środa, 23 grudnia 2009

Tajemnice tiramisu - czyli samochwała w kącie stała

Nie wiem dlaczego, ale moje tiramisu zawsze robi furorę.
Nawet osoby które mnie nie znoszą, a jest takich nie mało i tak uwielbiają moje tiramisu.
Klasycznie jestem znienawidzona przez szanowne grono chłopaków moich przyjaciółek, nie wiem czy to tak jest już ewolucyjnie zaprogramowane, czy może jestem dla nich pierwowzorem diablicy wcielonej, lub po prostu już tak się do tego stanu rzeczy przyzwyczaiłam ze nawet nie staram się na nich zrobić dobrego wrażenia. Z reszta po co jak za góra pól roku będzie nowy absztyfikant przy stole. Tym nie mniej jako gospodyni dinner-parties z zamiłowania, mam nie raz okazje ich gościć na jakieś załóżmy urodziny (albo gotować dla nich kolacje, która zostaje potem podana jako dzieło mojej drogiej przyjaciółki). Nie raz słyszałam, "wredna ta Nikola, ale gotować to ona potrafi to trzeba jej przyznać", albo co gorsza wręcz się upominają kiedy po raz kolejny ich będą mieli okazje u mnie zjeść. A jak moje przyjaciółki się z nim rozstaną to cierpią podwójnie, z utraty jej, i utarty możliwości ponownego zjedzenia najlepszego tiramisu no może nie Świata ale powiedzmy w Polsce.Chciałabym zaznaczyć że osobiście nie bardzo to zamiłowanie do słodyczy i deserów pojmuje. Dla mnie najlepszym słodyczem jest, jak dla mojej cioci Jagody, kanapka z szynka, co prawda ja preferuje ciabattę nad kajzerką, i szynkę parmeńską nad konserwową. Ale chyba i tak wole kajzerkę z konserwową od wszelakich słodyczy.Paradoksalnie jednak uwielbiam przyrządzać słodkie potrawy. Mają w sobie to coś co taka próżna osoba jak ja kocha, czyli jak są dobre, to przyczyniają się do największych pochwał i uwielbienia.
Według mojego doświadczenia nawet najlepiej upieczoną kaczką, nikt nie zachwyca się tak jak byle jakim deserem. A zachwytu z takiego tiramisu to naprawdę nie ma nawet do czego porównać.(No może do pewnego rodzaju lodów…) I to jest piękne w tiramisu, nawet się nie trzeba się starać i jest się bohaterem wieczoru.No ale przechodząc już do przepisu, wszystko miało swój początek jakieś 5 lat temu kiedy po raz pierwszy zabrałam się za to co ówcześnie wydawało mi się bardzo ambitnym zadaniem, czyli przyrządzenie tiramisu. Krąży taki dziwny mit, jak o sufletach i cieście francuskim, ze lepiej się za to nawet do tego nie zabierać tylko kupić gotowe. Podobnie wtedy się czułam wbijając do niego pierwsze jajo.
Aż wstyd się przyznać ale mój pierwotny przepis pochodził z opakowania mascarpone. Jeszcze większy wstyd się przyznać ze przepis nie bardzo się od tego czasu zmienił.

Wyszło niezłe, z reszta szczerze, to nie da się zrobić niedobrego tiramisu i to jest właśnie jego największa tajemnica.
Można zrobić tylko lepsze albo gorsze. Przynajmniej z tego przepisu który przeczytacie poniżej.

Warto zaznaczyć ze prawdziwa trudność leży w proporcjach.
I nie ze nie chcę ich tu podać bo kryje jakąś tajemna recepturę, i dalej chce być jedyna która potrafi zachwycić najlepszym tiramisu wśród znajomych, po prostu jak mam być szczera to nie wiem ile czego daje... bo robię to zupełnie na oko i potem dodaje do smaku i konsystencji w trakcie mieszania. Jest to proces twórczy. Może dlatego też to tiramisu moje jest takie wyjątkowe.


Jako dzieci uwielbiamy kogiel mogiel, pamiętam jak z bratem porównywaliśmy komu udało się otrzeć żółto z cukrem na jaśniejszy kolor. Ucierając jaja z cukrem w tym przepisie przenieście się ponownie w tamte czasy i konkurujcie z wyimaginowanym oponentem koglo-moglowym.
Tiramisu jako włoska modyfikacja naszego rodzimego kogla-mogla, może dlatego zrobiło taka karierę u nas w kraju.

Porcja mała, zazwyczaj robię całość z podwójnych ilości
4 jaja
1 opakowanie mascarpone
pól szklanki cukru
szklanka mocnej osłodzonej kawy
1 opakowanie biszkoptów
kakao
cynamon
ewentualnie laska wanilii
najważniejszy, chyba nawet ważniejszy od proporcji jest CZAS, podajemy najszybciej 4h od przyrządzenia, inaczej będzie soczek o smaku tiramisu z pływającymi rozmokniętymi biszkoptami. A tak naprawdę najlepsze jest na śniadanie kolejnego dnia.

To co jest unikalne w moim przepisie to, to ze lubię niektóre rzeczy robić na skróty. Dlatego już nie ubijam białek.
Białka pełnią jednak ważna role w moim przepisie.Rozbijając jajko, pozostawiam ok 1/3 białka razem z żółtkiem do dalszej obróbki.
Dodaje cukier... mieszam aż będzie jednolita jasna masa. (przypominamy sobie kogiel-mogiel) czyli jakieś 7 min.
Dodaje mascarpone.Moja droga Karolinka zarzeka się ze musi być Galbani, szczerze nie musi być, może być Lidl za 4.99PLN albo nawet śmietana kremówka 36% za 2.50PLN. Chociaż efekt placebo w kuchni pewnie tez istnieje i pełni ważną funkcję więc jak sobie wolicie to tak rzeczywiście Galbani jest najlepsze i to jest prawdziwa tajemnica tiramisu. (dopisek dla snobów)
Miksujemy jakieś 2 min dodajemy ewentualnie wanilie.Tu mogę się pochwalić ze ja ostatnimi czasy dodaje wanilie która osobiście zimportowałam z Zanizbaru, i z efektem placebo lub bez niego, jest teraz jeszcze lepsze niż przez ostatnie 5 lat.
Masa gotowa.Biszkopty wrzucamy do jakiegoś płaskiego głębokiego naczynia, albo do małych naczynek jeżeli chcemy zrobić indywidualne porcje. Zalewamy kawą, to jest troche tricky, ile nalać tej kawy. No wiec tyle żeby się momentalnie wchłonęło. Jak się przestaje wchłaniać od razu to przestajemy polewać.
Pokrywamy biszkopty masą jajeczno-mascarponową.
Posypujemy kakaem i odrobina cynamonu.
Et Voila! Deser stulecia gotowy!
Na koniec chce przesłać serdeczne pozdrowienia dla wszystkich tych którzy mnie nie znoszą, owszem jestem przemądrzałą choleryczką ale jestem też uroczą przyjaciółką dla waszych dziewczyn, proszę to docenić. Pozdro 600.


Z dedykacją dla mojej kochanej Karolinki, która zdecydowanie lepiej ode mnie sprząta!

5 komentarze:

  1. nie rozumiem tego z bialkiem i zoltkiem:S!!! more details please

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak oddzielasz białko od żółtka, to dzieląc skorupkę na pól, robisz tak że nie wylewasz całego białka, tylko ilość białka która mieści się w jednej połowie skorupki razem z żółtkiem zostawiasz do dalszego mieszania z cukrem i kremem. Przepraszam że dopiero teraz ;) Wesołych Świąt Kasiu! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zrobilam.w stanach.wyszlo suuuuper i jest niesamowicie proste.i tak sobie pomyslalam,ze w ramach bycia vice bede grzecznie co jakis czas robic Twoje przepisy (to tak zebym nie zapomniala jak sie z Toba pracuje:)))
    pozdroofki
    ps. Jestes w gazecie Izby Lekarskiej jako Nicole Suchocki;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A czym sobie zasluzyłam na obecnosc w gazecie Izby? ;)
    Dzięki Ala, teskie za tobą moja kochana Vice! W ogole teskie za samorzadem!
    Wiedziałyśmy że tak będzie!;) też tak masz?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails