sobota, 26 grudnia 2009

Smakowite maczanki - o zaginionym połączeniu między żołądkiem a sercem

Dzisiejszy wpis będzie daleki od opisu sztuki kulinarnej, będzie wręcz opisem jej alter-ego.
Gotować dla niego czy nie? Oto nurtujące pytanie.


Ci co mnie znają,wiedzą ze uwielbiam czytać gówniane książki; pamiętniki prostytutek, poradniki psychologiczne i książki o wszystkim i niczym. Jak na przykład ostatnio niby dla mojego brata kupiona książka "Dlaczego piloci kamikadze zakładali hełmy czyli Ekonomia bez tajemnic".
Tej jesieni wpadła do mnie Ania, zachwycona książką "Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy". Co prawda ta książka mnie nie zachwyciła tak jak Anię i Karolinę, może dlatego ze nie śluby mi w głowie. Ale poniekąd zainteresowałam się tematem i pomyślałam sobie że skoro nie śluby to przeczytam pierwsza część z tej serii :"Dlaczego mężczyźni kochają zołzy".

Dlaczego piszę o tym w tym miejscu, dlatego ze w tej pseudo-biblii nowoczesnej kobiety jest rozdział o tym co, jak i kiedy gotować dla swojego wybranka (aby nas pokochał)
"Smakowite maczanki "mnie przeraziły. Nie tylko swoją obrzydliwością ale tym że zrozumiałam ze Świat stanął na głowie.

Jeszcze w latach 80 kobieta która ugotowała swojemu mężczyźnie była bohaterką, a teraz jak ugotuje to się pogrąży w żałosności.... no chyba że zrobi kolację z smakowitymi maczankami w roli głównej.
Według Sherry Argov autorki tej, mimo wszystko naprawdę prześmiesznej książki której lekturę polecam wszystkim dziewczynom, nowoczesna 'zołza' powinna znać i podawać tylko 3 dania.
Na przystawkę popcorn z mikrofali, na główne danie owe Smakowite maczanki, czyli dwie parówki, pokrojone na 1cm plasterki podane z ketchupem i musztardą a na deser byle jakie ciasto byle tylko było już gotowe przy zakupie w supermarkecie.

No i co bardziej przerażające, według autorki, podając taką kolację zyskamy szacunek mężczyzny, a co niby jeszcze ważniejsze już nigdy nie poprosi nas abyśmy gotowały tylko od tego czasu zawsze zaprosi nas do restauracji.
Świetnie, tylko że ja w takim przypadku bym się chyba załamała, uważam ze 99% restauracji gotuje gorzej ode mnie, mam natręctwo że od razu oceniam co zrobiła bym w danym daniu inaczej, a poza tym śmiem twierdzić ze podając popcorn, parówki i stary keks zrobimy z siebie tępe kretynki które nie potrafią czytać ze zrozumieniem.

Dlatego teraz napiszę wam jak ja zrozumiałam ten rozdział. Bo owszem coś w tym jest co autorka pisze, nie powinniśmy się za bardzo starać.

Przywołam tu przykład mojego kolegi, który ma niezrozumiałe dla mnie powodzenie u dziewczyn, ale co ważniejsze, nawet jak mu się dziewczyna podoba i chce się z nią spotykać to w chwili w której zauważy że jej zależy on sobie odpuszcza i podąża ku kolejnej.
Dlatego zróbmy coś na odwal, ale zróbmy to pysznie. Pokażmy że nam wcale nie zależy, ale pokażmy też ze potrafimy gotować i wcale nie chcemy latać i się lansować po restauracjach.

Na przystawkę klasyk:

Sałatka caprese czyli pomidor z mozarellą
1 pomidor
1 opakowanie mozarelli
bazylia (która powinna u nas rosnąć na parapecie tak czy siak)
oliwa z oliwek
ocet balsamiczny
sól, pieprz i CUKIER!!

To danie powinno nam zając góra 3 min. Kroimy pomidory, kroimy ser, polewamy od niechcenia oliwą, potem od niechcenia octem, (nawet dobrze jak nam się naleje poza talerz, pokażemy ze to nie jest danie od którego zależy nasze życie)
Kilkoma ruchami solimy, pieprzymy i cukrzymy (!).Nauczył mnie kiedyś pewien mądry człowiek, że smak pomidorów dopiero pod wpływem cukru w pełni wychodzi . Zapamiętajcie to, a dopiero zrozumiecie czym jest smak pomidora.
Notabene przez 20 lat nie jadłam pomidorów, może to zbieg okoliczności ale od kiedy zaczęłam je cukrzyć coś ze mnie zakochało się w tym warzywie/owocu jak kto woli.

Danie główne:

Gnocchi z gorgonzolą (i szpinakiem/rukolą)


1/2 opakowanie gotowych gnocchi
1 opakowanie gorgonzola dolce
100ml śmietanki 18%
1 ząbek chilli
(świeży szpinak albo rukola)



To danie zajmie nam to całe 4 min, tyle ile trwa ugotowanie się klusek, dla pokazania jak bardzo zrobimy to bez wysiłku możemy to zrobić nawet przed nim.



Na wrzątek wrzucamy kluski, czekając owe 4 min aż wypłyną, robimy w tym czasie sos.

Gorgonzole kroimy w kostkę i wrzucamy na patelnie na średnim ogniu, jak ser się zacznie rozpuszczać dodajemy śmietankę, mieszając stwarzamy jednolity aksamitny sos, dodajemy chilli do smaku. Tego sosu nie solimy.



Przelewamy kluski, wrzucamy na patelnie, mieszamy- główne danie gotowe!

Jeżeli mamy ochotę przyszpanować posypujemy świeżo posiekanym szpinakiem lub rukolą.


Na deser podajemy lody.

Według mnie każda zamrażalka powinna w sobie zawierać jakieś dobre lody z 5 powodów.

1. Lody to najmniej tuczący słodycz i jak wam się zachce coś słodkiego to nie trzeba panikować i lecieć po czekoladę do sklepu
2. Lody mogą leżeć tam rok albo i dłużej i nic im nie będzie
3. Macie co podać dla niespodziewanych gości
4. Macie co przyłożyć do oparzonego palca
5. No i macie lody na deser dla niego



Pokażcie ze jesteście dziewczyną z klasą która zawsze podaje dania w liczbie nieparzystej.

Skoro była przystawka to będzie i deser.
Jak podacie i przystawkę i zupę. To podajcie deser i sery.


Albo podajcie tylko danie główne.
Albo tylko deser.


Co jest takiego pięknego w lodach poza tym ze mogą leżec rok i są mało kaloryczne w porównaniu z takim powiedzmy tiramisu?

To jest to że każdy lubi lody i to że można je podawać na tysiąc sposobów zależnie od pory roku i sytuacji.

Zimą podajcie je z ciepłym ajerkoniakiem, latem z owocami.
Możecie dodać ciasteczka albo polewę.
Najlepszą polewą jaką znam jest taka z gorących malin... ale o tym kiedy indziej. Bo jednak pamiętamy że dla niego nie ma się co się za bardzo starać, niestety to już nie są lata '80.

Jednak pamiętajcie również ze ON albo nas chce pomimo tego ze dobrze gotujemy albo dlatego ze nie przeszkadza mu że nie potrafimy gotować. Ale nigdy przenigdy nie udajemy kogoś kim nie jesteśmy.


Z dedykacją dla Kasi W. która jest najwspanialszą zołzą Świata i jako jedyna robi Spaghetti bolognese z zielonym groszkiem oraz dla Anny Pi. bez której ten wątek by nie powstał.

7 komentarze:

  1. Ja tez robie Bolognese z groszkiem. :) Swietny blog, trafilam przypadkiem i nie moge przestac czytac. Podziwiam Twoja kreatywnosc i zmysl do gotowania. Ja bez przepisu ani rusz, ale tez lubie posiedziec w kuchni. Pozdrawiam goraco i zycze powodzenia w konczeniu studiow!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki! ja twoim blogiem się też właśnie zainteresowałam :) a na statystykach prześledziłam gdzie "poza Polską" mieszkasz, taki ze mnie mały inwigilator ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, statystyki sa wspaniale - tez lubie sobie popatrzec kto skad, po co i jak dlugo :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wlasnie doznalam olsnienia. Na Twoj blog trafilam po tym jak FB powiedzial mi, ze moja wspollokatorka i jej chlopak zostali fanami The Polish Cookbook. Chcialam sprawdzic co to, dotarlam tutaj i pograzylam sie w czytaniu. A dzisiaj wchodze na FB i na najnowszym zdjeciu Beaty jest Nicole Sochacki... Rozumiem, ze sie poznalyscie w Londynie. :) I juz nic nie jest takie przypadkowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. haha! ale śmieszne :) pozdrowienia dla Ciebie i Beaty!

    OdpowiedzUsuń
  6. Spaghetti z groszkiem?!? Hmmm... jak na razie jestem na etapie kukurydzy i cynamonu... ale z groszkiem też spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails