poniedziałek, 22 marca 2010

Bo za drugim razem Owsianka jest już pyszna

Pierwszy raz w życiu jadłam płatki owsiane w przedszkolu na ul. Kajki w Warszawie, teraz jest tam przychodnia Ortopedyczna, w 1987 roku było tam takie rasowe komunistyczne przedszkole. Tamtejsza owsianka zapała mi w pamięć bardzo silnie i bardzo negatywnie. Pewnie dlatego że mała awanturnica Nicola, uparła się że tego świństwa nie zje, z resztą jak wielu innych przysmaków przedszkolanych kucharek. Byłam dzieckiem wychowanym na produktach z Pewexu i austriackiej Billi. Jedyne co zjadałam na mleku to Milupa i płatki Kellog's.
Może dlatego ta nawet nie osłodzona owsianka, a raczej rozgotowany bełt który ówcześnie był płatkami osianymi tak bardzo mi nie podpasował. Ale chyba to nie jest jedyny powód bo pamiętam że nie ja jedyna wyrażałam sprzeciw temu daniu.
Piszę dzisiaj o tym bo chce obalić ten przykry los wspaniałych płatków owsianych. Jestem przekonana, że wiele osób z mojej i po przedniejszych generacji nie jest w stanie nawet patrzeć na to w gruncie rzeczy pyszne śniadaniowe danie.Moje bardzo wyrobione jako dziecko zdanie o owsiance zmieniło się dopiero 10 lat później i to pod wpływem presji. Było to w Szwajcarii.Po 8 klasie podstawówki moi rodzice wpadli na pomysł bym poszła do Liceum z Internatem- nie gdzie indziej niż w Szwajcarii. Nie pamiętam nawet jakie miałam nastawienie do tego pomysłu, ale pamiętam bardzo dokładnie moją wakacyjną wizytację w Internacie który potencjalnie miał być moim domem na kolejne 4 lata. Zdradzę ze ostatecznie nie miało to miejsca. Jednak miejsce to zrobiło na mnie duże wrażenie. A co ciekawe miejsce to zmieniło moje podejście do owsianki.Do Szwajcarii przyjechałam z moją przyjaciółką Elą oraz jej mamą. Mieszkałyśmy u jej dalekiej znajomej która nieprzypadkowo była nauczycielką w elitarnym Aiglon'ie. Tymi koneksjami miałam potencjalnie znaleźć się w tej szkole i ominąć kilkunastu-pewnie-letnią listę oczekujących. Pani Bernadetta (imię teraz wymyśliłam bo jak zwykle nie pamiętam) była taką typową surową babcią-nauczycielką angielskiego. Musiałyśmy z Elą spać na strychu na materacach zrobionych z słomy! A rano jak wstałyśmy czekała na nas ciepła owsianka na mleku. Byłam na tyle dorosła że wiedziałam że nie mogę zrobić awantury jak w przedszkolu 10 lat wcześniej i muszę grzeczne to okropieństwo zjeść."nie dość że śpię na jakiś prawdopodobnie płatkach owsianych to muszę je jeszcze teraz jeść"-pomyślałam.Dramat!
A okazało się że jest to jedna z największych pyszności śniadaniowych jakie jadłam. Płatki nie były rozgotowane, były miękkie ale chrupiące wewnątrz zarazem, miały kleisty smak świeżego mleka i nutę cynamonu.

Tym jak bardzo mi smakuje owsianka Pani Bernadetty nie była ona w ogóle wzruszona, dla niej to czy dzieciakom smakuje śniadanie czy nie miało małą wartość, ważne żeby było pożywne i zdrowe. A taka właśnie jest poniższa owsianka, a na dodatek jest pyszna!

3/4 szklanki świeżego mleka
2 garści zwykłych płatków owsianych

na letnie mleko wrzucamy płatki, czekamy aż mleko się zagotuje, mieszamy aż powstanie kleista masa przez 3-5 min, w zależności od tego jaką chcemy uzyskać konsystencję.
Owsianki można doprawiać na przeróżne sposoby. Owocami, jogurtami, orzechami, nutellą, kokosem....
Moje dzisiejsze śniadanie to klasyczna owsianka z Szwajcarii z:
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
2 łyżeczki brązowego cukru.
Podsumowując chce podać zasady przyrządzania pysznej owsianki
1. Płatki gotujemy na mleku nie na wodzie!
2. Płatki tylko zagotowujemy a nie rozgotowujemy w pełni
3. Zawsze podajemy odrobinę chociaż cukru ew. słodzika
4. Zawsze używamy dodatków opisanych powyżej, lub swoich ulubionych.
5. Owsiankę jemy na ciepło!

O tym jaka zdrowa jest owsianka to chyba nie muszę pisać, ilość błonnika zaspokaja nasze całodobowe, albo nawet kilku dobowe zapotrzebowanie. Owsianka zawiera całą gamę witamin i mikroelementów w znacznych ilościach, w szczególności z grupy B. Daje to ładne włosy i piękną skórę. Błonnik wiąże toksyny w przewodzie pokarmowym, co jeszcze dodatkowo korzystnie wpływa na nasz wygląd i samopoczucie. O walorach zdrowotnych płatków owsianych został napisany zapewne nie jeden doktorat z dietetyki, dlatego nie upraszczając zbytnio tematu, odsyłam was do uczelnianych bibliotek lub w wersji prostszej uwierzenia mi na słowo.

A abrakadabra i zmieniło wam się zdanie o Owsiance!

6 komentarze:

  1. Bardzo lubię owsiankę i zawsze ją jem z cynamonem i suszoną żurawiną :)

    Pycha :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa historia..
    A owsianka? Cóż, po prostu ją uwielbiam. Swego czasu jadłem ją codziennie, nie mogłem sobie wyobrazić innego śniadania.. Aż tu bach, przyszła jakaś mądra pani dr na zajęcia i mówi, że tak nie można:(( Ja, pokorny student, posłuchałem, acz niechętnie. Toteż jem owsiankę..co drugi dzień;p
    Mój ideał..bardzo odbiega od Twojego.

    ..Mleko..Płatki owsiane..szczypta soli...

    Dla wielu nie do przełknięcia, dla mnie nie ma pyszniejszego sposobu na rozpoczęcie dnia:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój ideał owsianki jest taki, jak Spencera - żadnego cukru!
    A, podobnie jak Nicole, polubiłam ją przypadkiem, mimo wieloletniego obrzydzania mi jej przez kochającego tatusia, który nam do tego dawał własnoręcznie siekane orzechy, rodzynki i wiórki kokosowe, czyli wszystko, co było rzadkim rarytasem w latach 80-tych. Na szczęście na koloniach letnich podano kiedyś wazę dobrych płatków, a cukier osobno w cukierniczkach. Wychowawczyni kazała mi zjeść, a ja nie posłodziłam, wychodząc z założenia, że niedobre+cukier i tak nie zrobi się dobre. Okazało się, że niedobre odjąć cukier=dobre! Podobnie z orzechami i czekoladą: uwielbiam, ale na miłość boską, nie w płatkach!

    OdpowiedzUsuń
  4. haha! muszę spróbować na słono! bo ja ogolnie wole wszystko co wytrawne a nie słodkie. a przyznam się szczerze że płatków na słono nigdy nie jadłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzis rano przypomnial mi sie ten twoj wpis. btw jestem smutna, czemu nie ma naszego legendarnego przedszkola?? (ja przychodzilam po sniadaniu zawsze hahaha wiec taka rozpieszczona jak ty at least i nie musialam jesc owsianki ;))dzis moja gosposia na sniadanie wlasnie zrobila taka owsianke jak opisalas, plus dodala trzy gozdziki...mmmh pyszna rzecz, od razu mi sie przypomnial twoj "szwajcarski" wpis, a smieszne, bo ona jest z Rep. Dominikañskiej i tam tez sie to tak je.

    OdpowiedzUsuń
  6. smak na owsiankę wrócił mi dopiero kilka lat temu. Również jestem dzieckiem wychowanym na Milupie i w dzieciństwie wszelkie zupy mleczne z kożuchami były dla mnie koszmarem:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails