poniedziałek, 3 maja 2010

Uwaga, Uwaga! Najprostszy przepis Świata! Jaja pieczone

Opowiem wam dzisiaj historię Pana Remesza. Może powinnam to opisać anoniomowo jako Pan R. Jednak historia jest na tyle piękna, na tyle urocza, a przede wszystkim zabawna w swojej kuriozalności że napewno Pan R. nie obrazi się za jego pełne nazwisko przy tej okazji.


Pan Remesz pracował jako dyrektor finansowy u mojego taty w firmie przez niemalże 20 lat. Stali się z tatą nie dość że wiernymi wspólpracownikami, ale wręcz że się zaprzyjaźnili jak na moje uznanie.

W latach 90tych taty firma robila głownie interesy z Włochami. Co miesiąc, co dwa, Tata, Pan Remesz i Pan Henryk (dyrektor generalny ds. produkcji) jeżdzili na delegacje albo targi do Mediolanu, Bolonii, Regio Emilli...

Czasami jeździłam z nimi. Od dziecka małego uczono mnie o dobrej modzie w ciągu dnia i dobrej włoskiej kuchni wieczorami.

Jednak nie to jest przedmiotem moich dzisiejszych jajecznych przemyśleń.

Anegdotą nie do przebicia jest historia o Panu Remeszu i jajecznicy.

Zawsze w drodze do Włoch Panowie zatrzymywali się w naszym mieszkaniu w Wiedniu. Tata zawsze lubił gotować, jednak tego ranka, powiedział do Pana R.

"Andrzej, weź zrób szybko jajecznicę, a ja wskoczę pod prysznic"

Gdy tata wyszedł z łazienki po 20 minutach, zastał Pana R. bladego jak ściana przy telefonie z karteczką w ręku starannie notując instrukcję żony na końcu lini jak zrobić jajecznicę.

Tata zaczał się śmiać, nie wpadł na pomysł że istnieje człowiek na Świecie który nie potrafi zrobić jajecznicy, na dodatek czlowiek którego on zna 10 lat.

Byl to mniej wiecej rok 1995, komórki były dobrem luksusowy, dla dramatyzmu dodam, że Pan R. dzwonił z telefonu stacjonarnego, a minuta rozmowy kosztowala wiecej niz 6 jajek potrzebnych do dania.

W końcu jajecznicę zrobił tata. A czy Pan Remesz do dzisiaj jej nie potrafi zrobić tego nie wiem... na pewno jego żona potrafi to wiem.

Dlatego dzisiaj coś łatwiejszego od jajecznicy.

Jajka pieczone z serkiem i rzeczuchą ( ale może być i bez, albo ze szczypiorkiem/pietruszką/koperkiem- jak kto woli)



Ja uzylam bryndzy, bo jest słona, świetnie pasuje do jajek smakiem, i jest na tyle stała w konsystencji ze nie rozpuszcza sie zupełnie.

Jednak jeżeli nie lubicie tego charakterystycznego smaku bryndzy, albo jej zwyczajnie teraz w domu nie macie, możecie użyc każdy inny serek. (np. Philadelfia, Almette, itp)

1. Piekarnik nastawiamy na 220 stopni (7 gas)

2. Głęboką brytfankę zalewamy wrzącą wodą- to będzie nasza kąpiel wodna dla naczynia z jajkami

3. Male zarodoporne naczynie wstawiamy do kapieli wodnej tak aby zanurzyło sie mniej wiecej na 1/2 wysokości

4.Nabieramy nozem plasterek masła, wruczamy do tej miseczki, momentalnie masło powinno sie rozpuścić.

5. Następnie wpijamy jajko-U mnie jedno, ale jak macie wieksze naczynie spokojnie mozecie dwa.

6. nabieracie serek po 1/2 lyzeczki, i wrzucacie na surowe białko ok. 4-5 porcji.

7. Wstawiacie na brytfance do piekarnika. Obserwujecie co 2 min aż jajka będą miały idealną konsystencję.
Ja chciałam takie pól twarde. Zajeło to 10 min. Miękkie będzie po 7-8 minutach.

8.Na koniec posypałam świeżą rzerzuchą która od 2 tygodni rosła dumnie na moim parapecie i w nagrodę za to że nie zwiędła przez moja 3 dniową nieobecność (czytaj niepodlewanie) została spożyta na pierwsze możliwe śniadanie.

Pyszne śniadanie. Zdałam sobie dzisiaj rano sprawę że ostatnio piszę o potrawach i zapominam w ferworze napisać jak smakują...


No więc teraz nie zapomnę: Pieczone jajka są po prostu wspaniałe! a co ważniejsze:


Czyż to nie najłatwiejszy przepis świata? Łatwiejszy nawet od jajecznicy? :)





* ostatnie zdjecie z decykacja dla wszystkich z facebookowej grupy którą od razu odebrałam osobiście "jem przed komputerem, jak kazdy normalny czlowiek"

- wiem ze jedzenie przed komputerem nie jest szczytem elegancji, wiem ale jem. Bo śniadanie po prostu smakuje lepiej przy wiadomosciach z onetu czy zdjeciach umieszczonych przez znajomych nocą na facebooku, a nawet denerwujacy oficjalny mail da sie lepiej strawić z rana z sniadaniem przed klawiaturą.

5 komentarze:

  1. zadziwiające.. ta nieumiejętnośc zrobienia jajecznicy :-)
    ale każdy ma na nią swój sposób prawda? ze szczypiorkiem, z masłem, ze śmietaną, z cebulką..
    strasznie fajne to Twoje dzisiejsze jajo. i takie proste. i z pyszną rzeżuchą!

    facebook'owa grupa mi sie bardzo podoba. chyba muszę się dopisac, bo ja też (stety lub nie) jadam przed komputerem.

    OdpowiedzUsuń
  2. ale się uśmiałam :) każdy ma swój sposób na robienie jajecznicy, albo... nie ma go w ogóle :) Twoja propozycja jest godna zrobienia i tak też uczynię w niedługim czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czesc Nicole; nawet byłam kiedyś u Ciebie :))))

    P.S. Mamy chyba takie same komputery, przynajmniej z wyglądu.

    OdpowiedzUsuń
  4. asus seashell to mój, uwielbiam go! ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. moja lokatorka pokusiła się kiedyś o samodzielne zrobienie jajecznicy dla pewnego gościa z Irlandii. Przyznam, że czegoś takiego nie widziałam- do jej zrobienia wykorzystała 2 patelnie i garnek bo nie wiedziała, że może razem smażyć składniki(kiełbasę, cebulę, jajka)-więc wszystko zrobiła oddzielnie i na koniec zmieszała.Ale i tak byłam z niej dumna;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails