
Ramen to nie zupa, Ramen to ilustracja tego jak prostota może być wyjątkowa, jak na bazie bulionu, makaronu i dowolnie wybranych przez nas składników możemy naszym przyjaciołom i samym sobie sprawić radość.
Ramen ma w sobie wyjątkową moc. Aby tą moc zrozumieć obejrzyjcie nieco ckliwy i przeilustowany ale mimo wszystko warty polecenia film japońsko-amerykański z niedawno zmarłą piękną Brittany Murphy The Ramen Girl, albo jak wolimy Miłość o smaku Orientu, czyli kolejne dramatyczne tłumaczenie na polski tytułu zagranicznego filmu.

Właśnie po obejrzeniu tego filmu zrozumiałam jak gotowanie możne zmieniać ludzkie życie. Gotowanie może być naszym powołaniem ale co ciekawsze może być dla nas wyzwaniem, którego sprostanie dodaje nam siły i odwagi, przynosi szczęście.
W Japonii, jak to w Japonii, do wszystkiego maja swoje surowe zasady. I tak na przykład by mieć prawo gotowania wywaru do Ramen, musimy szkolić się u mistrza przez rok.
Mimo ze ogólnie nie przejmuje się takimi konwenansami i zazwyczaj robię to na co akurat mam ochotę, odniosłam się do gotowania Ramen z wielkim szacunkiem. Przez tygodnie czytałam przeróżne przepisy i opisy by zrozumieć skrytą za nim filozofie.
Dwa dni temu podjełam się wyzwania.
Dowiedziałam się szybko, że najważniejszy jest wywar, każdy japoński kucharz ma swój własny tajemny przepis. Dlatego bardzo ciężko znaleźć szczegółowy opis jak go zrobić czy to w internecie czy w książkach o kuchni japońskiej.
Mój Ramen , jest naprawdę mój. Stwierdziłam ze skoro nie mogę bazować na niczyim przepisie bo żaden który znalazłam nie wydawał mi się tak dobry jak te które miałam okazje kilkakrotnie jeść, zdałam sobie sprawę ze muszę stworzyć własny, i bazować na pamięci moich kubków smakowych.
Do 4l wody dodałam
1kg części z kurczaka z kośćmi (udka, plecy, skrzydełka)
1/2 dużego selera w całości
250g marchwi pokrojonej w kostkę
2 cebule
1/3 dolną kapusty pekińskiej
20g korzenia imbiru
2 ząbki czosnku
łyżeczkę ziaren czarnego pieprzu
2 łyżki soli
1 suszoną papryczkę chilli
łyżeczkę świeżej kolendry

Gotowałam wywar przez 2 godziny na małym ogniu, co jakiś czas usuwając szumowiny.
Po 2 godzinach usunęłam wszelkie warzywa i mięso.
A dodałam
1 dużą pierś z kurczaka
100g marchwi pokrojonej w kostkę
20g korzenia imbiru pokrojonego w plastry
kilka listków świeżej kolendry
2 łyżki soli
Gotowałam całość kolejną godzinę, usunęłam warzywa, pierś z kurczaka przełożyłam do lodówki.
Wywar zostawiłam na zgaszonej kuchence przez noc. Rano ponownie go zagotowałam,
Byłam tak zachwycona smakiem, nie pamiętam dawno kiedy tak mnie duma rozpierała ze względu na moje dokonania w kuchni. Tak jak pisałam na początku Ramen to wyjątkowe danie.
Wszędzie znajdziemy że w Ramen najważniejszy jest wywar a dodatki są tylko dodatkami i w dużej mierze mamy dowolność co do ich wyboru, chociaż specjalny azjatycki makaron do Ramen to podstawa, a ja takiego makaronu nie miałam... jakoś sobie poradziłam.
Moje dodatki to jednej porcji to
100g makaronu sojowego do Woka
garść posiekanej kapusty pekińskiej
4 plastry ugotowanej w wywarze piersi z kurczaka (pokrojonej jak na poniższym obrazku)
2 łyżki alg morskich ( do kupienia za grosze w każdym sklepie z jedzeniem orientalnym)
pół jajka ugotowanego na twardo
1 duża krewetka
łyżeczka szczypiorku
kilka kropli cytryny
2 listki kolendry


Na koniec dodajemy gorącego wywaru do miski, podajemy z łyżką i pałeczkami.

*wiem ze ten przepis może wydawać się skomplikowany, tak naprawdę wcale nie jest, a daje masę satysfakcji, dlatego serdecznie wam polecam stworzenie własnego Ramen.
Pozdrowienia dla Marty która rozumie chyba nawet lepiej niż ja sama zamiłowanie do Ramen, mam nadziej ze napisze nam jakie odniosła wrażenia po spróbowaniu mojego.


moj sie tez juz gotuje, wspanialy przepis, Nicole!!!
OdpowiedzUsuń