Piszę dzisiaj o tym bo chce obalić ten przykry los wspaniałych płatków owsianych. Jestem przekonana, że wiele osób z mojej i po przedniejszych generacji nie jest w stanie nawet patrzeć na to w gruncie rzeczy pyszne śniadaniowe danie.Moje bardzo wyrobione jako dziecko zdanie o owsiance zmieniło się dopiero 10 lat później i to pod wpływem presji. Było to w Szwajcarii.Po 8 klasie podstawówki moi rodzice wpadli na pomysł bym poszła do Liceum z Internatem- nie gdzie indziej niż w Szwajcarii. Nie pamiętam nawet jakie miałam nastawienie do tego pomysłu, ale pamiętam bardzo dokładnie moją wakacyjną wizytację w Internacie który potencjalnie miał być moim domem na kolejne 4 lata. Zdradzę ze ostatecznie nie miało to miejsca. Jednak miejsce to zrobiło na mnie duże wrażenie. A co ciekawe miejsce to zmieniło moje podejście do owsianki.Do Szwajcarii przyjechałam z moją przyjaciółką Elą oraz jej mamą. Mieszkałyśmy u jej dalekiej znajomej która nieprzypadkowo była nauczycielką w elitarnym Aiglon'ie. Tymi koneksjami miałam potencjalnie znaleźć się w tej szkole i ominąć kilkunastu-pewnie-letnią listę oczekujących. Pani Bernadetta (imię teraz wymyśliłam bo jak zwykle nie pamiętam) była taką typową surową babcią-nauczycielką angielskiego. Musiałyśmy z Elą spać na strychu na materacach zrobionych z słomy! A rano jak wstałyśmy czekała na nas ciepła owsianka na mleku. Byłam na tyle dorosła że wiedziałam że nie mogę zrobić awantury jak w przedszkolu 10 lat wcześniej i muszę grzeczne to okropieństwo zjeść."nie dość że śpię na jakiś prawdopodobnie płatkach owsianych to muszę je jeszcze teraz jeść"-pomyślałam.Dramat!
A okazało się że jest to jedna z największych pyszności śniadaniowych jakie jadłam. Płatki nie były rozgotowane, były miękkie ale chrupiące wewnątrz zarazem, miały kleisty smak świeżego mleka i nutę cynamonu.
3/4 szklanki świeżego mleka
2 garści zwykłych płatków owsianych
na letnie mleko wrzucamy płatki, czekamy aż mleko się zagotuje, mieszamy aż powstanie kleista masa przez 3-5 min, w zależności od tego jaką chcemy uzyskać konsystencję.
Owsianki można doprawiać na przeróżne sposoby. Owocami, jogurtami, orzechami, nutellą, kokosem....
Moje dzisiejsze śniadanie to klasyczna owsianka z Szwajcarii z:
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
2 łyżeczki brązowego cukru.
1. Płatki gotujemy na mleku nie na wodzie!
2. Płatki tylko zagotowujemy a nie rozgotowujemy w pełni
3. Zawsze podajemy odrobinę chociaż cukru ew. słodzika
4. Zawsze używamy dodatków opisanych powyżej, lub swoich ulubionych.
5. Owsiankę jemy na ciepło!
O tym jaka zdrowa jest owsianka to chyba nie muszę pisać, ilość błonnika zaspokaja nasze całodobowe, albo nawet kilku dobowe zapotrzebowanie. Owsianka zawiera całą gamę witamin i mikroelementów w znacznych ilościach, w szczególności z grupy B. Daje to ładne włosy i piękną skórę. Błonnik wiąże toksyny w przewodzie pokarmowym, co jeszcze dodatkowo korzystnie wpływa na nasz wygląd i samopoczucie. O walorach zdrowotnych płatków owsianych został napisany zapewne nie jeden doktorat z dietetyki, dlatego nie upraszczając zbytnio tematu, odsyłam was do uczelnianych bibliotek lub w wersji prostszej uwierzenia mi na słowo.
A abrakadabra i zmieniło wam się zdanie o Owsiance!


Bardzo lubię owsiankę i zawsze ją jem z cynamonem i suszoną żurawiną :)
OdpowiedzUsuńPycha :)
Ciekawa historia..
OdpowiedzUsuńA owsianka? Cóż, po prostu ją uwielbiam. Swego czasu jadłem ją codziennie, nie mogłem sobie wyobrazić innego śniadania.. Aż tu bach, przyszła jakaś mądra pani dr na zajęcia i mówi, że tak nie można:(( Ja, pokorny student, posłuchałem, acz niechętnie. Toteż jem owsiankę..co drugi dzień;p
Mój ideał..bardzo odbiega od Twojego.
..Mleko..Płatki owsiane..szczypta soli...
Dla wielu nie do przełknięcia, dla mnie nie ma pyszniejszego sposobu na rozpoczęcie dnia:))
Mój ideał owsianki jest taki, jak Spencera - żadnego cukru!
OdpowiedzUsuńA, podobnie jak Nicole, polubiłam ją przypadkiem, mimo wieloletniego obrzydzania mi jej przez kochającego tatusia, który nam do tego dawał własnoręcznie siekane orzechy, rodzynki i wiórki kokosowe, czyli wszystko, co było rzadkim rarytasem w latach 80-tych. Na szczęście na koloniach letnich podano kiedyś wazę dobrych płatków, a cukier osobno w cukierniczkach. Wychowawczyni kazała mi zjeść, a ja nie posłodziłam, wychodząc z założenia, że niedobre+cukier i tak nie zrobi się dobre. Okazało się, że niedobre odjąć cukier=dobre! Podobnie z orzechami i czekoladą: uwielbiam, ale na miłość boską, nie w płatkach!
haha! muszę spróbować na słono! bo ja ogolnie wole wszystko co wytrawne a nie słodkie. a przyznam się szczerze że płatków na słono nigdy nie jadłam :)
OdpowiedzUsuńDzis rano przypomnial mi sie ten twoj wpis. btw jestem smutna, czemu nie ma naszego legendarnego przedszkola?? (ja przychodzilam po sniadaniu zawsze hahaha wiec taka rozpieszczona jak ty at least i nie musialam jesc owsianki ;))dzis moja gosposia na sniadanie wlasnie zrobila taka owsianke jak opisalas, plus dodala trzy gozdziki...mmmh pyszna rzecz, od razu mi sie przypomnial twoj "szwajcarski" wpis, a smieszne, bo ona jest z Rep. Dominikañskiej i tam tez sie to tak je.
OdpowiedzUsuńsmak na owsiankę wrócił mi dopiero kilka lat temu. Również jestem dzieckiem wychowanym na Milupie i w dzieciństwie wszelkie zupy mleczne z kożuchami były dla mnie koszmarem:)
OdpowiedzUsuń