piątek, 2 lipca 2010

Historia podróży pewnego sernikowego placka

Wczoraj moje koleżanki się obroniły.


Pewnie jak ktoś to pierwsze zdanie sobie wklepie w Google translatora, który dla obcojęzycznych odwiedzających jest umieszczony z boku na tej stronie to wyjdzie coś "kryminalnego"
Tymczasem każdy Polak wie o co chodzi...
Z tej okazji upiekłam ciasto.
Ponieważ byłyśmy umówione w pewnej knajpie w Warszawie, musiałam z tym ciastem przejść przez połowę miasta. Powiem wam, że nie ma większej frajdy jak iść pod wieczór Nowym Światem z świeżo upieczonym ciastem z truskawkami w dłoniach. Każdy się patrzył z zazdrością, ciasta truskawkowe mają coś takiego w sobie, że zawsze są piękne.
Po niemiecku się mówi "Das Auge isst mit" - czyli oko też je.
W pewnym momencie podczas wczorajszej podróży znalazłam się w środku wycieczki niemieckich biznesmenów. Kilku Panów z typowymi "Bierbauch-ami" zaczęło komentować moje ciasto i przy okazji mnie.
Nie przypuszczali, że po chwili słuchania ich komentarzy, odpowiem im

"Danke schoen, leider ist dieser Kaesekuchen fuer meine Freundinnnen. Ich wuensche Ihnen einen angenehmen Abend in Warschau"

Panowi nie wiedzieli czy się cieszyć za życzenia czy wstydzić... zaniemówili ze zdumienia. Sernika nie piekłam nigdy sama. Kilka razy piekłam go z mistrzynią serników, babcią Renią.
Babcia Renia sernika upiec już nie będzie miała możliwości, ale pozostawiła mi swój klasyczny przepis, który na pewno wam kiedyś opiszę. Tymczasem mój pierwszy samodzielny (eksperymentalny) sernik.
Dlaczego eksperymentalny, bo wcale nie miało to ciasto być sernikiem, miało być kruchym ciastem wypełnionym kremem z truskawkami. Ale w ostatniej chwili ujrzałam pojemniczek twarogu śniadaniowego z Lidla w lodówce i tak właśnie nie zamierzenie powstał mój pierwszy sernik. Bez przepisu, bez błędu. Widocznie mam sernikowe geny babci Reni.

Mój tata często mówi, że jak ktoś czegoś nigdy nie robił to nagle znajduje niestandardowe sposoby na standardowe rozwiązania. Czy mój sernik jest niestandardowy, tego nie wiem, ale wiem że wróciłam do domu z pustą foremką więc musiał być co najmniej smaczny... :)

Truskawkowy sernik na kruchym migdałowym spodzie*



Migdałowe kruche ciasto

70g masła120g mąki pszennej tortowej
50 g cukru
2 łyżki mielonych migdałów
1 jajko
duża szczypta soli

Ugniatamy ciasto i wkładamy na godzinę do lodówki. Następnie palcami równomiernie rozprowadzamy po foremce. Ponieważ ciasto jest dość tłuste nie smarowałam formy dodatkowo masłem.
Ja kruche ciasto tylko "podpiekam" 10 min w 180 stopniach w piekarniku.
Potem na gorące ciasto położyłam truskawki i zalałam masą serową.
Temperaturę zmniejszyłam do 150 stopni i piekłam ok 15min. Następnie piekarnik wyłączyłam i czekałam aż ciasto niemalże ostygnie w piekarniku. (Trik babci Reni który zapamiętałam, aby sernik nie opadał i pozostał puszysty)

Eksperymentalna masa sernikowa

3 jajka
5 łyżek cukru pudru
2 łyżki mąki kukurydzianej
3 czubate łyżki naturalnego jogurtu
4 czubate łyżki twarogu mielonego

Z białek ubiłam pianę, resztę składników zmiksowałam z żółtkami, na koniec dodałam pianę.

Ciasto udekorowałam truskawkami i listkami mięty.


* Ponieważ po wczorajszym wpisie o diecie zajrzała tu do mnie cała rzesza osób zainteresowanych albo będących już na diecie Dukana... mam dla was dobrą wiadomość, powyższe ciasto da się zrobić też w wersji "light" czyli prawie Dukanowej.
Zamiast cukru pudru używamy 5-6 zmiażdżonych tabletek słodzika, twaróg używamy 0% tłuszczu, albo zmielony serek wiejski, myślę że powinno się udać podobnie dobre .
Jedyna zasadnicza różnica to taka że nie robimy w ogóle spodu z kruchego ciasta, tylko pieczemy w formie od razu masę serową z truskawkami. (te kilka truskawek to żaden grzech)

7 komentarze:

  1. wyglądałaś uroczo z tym sernikiem krocząc przez miasto. i nie tyle on jest piękny, co Ty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dziwię się tym Niemcom - sernik wygląda bosko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, fajna historia! A sernik wygląda naprawdę cudownie!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka dumna idzie z sernikiem!:)

    Migdałowy spód?Truskawki? Brzmi super:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też miałam ostatnio przyjemność maszerować przez miasto...tyle tylko, że z tortem ;)
    Ale tak się skupiłam na tym, żeby go nie wywrócić, że zupełnie nie pamiętam jak dotarłam na miejsce - prawdopodobnie obok mnie mógłby wylądować Sputnik, a i tak bym nie uwierzyła gdyby ktos mi o tym potem opowiedział ;)
    Muszę kiedyś wypróbować migdałowy spód, brzmi pysznie ;) Chyba się sprężę i jeszcze wykorzystam truskawki...

    OdpowiedzUsuń
  6. No to musisz upiec najlepiej jeszcze w ten weekend, bo jak wczoraj kupowałam truskawki to Pan na bazarku powiedział że to już polskie ostatnie... ;) ale moze to był tylko jego bazarowy chwyt marketingowy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jeszcze je napotykam to tu, to tam, ale pan na bazarku chyba nie blefował :D Coś czuję ich rychły koniec w powietrzu..

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails