Nie znam się na blogach ale pierwszy wpis zasadniczo chyba powinien zawierać informacje podstawowe. Kim jestem, itp. dlaczego jestem taka fajna, dlaczego powinniście to w ogóle czytać.
Zajmę się tym innym razem, teraz chciałabym sprawnie opisać jak zrobić świąteczne pierniczki my way, czyli tak żeby się narobić cały dzień w kuchni aby pod koniec dnia być dumnym z tego, że skorzystało się z najbardziej skomplikowanego ale zapewne też najlepszego przepisu na krajankę piernikową jaki polskie gospodynie domowe przez wieki stworzyły.
Przepis, który wam przekażę jest moją wersją tego co można wyczytać w {biblii} Kuchni Polskiej pod. red. nie wiem w sumie kogo, ale pierwszym autorem z listy ok. 10 nazwisk jest Prof. dr Stanisław Berger.
Może przy okazji tak pokrótce napiszę czemu tak kocham tą książkę. Nie wiem czy w latach '80 ją rozdawano w SuperSamach, czy może, co bardziej prawdopodobne, w roku 1984 była jedyną książką na półkach polskich księgarni, czyniąc ją prezentem dla każdej kobiety pod choinką, ale jest dla mnie klasykiem gatunku, absolutnym must-have.
Znajdziemy w niej wszystko, od tego jak żywić niemowlęta (treść niczym z podręcznika z Pediatrii) poprzez jak zrobić stałą galaretę z ryby, a nawet informację o tym jak schudnąć.
Jednak podstawą książki jest 1531 przepisów, od prostych "nr9 Kanapki z kiełbasą lub szynką i majonezem" po arcytrudne np. "nr1314 Tort hiszpański", a jej anachroniczna treść, i chełbienie kobiety jako gospodyni domowej sprawia, że czuję się za każdym razem kiedy ją czytam w takim trochę lepszym świecie. Robię wrażenie anty-feminstki? Trochę w tym racji jest. Jako zwolenniczka ról płciowych: Nienawidzę wynosić śmieci, tankować samochodu (w sumie w ogóle robić czegokolwiek co z samochodem związane poza nim jeżdżeniem). Nienawidzę także wnosić ton zakupów z samochodu do mieszkania(ogólnie nie lubię się fizycznie przemęczać).
Zajmę się tym innym razem, teraz chciałabym sprawnie opisać jak zrobić świąteczne pierniczki my way, czyli tak żeby się narobić cały dzień w kuchni aby pod koniec dnia być dumnym z tego, że skorzystało się z najbardziej skomplikowanego ale zapewne też najlepszego przepisu na krajankę piernikową jaki polskie gospodynie domowe przez wieki stworzyły.
Przepis, który wam przekażę jest moją wersją tego co można wyczytać w {biblii} Kuchni Polskiej pod. red. nie wiem w sumie kogo, ale pierwszym autorem z listy ok. 10 nazwisk jest Prof. dr Stanisław Berger.
Może przy okazji tak pokrótce napiszę czemu tak kocham tą książkę. Nie wiem czy w latach '80 ją rozdawano w SuperSamach, czy może, co bardziej prawdopodobne, w roku 1984 była jedyną książką na półkach polskich księgarni, czyniąc ją prezentem dla każdej kobiety pod choinką, ale jest dla mnie klasykiem gatunku, absolutnym must-have.
Znajdziemy w niej wszystko, od tego jak żywić niemowlęta (treść niczym z podręcznika z Pediatrii) poprzez jak zrobić stałą galaretę z ryby, a nawet informację o tym jak schudnąć.
Jednak podstawą książki jest 1531 przepisów, od prostych "nr9 Kanapki z kiełbasą lub szynką i majonezem" po arcytrudne np. "nr1314 Tort hiszpański", a jej anachroniczna treść, i chełbienie kobiety jako gospodyni domowej sprawia, że czuję się za każdym razem kiedy ją czytam w takim trochę lepszym świecie. Robię wrażenie anty-feminstki? Trochę w tym racji jest. Jako zwolenniczka ról płciowych: Nienawidzę wynosić śmieci, tankować samochodu (w sumie w ogóle robić czegokolwiek co z samochodem związane poza nim jeżdżeniem). Nienawidzę także wnosić ton zakupów z samochodu do mieszkania(ogólnie nie lubię się fizycznie przemęczać).
Za to kocham gotować, nawet lubię sprzątać, uwielbiam przyjmować gości, świetnie prasuję, jak nikt dobieram kolor serwetek do pory roku i pogody, wiem gdzie w Warszawie kupić najlepszą wołowinę, gdzie najświeższe warzywa, znam nawet jedyne stoisko na bazarku przy hali mirowskiej które sprzedaje włoską świeżą bazylie na kilogramy a przede wszystkim będę kiedyś świetnie zarządzać gosposią i niańką.
Jednak wracając do przepisu pierniczków, od lat jakiś 10 ten przepis doskonale , dlatego w trakcie opisu podam moje modyfikacje.
nr 1228 Krajanka piernikowa
1,25 kg Mąki
40 dkg cukru
25 dkg pszczelego lub sztucznego miodu
5-10dkg tłuszczu
2 jaja
karmel
1 1/2 dkg sody oczyszczonej
1 paczka przypraw korzennych (goździki, cynamon, gałka muszkatołowa)
(interesujące ze w latach 80 było coś takiego)
Najpierw przyrządzamy karmel z 2 dkg cukru , który trzeba
"silnie zarumienić na patelni, wlać 1/8l wody, zagotować"
Brzmi prosto? haha... proszę bardzo próbujcie. Pamiętajcie o fartuchu i spiętych włosach, trzymam kciuki aby moment zalania gorącego cukru wodą pozostał wam na zawsze tylko w pamięci a nie… na kaszmirowym sweterku i nowiutkich białych kafelkach w kuchni niczym z żurnala. Z włosów to nawet łatwo wymyć wiec nie ma co się przejmować, no ale na wszelki wypadek nie planujcie jakiegoś wielkiego wyjścia w dniu pieczenia pierniczków.
Jednak wracając do przepisu pierniczków, od lat jakiś 10 ten przepis doskonale , dlatego w trakcie opisu podam moje modyfikacje.
nr 1228 Krajanka piernikowa
1,25 kg Mąki
40 dkg cukru
25 dkg pszczelego lub sztucznego miodu
5-10dkg tłuszczu
2 jaja
karmel
1 1/2 dkg sody oczyszczonej
1 paczka przypraw korzennych (goździki, cynamon, gałka muszkatołowa)
(interesujące ze w latach 80 było coś takiego)
Najpierw przyrządzamy karmel z 2 dkg cukru , który trzeba
"silnie zarumienić na patelni, wlać 1/8l wody, zagotować"
Brzmi prosto? haha... proszę bardzo próbujcie. Pamiętajcie o fartuchu i spiętych włosach, trzymam kciuki aby moment zalania gorącego cukru wodą pozostał wam na zawsze tylko w pamięci a nie… na kaszmirowym sweterku i nowiutkich białych kafelkach w kuchni niczym z żurnala. Z włosów to nawet łatwo wymyć wiec nie ma co się przejmować, no ale na wszelki wypadek nie planujcie jakiegoś wielkiego wyjścia w dniu pieczenia pierniczków.
Po rozpuszczeniu całego karmelu, zalewamy resztę cukru karmelem, gotujemy aż sie cały roztopi. Książka tego nie podaje ale trwa to dwa wieki, czyli jakieś 45 min. I tu mam taką cwaną radę. W tym momencie dodaje grzane wino do cukru, ok 100ml, może trochę mniej. Cukier sie łatwiej roztapia, a ja tym czasem mam pretekst żeby przyrządzić wino, które mogę sobie w trakcie pieczenia spijać.
Dodajemy miód... i powinniśmy mięć taka słodką brązową jednolitą masę.
Dodajemy przyprawy, ja daje dużo więcej niż przepis nakazuje. Poza opakowaniem przypraw korzennych, (polecam dr Oetker, bo Kamis nie wiadomo czemu ma jeszcze dodatkowo cukier, a przypraw jak na lekarstwo) dodaje jeszcze 2 łyżeczki cynamonu i łyżeczkę gałki muszkatelowej.
Wiadomo ze wd. sztuki to powinniśmy ten cynamon i ta gałkę samodzielnie zmielić... mi się nie chce, nie do pierniczków przynajmniej, ale gałkę do ryb i pasztetów to jednak warto mielić, tak żeby nie było ze ja tu łamie konwenanse sztuki kulinarnej.
Rozpuszczamy 10 dkg masła, zawsze używam masła i dodajemy do karmelowej masy.
Mieszamy mąkę z sodą i powoli wsypujemy do masy cukrowej mieszając łyżką drewniana/lub taka fajna modna plastikowa szpachelka... w pewnym momencie konsystencja stanie się bardzo stała, wtedy dodajemy jajka, i przechodzimy z mieszkania łyżką na mieszkanie rękoma, czyli ogólnie to co nazywa się ugniataniem ciasta, jak na pierogi (tak jest napisane w książce , bo to jest przecież oczywiste ze jak ktoś piecze krajankę piernikowa, to już na pewno wcześniej przyrządzał ciasto na pierogi). Ba...
Ciasto ugniatamy długo i silnie, tak długo ile nam sil starczy czyli w moim przypadku jakieś 5 min.
Konsystencja jednak musi być stała i jednolita, to jest klucz
Odkładamy ciasto na 30min, i pijemy w tym czasie pozostawione wcześniej grzane wino, albo idziemy sprawdzić co się dzieje na facebooku.
Nabieramy sił, bo teraz czeka nas najgorsza cześć tej przeklętej piernikowej przeprawy... rozwałkowanie tego okropnie twardego ciasta.
Jeżeli macie mężczyznę w domu , brata lub uczynnego ojca, to polecam ich zatrudnienie w to działanie. W moim przypadku wszelcy powyżsi ZDECYDOWANIE nie są uczynni, dlatego następnego dnia mam zakwasy prostowników przedramienia i mięśni grzbietu. (och, jak fajnie polansować się wiedzą medyczną)
Wałkujemy na ok 5mm platy, wycinamy serduszka i inne pierdołki. (do tego przyda nam się stolnica i wałek, i takie super nowoczesne foremki do ciastek, ale jak cos mogą być tez te stare od Babci …)
Wykładamy wykrojone ciasteczka na papier do pieczenia, i pieczemy jakieś 7min każdą partie w 180 stopniach Celsiusa w piekarniku na obiegu powietrza najlepiej. ufff
Takich partii z powyższej ilości ciasta bedzie ok 15-20. czyli ciastek ok. 400. bedzie to trwało kolejne sto lat. Ale warto... bo nie ma lepszego prezentu niz pieknie opakowane w celfan pierniczki z samowypieku.
Można zrobić połowę... ale moim skromnym zdaniem to sie mija z celem, poza tym o to chodzi żeby sie tak zmęczyć, żeby nam sie przypadkiem do kolejnego roku nam nie zachciało piec pierniczków, i tez po co , kto je pierniki poza świętami?!
Na koniec najważniejsze. Czyli dekoracja.
Z pierniczkami jak z laskami, nie ważne co jest w środku, ważne jak wyglądają.
Wesołych Świąt!!
Specjalna dedykacja dla Ady, aby jej Święta możliwie polsko w Porto mijały.


Dziękuję pięknie za wyczerpujący opis, twojego kulinarnego dzeieła!!!!
OdpowiedzUsuńMam nadzieje,że pierniczki mi wyjdą równie smaczne jak twoje wygladaja:P
A i zachowaj dlka mnie ze dwa, bo przeciez wyrzymaja te dwa miesiące:>
Buziaki
Proszę i więcej takich przepisów, zostanę fanką twojego BLOGA!!!!
Potwierdzam! Zgodnie z moimi ostatnimi doświadczeniami świąteczne ciasteczka to idealny prezent dla ukochanej osoby :)
OdpowiedzUsuńWreszcie będę mogła oficjalnie "małpować" Twoje przepisy..:PPP Super pomysł z tym blogiem!!:))
OdpowiedzUsuńP.S.
Jakim cudem Ty znajdujesz na wszystko czas???!!:)
AAAh wlasnie odkrylam ze tez mam oczywiscie ksiazke dr. bergera (wydawnictwo 1958), niesamowita jest!!! czasami do niej zagladam, jest to biblia rzeczywiscie, ale potem czesto zauwazam ze polowe instrumentow potzrebnych nie istnieja w hiszpani :( np maszynka do miesa etc...nie mowiac juz o skladnikach (Nicola, jak ugotuje bulion bez seleru i pietruszki(korzeñ)aaaaaah)
OdpowiedzUsuńKasiu, zamiast obu korzeni możesz użyć natek. tak się i tak gotuje zupy w Polsce wiosną i latem tradycyjnie. Poza tym możesz dodać np. rzepę(Weise Ruebe)(w UK buliony się gotuje własnie z rzepą (o czym się ostatnio przekonałam)żeby mieć składnik zawierający smak bulw (korzeni)warzyw. A w Austrii istnieje takie smieszne warzywo nie mam pojecia jak sie nazywa ale jest krzyżówką marchwi i pietruszki, wygląda jak taka żółta troche miększa niż zwykła marchew. Może coś takiego też macie w Hispanii i to rozwiąże problem.
OdpowiedzUsuńAle powiem ci że zaintrygowało mnie to co napisałaś ze nie ma tych składników w Hiszpanii. Az zajrzałam do mojej książki kucharskie o tytule "Spannien" i rzeczywiście u was zupy się robi bez korzeni, poza marchwią. I własnie w jednym przepisie na "Balearische Kratersuppe" polecają użyć dwie rzepy na garnek. Mam nadzieję ze pomogłam. :)
Jeżeli chodzi o maszynkę do mięsa, to możesz sobie kupić Kitchen Aid Artisan i tam jest taka przystawka, z resztą tam są do wszystkiego przystawki bo to jest mistrzowskie urządzenie kuchenne, niestety drogie. Ale zagadaj męża że będziesz mu robić pyszne polskie specjały to moze ci zrobi prezent niespodziankę :)
Jeszcze możesz użyć coś takiego jak "Schwarzwurzel" :)
OdpowiedzUsuńtak, wlasnie ta weisse rübe uzywaja jak robia -jesli w ogole-bulion. ale tez daja seler naciowy (tak sie nazywaja te zielone strazki?). nie jest to w sumie to samo co polski seler, tj pl seler to korzen a to zielone to co wyrasta poza ziemie, tak samo jak pietruszka swierza i korzeñ? smak w takim razie powinien dodawac podobny? apropos musisz raz sprobowac zrobic bulion na kosci Jamon Serrano, jak lubisz szynke parmeñska to ci to posmakuje, tutaj to glowny skladnik dla bazy bulionow.
OdpowiedzUsuń