebie uwagę.&lt;br /&gt;A babcia Wanda mówiła mi że wyglądam jak pajączek, bo mając 5/6 lat uwielbiałam nosić czarne legginsy.&lt;br /&gt;Ja za moje niejedzenie winię ryż. Bo pamiętam że zawsze w domu starali się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przemycić &lt;/span&gt;ryż w jedzeniu żeby zwiększysz kaloryczność tego co już miałam ochotę jeść.&lt;br /&gt;Lubiłam zupę pomidorową, ale lubiłam zupę a nie ryż w niej pływający.&lt;br /&gt;Lubiłam sosy Uncle Ben's które na początku lat 90tych były w Polsce niespotykanym hitem-a co zakłócało mi smak sosu, znowu ryż.&lt;br /&gt;Lubiłam ryż z jabłkami, ale tak na prawdę to lubiłam tylko&lt;span style="font-style: italic;"&gt; duszone jabłka w cynamonie&lt;/span&gt;, a ryż, podstawę dania zostawiałam w ilościach pierwotnych na talerzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może dlatego że zawsze mnie karmiono ryżem, ryżu do niedawna samowolnie nie ruszałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak danie chińskie to z makaronem sojowym.&lt;br /&gt;Nawet Oncle Ben's już w liceum, gdy gotowałam sama dla siebie, wolałam zrobić sobie z kaszą jęczmienną.&lt;br /&gt;Ryż do niedawna mógłby dla mnie nie istnieć. &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Wredny bezsmakowy zapychacz&lt;/span&gt;, oto było moje zdanie o ryżu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do momentu jak spróbowałam po raz pierwszy w życiu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;risotto&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Nie pokochałam samego risotto, pokochałam ryż.&lt;br /&gt;Kolejnym krokiem było spróbowanie ryżu basmati, przepadłam.&lt;br /&gt;To wszystko odbyło się jakiś rok może dwa temu, gdy w Lidlu, podczas tygodni włoskich sprzedawali mieszanki risotto z truflami, z szparagami, z radiccio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak opakowanie nakazywało, przygotowałam ryż, dodałam parmesan i sceptycznie próbowałam wygrzebać porcję która zawierała jak najwięcej trufli a jak najmniej ryżu. Nie udało się, i dobrze. Od tego momentu risotto może nie kocham tak jak Karolina z &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/09/risotto-godne-lata.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Zmysłow w Kuchni&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, i na pewno nie gotuję go tak idealnie jak Arek z &lt;a href="http://eatafterreading.blogspot.com/2009/10/troche-o-risotto-risotto-z-bobem-i.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Eat After Reading&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (link zawiera najlepszym opisem jak gotować risotto jaki w internecie widziałam), ale pozwolę sobie na stwierzenie że jak dalej moja miłość do ryżu będzie rosła to im niebawem dorównam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5527424060823413666" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 226px; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TLVa5dRTo6I/AAAAAAAAEJQ/j1sqAXKJF-E/s320/P1050841.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;Risotto warzywne z krewetkami&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;200g ryżu do risotto np. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;arborio&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;1 l wywaru warzywnego/drobiowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kieliszek wytrawnego białego wina&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;1 średnia cebula&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;2 duże ząbki czosnku&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;2 łyżki oliwy z oliwek&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;1 łyżka masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 średnia cukinia&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;1 szklanka mrożonego zielonego groszku&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;100-200g krewetek koktajlowych&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;ok.50g starkowanego parmezanu&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5527424066344786418" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 300px; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TLVa5x1tGfI/AAAAAAAAEJY/IHw8rbdG_Fg/s320/P1050842.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;Oto mój, nieco łatwiejszy od Arka, ale inspirowany jego opisem, sposób na gotowanie risotto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posiekaną cebulę w drobne kostki i czosnek posiekany w plasterki lekko podsmażyłam na oliwie, dodałam ryż, prażyłam go nieco na średnim ogniu. Gdy zauważyłam że się lekko zarumieniła dodałam ok 1/4 bulionu i wino. (ryż gotowałam na patelni). Za każdym razem gdy woda wyparowała dolewałam nową porcję (chochlę) bulionu bardzo często mieszając.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na drugiej patelni lekko podsmażyłam plasterki cukinii do których na koniec dodałam krewetki i odmrożony zielony groszek.&lt;br /&gt;Gdy ryż był już "gotowy" ale wciąż al dente ( tak tak ryż też może a wręcz powinien być &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;al dente&lt;/span&gt;) dodałam do niego masło, warzywa z krewetkami z drugiej patelni i parmezan.&lt;br /&gt;Dokładnie mieszając doprawiłam nieco solą i pieprzem.&lt;br /&gt;Odstawiłam na 5 min, dopiero wtedy gdy ryż odrobinę ostygł (jak Arek przykazał) podałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to moje pierwsze risotto, ale jest to prawdopodobnie pierwsze na moim blogu z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wielu&lt;/span&gt; kolejnych.&lt;br /&gt;Smacznego&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-3960647050491640005?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/3960647050491640005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/10/risotto-o-ryzowej-zmianie-zdania.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/3960647050491640005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/3960647050491640005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/10/risotto-o-ryzowej-zmianie-zdania.html' title='Risotto - o ryżowej zmianie zdania'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TLVa5dRTo6I/AAAAAAAAEJQ/j1sqAXKJF-E/s72-c/P1050841.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-6107291209311069260</id><published>2010-10-09T23:19:00.015+02:00</published><updated>2010-12-12T10:44:53.622+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nieco off-topic'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='napoje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Korzennie'/><title type='text'>Grzane wino - o przyjaźni</title><content type='html'>Moje grzane wino jest kombinacją smaków i inspiracji zaczerpniętych z wielu regionów, zawiera w sobie wiele wspomnień. Wspomnień ze stoków narciarskich, wspomnień z domu w zimowe dni, wspomnień z Polski, Austrii, Niemiec, Włoch i Francji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TLDkdUVMwfI/AAAAAAAAEI8/RF6Rzh4yqpQ/s1600/P1050761.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TLDkdUVMwfI/AAAAAAAAEI8/RF6Rzh4yqpQ/s320/P1050761.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5526167935108563442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój wujek, który w sumie zrobił tyle złego ze nie zasługuje aby być tu opisany, ma jedna zaletę, nie tyle co robi a sprzedaje najlepsze grzane wino &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na Świecie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Znajdziecie je w &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Mecie&lt;/span&gt; przy wyciągu na Skrzyczne w Szczyrku. Jak myślę o Szczyrku to mam wiele wspomnień, ale o dziwo to co przychodzi mi jako pierwsze na myśl to Karolina i jej historia z nartami (domino). Którą zaraz wam opiszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od 6-ciu lat, przez całe studia,  moja największa przyjaciółką była &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(jest?) &lt;/span&gt;Karolina, niestety z niezrozumiałych mi powodów nasze relacje stały się zdecydowanie zimne od kiedy wyjechałam do Anglii. Próbowałam je naprawić, nie udało mi się. Postanowiłam zrobić  jedną ostatnią próbę przez bloga, licząc na to że moja wieloletnia przyjaciółka Karolina go jeszcze czyta i zobaczy co mi na sercu leży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma dnia w którym bym nie myślała o Karolinie, cieszę się z jej zaręczyn, myślę o tym jak jej idzie na stażu, wiem że jest na endokrynologii i wiem że w sumie nigdy nie była to jej ulubiona dziecina, wiec momentami się martwię czy jest zadowolona. Wiem że jest szczęśliwa, bo ma przy sobie kogoś kogo bardzo kocha. Ale myślę też o tym czy ona myśli o mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze relacje zawsze były zawiłe, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"czemu wy się w ogóle lubicie skoro się wciąż kłócicie?"&lt;/span&gt;, te słowa słyszałyśmy dziesiątki razy, ale nigdy nie spotkałam osoby z którą czułam się tak blisko, Karolina nie była dla mnie przyjaciółką, była dla mnie siostrą której nigdy nie miałam. Mówiła mi co robię dobrze ale przede wszystkim mówiła mi co robię źle, buntowałam się zawsze ale zawsze też uwielbiałam jej krytykę. Nikt jak ona nie rozumiał jak mi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"przemówić do rozsądku"&lt;/span&gt;. Bardzo mi jej brakuje.&lt;br /&gt;Brakuje mi jej jak potrzebuje z kimś porozmawiać, brakuje mi jej jak idę na grzyby i maluje oczy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"żeby grzyby przed nami nie uciekły"&lt;/span&gt;, brakuje mi jej jak robię po grzybach grzane wino...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Grzane wino według Nicoli&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TLDkdr3ih6I/AAAAAAAAEJE/FsZuIpuJTJc/s1600/P1050762.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TLDkdr3ih6I/AAAAAAAAEJE/FsZuIpuJTJc/s320/P1050762.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5526167941426612130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;500ml &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Merlot&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 czubate łyżki cukru ( albo 1 łyżka cukru i 1 łyżka miodu)&lt;br /&gt;1 kora cynamonu (10cm)&lt;br /&gt;1/2 gwiazdki anyżu&lt;br /&gt;5 goździków&lt;br /&gt;1/2 pomarańczy pokrojona w plastry&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TLDkc8MAOPI/AAAAAAAAEI0/tKoYRbU26zE/s1600/P1050760.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 303px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TLDkc8MAOPI/AAAAAAAAEI0/tKoYRbU26zE/s320/P1050760.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5526167928627542258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wino podgrzewamy z przyprawami i plastrami pomarańczy, tylko na tyle aż zacznie parować alkohol. Będzie miało wtedy ok. 70 stopni Celsiusza. Zdejmujemy z ognia na 5min aby nasiąknęło przyprawami, i gotujemy potem 10 min na najmniejszym ogniu tak aby nie przekraczając temperatury wrzenia wina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis sprawdzony. Polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A historią o Karolinę którą nie tylko ja pamiętam doskonale to to jak po 1l grzanego wina Karolina przewróciła jak domino ok 100 par nart ( a może i 200 par) stojących przed schroniskiem, a potem powiedziała: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Ups, to nie ja, same upadły".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Trzeba dodać że Karolina ma mocną głowę i rzeczywiście istnieje taka możliwość, chociaż nikła że po litrze grzanego wino, to wcale nie była ona.&lt;br /&gt;W Karoliny obronie dodam, że zostawiliśmy ją samą w schronisku ( &lt;span style="font-style: italic;"&gt;w Mecie&lt;/span&gt;) więc co innego ona biedna miała robić jak nie pić grzanego wina? ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: separate; color: rgb(0, 0, 0); font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;font-family:'Times New Roman';font-size:medium;"  &gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 20px; text-align: justify; text-indent: -33px;font-family:'Times New Roman',Arial;font-size:13px;"  &gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-6107291209311069260?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/6107291209311069260/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/10/grzane-wino-o-przyjazni.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6107291209311069260'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6107291209311069260'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/10/grzane-wino-o-przyjazni.html' title='Grzane wino - o przyjaźni'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TLDkdUVMwfI/AAAAAAAAEI8/RF6Rzh4yqpQ/s72-c/P1050761.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-2794380238846900203</id><published>2010-10-06T14:50:00.006+02:00</published><updated>2010-12-14T00:34:01.210+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kluski i Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmaryn'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorizo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włosko'/><title type='text'>Włosko-hiszpanski medley dla dwojga czyli gnocchi z chorizo i rozmarynem</title><content type='html'>Gnocchi to w zasadzie kopytka. Różnią się od tradycyjnych kopytek może odrobina konsystencja, zawierają proporcjonalnie więcej ziemniaka i mniej maki, ale to tez zależy od tego kto je robi.&lt;br /&gt;I różnią się znacznie kształtem, którego przyrządzenie sprawia mi najwięcej problemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mam czas kluski robię sama. Pisałam już o tym jakiś czas temu (przynajmniej tak mi się wydaje--- &gt; a jednak nie, ale &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2010/02/gnocchi-z-chorizo-i-karczochami.html"&gt;pisałam o tym ze będę o tym pisać niebawem&lt;/a&gt;... haha wiec ponownie pisze ze napisze o tym niebawem ;))&lt;br /&gt;Ale zazwyczaj gnocchi kupuje gotowe, jest to jeden z niewielu &lt;em&gt;półproduktow,&lt;/em&gt; które akceptuje bez zastrzeżeń.&lt;br /&gt;Nie wyobrażam sobie zupy na rosole z kostki, zdarza mi się to raz na rok jak chce zrobić szybki krem warzywny, ale i tak wtedy czuje się z tym źle. Ze profanuje sztukę kulinarna czy coś ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale przy kupionych gotowych gnocch'ach nie czuje się źle.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Czym się różni zatem kluska od zupy?&lt;/em&gt; Takie retorycznie-filozoficzne pytanie.&lt;br /&gt;Tego nie wiem, ale poniżej zamieszam wam kupione gnocchi z decydowanie nie kupionym sosem. Jedno z moich ulubionych dań (i zdjęć z ostatnich dni)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Gnocchi z smażonym chorizo i świeżym rozmarynem&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521484854702017186" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 314px; cursor: pointer; height: 320px; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKBBOKU2iqI/AAAAAAAAEH8/EhCfx10lF9U/s320/P1050604.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;dla dwóch osób&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ok 400g gnocchi (1 op.)&lt;br /&gt;3 małe surowe kiełbaski chorizo (ok.15cm długości każda)&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;100ml śmietanki 12%&lt;br /&gt;1 gałązka świeżego rozmarynu&lt;br /&gt;1/3 suszonej czerwonej papryczki chilli&lt;br /&gt;parmezan &lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521484849015093218" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKBBN1I-9-I/AAAAAAAAEH0/lXWFL8MeqFM/s320/P1050612.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gnocchi gotujemy 1 min od wypłynięcia w osolonym wrzątku. Odcedzamy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chorizo kroimy w plasterki ok.3mm szerokości. Podsmażamy przez 10min na patelni. Dodajemy posiekany rozmaryn, czosnek pokrojony w drobna kosteczkę, chilli.&lt;br /&gt;Dokładnie mieszamy, smażymy kolejne 3 min.&lt;br /&gt;Dodajemy śmietankę, czekamy aż sos się ładnie zredukuje mieszając (trwa to nie dluzej niż 3min).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gnocchi przekładamy do sosu na patelnie, mieszamy i podsmażamy kolejna minute.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danie przekładamy do głębokich talerzy, podajemy z parmezanem.&lt;br /&gt;Ja parmezan starłam obieraczką do warzyw żeby powstały efektowne wiórki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-2794380238846900203?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/2794380238846900203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/09/gnocchi.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2794380238846900203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/2794380238846900203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/09/gnocchi.html' title='Włosko-hiszpanski medley dla dwojga czyli gnocchi z chorizo i rozmarynem'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKBBOKU2iqI/AAAAAAAAEH8/EhCfx10lF9U/s72-c/P1050604.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-1619137211484919911</id><published>2010-10-01T13:20:00.007+02:00</published><updated>2010-12-14T00:33:42.427+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sałatka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włosko'/><title type='text'>Koper włoski - po prostu</title><content type='html'>Koper włoski do niedawna kojarzył mi się niemalże wyłącznie z herbatkami na wzdęcia dla niemowląt.&lt;br /&gt;Ostatnio odkryłam w książce z kuchnia włoską- "Pasta&amp;amp;Opera" - ze z kopru włoskiego można zrobić niesamowitą a zarazem najprostszą z możliwych sałatkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522604403401131490" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 251px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKQ7ceO7heI/AAAAAAAAEIc/zpA8JV6MsxM/s320/P1050699.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smak kopru jest bardzo charakterystyczny, anyżowy, ma to do siebie ze albo się go uwielbia albo nie znosi.&lt;br /&gt;Dla tych którzy lubią smak anyżu polecam dzisiejsza sałatkę. Jest idealna przystawka do włoskich kolacji z makaronem na głównym planie.(Do tego &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/2009/12/tajemnice-tiramisu-czyli-samochwaa-w.html"&gt;tiramisu&lt;/a&gt; na deser)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli z Kubą się o coś kłócimy to są tylko dwie możliwości, albo kłócimy się o pranie (akurat do tego ja się zupełnie nie nadaje, zawsze zostaje plany albo wrzucam szare rzeczy z białymi bo wydaja mi się podobne- ogólnie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie&lt;/span&gt; jestem w tym dobra) albo Kuba się wścieka ze używam zbyt dużo przypraw.&lt;br /&gt;Jak Kuba gotuje to jest to pochwala prostoty. Warzywa, makaron, mięso, sol, pieprz, oliwa- w wielkich porywach zioła. Nie ze na narzekam na jego gotowanie, Kuba gotuje przynajmniej tak dobrze jak ja. Rożni nas to ze dla niego curry, tumeryk, anyż, goździki czy cynamon mogłyby nie istnieć. Dlatego zawsze gdy on jest ze mną w kuchni muszę robić tajemne manewry żeby nie widział czym (ile) przyprawiam, wtedy mu zawsze i tak smakuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś coś w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kuby stylu&lt;/span&gt; zrobione najprościej jak się da:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Sałatka z Fenkułu (kopru włoskiego)&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522604398941299618" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 256px; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKQ7cNnn46I/AAAAAAAAEIU/4Szmj3-fSrw/s320/P1050700.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;1. Oddzielamy liście fenkuła, myjemy je pod bieżącą zimną wodą.&lt;br /&gt;2. Kroimy w drobne paski i układamy na płaskim naczyniu&lt;br /&gt;3. Polewamy "dobra" &lt;strong&gt;oliwa z oliwek&lt;/strong&gt; i posypujemy &lt;strong&gt;sola&lt;/strong&gt; i świeżo mielonym &lt;strong&gt;czarnym pieprzem&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;*drugi koper na talerzu jest tylko celem dekoracji do zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danie idealne dla mnie i dla Kuby, bo wyraziste w smaku - ale samo w sobie- nie przez moje przyprawianie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-1619137211484919911?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/1619137211484919911/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/10/koper-wloski-po-prostu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1619137211484919911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/1619137211484919911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/10/koper-wloski-po-prostu.html' title='Koper włoski - po prostu'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKQ7ceO7heI/AAAAAAAAEIc/zpA8JV6MsxM/s72-c/P1050699.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-5304633811806015439</id><published>2010-09-27T15:39:00.004+02:00</published><updated>2010-12-14T00:37:24.128+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słodkie wypieki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polskie'/><title type='text'>Tradycyjna polska szarlotka</title><content type='html'>Jakiś czas temu pisałam o tym, że jeżeli istnieje jedno danie które każdy lubi to jest nim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jajecznica&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz zmieniam zdanie i zaryzykuje stwierdzenie, że taka potrawa jest &lt;em&gt;&lt;strong&gt;Szarlotka&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam jak byłam mała- to za szarlotka wcale nie przepadałam. A akurat szarlotka była u nas w domu pieczona niemalże co tydzień. Teraz to się zmieniło i jest to zdecydowanie moje ulubione ciasto, tak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ogólnie mówiąc&lt;/span&gt;.  ( bo wiadomo ze są lepsze i gorsze... )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521480353773748722" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 213px; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKA9ILD7gfI/AAAAAAAAEHA/1Ferkwd3Qcg/s320/P1050675.JPG" border="0" /&gt;Wczoraj wieczorem upiekłam dokładnie taką szarlotkę jaka pamiętam z dzieciństwa.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Na kruchym spodzie z pianka i kruszonka&lt;/span&gt;...&lt;/em&gt;Kolejnego poranka zostało mniej niż pól formy... to chyba najlepsza reklama mojego przepisu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Tradycyjna szarlotka&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Kruche ciasto:&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;3 żółtka&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;ok.2 szklanki maki pszennej&lt;br /&gt;5-6 łyżek cukru najlepiej -drobnego do pieczenia&lt;br /&gt;80g masła&lt;br /&gt;1 plaska łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Piana:&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;3 białka&lt;br /&gt;2 łyżki cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Nadzienie: &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;20g masła&lt;br /&gt;4 średnie jabłka - ja użyłam zielonych Antonówek&lt;br /&gt;2 łyżki cukru&lt;br /&gt;4 goździki zmiażdżone w moździerzu&lt;br /&gt;1 łyżka mielonego cynamonu&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Kruszonka:&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;1/4 kruchego ciasta&lt;br /&gt;dodatkowo 1-2 łyżki cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotowując szarlotkę ważna jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kolejność&lt;/span&gt; i organizacja pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw wyjmujemy masło (100g) z lodówki i kroimy na mniejsze kawałki (20g odkładamy do przygotowania nadzienia) tak aby lekko zmiękło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie oddzielamy 3 białka od żółtek. Żółtka dodajemy do naczynia z masłem. Białka odstawiamy na bok i jako pierwsze ugniatamy kruche ciasto.&lt;br /&gt;Do masła dodajemy jeszcze jedno (cale) jajko, sól, cukier, proszek do pieczenia i mąkę- którą wciąż dosypujemy porcjami, do momentu aż nasze ciasto będzie jednolicie wyrobione i będzie bez większego problemu odchodziło od dłoni.  Ciężko jest mi podać dokładną ilość mąki, ponieważ zależy ona od wielkości jajek. W moim wypadku było to nieco mniej niż 2 szklanki, a jajka były rozmiaru M. Ciasto formujemy w kulkę i wkładamy do lodówki na ok. 30min.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym czasie przyrzadzamy jablka: na patelni rozpuszczamy 20g masla, 2 łyżki cukru i przyprawy. Następnie obieramy jabłka i kroimy w kostke (albo jak ktoś woli to może jabłka zetrzeć na większych oczkach tarki) Jabłka dusimy ok. 20 min.W tym czasie ubijamy bialka z cukrem na sztywna piane. 3/4 ciasta wykladamy rownomiernie na dno i brzegi naczynia w ktorym chcemy upiec naszą szarlotkę. 1/4 ciasta mieszamy z dodatkowa ilością cukru po dokładnym ugnieceniu wkładamy do zamrażalki. Spód pieczemy 15 min w 180 stopniach w pierkrniku. Nastepnie wypelniamy cieple ciasto nadzeniem oraz piana na wierzch. Na koniec wyjmujemy pozostale ciasto z zamrażalki i tarkujemy na grubych oczkach bezpośrednio nad naczyniem do pieczenia tak aby powstała jednolita kruszonka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521480363451639762" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 173px; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKA9IvHUZ9I/AAAAAAAAEHQ/O4SfFIvFczA/s320/P1050668.JPG" border="0" /&gt;Pieczemy kolejne 30 min. Wspaniałym efektem ubocznym pieczenia szarlotki jest to ze całe mieszkanie pachnie '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;domem&lt;/span&gt;' a wręcz '&lt;span style="font-style: italic;"&gt;domem w Święta&lt;/span&gt;'.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521480358920098386" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 226px; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKA9IeO6klI/AAAAAAAAEHI/L8C-st5Fk0k/s320/P1050670.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-5304633811806015439?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/5304633811806015439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/09/tradycyjna-polska-szarlotka.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5304633811806015439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/5304633811806015439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/09/tradycyjna-polska-szarlotka.html' title='Tradycyjna polska szarlotka'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TKA9ILD7gfI/AAAAAAAAEHA/1Ferkwd3Qcg/s72-c/P1050675.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-8139836372890832719</id><published>2010-09-22T21:02:00.002+02:00</published><updated>2010-12-14T00:37:17.715+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby i Owoce morza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Afrykańsko'/><title type='text'>Tilapia po "pólnocno-afrykańsku"</title><content type='html'>Dwa dni temu wrzuciłam na Polishcookbookowy profil facebookowy z lekkim poczuciem winy że dawno nic nie pisałam zdjęcia - "dowody na to że wciąż gotuje".&lt;br /&gt;Dodałam komentarz abyście wybrali które mam wieczorem opisać.&lt;br /&gt;Szczerze to myślałam że to jest totalnie retoryczne i bardziej chodziło mi o motywację do tego aby rzeczywiście tego wieczora jeden z moich ostatnich kulinarnych wyczynów opisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pracy miałam to "szczęście" że nie przyszła jedna z omówionych pacjentek, czyli miałam godzinę na napisane bloga. Bez zaglądania na facebooka, zabrałam się za Paelle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A powróciwszy do domu czekała na mnie niespodzianka... Moim facebookowi fani zdecydowanie głosują na poniższą Tilapię... Pierwszej obietnicy nie spełniłam bo w końcu wczoraj była opisana Paella za to dziś dopełniam słowa i Tilapię wam serwuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJk3_MajYNI/AAAAAAAAEGQ/YrjCR6utjWs/s1600/P1050574.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 219px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJk3_MajYNI/AAAAAAAAEGQ/YrjCR6utjWs/s320/P1050574.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519504377123135698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przepis według którego zrobiłam rybę wynika z 3 zupełnie rożnych faktów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Mieszkam w typowo afrykańskiej dzielnicy w Londynie, ciężko tu znaleźć rozmaryn czy mozzarellę, ale mam za to największy wybór morskich ryb i typowo afrykańskich przypraw pod samym domem, na słynnym Electric Avenue Brixton Market.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Jedną z moich "nauczycielek" w szpitalu jest Egipcjanka z którą w przerwie zgłębiłam rozmowę co takiego się u nich jada i jak to się przyrządza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a wreszcie już zupełnie przypadkowo&lt;br /&gt;3.mam po byłej lokatorce opłacony cały pakiet Sky TV, w którym oglądam jak znajdę czas niemalże wyłącznie kanał GOOD FOOD, na którym w ten weekend leciał program o kuchni marokańskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złożywszy te trzy zupełnie niejednorodne fakty - Tak właśnie powstałą moja pieczona Tilapia.&lt;br /&gt;Według zasad które przekazała mi Amany z tradycyjnej a nie turystycznej kuchni egipskiej, oraz z kulinarnych wypraw turystycznych do Maroka w TV wydumałam sobie nowy przepis który wam gorąco polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świeżą rybę kupiłam na targu wracając z pracy. Ja użyłam czerwonej Tilapi, którą zdaję sobie doskonale sprawę pewnie cieżko dostać w Polsce. Jednak uważam że ten przepis tak samo nada się do rodzimego dorsza czy nawet flądry. Jedyne co to polecam go do ryb morskich, bo własnie do takich ryb zasady zaczerpnięte z kuchni pólnocno-afrykańskich się trzymają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJk4ALNxMjI/AAAAAAAAEGg/KBNNTVLcyn8/s1600/P1050578.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 250px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJk4ALNxMjI/AAAAAAAAEGg/KBNNTVLcyn8/s320/P1050578.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519504393980949042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rybę kładziemy do płaskiego żarodpornego naczynia pokropionego sokiem z 1/4 cytryny, 1 łyżeczką octu winnego, oprószonego solą i przykrytego ciekimy plastrami pomidora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do wnętrza ryby wkładamy świeżą natkę pietruszki i 1/3 łyżeczki soli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rybę na wierzchu okraszamy po kolei warstwami:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Sól, pieprz, sok z cytryny&lt;br /&gt;2. Cebula posiekana w pióra&lt;br /&gt;3. Mielona papryka(ostra lub łagodna jak kto woli)  i mielona kolendra&lt;br /&gt;4. Przyprawa curry do ryb&lt;br /&gt;5. Cienkie plastry cytryny&lt;br /&gt;6. Sól&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJk4ApV3qAI/AAAAAAAAEGo/34mDRuPu3HE/s1600/P1050571.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJk4ApV3qAI/AAAAAAAAEGo/34mDRuPu3HE/s320/P1050571.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519504402067990530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na koniec całość polewamy "od niechcenia" oliwą z oliwek.&lt;br /&gt;ok. 1-2 łyżki , ja polewam prosto z butelki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pieczemy w 160 stopniach ok. 40 min&lt;br /&gt;Na koniec zwiększamy temperaturę do 190 stopni na kolejne 10 min.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można jeść wszystko, nawet całą cytrynę.&lt;br /&gt;Poza mięsem ryby, polecam pióra cebuli oprószone przyprawami które opiekły się na chrupko.&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJk3_kTfh4I/AAAAAAAAEGY/Vhv-bZZn10I/s1600/P1050580.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJk3_kTfh4I/AAAAAAAAEGY/Vhv-bZZn10I/s320/P1050580.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519504383535974274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Na koniec napiszę wam coś co jednych zachęci a drugich nie. Tilapia dla mnie(dla Kuby z resztą też) smakuje jak kurczak. Jest to zaleta jeżeli lubicie delikatne ryby, jeżeli jednak macie ochotę na coś prawdziwie "rybnego" to dla mnie, powiem to po raz kolejny, nie ma nic lepszego niż Halibut! ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-8139836372890832719?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/8139836372890832719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/09/tilapia-po-polnocno-afrykansku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8139836372890832719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8139836372890832719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/09/tilapia-po-polnocno-afrykansku.html' title='Tilapia po &quot;pólnocno-afrykańsku&quot;'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJk3_MajYNI/AAAAAAAAEGQ/YrjCR6utjWs/s72-c/P1050574.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-8039138933780014442</id><published>2010-09-21T22:04:00.007+02:00</published><updated>2010-12-12T10:46:57.370+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Krewetki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pomidory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby i Owoce morza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryż'/><title type='text'>Jak Paella to Fiesta</title><content type='html'>Paella kojarzy mi się wciąż z pewną reklamą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJkUXepp0yI/AAAAAAAAEGE/_7lWEez6_1A/s1600/P1050537.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJkUXepp0yI/AAAAAAAAEGE/_7lWEez6_1A/s320/P1050537.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519465211916571426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Co ciekawe Kubie  kojarzy się z tym samym, o czym dowiedziałam się w ostatni piątek kiedy mieszając juz po raz niemalże ostatni ryz na patelni Kuba powiedział:&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;@Jak dobrze ze mamy Fairy, bo inaczej bylby problem z myciem tej patelni&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Rozesmailam sie:&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div style="font-style: italic;"&gt;"Tobie tez Paella sie kojarzy z Villariba i Villabacho?"&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;A teraz wolą wytlumaczenia, oboje jestesmy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziecmi wychowanymi na  RTL i ProSieben&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie na poczatku lat 90tych wciaz leciala reklama, bojdarze  jedyna reklama jaką pamietam z tych czasów, w której dwie (chyba fikcyjne)  wioski w Hiszpanii smażyły coroczną wielka Paelle dla wszystkich mieszkańców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJkUVv0wBoI/AAAAAAAAEFs/te9-xa2rvds/s1600/P1050540.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 288px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJkUVv0wBoI/AAAAAAAAEFs/te9-xa2rvds/s320/P1050540.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519465182166779522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;  &lt;div&gt;W Villariba używano &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fairy&lt;/span&gt; do mycia patelni, a w Villabacha cala noc zamiast bawić eis na &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;fiescie&lt;/span&gt; zmywano wielka patelnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Morał był taki, ze bez&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Fairy&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; Paelli nie ma co robić bo nie będzie fiesty&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Moja paella wcale nie sprawiła ze musiałam zmywać patelnię pół nocy- i to  wcale nie za sprawa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Faily&lt;/span&gt; (chociaż rzeczywiście przypadkowo, akurat ten płyn stoi przy naszym zlewie) ale raczej za sprawa innego kuchennego wynalazku z lat 90tych .... Teflonu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Paella to danie pracochłonne. Nie trudne, ale pracochłonne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJkUU61shrI/AAAAAAAAEFk/nzjxsHArRAY/s1600/P1050542.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 242px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJkUU61shrI/AAAAAAAAEFk/nzjxsHArRAY/s320/P1050542.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519465167943665330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt;Zdecydowanie nie jest to szybka kolacja po pracy. Paelle warto  zrobić w weekend kiedy mamy dużo czasu by sobie odpocząć mieszając  powoli gotujący się ryz.&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;A gotowanie ryżu to tylko część przyrządzania tego dania... Bo niemalże każdy składnik przygotowujemy osobno, i dopiero pod koniec  wszystko łączymy, mieszając kolejne dziesiątki minut.&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Tajemnic paelli jest kilka,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;pierwsza tkwi w ryżu &lt;/span&gt;- najlepiej kupić specjalny do paelli, jeżeli takiego nie znajdziecie, to użyjcie zwykłego ryżu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;NIE&lt;/span&gt; długoziarnistego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;druga tkwi w kuchence lub raczej w różnie/grillu &lt;/span&gt;, kory w  dzisiejszym wpisie przemilczę ponieważ dokonałam jak zwykle lekkiej profanacji i zadowoliłam się z braku innej możliwości kuchenką elektryczną - jednak prawdziwą paelle robi się nad mały ogniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div style="font-style: italic;"&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;trzecia to szafran&lt;/span&gt; - mój szafran przeleciał ze mną pól Świata. Najpierw z Zanzibaru do Polski a teraz z Warszawy do Londynu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;a czwarta to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wywar na którym gotujemy ryz&lt;/span&gt;. Ja poszłam na ponownie łatwiznę, bo użyłam kostek rosołową, ale &lt;i&gt;uwaga&lt;/i&gt; uwaga... moja kostka rosołową jest  o smaku krewetek, także moje pójście na łatwiznę jest usprawiedliwione ;P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;  &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Dodatki w paelli nie uznaje jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tajemnice&lt;/span&gt;, bo na gole oko widać ze dodałam :&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; krewetki, małże, kalmary.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Zatem... Moja &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;paella jest morska&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Inne odmiany to mięsna, rybna lub najpopularniejsza mieszana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJkUW0LiJiI/AAAAAAAAEF8/QSqTEqq9czM/s1600/P1050536.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 234px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJkUW0LiJiI/AAAAAAAAEF8/QSqTEqq9czM/s320/P1050536.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519465200515950114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Oto lista wszystkich składników:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;300g średnioziarnistego ryżu - ja użyłam specjalnego do paelli&lt;/div&gt; &lt;div&gt;1l bulionu - u mnie krewetkowy&lt;/div&gt; &lt;div&gt;1/2 łyżeczki włókienek suszonego szafranu&lt;br /&gt;1 średni pomidor&lt;br /&gt;1/2 czerwonej cebuli&lt;br /&gt;1/2 białej cebuli&lt;br /&gt;3/4 szklanki zielonego groszku&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 czerwona papryka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;300g krewetek w skorupkach&lt;br /&gt;1 mały kalmar&lt;br /&gt;200-300g małż w muszlach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJkUWJmUL3I/AAAAAAAAEF0/oCKiA7ih5KI/s1600/P1050528.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 243px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJkUWJmUL3I/AAAAAAAAEF0/oCKiA7ih5KI/s320/P1050528.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519465189085556594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;1. Ryż podsmażamy na oleju, jak zacznie powoli się rumienić, zalewamy 2 chochlami bulionu który uprzednio przygotowujemy. Bulion, robimy wedle uznania, u mnie krewetkowy. Na koniec dodajemy do bulionu szafran i czekamy ok. 15 minut aż aromat się rozpuści. Bulion powinien być ciepły ale nie gorący.&lt;br /&gt;- za każdym razem jak woda z patelni odparuje dodajemy chochlę bulionu, tak przez ok. 1-1.5 godziny, smażąc ryż na małym ogniu, aż będzie miękki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Tymczasem na innej patelni przygotowujemy wszystkie dodatki osobno, tzw.&lt;br /&gt;a warzywa: cebulę posiekaną w pióra, pomidory, paprykę i czosnek- razem&lt;br /&gt;b. kalmara wydrążamy i kroimy w krążki, podsmażamy osobno na odrobinie oliwy&lt;br /&gt;c. krewetki podsmażamy na oliwie&lt;br /&gt;d. małże, czyścimy i gotujemy na parze z 1 łyżki bulionu w zakrytym garnku ok. 5 min, aż wszystkie muszle się szeroko otworzą.&lt;br /&gt;e. mrożony groszek zalewamy wrzątkiem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy ryż jest według naszego uznania gotowy, dodajemy wszystkie dodatki, i dokładnie mieszamy, podsmażamy kolejne 10min żeby część ryżu była chrupka na zewnątrz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo tego ? Ale wyjątkowo przyjemnie się paelle gotuje... Idealne danie dla tych którzy lubią gotować i spędzać czas kontemplując mieszając nad patelnią. Między innymi dlatego za pewne niebawem zrobię kolejną paelle. Może tym razem mięsną...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze wykonana paella jest tak aromatyczna, że sól i pieprz do smaku nie są konieczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-8039138933780014442?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/8039138933780014442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/09/jak-paella-to-fiestapaella-kojarzy-mi.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8039138933780014442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/8039138933780014442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/09/jak-paella-to-fiestapaella-kojarzy-mi.html' title='Jak Paella to Fiesta'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJkUXepp0yI/AAAAAAAAEGE/_7lWEez6_1A/s72-c/P1050537.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-6112220247736899024</id><published>2010-09-16T01:16:00.009+02:00</published><updated>2010-09-16T01:53:41.136+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wpis Gościnny'/><title type='text'>Przepis na mizerie</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ze wzgledu na to ze Nicola jest ostatnio  zajeta praca i przeprowadzka, zostalem poproszony o napisanie kolejnego  wpisu na blogu. Takze ten post bedzie nietypowy, bo napisany w trzeciej  osobie i bez polskiej czcionki (nie mam niestety dostepu do polskiej  klawiatury). Wypadaloby jeszcze zebym sie przedstawil - tak wiec na imie  mi Wojtek i jestem dobrym znajomym Nicoli i Kuby. Teraz przejdzmy do  rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;div&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Jak pewnie nietrudno sie domyslic, moja  wiedza kulinarna jest - delikatnie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mowiac - uboz&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;sza od w&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;iedzy Autorki,  wiec nie bede w stanie zbyt precyzyjnie opisac potraw, o ktorych  opisanie zostalem poproszony. Jednakze podtytul bloga to 'opowiesci z  kuchni i z zycia', takze postaram sie wiecej poswiecic tej czesci  dotyczacej zycia.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJFXGT4h47I/AAAAAAAAEFA/COR5imuQRoA/s1600/P1050516.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJFXGT4h47I/AAAAAAAAEFA/COR5imuQRoA/s320/P1050516.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5517286784433775538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;PIATEK&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W piatek po pracy Nicola z Kuba mieli  mnie odwiedziec i cos ugotowac. Niestety, Nicola nie czula sie tego dnia  najlepiej i bylem zmuszony wybrac sie do nich prosto po pracy. Po  symbolicznej godzinie w czystym i pachnacym autobusie udalo mi sie  dotrzec do ich tymczasowego mieszkania, w ktorym juz czekala na mnie  kolacja. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Jako przystawke jedlismy sajgonki.  Sajgonki jak to sajgonki - nie da sie zrobic wybitnych, ale jednoczesnie  chyba wzglednie latwo zrobic niedobre. Oczywiscie Nicola stanela na  wysokosci zadania i byly niczego sobie (nie wiem czy wspomniec ze troche  sie rozwalaly, bo pewnie Nicola i tak to ocenzuruje). Przy okazji, moje  czujne oko dostrzeglo 3 mozliwe sposoby na jedzenie sajgonek: surowe,  na cieplo i smazo&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ne, ale juz zimne. Dla kazdego cos milego.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Po chwili przyszedl czas na danie glowne,  ktorym okazal sie byc makaron z miesem i orzech&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ami. Niestety nie jestem  w stanie wiecej napisac na temat jego skladnikow, ale zapewniam ze&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; byl  przepyszny. Na pewno mial tez jakies inne skladniki, bo jestem  przekonany ze bylo w nim tez cos zielonego. Jed&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;zenie idealnie  przygotowywalo na trudy weekendu po ciezko przepracowanym tygodniu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJFUR4Q0iJI/AAAAAAAAEEo/ys16Ekg-PXs/s1600/P1050498.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 304px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJFUR4Q0iJI/AAAAAAAAEEo/ys16Ekg-PXs/s320/P1050498.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5517283684643014802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Na zakonczenie zostal podany deser, na  ktorego temat ciezko mi sie&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; wypowiadac. Deser byl w post&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;aci bialego,  gestego plynu, w ktorym zanurzone byly drobne, zielone kuleczki. Moim  zdaniem te zielone kuleczki byly ikra, ale wedlug Nicoli to bylo cos do  jedzenia o bardzo smiesznej nazwie, rozpoczynajacej sie od 'P'. Biala  ciecz okazala sie mleczkiem kokosowym, a calosc byla w dodatku podana na  cieplo. Niestety, udalo mi sie zjesc tylko polowe zawartosci szklanki,  lecz to oczywiscie tylko dlatego, ze bylem juz tak bardzo najedzony  daniem glownym;-). Na usprawiedliwienie dodam, ze Kuba odpadl jeszcze  szybciej.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wracajac do spraw nie-kulinarnych, po  kolacji bylo juz na tyle pozno ze nie bylo sensu wracac do domu i Nicola  z Kuba mieli tej nocy goscia w mojej osobie. Jak sie pozniej okazalo,  nie byla to moja jedyna noc spedzona na kanapie w ten weekend.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;SOBOTA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Niektorzy zapewne wiedza, ze Nicola z  Kuba mieli ostatnio w planach przeprowadzke. W sobote rano wybralismy  sie w zwiazku z tym na poszukiwania stolu i krzesel do ich nowego  mieszkania. Jako ze oboje jak ognia boja sie slowa 'IKEA', ruszylismy na  obchod magazynow z uzywanymi meblami. Jakiez bylo nasze zdziwienie,  kiedy w jednym z takich magazynow spotkalismy pracujacych tam Polakow.  Nasze zdziwienie bylo tym wieksze kiedy okazalo sie ze to nie tylko  miejsce ich pracy, ale tez noclegownia (na lozkach byly porozrzucane  spiwory itp.). Dodatkowo, dowiedzielismy sie jak zalatwic sobie  mieszkanie socjalne ('rok pracy, a potem idziesz na zasilek i tylko  donosicie dowod ze szukacie pracy'), a &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Nicola z Kuba dodatkowo  dowiedzieli sie jak to sobie jeszcze bardziej ulatwic ('dziecko by sie  przydalo'). Uzbrojeni w nowe doswiadczenia, kontynuowalismy tulaczke po  magazynach z meblami. Po paru godzinach Nicola z Kuba musieli pojsc do  nowego mieszkania pozalatwiac jakies sprawy, a ja wsiadlem w autobus,  sadzac ze przez reszte dnia poodpoczywam.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Poznym popoludniem niespodziewanie  zadzwonil do mnie Kuba z pytaniem, czy nie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mam nic przeciwko temu zeby  oboje do mnie wpadli ugotowac jakas kolacje. Naturalnie, nie bylem w  stanie odmowic i juz po jakichs 30 minutach wzieli &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;w obroty moja  kuchnie. Kiedy zobaczylem skladniki, juz wiedzialem ze kolacja bedzie  przepyszna - szynka parmenska, mozzarella, pomidory z puszki, oberzyny i  jeszcze pare innych rzeczy, ktorych nie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;pamietam. Z takich skladnikow  chyba nie da sie zrobic czegos, co bedzie niesmaczne (vide: Joey z  'Friendsow', ktory w mysl tej samej zasady jadl Shepherd's Pie z  budyniem i bita smietana). Z tych skladnikow powstal makaron z  pomidorami i szynka parmenska i side dish w postaci oberzyn z  mozzarella. Nie mam zielonego pojecia jak to wszystko przyrzadzic, ale  na pewno nie jest to nic trudnego, a efekt koncowy byl imponujacy.  Rowniez w przypadku tej potrawy, jej wartosc energetyczna pomagala  kazdemu jedzacemu przetrwac trudy sobotniego wieczoru.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Pod sam koniec kolacji postanowilismy  pograc w Monopol, a ze gra zwykle trw&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;a dlugo, skonczylismy kolo 3 rano i  kolejna noc musialem spedzic na kanapie (ale chociaz swojej!), bo moje  lozko bylo zajete przez Nicole i Kube. Robiac bilans zyskow i strat i  tak uwazam ze calkiem przyzwoicie wyszedlem na ich wizycie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;NIEDZIELA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W niedziele planowalismy pojsc na  Festiwal Tamizy, gdzie mial byc bity 'Rekord Guinessa w tanczeniu  Poloneza poza granicami Polski'. Niestety, moi niespodziewani  noclegowicze mieli zbyt duzo do zrobienia w zwiazku z przeprowadzka, a  ze dodatkowa para rak przydalaby im sie, postanowilem im potowarzyszyc.  Tak jak dzien wczesniej, zaczelismy od &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;rozgladania sie za meblami -  potrzebny byl stol, 4 krzesla i coffee table. Pojechalismy od razu do  olbrzymiego skladu mebli/rupieci w New Cross i spedzielismy chyba  godzine szukajac czegos odpowiedniego. Efekt poszukiwan byl taki, ze  stolu i krzesel nie udalo sie znalezc, za to zostal zakupiony coffee  table i 'cos', co zostalo z miejsca okrzykniete przez nas 'mebelkiem'.  Wyglada to jak polaczenie malego stolika z krzeslem i dopiero po jakims  czasie dowiedzielismy sie ze Anglicy mowia na to 'telephone table'.  Mielismy z oboma meblami sporo zabawy, zwlaszcza kiedy jechalismy z nimi  autobu&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;sem (przypuszczam ze Autorka opublikuje gdzies zdjecia). Pod  koniec dnia i po paru kursach miedzy starym, a nowym mieszkaniem, Kuba  przygotowal nam makaron z haloumi. Jako ze to nie jest blog Kuby, nie  poswiece tej potrawie ani slowa. Po zjedzeniu udalem sie w koncu do domu  zeby pospac we wlasnym lozku.&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJFURLlz6XI/AAAAAAAAEEg/xL2pIH56djI/s1600/P1050503.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJFURLlz6XI/AAAAAAAAEEg/xL2pIH56djI/s320/P1050503.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5517283672651458930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;WTOREK&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;We wtorek wieczorem mial do mnie wpasc  Kuba po swoje rzeczy, ktore czekaly na niego u mnie przez cale lato.  Wieczor oczywiscie skonczyl sie jak zwykle, bo pojawila sie Nicola i  oprocz pakowania trzeba bylo zjesc kolacje. Tym razem nasze zoladki  wypelnily sie kawalkami piersi z kurczaka, kasza (a przynajmniej czyms  kaszopodobnym) i mizeria. Kurczak &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;wygladal jakby byl tylko podgrzany,  ale smakowal wyjatkowo, wiec przypuszczam ze byl jakos doprawiony (albo  to ja bylem strasznie glodny). Kasza byla tez niczego sobie, bo miala  delikatny, cytrynowy posmak. Jezeli chodzi o mizerie, to wespne sie na  wyzyny swoich umiejetnosci kucharskich i napisze pelny przepis:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- pokrojony ogorek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- smietana&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- sol&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- pieprz&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wszystkie skladniki mieszamy i gotowe!  Jezeli nie smakuje to najpewniej uzylismy zlych proporcji skladnikow i  trzeba pokombinowac zeby zblizyc sie do tych wlasciwych proporcji.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;(*od autorki : brakuje soku z cytryny i szczypty cukru! ;)  a tak w ogole to mizeria to je&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;dno z najtrudniejszych dań do przyrządzenia, abo wymaga dużego doświadczenia i dokładności ;P )&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Po kolacji zobaczylismy jeszcze jak Will  Smith, Jeff Goldblum &amp;amp; Co ratuja swiat przed kosmitami w 'Dniu  Niepodleglosci' i Nicola z Kuba wsiedli w taksowke szczelnie wypelniona  swoimi starymi i nowymi rzeczami.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;PODSUMOWANIE&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W taki wlasnie sposob przebiegla  przeprowadzka Nicoli i Kuby z mojej perspektywy. Jak widac, jedzenie (i  to dobre!) bylo obecne na kazdym etapie, co swiadczy o tym ze dla takich  maniakow gotowania jak N i K dobre jedzenie jest &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;koniecznoscia, ktorej  nie mozna sobie odmowic nawet kiedy cale dnie sa wypelnione czyms tak  zajmujacym jak przeprowadzka. Szczerze mowiac, nie wiem za bardzo jak  prezentuje sie Brixton na kulinarnej mapie Londynu. Wiem za to, ze od  kilku dni w jednym z mieszkan niedaleko stacji metra, dzieja sie  kulinarne cuda, ktorych bede staral sie byc jak najczestszym swiadkiem.  Tym z czytelnikow, ktorym nie bedzie&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; dane nigdy ich doswiadczyc,  pozostaje tylko wlaczyc sobie piosenke 'Electric Avenue' i skierowac  swoje mysli w strone tejze alei, niedaleko ktorej w przytulnym  mieszkaniu na drugim pietrze mieszka i gotuja sobie Nicola z Kuba.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJFcDtItp5I/AAAAAAAAEFM/DhaQ11zTPGs/s1600/P1050519.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 223px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJFcDtItp5I/AAAAAAAAEFM/DhaQ11zTPGs/s320/P1050519.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5517292237231073170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-6112220247736899024?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/6112220247736899024/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/09/przepis-na-mizerie-takze.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6112220247736899024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/6112220247736899024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/09/przepis-na-mizerie-takze.html' title='Przepis na mizerie'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TJFXGT4h47I/AAAAAAAAEFA/COR5imuQRoA/s72-c/P1050516.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-7648836908702388525</id><published>2010-09-08T21:52:00.006+02:00</published><updated>2010-12-14T00:37:59.204+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Amerykańsko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Avocado'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przekąski'/><title type='text'>Jej wysokość Guacamole</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;br /&gt;1 bardzo miękkie avocado&lt;br /&gt;sok z 1/2 dojrzalej limonki&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;2 łyżeczki posiekanej natki kolendry&lt;br /&gt;1 szalotka&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku &lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508278848108245570" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 186px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/THFWbaFKMkI/AAAAAAAAEBE/N042rP30x0o/s320/P1050431.JPG" border="0" /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Miąższ avocado wydłubujmy z skórki albo skórkę usuwamy od zewnątrz. W zależności jaki gatunek avocado mamy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie wiem jak te gatunki się fachowo nazywają, ale wyróżniam potocznie dwa:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;1.Brązowawo-zielone z twarda wręcz skorupkowata skórką -  to najlepiej przekroić na pól i miąższ wydobyć łyżką&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;2. Zielone z miękka skórką - to avocado jeżeli nie jest dostatecznie dojrzałe opłaca się obrać niczym jabłko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z mojego doświadczenia to drugie jest smaczniejsze do guacamole. Czyli to zielone z miękką skórką, ale za to to twarde jest łatwiejsze "w obsłudze".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy siak, jest to raczej teoretyczna dywagacja- ponieważ zazwyczaj w sklepie i tak nie mamy wyboru, i chociaż niby jeden rodzaj pojawia się wiosną a drugi jesienią, to szczerze mówiąc- takiej prawidłowości nie zauważyłam. Wydaje mi się że to po prostu zależy to z którego regionu Świata dostawca owoc zdobył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Także wracając do przepisu, miąższ avocado wydłubujemy, tudzież skórkę obieramy, wkładamy do miseczki, rozdrabniamy widelcem. Niczym ziemniaki na "pjure".&lt;br /&gt;Pestkę z avocado zatrzymujemy jeżeli planujemy podać guacamole później niż za 30 min.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pascal&lt;/span&gt; kiedyś powiedział: &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;"Avocado jest głupie! &lt;/span&gt;Jak położysz je z pestką, to wciąż myśli że jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;całe&lt;/span&gt; i nie czernieje"&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508278857630438450" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 197px; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/THFWb9jbVDI/AAAAAAAAEBM/PXc3FDmWMyw/s320/P1050430.JPG" border="0" /&gt;Co prawda po wpływem soku z limonki avocado także nie czernieje, ale szczerze to: Co nam szkodzi zachować pestkę w misce po przyrządzeniu? ( przed podaniem, bo wtedy ją oczywiście wyrzucamy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przyszłość jednak pamiętajcie tą regułę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Przy pestce nawet posiekane avocado nie czernieje! &lt;/span&gt;Kto nie wierzy nich sprawdzi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szalotkę i kolendrę drobno siekamy, a czosnek wolę wyciskać do guacamole.Wszystkie składniki dokładnie mieszamy, solimy i pieprzymy do smaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idealne do wszystkiego! Do nachosów- wiadomo. Do innych chrupków też, tak jak moje indyjskie pappadumy na zdjęciu.&lt;br /&gt;Ale także do warzyw jako dip, albo po prostu jako dodatek do wszelkich ciepłych dań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam także jako dressing do sałatki z kurczakiem. Opisane w moim Cobb Salad.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Adnotacja: Kolendra w moim guacamole znalazła się dzięki Kasi mojej 50% koleżance meksykance.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do guacamole można dodać także posiekane pomidory albo paprykę... spróbujcie jaką lubicie najbardziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja mam raz tak, raz tak.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508278863650571682" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/THFWcT-vRaI/AAAAAAAAEBU/0YEP_29_A0c/s320/P1050427.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec coś co przyniosłam dziś z pracy:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TIf5xZa6CMI/AAAAAAAAEEU/IXLuXL9Z16Y/s1600/3d.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 199px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TIf5xZa6CMI/AAAAAAAAEEU/IXLuXL9Z16Y/s320/3d.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5514650895771109570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Myślący (o czym świadczy podparta ręka na brodzie) 22 tygodniowy chłopiec&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-7648836908702388525?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/7648836908702388525/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/08/jej-wysokosc-guacamole.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7648836908702388525'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/7648836908702388525'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/08/jej-wysokosc-guacamole.html' title='Jej wysokość Guacamole'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/THFWbaFKMkI/AAAAAAAAEBE/N042rP30x0o/s72-c/P1050431.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9018389791977228564.post-4338442228370759357</id><published>2010-09-01T14:33:00.008+02:00</published><updated>2010-12-12T10:49:57.141+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pieczarki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Azjatycko'/><title type='text'>Sajgonki z kapustą i grzybami</title><content type='html'>Trafiła mi się godzina wolnego miedzy pacjentkami- pomyślałam ze wreszcie opisze moje 'warszawskie' sajgonki. (Zdjęcia wgrałam na bloggera już dawno- dokładnie 3 czerwca 2010, wydaje mi się szczególnie dawno, bo było to jeszcze w Warszawie) &lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5478494495084949058" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 214px; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TAeFt4t4rkI/AAAAAAAADjo/TUJn8HHbnyI/s320/P1040229.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;Powyższe sajgonki przygotowałam jeszcze jako studentka w tracie tegorocznej sesji czerwcowej. Z łezką w oku wspominam tamte czasy ;)&lt;br /&gt;Gdzieś miedzy anestezjologia, chirurgia a medycyna rodzinna, zrobiłam sobie przerwę 'na gotowanie'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw przyrządziłam farsz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1/2  małej główki &lt;strong&gt;młodej świeżej kapusty&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;pełna garść &lt;strong&gt;młodej kiszonej kapusty&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;obie posiekałam i zaczęłam podsmażać na... 1 łyżce &lt;strong&gt;oleju sezamowego&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Po 15 min dodałam pokrojone w cienkie plastry pieczarki. (10 średnich &lt;strong&gt;pieczarek&lt;/strong&gt;)&lt;br /&gt;Dusiłam kolejne 15 min, co jakiś czas podlewając &lt;strong&gt;sosem sojowym&lt;/strong&gt;(ok. 3 łyżki w sumie) oraz 1 łyżeczką &lt;strong&gt;sosu ostrygowego&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Na koniec skruszyłam 1 małą &lt;strong&gt;suszoną papryczkę chilli&lt;/strong&gt;. Dokładnie wymieszałam. Zostawiłam do ostygnięcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i teraz w czym tkwi &lt;em&gt;filozofia&lt;/em&gt; tego dania- w starannym i ostrożnym zawinięciu sajgonek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Papier ryżowy&lt;/strong&gt; moczymy w letniej wodzie, na opakowaniu pisze żeby robić to bodajże 10 min. Moim zdaniem w tym czasie ten papier się zupełnie rozpuści. Ja moczyłam może 10 sekund. Przez co papier ryżowy był miękki i elastyczny zarazem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do każdego okrągłego papieru nakładam ok. 1 łyżki farszu po czym składam &lt;em&gt;w kopertę,tak aby z jednego boku został nadmiar który owijałam ponownie w kolo całości -&lt;/em&gt; sajgonka prawie gotowa...&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Na koniec to co w sumie może być najłatwiejsze, jeżeli smażymy ją na głębokim tłuszczu, ale ja chciałam zrobić wersje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nieco zdrowsza&lt;/span&gt; i bawiłam się w obsmażanie sajgonek na malej ilości (ok. 2 łyżki) &lt;strong&gt;oleju sezamowego&lt;/strong&gt;. Udało się wiec polecam. Na rozgrzany tłuszcz wkładamy nasze sajgonki i po ok 1 min przewracamy delikatnie na druga stronę, ruchem obrotowym bez podnoszenia naleśnika z patelni, bo wtedy może eis rozpaść...;) ale smakować i tak będzie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sajgonki posypałam świeżą &lt;strong&gt;natka kolendry&lt;/strong&gt; i podałam z &lt;strong&gt;jasnym sosem sojowym&lt;/strong&gt;, który okrasiłam lekko podprażonym &lt;strong&gt;białym sezamem&lt;/strong&gt; i odrobina &lt;strong&gt;miodu&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5478494486670600514" style="display: block; margin: 0px auto 10px; width: 320px; cursor: pointer; height: 218px; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TAeFtZXv6UI/AAAAAAAADjg/rPz41_VFpSI/s320/P1040227.JPG" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9018389791977228564-4338442228370759357?l=polishcookbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://polishcookbook.blogspot.com/feeds/4338442228370759357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/09/sajgonki-z-kapusta-i-grzybami.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/4338442228370759357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9018389791977228564/posts/default/4338442228370759357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://polishcookbook.blogspot.com/2010/09/sajgonki-z-kapusta-i-grzybami.html' title='Sajgonki z kapustą i grzybami'/><author><name>Nicole</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02991437194397277735</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TCj6KxO7vhI/AAAAAAAADxI/wIoogNws6IM/S220/nicole.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_d4hDc49NBp0/TAeFt4t4rkI/AAAAA
