sobota, 27 lutego 2010

Gnocchi z Chorizo i Karczochami

Tankując wczoraj samochód na stacji Statoil rzuciło mi się w oczy, że cała stacja jest obklejona plakatami i innymi reklamowymi bajerami ze solganem "Hot Dog Chorizo-hiszpański specjał". Taaa zapewne hot-dog chorizo to coś co jada każdy Hiszpan przynajmniej raz w tygodniu, pomyślałam z ironią... Jaki był cel marketingowców Statolia? Może ta reklama ma być śmieszna i właśnie swoją absurdalnością zwrócić uwagę...Bo nie chce mi się wierzyć że ktoś z współtwórców w to stwierdzenie naprawdę wierzy. Jaki by nie był zamiar, cel osiągnęli bo przy kasie wahałam się czy tego hot doga nie zamówić dla żartów "poproszę ten hiszpański specjał który polecacie" - ledwo ale powstrzymałam się. Pomógł mi w tym Pan sprzedawca, który wykazał się wyjątkowym zachowaniem jak na Polskę.
Gdy mu dyktowałam dane do faktury: Wałbrzych International Production, mówiłam to fonetycznie, na co on się na mnie z politowaniem spojrzał i powiedział, "Proszę mówić normalnie, wiem jak pisze się po angielsku" -zatkało mnie. Nie dość, że Pan był wyjątkowo "candid" w swoim stwierdzeniu, czyli odważny żeby klientowi tak odprysnąć, to poza tym dał mi do myślenia że rzeczywiście oblicze Polaków ostatnio się w wielkim tempie zmienia, nawet ci pracujący w sektorze usługowym są wykształceni... Może to dlatego, że połowa z nich pracuje, pracowała lub będzie pracować w UK, więc znajomość angielskiego to podstawa nowadays.
Chciałbym tu przywołać jeszcze jeden przykład z tego tygodnia, gdzie także byłam zaskoczona poziomem wiedzy sprzedawców.

Mam pod domem takie osiedlowe "delikatesy", za ladą z serami i wędlinami pracuje starsza Pani o wiśniowym kolorze włosów, ogólnie wygląda jak stereotypowa "Pani z mięsnego".

Wracając do domu wpadłam do tego sklepiku, i pytam się pani zza lady "czy ma pani taką suszoną kiełbasę z chilli? bo kiedyś tu taką widziałam" - bałam się, że zostanę zignorowana a tu zaskoczenie: Pani się spojrzała na mnie z politowaniem , podobnie jak kasjer na Statoilu i powiedziała "To się nazywa korizo, proszę Pani." - "to poproszę 5 dkg" odpowiedziałam wstydliwie.
Czułam się zażenowana moja ignorancją i niedocenianiem poziomu wiedzy obsługi w Polsce... Chorizo kupiłam więc mogłam ugotować to co od rana mi chodziło po głowie.

Czyli posmakowane w wyjątkowym bistro w Londynie, Gnocchi z chorizo i karczochami.
Jeżeli kiedyś otworzę restaurację to chcę by była taka jak ta w której spróbowałam tej kombinacji smaków. Nie podam wam adresu ani nawet nazwy, z resztą to bistro chyba nie miało nawet nazwy. Było maksymalnie proste ale schludne w wystroju, obsługa robiła wrażenie że zależy im na dobrej relacji z klientem, ale co najważniejsze mieli świetne jedzenie. Wszystkie dania były takie, że patrząc na kartę wiadomo było, że robią każde na indywidualne zamówienie klienta, mieli menu sezonowe (!) najważniejsze, pokazujące wyobraźnie kucharza. (Jak można podać szparagi zimą!?)

Mieli dania klasyczne ale i swoje autorskie, których nigdy wcześniej nie spotkałam. Tak jak na przykład dzisiaj przeze mnie podrobione gnocchi z chorizo i karczochami.


Pisałam wam już kiedyś, że mam taką zdolność że próbując dania wiem z czego się składa, czasami jest to wiedza plus minus czasami bardzo dokładna zależnie od stopnia złożoności składników i ilości przetworzeń (pieczenie, gotowanie, duszenie, itp). Wiem jakie użyto przyprawy, nawet potrafię ocenić ile procent tłuszczu ma śmietanka po konsystencji sosu. Taki mały talent. Większość moich przepisów nie pochodzi z książek pochodzi z mojej pamięci, z dań które jadałam gdzieś w dalszym lub bliższym świecie, i z tego co chciałam w nich poprawić. W gnocchi'ach londyńskiego bistro nie trzeba było nic poprawiać.... a przez ich prostotę były w sumie łatwe do rozpracowania i naśladowania. Oto moja wersja:

5dkg Chorizo pokrojonego w cienkie plasterki a następnie w kwadraty
2 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki oliwy z marynowanych w niej karczochów
4 łyżki śmietanki 18%
1/3 papryczki chilli suszonej (peperoncino)
7-8 ćwiartek marynowanych karczochów
szczypta soli
pietruszka
* Gnocchi

Na obu oliwach podsmażamy kiełbasę chorizo ok 5 min na średnim ogniu. Dodajemy pokrojone na paski karczochy z oliwnej marynaty, oraz rozkruszone chilli. Po kolejnych 5 min dodajemy śmietankę, 2 łyżki posiekanej drobno pietruszki. Mieszamy energicznie na małym ogniu żeby powstał jednolity jasno pomarańczowy sos.

W tym czasie gotujemy gnocchi. Jak wypłyną wyławiamy i wrzucamy na patelnie, mieszamy tak aby sos otoczył jednolicie wszystkie kluski. Podajemy z świeża pietruszką i parmesanem.

*Moje gnocchi są domowej roboty, kilka tygodniu temu robiłam je w większej ilości i kilka porcji zamroziłam. Ale o tym jak zrobić gnocchi nie dziś, bo i tak wpis jest długi. Zapraszam niebawem. To opiszę wam czemu Gotowa na Wszystko Brie musiała zatrudnić Angie do gotowania gnocchów, i dlaczego tak bardzo mi ten epizod Desperate Housewives zapadł w pamięć.
(Jestem kłamliwym oszustem, bo obiecałam wczoraj, że ten wpis będzie wieczorem, a jest owszem wieczorem ale dzień później. Serdecznie Przepraszam) i życzę smacznego z tą naprawdę wspaniałą kombinacją smaków. Może tego nie zaznaczyłam powyżej. Ani chorizo ani karczochy nie są moimi faworytami w kuchni, jednak w kombinacji robią wielką furorę na podniebieniu. Obiecuje!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails