środa, 17 marca 2010

Kryminalne Aglio e olio

Moim najlepszym przyjacielem w liceum był M., M. miał tatę P., Uwielbiałam P. chyba nawet bardziej niż M. ... P. spędził kilka lat zanim poznałam M. rok w jednym z włoskich więzień. Nigdy nie dociekałam powodów i okoliczności z jakich się tam znalazł, bo nikt o tym głośno u nich w domu nie mówił. P. jednak bardzo często i głośno mówił o swoim współlokatorze z włoskiej celi. Bowiem był nim największy kucharz z miasta X we Włoszech.

Przez ten rok P. pokochał gotowanie, a ja pokochałam gotować chyba właśnie za sprawą P. To on pierwszy docenił mój zapał do kuchni i to on przekazał mi moje pierwsze tajniki tradycyjnych włoskich kulinariów. Nie wiem czy to element kryminalny, czy fakt że wiedza którą zdobywam pochodzi od wybitnego szefa kuchni we Włoszech, ale pamiętam te lekcje jak dziś. Ze szczegółami.

Lekcja nr 1.
Spaghetti aglio e olio

Jest to najprostsze danie jakie możemy sobie wyobrazić. Zawiera chyba najmniejszą ilość składników z wszystkich dań jakie nie dość że znam, ale prawdopodobnie kiedykolwiek jadłam.
Nie jest to danie główne. Jest to typowa Pasta, po której podajemy jeszcze danie główne i deser, np. Pieczeń wołową i tiramisu.
Ale nadaje się przez to świetnie jako szybki lunch w domu, albo kolacja po pracy. Składniki do tego dania, niemal zawsze mamy w gotowości.
Danie to wymaga precyzji. Jednak bez obaw. Precyzja dotyczy tylko jednego elementu. Mianowicie podsmażania czosnku w oliwie z oliwek. Ale do tego przejdę za chwilę.
Zaczynamy od nastawienia dobrze osolonej wody na makaron spaghetti. Dzisiaj użyłam zielonego żeby było ciekawiej, ale w gruncie rzeczy jest to danie przeznaczone od najprostszego spaghetti no 5.
P. uczył mnie co to są te numery przy makaronach. W wypadku spaghetti jest to grubość nitek makaronu. Do większości dań będziemy używać makaronu no5. Spaghetti no3s możemy użyć do zup, albo do dań w których chcemy aby sos stanowił pierwszy plan, a makaron drugi, np. sosy z truflami.
P. gotował bulion zamiast wody. Do teraz jak gotuje makaron do tego dnia, używam kostki rosołowej zamiast soli. Powiedział że żadna szanująca się restauracja we Włoszech nie ugotuje makaronu na wodzie. Gotują makaron zawsze na bulionie, pytanie tylko czy na bulionie własnej roboty czy na tym z kostki. Właśnie w takich detalach leżą różnice w cenach dań w restauracjach...
Moja propozycja to kostka warzywna, 1 kostka na 1 litr wody.

Następnie musimy przygotować oliwę.
5 łyżek oliwy z oliwek (porcja na 2 osoby) wlewamy na patelnię, i dodajemy PEPERONCINO. To P. nauczył mnie to słowo. Jest to nic innego niż suszona papryczka chilli. Po 3min jak papryczka się usmaży w oliwie, wyjmujemy ją z patelni. A w zamian wrzucamy czosnek.
Jednak czosnek trzeba najpierw przygotować. Nauczyłam się tego kiedy była impreza w domu M. przyszło kilka osób na obiad a ja z przyjemnością poleciałam do kuchni żeby pomóc P. w gotowaniu. W menu było miedzy innymi Spaghetti aglio e olio. P. powiedział mi żebym przygotowała czosnek. Nie bardzo wiedziałam co ma na myśli jako że robiłam to danie po raz pierwszy.
Zaczęłam obierać czosnek, obrałam 3 ząbki. P. spojrzał się na mnie i powiedział że mam obrać całą główkę. Męczyłam się strasznie bo skórka nie chciała z świeżego czosnku w ogóle odchodzić. P. uderzył w jeden ząbek tyłem od noża. I skóra sama zeszła. Tak to się robi Nicola! Teraz już wiem.
Na każdą osobę musimy obrać 2-3 ząbki czosnku. Czosnek wyciskamy.Sztuką w tym daniu jest takie usmażenie czosnku żeby się podpiekł, ale nie spalił. Żeby był chrupiący, oddał cały swój sok do oliwy, ale żeby się jeszcze nie zaczął zarumieniać. Jak to zrobić? Musicie próbować. Jedyną radę jaką wam mogę przekazać to taka że musimy pamiętać ze patelnia na której smażymy olej z czosnkiem jest rozgrzana. Dlatego nawet jak wyłączymy palnik to czosnek dalej będzie się smażył jeszcze kilkadziesiąt sekund. Palnik musimy wyłączyć tą ilość sekund wcześniej. Nie jest to łatwe. Ale pamiętajcie, że trening czynni mistrza.

Makaron ugotowany al dente, wrzucamy na oliwą, mieszamy, tak żeby czosnek i oliwa otoczyły go równomiernie. Na koniec dodajemy świeżą natkę pietruszki w ilości sporej ale dostosowanej do smaku.Pietruszka zabija zapach czosnku po spożyciu, więc spokojnie po takim lunchu możemy wrócić do pracy i na spotkania.
Spaghetti aglio e olio podajemy z świeżo tartym parmesanem.

W mojej dzisiejszej wersji znajdziecie dwa plasterki Camembertu. Jest to bardziej element estetyczny niż praktyczny. Chociaż muszę przyznać, że ser ten się dobrze do tego dania komponował.
Danie proste a jednak wymagające znajomości tajników. Tajników wprost z Włoch.

5 komentarze:

  1. świetnie napisane, z przyjemnością się Ciebie czyta :) a danie też bardzo mi się spodobało
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. No, chyba Polak nie jest od Włocha głupszy i też na to wpadnie? ;)
    No, bo ja wpadłam, jak mnie pustka w portfelu przycisnęła ;) Znam nawet danie jeszcze prostsze, choć bardziej polskie, ale podobne: makaron, zrumienione masło i sól - jeszcze mniej składników!
    Ale prawda to jest, że proste dania najlepiej się pamięta i chętnie do nich wraca! Będąc na diecie nisko węglowodanowej, po prostu MARZĘ o takim spagetti, aż mi się płakać chce z tęsknoty do niego! Tym bardziej, że to moja ulubiona forma makaronu - dziwne, że kształt jakoś wpływa na smak, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie! Według mojej wiedzy czemu kształt wpływa na smak, to dlatego ze w każdej formie makaronu inne są proporcje "sosu" do "kluski". I takie np. muszelki wypełniają się sosem, czynniąć danie de facto mniej makaronowe i smak wynika głownie z dodatków. A takie spaghetti to jest czysta forma makaronu, najbardziej oddaje smak tego mącznego przetworu. Ponieważ proporcje sosu do kluski są zdecydowanie mniejsze. To się pomądrzyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ty spac nie mozesz?
    Ja chetnie bym zjadla, jak przygotujesz Ty szefowo!!! A po za tym, to angine mam:P

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo apetycznie wygląda Twój makaron

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails